Ostatnia rubież Duviku, noc
Nie zważając na bijących się wokół towarzyszy Eithart odskoczył do tyłu, omal nie zbijając swym ciałem z nóg jakiegoś Duvikanina i oddalając się o dobry metr od zyskującego coraz większą szansę na zwycięstwo muru tarcz. Uhra i Mordil wywijali żelazem jak szaleni, dysząc spazmatycznie, ale i rozczłonkowując zaraz kolejnych niezdarnych, daremnie próbujących ich pochwycić nieumarłych. Buty obrońców ślizgały się w płynach ustrojowych zwłok, potykały się o spiętrzone coraz wyżej martwe ciała.
W nozdrzach kapłana wciąż tkwił upiorny trupi odór, smród wywleczonych z brzuchów wnętrzności i gnilnych wyziewów. Potrząsając głową dla odzyskania koncentracji gorlamita wyciągnął zza pasa wciśniętą tam wcześniej skórzaną tubę, wyciągnął z niej pośpiesznie pergaminowy zwój rozwijając go naprędce. Pociągnięty za ramię Duvikanin, szukający okazji do dźgnięcia jakiegoś ożywieńca włócznią z tylnego szeregu, przysunął się natychmiast do tarmoszącego go naprędce Eitharta, przyświecił kapłanowi swym wciąż palącym się łuczywem.
Z ust gorlamity popłynęły niezrozumiałe dla zwykłych plebejuszy słowa magicznej inkantacji, czerpiące swą moc z czarodziejskiej esencji uwięzionej w atramencie, za pomocą którego jakiś kapłan wykreśił swego czasu trzymany w rękach Eitharta zwój. Dzierżący pochodnię wojownik stęknął głucho, kiedy wraz z ostatnim odczytanym przez gorlamitę słowem pergamin rozsypał się znienacka w drobinki prochu.
Eithart odetchnął z ulgą mając świadomość tego, że dzięki mocy zaklęcia zniknął znienacka z oczu martwiaków, stając się dla nich zaledwie elementem otoczenia, palikiem do pętania wejhurów lub głazem poruszającym się w zupełnie ożywieńców nie ciekawiący sposób. Jego również troskała plama czerni, którą z miejsca uznał za demonstrację czarnoksięskiej magii mającą ukryć przed oczami obrońców hasarycką, toteż sięgnął po swój amulet przygotowując umysł na rzucenie kolejnej inkantacji. Było to zaklęcie mogące rozświetlić ciemność magicznego pochodzenia, rozproszyć ją przynajmniej po części umożliwiając dojrzenie tego, co skrywała.
I wtedy ze smolistej plamy czerni popłynęły ponownie dźwięki fletu, układające się w złowieszczą, szarpiącą nerwy melodię, której posępne tony sprawiały, że skóra ludziom cierpła.
Wątek techniczny
Zaklęcie Niewidzialność dla martwiaków zostało rzucone poprawnie z wynikiem 17 w teście UM. Rozświetlenie przyjąłem jako następne w kolejności, ale zanim je przetestuję, chciałbym dowiedzieć się precyzyjnie, na kogo ma być rzucone? Na osobę samego Eitharta czy innego BG czy może NPC-a? I od razu druga kwestia. O ile się nie mylę, po udanym leczenie Trehanta przez Bruntę łowca makunów zaoferował gorlamicie odzyskanie wydanych na zabieg PM z amuletu Trehanta. Chyba tego dokładnie nie opisałem i nie testowałem, ale nie znaczy to wcale, że do przelewu nie doszło. Jeśli tak i Eithart ma odzyskany PM we własnym amulecie, najpewniej rzuci czar z amuletu właśnie, w przeciwnym razie pociągnę mu po Żywotności. Kto przypomni jak to było?
Flet zaczął grać ponownie, ze środka plamy czerni, co pozwala mniemać, że Sanna lub inny znajduje się tuż za plecami siekanych na mielone zombiaków. Ciąg dalszy akcji po reakcji 8ARTa na wyżej postawione pytania.
PBF - Grzechy ojców
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Schodki ponad Duvikiem, noc
Spocone dłonie coraz częściej traciły oparcie na krawędziach skalnych półeczek, toteż tropiciel przezornie zwolnił tempo, nie chcąc z nadmiaru pośpiechu spaść wprost na rozciągające się pod nim zadaszenia Duviku. Znajdował się już dostatecznie nisko dna rozpadliny, by widok walczących przy chacie dla gości postaci zniknął za załomami nierównej ściany przepaści, ale dobiegające z tamtej strony krzyki wciąż nie traciły na intensywności.
Uwaga Skeli skupiona była jednakże na czymś innym niż ożywieńcza horda szturmująca wejście do osady. Mężczyzna wciąż wracał myślami do niemego intruza, który całkiem niedawno omal nie zrzucił go ze schodków w drodze na dno rozpadliny, a który wtopił się teraz gdzieś w mrok zalegający w uliczkach skalnej wioski. Instynkt podpowiadał tropicielowi, że mógł to być niemy posługiwacz Sanny Wehael, zakapturzony młodzian o wielkiej wprawie w robieniu nożami. Czego szukał w Duviku i gdzie podziała się jego pani, tego Skela jeszcze nie wiedział, ale zamierzał się całej sprawie uważnie przyjrzeć, pozostawiając kłopot pod postacią nieumarłych reszcie swych kompanów.
Wątek techniczny
Nie będę się już nad Venarem znęcał, dlatego przyjmuję, że zachowawszy dość ostrożności tropiciel zejdzie we właściwym czasie na dno przepaści, wtedy jednak pojawia się pytanie, co dalej? Może pójść w mnóstwo miejsce, chociażby pod chatkę dla gości, do domu zgromadzeń, do kuźni, do kapliczki Graama lub do pieczary z chorymi albo do któregokolwiek ze zwykłych duvikańskich obejść. Venarze, gdzie chcesz szukać w pierwszej kolejności intruza ze schodków?
Spocone dłonie coraz częściej traciły oparcie na krawędziach skalnych półeczek, toteż tropiciel przezornie zwolnił tempo, nie chcąc z nadmiaru pośpiechu spaść wprost na rozciągające się pod nim zadaszenia Duviku. Znajdował się już dostatecznie nisko dna rozpadliny, by widok walczących przy chacie dla gości postaci zniknął za załomami nierównej ściany przepaści, ale dobiegające z tamtej strony krzyki wciąż nie traciły na intensywności.
Uwaga Skeli skupiona była jednakże na czymś innym niż ożywieńcza horda szturmująca wejście do osady. Mężczyzna wciąż wracał myślami do niemego intruza, który całkiem niedawno omal nie zrzucił go ze schodków w drodze na dno rozpadliny, a który wtopił się teraz gdzieś w mrok zalegający w uliczkach skalnej wioski. Instynkt podpowiadał tropicielowi, że mógł to być niemy posługiwacz Sanny Wehael, zakapturzony młodzian o wielkiej wprawie w robieniu nożami. Czego szukał w Duviku i gdzie podziała się jego pani, tego Skela jeszcze nie wiedział, ale zamierzał się całej sprawie uważnie przyjrzeć, pozostawiając kłopot pod postacią nieumarłych reszcie swych kompanów.
Wątek techniczny
Nie będę się już nad Venarem znęcał, dlatego przyjmuję, że zachowawszy dość ostrożności tropiciel zejdzie we właściwym czasie na dno przepaści, wtedy jednak pojawia się pytanie, co dalej? Może pójść w mnóstwo miejsce, chociażby pod chatkę dla gości, do domu zgromadzeń, do kuźni, do kapliczki Graama lub do pieczary z chorymi albo do któregokolwiek ze zwykłych duvikańskich obejść. Venarze, gdzie chcesz szukać w pierwszej kolejności intruza ze schodków?
- Zbrojcie się, bo to jeszcze nie koniec!
Wątek techniczny
Decyduję się na pogonienie tchórzliwych Duvikan w kierunku uzbrojenia, które porzucili uciekając przed martwiakami.
Ja, ale to nie działo się publicznie
Eithart miał przelać sobie z mojego amuletu PM potrzebny do rzucenia Leczenia lekkich obrażeń.
Wątek techniczny
Decyduję się na pogonienie tchórzliwych Duvikan w kierunku uzbrojenia, które porzucili uciekając przed martwiakami.
Kto przypomni jak to było?
Ja, ale to nie działo się publicznie
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35