Strona 60 z 126

: 28 grudnia 2012, 16:03
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Wślizgnąwszy się jeden za drugim do wnętrza kurhanu, przybysze z Rzecznej Puszczy zaczęli skradać się ku tylnej części przedsionka, dając baczenie na to, by masywny centralny filar zasłaniał ich przez cały czas przed wzrokiem pokrzykującego wciąż gniewnie człowieka. Baczne oczy i ślepia taksowały podejrzliwie każdy kąt i każdy zakamarek, prześlizgując się po bryłach oderwanych od sklepienia skał, potrzaskanych zmurszałych belek drewna i spękanych płyt posadzki.

Przedsionek musiał sprawiać w zamierzchłych czasach wielkie wrażenie, dzięki wykutym w ścianach płaskorzeźbach, wielkich całopalnych misach wypełnionych skalnym olejem i wysoko sklepionemu sufitowi. Tutaj zapewne przybywali wysoko urodzeni władcy królestwa odprowadzając ciała ukochanych zmarłych, poddawanych następnie zabiegom konserwacyjnym w pomieszczeniach ukrytych za następnymi wrotami grobowca.

Wiatr i deszcz zdążyły nanieść do środka poprzez dziury w sklepieniu liczne nasiona i ziemię, toteż tu i ówdzie wnętrze przedsionka porastały kępy trawy i wciskającego się w każdą szczelinę mchu.

- Sam mam oprawiać całe mięso? - zapytał podniesionym głosem człowiek, który zmagał się z czymś po przeciwnej stronie filaru - W zadek ci rożen wsadzę, Hrukka, pomnisz me słowa!

Skradający się w stronę filaru Barr'teh zerknął na mijane zwłoki ludzi w futrzanych zbrojach, dostrzegł w półmroku liczne kąsane rany znaczące ich ręce i nogi. Kotołak nie potrafił przypisać do tych obrażeń żadnego znanego sobie drapieżnika, ale uznał rany za dość głębokie, by trzej mężczyźni - bez wątpienia rabusie należący do bandy Arnulfa - wykrwawili się na śmierć, być może porzuceni na pastwę losu przez swych bezwzględnych kompanów.

Kocur przycisnął grzbiet do lodowatego filaru i spojrzał uważnie na skradających się jego śladem druhów. Wszyscy prócz Hastura trzymali w rękach napięte łuki, z nasadzonymi na cięciwy strzałami.

Khajiit poruszył na znak aprobaty wąsami, a potem przesunął się wzdłuż kolumny zmierzając bezgłośnie ku wyraźnie rozzłoszczonemu rozbójnikowi.
Jak na razie realizacja planu bez niespodzianek, zaraz zobaczymy, co będzie dalej!

: 28 grudnia 2012, 16:12
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Khajiit poruszał się na tyle cicho, by próbujący nawlec na rożen cielsko wielkiego gryzonia człowiek nie spostrzegł go od razu. Brodaty góral trzymał obdarte ze skóry stworzenie w prawicy, ściskając je za kikut bezgłowej, odrąbanej wcześniej szyi. Drugą ręką próbował wrazić w odbyt zwierzęcia okopcony żelazny pręt, zaostrzony na czubku i pełniący najwyraźniej rolę rożna.

Bardziej wyczuwając czyjąś obecność niż dostrzegając intruza, mężczyzna obejrzał się ponad ramieniem i zesztywniał raptownie, otwierając szeroko oczy. Skulony muskularny kształt, pokryty puszystą sierścią i połyskujący czubkami ostrych pazurów, musiał się brodatemu Nordowi zdać niezwykłą istotą, żywcem wyjętą z ludowych podań i baśni.

Towarzyszący Barr'tehowi łucznicy wyślizgnęli się spoza kolumny z przyciągniętymi do policzków cięciwami, mierząc grotami strzał w postać zdumionego rozbójnika.
To doskonały moment na jakiś piękny, wiekopomny tekst!

: 28 grudnia 2012, 16:43
autor: namakemono
Ręce do góry, majty w dół, piniendze na stół!
Hastur wycelował w brodatego norda czubek swego miecza.
- Jeśli choć piśniesz - zginiesz. Rzuć jadło, lewą ręką odrzuć nam pod nogi swój oręż. Jeśli życie ci miłe - odwróć się [do nas plecami] i klęknij ze skrzyżowanymi nogami a rękami na głowie. Moi towarzysze cięciwy od dobrej chwili napięte mają, długo ich nie utrzymają.
Redgard z wyciągniętym w stronę zbója ostrzem czekał na wykonanie polecenia. Miał nadzieję, że nord nie wyczyta z jego oczu, że tak czy owak czeka go śmierć.
Jeśli nord posłusznie wykona polecenia, Hastur rzuci się na niego i skrępuje mu ręce na plecach jego własnym pasem (jeśli takowy posiada i okaże się użyteczny) lub innym znalezionym pasem, rzemieniem lub postronkiem, byle wyglądał solidnie. W stosie ciał powinno znaleźć się coś użytecznego. W międzyczasie reszcie polecam zabezpieczenie (obstawienie łucznikami) pozostałych wejść/przejść/tuneli/wrót itd.
I czekamy na rozwój wydarzeń.

: 28 grudnia 2012, 16:53
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Brodaty góral wytrzeszczył oczy na wynurzających się z półmroku przedsionka intruzów, upuszczając mimowolnie pod nogi niedoszłą pieczeń. Jego wzrok skakał pomiędzy uzbrojonymi w łuki postaciami, po krótkiej chwili wracając do grożącego mu ostrzem miecza Hastura.

- Coście za jedni? - wyrzucił z siebie ochrypłym tonem - Bo przecie nie cesarscy... czekaj, ciebie znam!

Rozbójnik wymierzył ściskany w lewej dłoni rożen w Tronda, pochylając do przodu głowę.

- Widziałem cię w wiosce nad rzeką - oznajmił z niezbitą pewnością w głosie - Pomocnik kowala! Czego tu szukacie? Arnulf wam obejścia z dymem puści jak się dowie, że nam wygrażacie! Guza szukacie? Rozum wam odjęło?
Miejscowi bandyci muszą się generalnie czuć bardzo pewni siebie, jeśli reagują na widok wymierzonej w siebie broni w taki sposób! Tylko patrzeć jak wam zacznie wygrażać rożnem!

: 28 grudnia 2012, 17:03
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Trond poczuł lodowaty dreszcz na plecach, kiedy dotarło do niego w pełni znaczenie słów wygłoszonych przez brodatego rozbójnika. Od czasu do czasu przez Rzeczną Puszczę przechodzili różni podróżni, wśród nich również podejrzani włóczędzy o aparycji górskich rabusiów trzymani na dystans jedynie orężem noszonym ustawicznie przez wielu mieszkańców osady. Mieszkańcy wioski zdawali sobie sprawę z tego, że wielu spośród nich należało do grasujących w górach band, bo nawet najbardziej zatwardziali rozbójnicy musieli czasami zejść między zwykłych ludzi, napić się piwa i pooglądać kobiety, o ich uwodzeniu już nie wspominając.

Przymierzający się wcześniej do pieczenia gryzonia brodacz musiał należeć do takich właśnie wędrowców, a na dodatek cechowała go niepospolita pamięć do oglądanych wcześniej twarzy - co w tym akuratnie przypadku wieściło bardzo, bardzo źle.

Gdyby Arnulf przedsięwziął podejrzenie, że przybysze z południa zadarli z jego bandą w Czarnygłazie z podszeptu bądź na polecenie Gerdur, mógł uczynić straszne rzeczy w akcie zemsty, być może nie licząc się nawet z obecnością w wiosce hersirów jarla Białej Grani.

- Hej! - mężczyzna przy trzaskającym płomieniami ognisku przeniósł spojrzenie na kotołaka, najwyraźniej coś sobie uświadamiając i krzywiąc paskudnie brodate oblicze - A gdzie moje druhy z tarasu? Uczyniliście im cosik?

Słysząc podniesiony głos górala khajiit zerknął niespokojnie w kierunku niedalekich już wewnętrznych wrót przedsionka, wyłamanych z zawiasów i roztrzaskanych na wielkie kawały za pomocą ciężkich żelaznych młotów.

Z głębi przejścia, opadającego stromo w dół, biła poświata rozstawionych przy ścianach łuczyw.
Odgłosy tej pyskówki mogą przy odrobinie pecha zwrócić uwagę kogoś pracującego teraz w głębi grobowca, bo strzegąca przystępu do podziemi brama została już sforsowana i banda Arnulfa najpewniej robi coś głęboko w trzewiach góry!

: 28 grudnia 2012, 17:04
autor: namakemono
Keth, opisz proszę skąd odsiecz dla zbója może nadbiec jeśli ów typ mordę rozedrze. Od tego w sumie zależy nasze postępowanie.
- Trond, do trzech zliczę. Jeśli ów człek poleceń nie wykona - wraź mu szypa w udo. Bacz jeno, coby się jak wieprzek nie wykrwawił, wszak ubić go nie chcemy. RAZ...
Mówię poważnie. Jeśli nie wykona polecenia, trza go pokory nauczyć. Miło by było, gdyby Trond strzałę wypuścił, Hastur po strzale rzuci się na norda i w walce wręcz spróbuje go obezwładnić. Ze strzałą w udzie powinien być łatwiejszym (nie śmiem twierdzić, że całkiem łatwym) przeciwnikiem.

: 28 grudnia 2012, 17:11
autor: namakemono
Tym bardziej Norda trzeba spacyfikować szybko i sprawnie. Łucznicy powinni ustawić się tak, żeby mieć oko i na norda i na wejście wgłąb grobowca. Gdyby ktoś się zainteresował krzykami trzeba będzie salwować się ucieczką pod osłoną strzał i ognia. Rozumiem, że nie widzimy wnętrza tunelu? Ciągle chodzi mi po głowie zawalenie korytarza w przypadku jakiejś wpadki.

: 28 grudnia 2012, 17:19
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Góral napiął mięśnie na dźwięk dźwięczącej powagi groźby Redgarda, obejrzał się błyskawicznie ponad ramieniem w stronę rozbitego młotami wejścia do grobowca, oblizał spierzchnięte nagle usta.

- Nie róbcie niczego, czego byście potem żałowali! - wycedził przez zęby rzucając pod nogi rożen. Długi metalowy pręt upadł z głośnym szczękiem na kamienną posadzkę.

- I co teraz? - powiedział cofając się od krok od paleniska, przesuwając się w stronę wejścia do podziemnej części kurhanu - Będziecie mnie tu przypalali na wolnym ogniu? Pięty podcinali i solą posypywali? Czego chcecie?

- Odwróć się i uklęknij! - powtórzył Hastur, krok po kroku przybliżając się w stronę brodatego Norda.

- Żebyście mi łeb urżnęli bez kłopotu?! - rozbójnik okręcił się na pięcie i opadł na kolana zgodnie z poleceniem Redgarda, ale z każdym kolejnym słowem podnosił ton. Hastur zrozumiał w jednej chwili, że góral czynił to z rozmysłem, najwyraźniej chcąc zaalarmować ochrypłym głosem swych kompanów.

Od klęczącego przy palenisku bandyty dzieliło wojownika dobre kilkanaście kroków, to zaś dawało niepokornemu więźniowi dość czasu, by w razie potrzeby rozwrzeszczeć się na całe gardło. Hastur przyśpieszył kroku decydując się dopaść brodacza za wszelką cenę i pozbawić go świadomości ciosem w głowę, ale nie zdążył tego uczynić.

Strzała świsnęła w powietrzu z kąśliwym odgłosem, wbiła się w środek karku brodacza przechodząc na wylot przez jego szyję. Mężczyzna wyprężył się konwulsyjnie łapiąc palcami dłoni za sterczący z gardła zakrwawiony grot, a potem upadł na twarz przestając się ruszać.

Hastur obejrzał się za siebie i uniósł zdziwiony brwi, bo wszyscy jego towarzysze wciąż mieli swe strzały nasadzone na cięciwy.
Dawno już nie było żadnej niespodzianki...

: 28 grudnia 2012, 17:27
autor: namakemono
Kiepski to GM, który dopuszcza do gładkich realizacji planów graczy :)
Zakładam, że to nie zbój żaden, bo już wrzask byśmy słyszeli. Sprzymierzeniec nasz też nie do końca, bo ów postrzelenia któregoś z nas by nie ryzykował. Keth, nie trzymaj nas w niepewności. Czy to przypadkiem nie jest tak nielubiany przez nas Breton?

: 28 grudnia 2012, 17:31
autor: Procjon
Natychmiast celuję w miejsce z którego wyleciała strzała, strzelam tylko jeżeli ten ktoś zacznie pierwszy.

: 28 grudnia 2012, 17:39
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

W jednej z dziur w sklepieniu przedsionka pojawił się jakiś cień, który opadł zwinnie na wielki blok obrobionego topornie kamienia, a potem na nierówną, wypiętrzoną w wielu miejscach posadzkę sali.

Neviers wsadził do sajdaka na udzie swój wykonany z czarnego drewna łuk i otrzepał teatralnym gestem dłonie. Spojrzenie jego zmrużonych oczu prześlizgnęło się po wpatrzonych w siebie twarzach.

- Jeszcze chwila i zacząłby wrzeszczeć - oznajmił z przekąsem Breton - Chcieliście się tutaj ścinać z całą bandą? To trza go było po jajcach połechtać, jeszcze głośniej by kwiczał.

Bretoński obieżyświat rozejrzał się po wnętrzu przedsionka, potem wbił spojrzenie w uchylone wrota wiodące na widokowy taras.

- Widziałem z góry jak sprawiliście strażników na zewnątrz - powiedział kiwając z niechętnym uznaniem głową - Chaotyczna bitka, aczkolwiek skuteczna. Myślałem wcześniej, że się cichaczem prześlizgnę przez którąś z tych dziur, ale przyszliście mi pięknie w sukurs. Teraz nikt mnie nie weźmie we dwa ognie jak pod ziemią coś pójdzie nie po myśli.
Tak, Namakemono - to nikt inny jak Dumas Neviers, we własnej bretońskiej osobie!

: 28 grudnia 2012, 17:45
autor: namakemono
Hastur opuścił miecz wzdłuż ciała, wiedział bowiem jak nieprzydatnym narzędziem stał się w tej chwili. Miał natomiast nadzieję, że jego towarzysze, choć opuszczą łuki, to strzał z cięciw nie zdejmą. Ot, na wszelki wypadek. Wszak tunel wciąż kryć może niebezpieczeństwa...
- Witaj Neviers. Ciebie się tu nie spodziewaliśmy spotkać. Ale skoro już się na siebie nadzialiśmy, co masz zamiar dalej czynić?
Keth, poproszę o dodatkowe punkty doświadczenia na rozwijanie Jasnowidzenia. :)

: 28 grudnia 2012, 18:15
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Ignorując w pierwszej chwili pytanie redgardzkiego wojownika, Neviers podbiegł zwinnym krokiem do rozbitych wrót grobowca i zajrzał zza rogu ściany w głąb przejścia, ręką dając Hasturowi do zrozumienia, by ten zachował milczenie. Ciemnoskóry mężczyzna zacisnął usta potraktowany w tak bezceremonialny sposób, ale zrozumiał z niechętnym oporem zachowanie Bretona.

Neviers nasłuchiwał przez chwilę odgłosów dobiegających z głębi przejścia, odprężając się ledwie zauważalnie i odsuwając się szybkim krokiem od usianego odpryskami kamiennych wrót progu.

- Co mam zamiar czynić? - powtórzył pytanie Hastura - Najpewniej to samo, co wy, zważywszy na fakt, że przyszliście tutaj dzień po biesiadzie u jarla. Mniemam, że nadworny czarodziej odbył z wami tę samą rozmowę, co ze mną, inakszy nigdy byśmy się tutaj nie spotkali.

- Chciał, żebyś poszukał dla niego tablicę z inskrypcjami? - zapytał retorycznie Hastur, domyślając się już odpowiedzi.

- Tak - kiwnął głową Breton, spoglądając uważnie na stojącego z posępną miną Sivariaela - Wątpię, byś znalazł tutaj jakiekolwiek dwemerskie relikty. Chcesz dłubać w starych norskich mumiach?
Wszyscy już się chyba zorientowali, że Neviers i Sivariael znają się z przeszłości i raczej nie pałają do siebie miłością, prawda? :P

: 28 grudnia 2012, 20:34
autor: Araven
Nevierss, to ty nie ze zbójami w zmowie? zasskocyłeś mnie... Co proponujesz? Jesce ssię nie zdodziliśmy byś do nass dołącył... nie ufam ci.

: 28 grudnia 2012, 21:20
autor: Procjon
- Dobrze, mogę być skłonny zgodzić się na ograniczoną współpracę na pewnych warunkach. A co do artefaktów Dwemerów, nigdy nic nie wiadomo.
Jeżeli reszta drużyny się zgodzi, moje warunki są takie:
-zyskiem dzielimy się wszyscy po równo
-odkrycia naukowe tego grobowca są moje
A poza tym, jeżeli zdradzi, z pełną satysfakcją wsadzę mu strzałę albo płomienie w plecy.