: 09 maja 2016, 21:35
Siedziba Kryształowej Rady, 513.815.M41
- Ja również zajął bym się zabezpieczeniem profitu w pierwszej kolejnośći. Jednak jest to raczej nie możliwe w zaistniałej sytuacji. W mojej ocenie, marynarka nie pozwoli nam na załatwianie swoich interesów w pierwszej kolejności. Gdybym zrobił tak jak pan proponuje, Keel z łatwością mógłby wymóc na mnie zmianę kursu. W publiczny i być może upokarzający nieco sposób mógłby dać do zrozumienia kto tu faktycznie decyduje. A tego bym bardzo nie chciał, zwłaszcza w obecności Rady. - kapitan obracał w ręce puchar wpatrując się z zainteresowaniem w sposób w jaki kordiał spływał po szkle kiedy jego dłoń delikatnie chybotała pucharem. -Proszę się postawić na chwilę w jego sytuacji. Gdyby był pan kapitanem krążownika postawił by pan na szali swoją reputację, pozwalając na sprawdzanie zbędnych dla wyznaczonej misji zadań? Raczej nie. Cisnął by pan ludzi by jak najszybciej wykonać zadanie. Ja bym tak zrobił na jego miejscu. Śpieszyłbym się by niepotrzebnie nie ryzykować karierą poprzez nie wykonie ze swojej winy misji. A takie niedołęstwo w wykonaniu kapitana krążownika jest niedopuszczalne. Każda doba bowiem może przynieść śmierć posła, jeśli jeszcze żyje.
Morgan stracił zainteresowanie zabawą z kieliszkiem stawiając go obok siebie. Zwrócił swoje spojrzenie na Barcę.
- Pomysł z zostawieniem grupy zbierającej dane, jak najbardziej trafny. Polecę Drago by przydzielił im kilku ochroniarzy. W cywilu oczywiście, by nie wzbudzać niepotrzebnej atencji miejscowych, Nie chcielibyśmy by Kryształowa Rada myślała, że nie do końca im ufam. A w istocie nikt mnie nie jest wstanie upewnić, czy aby to wszystko nie jest jakimś zakamuflowanym przewrotem, by ciągnąć profit z jedynego cennego księżyca. I taką wersję należałoby przedstawić Keelowi. Jako hipotezę... Myślę, że to wystarczająco dobry pretekst by spróbować zmienić nieco kurs, który powinniśmy obrać. Ale delikatnie, delikatnie...
Morgan pochwycił kieliszek i upił nieco jego zawartości. Uniósł nieco brwi zdziwiony.
- Jak pan znajduje kordiał? Nie smakuje panu? - Zapytał wskazując na kieliszek należący do Barcy.
- Ja również zajął bym się zabezpieczeniem profitu w pierwszej kolejnośći. Jednak jest to raczej nie możliwe w zaistniałej sytuacji. W mojej ocenie, marynarka nie pozwoli nam na załatwianie swoich interesów w pierwszej kolejności. Gdybym zrobił tak jak pan proponuje, Keel z łatwością mógłby wymóc na mnie zmianę kursu. W publiczny i być może upokarzający nieco sposób mógłby dać do zrozumienia kto tu faktycznie decyduje. A tego bym bardzo nie chciał, zwłaszcza w obecności Rady. - kapitan obracał w ręce puchar wpatrując się z zainteresowaniem w sposób w jaki kordiał spływał po szkle kiedy jego dłoń delikatnie chybotała pucharem. -Proszę się postawić na chwilę w jego sytuacji. Gdyby był pan kapitanem krążownika postawił by pan na szali swoją reputację, pozwalając na sprawdzanie zbędnych dla wyznaczonej misji zadań? Raczej nie. Cisnął by pan ludzi by jak najszybciej wykonać zadanie. Ja bym tak zrobił na jego miejscu. Śpieszyłbym się by niepotrzebnie nie ryzykować karierą poprzez nie wykonie ze swojej winy misji. A takie niedołęstwo w wykonaniu kapitana krążownika jest niedopuszczalne. Każda doba bowiem może przynieść śmierć posła, jeśli jeszcze żyje.
Morgan stracił zainteresowanie zabawą z kieliszkiem stawiając go obok siebie. Zwrócił swoje spojrzenie na Barcę.
- Pomysł z zostawieniem grupy zbierającej dane, jak najbardziej trafny. Polecę Drago by przydzielił im kilku ochroniarzy. W cywilu oczywiście, by nie wzbudzać niepotrzebnej atencji miejscowych, Nie chcielibyśmy by Kryształowa Rada myślała, że nie do końca im ufam. A w istocie nikt mnie nie jest wstanie upewnić, czy aby to wszystko nie jest jakimś zakamuflowanym przewrotem, by ciągnąć profit z jedynego cennego księżyca. I taką wersję należałoby przedstawić Keelowi. Jako hipotezę... Myślę, że to wystarczająco dobry pretekst by spróbować zmienić nieco kurs, który powinniśmy obrać. Ale delikatnie, delikatnie...
Morgan pochwycił kieliszek i upił nieco jego zawartości. Uniósł nieco brwi zdziwiony.
- Jak pan znajduje kordiał? Nie smakuje panu? - Zapytał wskazując na kieliszek należący do Barcy.
Kapitan nie będzie sobie życzył by usługiwał mu ktoś spoza jego osobistej ochrony. Odprawi Rappa i przymknie oko jak kiedyś ktoś mu z obiję gębę za wchodzenie w nie swoje kompetencje. Najbliższa ochrona składa się z ludzi ekstremalnie oddanych kapitanowi. Takich którzy mają za zadanie przyjąć kulkę za niego w razie ewentualności. Dobierał ich staranie i osobiście sam z desygnowanej przez Drago większej grupy. Wybiera w pierwszej kolejności tych o sprawdzonej przez szereg lat lojalności. W szczególności tych którzy mają różne problemy. Rozwiązuje ich problemy swoimi koneksjami i pieniędzmi wiążąc ich w ten sposób długiem honorowym względem kapitana. Tylko tacy ludzie są godni by im nieco zaufać.