zaraz, zaraz, która jest godzina bo mi się wydawało ze już wieczór - jak tak to mogę dołączyć Hutchinsona, ale delikatnie zwracam uwagę żeby w końcu udać się do samego domu.
Następnego dnia zamierzam spotkać się z naczelnym w sprawie tego artykułu. Na początku wypytam się o samego autora i powolutku zmierzę do sedna sprawy.
ZC - Tajemnica Domu Westonów
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Westona, późny wieczór Arkham 23 listopada 1920
Czarny Ford T zatrzymał się przed posesją Westona. Z auta wygramoliło się trzech mężczyzn. Alex dostrzegł jak Hutchinson poprawia za paskiem wielki rewolwer. Fakt zabrania broni trochę go zaskoczył. Spojrzał zdzwiony na detektywa i cicho spytał:
- Will, czy Ty aby nie przesadzasz? Po co Ci ten gnat? Przecież idziemy zwiedzić dom należący do mego wuja. Hutchinson wzruszył ramionami, nie potrafiąc udzielić rozsądnej odpowiedzi.
- To na duchy? Nie wiem czy zdołasz któregoś ustrzelić. - Paul wtrącił jeszcze ironicznie, choć sam w kieszeni płaszcza trzymał kurczowo swoją małą trzydziestke dwójkę. Detektyw zbył przyjaciół machnięciem ręki:
- Latarkę też wziąłem, żebyście po ciemku chodzić nie musieli. O wszystkim muszę myśleć. Skauci się znaleźli, co dom będą zwiedzać, a klucze chociaż zabraliście? - podał Alexowi pęk kluczy odnaleziony wcześniej w gabinecie.
Opustoszały od miesięcy budynek sprawiał w nocy posępne wrażenie, potęgowane przez drzewa i krzewy smutnie opuszczające pozbawione liści gałęzie i konary. Paul złapał za klamkę metalowej furtki. Ta otworzyła się ze zgrzytem. Cała trójka podeszła do drzwi wejściowych. Alex wyciągnął klucze i zaczął dopasowywać je do trzech zamków przy frontowych drzwiach. Wszyscy chcieli znaleźć się w środku jak najszybciej aby uniknąć spostrzeżenia i tłumaczenia się potem co tu robią późnym wieczorem. Detektyw fachowym okiem rzucił na zabezpieczenia i cicho rzekł:
- Trochę tego sporo jak na dom na przedmieściach. Nawet z wytrychami trzeba by było się pomęczyć. - Nagle przerwał mu Paul, który dyskretnie obserwował okolice, mało zainteresowany kwestiami ślusarskimi.
- Ciiii, słyszycie? Ktoś jest w krzakach tam... - wskazał palcem na zarośla, w których, można by przysiąc czaił się czarny kontur postaci.
Wątek techniczny
No to zaczynamy akcje. Kosteczki już gotowe...
Czarny Ford T zatrzymał się przed posesją Westona. Z auta wygramoliło się trzech mężczyzn. Alex dostrzegł jak Hutchinson poprawia za paskiem wielki rewolwer. Fakt zabrania broni trochę go zaskoczył. Spojrzał zdzwiony na detektywa i cicho spytał:
- Will, czy Ty aby nie przesadzasz? Po co Ci ten gnat? Przecież idziemy zwiedzić dom należący do mego wuja. Hutchinson wzruszył ramionami, nie potrafiąc udzielić rozsądnej odpowiedzi.
- To na duchy? Nie wiem czy zdołasz któregoś ustrzelić. - Paul wtrącił jeszcze ironicznie, choć sam w kieszeni płaszcza trzymał kurczowo swoją małą trzydziestke dwójkę. Detektyw zbył przyjaciół machnięciem ręki:
- Latarkę też wziąłem, żebyście po ciemku chodzić nie musieli. O wszystkim muszę myśleć. Skauci się znaleźli, co dom będą zwiedzać, a klucze chociaż zabraliście? - podał Alexowi pęk kluczy odnaleziony wcześniej w gabinecie.
Opustoszały od miesięcy budynek sprawiał w nocy posępne wrażenie, potęgowane przez drzewa i krzewy smutnie opuszczające pozbawione liści gałęzie i konary. Paul złapał za klamkę metalowej furtki. Ta otworzyła się ze zgrzytem. Cała trójka podeszła do drzwi wejściowych. Alex wyciągnął klucze i zaczął dopasowywać je do trzech zamków przy frontowych drzwiach. Wszyscy chcieli znaleźć się w środku jak najszybciej aby uniknąć spostrzeżenia i tłumaczenia się potem co tu robią późnym wieczorem. Detektyw fachowym okiem rzucił na zabezpieczenia i cicho rzekł:
- Trochę tego sporo jak na dom na przedmieściach. Nawet z wytrychami trzeba by było się pomęczyć. - Nagle przerwał mu Paul, który dyskretnie obserwował okolice, mało zainteresowany kwestiami ślusarskimi.
- Ciiii, słyszycie? Ktoś jest w krzakach tam... - wskazał palcem na zarośla, w których, można by przysiąc czaił się czarny kontur postaci.
Wątek techniczny
No to zaczynamy akcje. Kosteczki już gotowe...
Sięgam po swoją 32ke, ale zostawiam inicjatywę Williamowi(ma największego gnata:)), Robię krok w tył i staram się zająć z góry upatrzona pozycje, tak żeby nie być na linii strzału i w miarę możliwości uniemożliwić intruzowi ucieczkę.
edit
oczywiście nie wyjmuje jeszcze broni nie chce nikogo przestraszyć
edit
oczywiście nie wyjmuje jeszcze broni nie chce nikogo przestraszyć
Ostatnio zmieniony 17 kwietnia 2012, 21:32 przez meduzzzz, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times