We wnętrzu posterunku zapanowała na chwilę głęboka cisza, po czym do uszu nasłuchujących desperacko mężczyzn dobiegł inny głos, tym razem basowy i chrapliwy zarazem.
- Tim, to jacyś bandyci! Polują na ludzi z RNK! Rozwalcie ich, kurwa!
Przyciśnięty do rozgrzanej słońcem ściany budynku Gottschalk otworzył szeroko oczy, wręcz nie wierząc w słowa, które chwilę wcześniej padły z ust Venkmena. Sugestia obawy żywionej zarówno przed Kajdaniarzami jak i obywatelami RNK jednocześnie, mogła podpowiedzieć ukrytym w środku obrońcom, że szturmujący wejście obcy należeli do jakiegoś pomniejszego, lokalnego autostradowego gangu.
To w ułamku chwili pogarszało całą sytuację, jeśli brało się pod uwagę rzekomą obecność jakiegoś ukrytego w pobliżu strzelca.
Przypominam, że wciąż macie po granacie odłamkowym (to na wypadek, gdybyście w przejawie skrajnej desperacji postanowili jednak zdobyć posterunek siłą).