Rezydencja Tanaki; Westbrook; 23/07/2020; 1330hrs
Gladzio otworzył drzwi aerodyny tak jakby nie mógł się doczekać aby z niej wysiąść, bo za oknem czaił się raj obiecany. Avka siedziała już na wyznaczonym lądowisku w Sercu dzielnicy bogaczy Westbrook. Solo wysiadł pierwszy wciągając głęboki oddech, spodziewając się wyczuć znaczącą różnicę w jakości powietrza. Zawiódł się nieco, bo było tu tak samo duszno i wilgotno jak na Charter Hill, ale zawód rekompensował widok.
Czegoś takiego na oczy nie widzieli. W oczy nie kłuły jarzące kolory reklamowych banerów. Nie słychać było nieustannego huku aut, maszyn i całej ludzkiej ciżby, pracującej, odpoczywającej czy bawiącej się w Night City. Jedynie podkręcony przez cyberaudio słuch Garcii mógł tu wyłowić tylko nikły szum odległego miasta.
Punki stały naprzeciw japońskiej pagody, stojącej na zboczu jednego ze stromych wzgórz Westbrook pośród urządzonego pedantycznie ogrodu i sztucznego jeziorka. Schwarz ze zdumionymi oczyma szepnął do kumpli cicho, jakby bojąc się zaburzyć harmonię tego miejsca:
- Ale se kurwa sobie goście żyją...
Przesuwne drzwi willi otworzyły się i wyszedł z niej starszy, wyglądający na około siedemdziesiąt lat człowiek, ubrany w kimono z samurajskimi mieczami, w asyście czterech odzianych w czarne garnitury ochorniarzy. Punki poczuły ukłucie nagłego strachu, bo japończycy towarzyszący samurajowi byli łudząco podobni do tych, którzy próbowali ich zabić przedwczoraj w zrujnowanych biurach Microsoftu. Uspokoili się jednak momentalnie słysząc słowa samuraja:
- A więc to Wy uratowaliście moją córkę. Dziękuję Wam z całego serca i jestem Waszym dłużnikiem. Nazywam Naruto Tanaka i witam w moich progach. - Mężczyzna uścisnął zdumiewająco, jak na swój wiek mocno dłoń każdego ze swoich gości, po czym poprowadził ich ku drzwiom do willi. Jeden z ochroniarzy szepnął do punków z mocnym japońskim akcentem:
- Zdejmijtze buty przy wejstzu. Pan Tanaka nie toleruje chodtzenia po domu w butach.
Prośba, a w zasadzie uprzejme polecenie wydało się chłopakom cokolwiek dziwne, ale nie wypadało się sprzeciwać ojcu Alt. W głowie Schwarza przemknęła nawet myśl o tym, że wykorzystają te buty do pobrania materiału DNA, ale odrzucił tę myśl jako głupią, bo mogli by ich kod genetyczny zebrać z czegokolwiek. Myśli Garcii kręciły wokół czegoś innego. Założył dziś dziurawe skarpetki i zastanwiał się jak idiotycznie będzie wyglądał paradując po willi z dziurami na piętach.
Wszyscy weszli do wnętrza pagody. Nie widać tu było niczego, co wskazywać by mogło na to że żyją w dwudziestym pierwszym wieku. Zero elektroniki. Zaciekawiony Czarny zauważył nawet, że nie widzi żadnych gniazdek elektrycznych.
Weszli do pomieszczenia, które najtrafniej możnaby było określić mianem salonu. W środku siedziała Alt. Także ubrana w stosowny japoński strój, szykując aromatycznie pachnącą herbatę:
- Cześć chłopaki, jak tam?
Jesteście z Alt. Teraz czekam aż ją zasypiecie gradem pytań!
