: 28 grudnia 2012, 16:03
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów
Wślizgnąwszy się jeden za drugim do wnętrza kurhanu, przybysze z Rzecznej Puszczy zaczęli skradać się ku tylnej części przedsionka, dając baczenie na to, by masywny centralny filar zasłaniał ich przez cały czas przed wzrokiem pokrzykującego wciąż gniewnie człowieka. Baczne oczy i ślepia taksowały podejrzliwie każdy kąt i każdy zakamarek, prześlizgując się po bryłach oderwanych od sklepienia skał, potrzaskanych zmurszałych belek drewna i spękanych płyt posadzki.
Przedsionek musiał sprawiać w zamierzchłych czasach wielkie wrażenie, dzięki wykutym w ścianach płaskorzeźbach, wielkich całopalnych misach wypełnionych skalnym olejem i wysoko sklepionemu sufitowi. Tutaj zapewne przybywali wysoko urodzeni władcy królestwa odprowadzając ciała ukochanych zmarłych, poddawanych następnie zabiegom konserwacyjnym w pomieszczeniach ukrytych za następnymi wrotami grobowca.
Wiatr i deszcz zdążyły nanieść do środka poprzez dziury w sklepieniu liczne nasiona i ziemię, toteż tu i ówdzie wnętrze przedsionka porastały kępy trawy i wciskającego się w każdą szczelinę mchu.
- Sam mam oprawiać całe mięso? - zapytał podniesionym głosem człowiek, który zmagał się z czymś po przeciwnej stronie filaru - W zadek ci rożen wsadzę, Hrukka, pomnisz me słowa!
Skradający się w stronę filaru Barr'teh zerknął na mijane zwłoki ludzi w futrzanych zbrojach, dostrzegł w półmroku liczne kąsane rany znaczące ich ręce i nogi. Kotołak nie potrafił przypisać do tych obrażeń żadnego znanego sobie drapieżnika, ale uznał rany za dość głębokie, by trzej mężczyźni - bez wątpienia rabusie należący do bandy Arnulfa - wykrwawili się na śmierć, być może porzuceni na pastwę losu przez swych bezwzględnych kompanów.
Kocur przycisnął grzbiet do lodowatego filaru i spojrzał uważnie na skradających się jego śladem druhów. Wszyscy prócz Hastura trzymali w rękach napięte łuki, z nasadzonymi na cięciwy strzałami.
Khajiit poruszył na znak aprobaty wąsami, a potem przesunął się wzdłuż kolumny zmierzając bezgłośnie ku wyraźnie rozzłoszczonemu rozbójnikowi.
Wślizgnąwszy się jeden za drugim do wnętrza kurhanu, przybysze z Rzecznej Puszczy zaczęli skradać się ku tylnej części przedsionka, dając baczenie na to, by masywny centralny filar zasłaniał ich przez cały czas przed wzrokiem pokrzykującego wciąż gniewnie człowieka. Baczne oczy i ślepia taksowały podejrzliwie każdy kąt i każdy zakamarek, prześlizgując się po bryłach oderwanych od sklepienia skał, potrzaskanych zmurszałych belek drewna i spękanych płyt posadzki.
Przedsionek musiał sprawiać w zamierzchłych czasach wielkie wrażenie, dzięki wykutym w ścianach płaskorzeźbach, wielkich całopalnych misach wypełnionych skalnym olejem i wysoko sklepionemu sufitowi. Tutaj zapewne przybywali wysoko urodzeni władcy królestwa odprowadzając ciała ukochanych zmarłych, poddawanych następnie zabiegom konserwacyjnym w pomieszczeniach ukrytych za następnymi wrotami grobowca.
Wiatr i deszcz zdążyły nanieść do środka poprzez dziury w sklepieniu liczne nasiona i ziemię, toteż tu i ówdzie wnętrze przedsionka porastały kępy trawy i wciskającego się w każdą szczelinę mchu.
- Sam mam oprawiać całe mięso? - zapytał podniesionym głosem człowiek, który zmagał się z czymś po przeciwnej stronie filaru - W zadek ci rożen wsadzę, Hrukka, pomnisz me słowa!
Skradający się w stronę filaru Barr'teh zerknął na mijane zwłoki ludzi w futrzanych zbrojach, dostrzegł w półmroku liczne kąsane rany znaczące ich ręce i nogi. Kotołak nie potrafił przypisać do tych obrażeń żadnego znanego sobie drapieżnika, ale uznał rany za dość głębokie, by trzej mężczyźni - bez wątpienia rabusie należący do bandy Arnulfa - wykrwawili się na śmierć, być może porzuceni na pastwę losu przez swych bezwzględnych kompanów.
Kocur przycisnął grzbiet do lodowatego filaru i spojrzał uważnie na skradających się jego śladem druhów. Wszyscy prócz Hastura trzymali w rękach napięte łuki, z nasadzonymi na cięciwy strzałami.
Khajiit poruszył na znak aprobaty wąsami, a potem przesunął się wzdłuż kolumny zmierzając bezgłośnie ku wyraźnie rozzłoszczonemu rozbójnikowi.
Jak na razie realizacja planu bez niespodzianek, zaraz zobaczymy, co będzie dalej!