Post
autor: Keth » 03 czerwca 2012, 20:18
Droga nr 64 w Pea Ridge, 7 maja 2055
Chudy otaksował Radeforda badawczym spojrzeniem, nie odpowiadając od razu i marszcząc czoło w wyrazie takim, jakby wręcz przeżuwał myśli. Kaznodzieja nie musiał się zbytnio wysilać, by dostrzec w mężczyźnie podobieństwo do Prestona. Otyły motocyklista z przypasaną do boku kaburą i przewieszoną przez plecy wielką maczetą świadom był tego, że pozostali kompani pilnie go obserwują, a każda oznaka słabości mogła wieścić rychłą przegraną w nieustannej rywalizacji o przywództwo w grupie.
Motocyklowe gangi rządziły się prawem pięści i Chudy doskonale musiał o tym wiedzieć sprawę.
- Dron musiał się gdzieś zakopać - odpowiedział w końcu ganger spluwając pod stopy tytoniową papką - Baron nie kazał nam wjeżdżać w każde gówniane podwórko, mieliśmy pilnować autostrady, a autostrada była czysta. Z pretensjami do kogoś innego, nie do nas.
- Sprawdziliście Pea Ridge? - Ebenezer cofnął się o krok od plwociny dając grymasem twarzy do zrozumienia, że z trudem akceptuje równie grubiańskie maniery - Miasteczko jest czyste?
- Do budynków nikt nie zaglądał - odparł Chudy - Na ulicach tylko wraki i śmieci.
- I trochę łażącego żarcia - odezwał się inny z motocyklistów, dryblas o owrzodzonym policzku, pokazując lufą przełożonego przez kierownicę karabinku na leżący przy przednim kole maszyny kształt. Radeford zerknął we wskazanym kierunku, obrzucił uważnym spojrzeniem ciemnoszarego szczura wielkości psa przygarniętego niedawno przez Szarego.
- Jest ich tu więcej? - zapytał odwracając głowę w stronę niedalekich budynków straszących wybitymi szybami i zawalonymi fragmentami ścian.
- Odstrzeliliśmy dwa, na kolację - wzruszył ramionami Chudy - Było więcej, ale spierdoliły do piwnic. Jak chcecie, sami za nimi właźcie.
- Jestem Ebenezer Radeford, przyboczny kapelan barona Sutherlanda i opiekun duchowy tej ekspedycji - kaznodzieja wyprostował się mimowolnie kładąc prawą dłoń na przewieszonym przez ramię śrutowym Remingtonie - Z woli zacnego barona to ja decyduję, kto gdzie będzie właził, nie wy. Czy to jasne?
- Pewnie, że pewnie - przyznał niechętnie Chudy, wzruszając ponownie ramionami - Skoro pan baron sobie życzy...
Wątek techniczny