: 16 grudnia 2012, 15:21
Pogórze Jerallu, 11 dzień Ostatnich Siewów
Trond zmienił nieco ułożenie ciała, oparł się barkiem o pień świerku rozważając w myślach najlepsze posunięcie. Góral nie miał pojęcia, kto obozował w pobliżu wieży, ale skoro khajiit twierdził, że słyszał czyjeś głosy, Trond gotów był kotołakowi uwierzyć na słowo. Rzecz w tym, że zdrowy rozsądek odradzał Trondowi bliższe spotkanie z tajemniczymi obozowiczami. W górach prócz zwykłych rabusiów kręcili się też powstańcy jarla Ulfrica i chociaż młodzieniec żywił wobec nich neutralność, oni sami mogliby się poczuć zagrożeni nagłym pojawieniem miejscowego wieśniaka.
A Trond słyszał wiele o tym, co Gromowładni potrafili robić podejrzanym o szpiegowanie i donoszenie cesarskim władzom. Powieszenie za nogi na gałęzi z poderżniętym gardłem nie oznaczało bynajmniej najgorszego z możliwych sposobów odejścia w objęcia Akatosha.
Jeśli zaś przy wieży nie kręcili się Gromowładni, ich miejsce mogli zająć inni nieprzyjaźni górale, chociażby zabijaki Havara, których od dwóch dni nie widać było w wiosce, a którzy bynajmniej nie byli szczerymi przyjaciółmi Rzecznej Puszczy. Być może odstraszeni perspektywą spotkania ze sprowadzonymi z Białej Grani drużynnikami jarla ukryli się teraz w starej budowli czekając na dogodną okazję do tego, by się odpłacić ziomkom Gerdur za odrzuconą propozycję pomocy.
- Jeśli chcecie, możemy ich obejść cichaczem - zaproponował Nord oblizując mimowolnie spierzchnięte wargi - Tylko będziemy się musieli powspinać na skały. Radzicie sobie z wspinaczką?
Trond zmienił nieco ułożenie ciała, oparł się barkiem o pień świerku rozważając w myślach najlepsze posunięcie. Góral nie miał pojęcia, kto obozował w pobliżu wieży, ale skoro khajiit twierdził, że słyszał czyjeś głosy, Trond gotów był kotołakowi uwierzyć na słowo. Rzecz w tym, że zdrowy rozsądek odradzał Trondowi bliższe spotkanie z tajemniczymi obozowiczami. W górach prócz zwykłych rabusiów kręcili się też powstańcy jarla Ulfrica i chociaż młodzieniec żywił wobec nich neutralność, oni sami mogliby się poczuć zagrożeni nagłym pojawieniem miejscowego wieśniaka.
A Trond słyszał wiele o tym, co Gromowładni potrafili robić podejrzanym o szpiegowanie i donoszenie cesarskim władzom. Powieszenie za nogi na gałęzi z poderżniętym gardłem nie oznaczało bynajmniej najgorszego z możliwych sposobów odejścia w objęcia Akatosha.
Jeśli zaś przy wieży nie kręcili się Gromowładni, ich miejsce mogli zająć inni nieprzyjaźni górale, chociażby zabijaki Havara, których od dwóch dni nie widać było w wiosce, a którzy bynajmniej nie byli szczerymi przyjaciółmi Rzecznej Puszczy. Być może odstraszeni perspektywą spotkania ze sprowadzonymi z Białej Grani drużynnikami jarla ukryli się teraz w starej budowli czekając na dogodną okazję do tego, by się odpłacić ziomkom Gerdur za odrzuconą propozycję pomocy.
- Jeśli chcecie, możemy ich obejść cichaczem - zaproponował Nord oblizując mimowolnie spierzchnięte wargi - Tylko będziemy się musieli powspinać na skały. Radzicie sobie z wspinaczką?
To dobre pytanie - droga na przełaj będzie wymagała kilku trudnych testów wspinaczki z ryzykiem połamania sobie kości w razie upadku. Idziecie na to?



