Strona 30 z 74

: 15 listopada 2012, 12:22
autor: koszal
-Myślałem, że to maszyna do uzdatniania szczochów Billy, ale o gustach się nie dyskutuje- odparował Czarny, po czym uśmiechając się spojrzał na wykonaną robotę i dodał

Jak zwykle, szybko i solidnie stary. Na Ciebie zawsze można liczyć.
Zbieramy dupę do tymczasowej kwatery głównej- ewentualnie, jeśli nie robi to chłopakom różnicy do warsztatu pogrzebać w furce, bo nie chce mi się wszędzie zapierdalać metrem, czy taksą.

: 15 listopada 2012, 12:56
autor: 8art
Warsztat Spike'a, Commercial Rd 22/07/20, 2155hrs

Taxi wyrzuciło Czarnego Na Commercial Rd, około pięćdziesiąt metrów od warsztatu. Chłopaki, lekko zamuleni długim dniem pojechali na Charter Hill, a technik chciał jednak trochę poszperać w Navarze.

Doszedł do wrót garażu, rozejrzał się jeszcze wokół, a upeniwszy się, że nie jest przez nikogo obserwowany otworzył drzwi, wsunął się do środka i szybko zamknął się w środku.

Czarny zerknął pod maskę i westchnął widząc dwu i półlitrowy silnik pickupa. Westchnał raz jeszcze przywołując nieświadomie przed oczy wielką widlastą V12 z Astona, która niemal przyprawiła go o palpitacje serca tylko od patrzenia na podrygający w rytmie niskich obrotów silnik. Ach, to było cudo techniki, nie to co stary motor z Nissana.

Technik rozejrzał się po warsztacie i wybrał potrzebne mu narzędzia, po czym rozmyślając o Astonie zabrał się za szpachlowanie przestrzelin w wozie...
A tu jeszcze wizualizacja, tego co przypominał sobie Czarny:
Obrazek

: 15 listopada 2012, 19:18
autor: 8art
Charter Hill, Budynek Concorde, 23/07/2020, 1100hrs

Pośród studecybelowego huku przelatujacej zaraz koło okna trnasportowej AV9, Garcia ledwo dosłyszał dzwonek leżącego w salonie smartfona. Podbiegł do telefonu i odebrał połączenie. Nim jednbak odezwał się odczekał sekundę czekając hałas z żyłowanych do granic oporu turbin aerodyny oddali się na tyle aby mógł usłyszeć własne myśli. Dziś też obudzili się równiótko o ósmej. Znaczy się Hector i Paul, bo Czarny, o dziwo, nadal siedział zamknięty w swojej sypialni. Gdy huk oddalił się już nieco latynos w koncu powitał fixera:

- Cześć Johny. Mamy karty. Wszystko załatwione. Kiedy możemy je przekazać?

- O siema. Tak u mnie też wszystko w porzo. Dziękówa. No to spoks. Za dwie godziny o 13.00 przyleci po Was Web. Zostawcie karty jemu, tak będzie ok. A z Webem polecicie zobaczyć się z Alt. Ok? Pasi Wam trzynasta? Odbierze Was z lądaowiska na dachu Concorde.

Fikserzy pogadali jeszcze chwilę, po czym Kapusta pożegnał się i rozłączył się. Garcia podzielił się z solem informacjami od Kapusty, po czym spytał siedzącego w kuchni Wilsona:

- Ej Czarny jeszcze śpi? Przecież nie da się zamknąć oczu od ósmej rano.

- Chyba śpi, bo słyszałem jak wrócił nad ranem. Albo się jakiś piguł nałykał, albo mamy trupa w łóżku. Jak mamy stąd wybijać o trzynastej, to i tak trzeba trzeba go obudzić. - Twarz punka rozjaśnił uśmiech rodzącego się szatańskiego planu wystraszenia technika. - Choć idziemy!

Obaj cichutko weszli do pokoju zajmowanego przez Czarnego. Technik nieruchomo leżał na swoim łóżku, najwyraźniej śpiąc, co rozwaiło jakiekolwiek obawy Heca, co do stanu zdrowia przyjaciela. Gladzio zakradł się do poduszki i wrzasnął na całe gardło. Ku jemu zdziweniu nic się nie stało. A przynajmniej nic czego mógł się spodziewać. Technik powoli otworzył oczy i spojrzał Paula. Wrzasnął na całe gardło, głosem w żaden sposób nie mogącym być uznanym za strach:

- Kurwa!!! Ale Ci z paszczy jebie!!!

Teraz dopiero chłopaki dostrzegli, że uszy Eugena są zaklejone plastrem, a spod "opatrunku" wystają kable słuchawkowe. Schwarz ściągnał prowizoryczną instalację i zadowolony obwieścił kumplom:

- Wczoraj nad ranem kurwa zmajtrowałem. Słuchaweczki z relaksującą nutą i pianką dźwiękoszczelną. Trzeba sobie jakoś życie ułatwiać, nie? Można spać do zajebania.

- Dobra wstawaj. Za dwie godziny przylatuje po nas Web i lecimy do Alt. - Zrezygnowanym tonem obwieścił Wilson, nierad, że nie udało mu się wystraszyć Czarnego
Użyłem prowizorki technika i Czarny mógł posapć spokojnie niemal do południa nie niepokojony przez hałasy z zewnątrz.

Transfer kart załatwiony, a Kapusta ustawił Was jeszcze z Alt, która ma Was wprowadzić w jakieś szczegóły imprezy.

Wciąż macie dwie godziny, podczas których możecie coś załatwić. W takim przypadku czekam na odpowiednie deklaracje. No i ewentualnie na jakieś pytania jakie chcielibyście zadać dziewczynie.

: 15 listopada 2012, 19:37
autor: namakemono
Zawiedziony po nieudanym żarciku Wilson obiecał sobie, że jeszcze ma z Czarnym rachunek do wyrównania. Tym razem się nie udało, ale pomysł technika ze słuchawkami i pianką dawał ciekawe możliwości. Może nasączyć piankę szybkoschnącym klejem, albo płynem do kibla? Z braku środków można między odtwarzane relaksujące kawałki wcisnąć dźwięki jakiejś grubej strzelaniny albo startującej AVki. Tak, trzeba będzie do tego wrócić. Tymczasem korzystając z chwili czasu, warto zrobić inwentaryzację sprzętu i zadbać o broń.
Oczywiście solo nie nosi ze sobą całego arsenału. Monoostrze ukryte w wysokim, wojskowym bucie, a za paskiem na plecach nieodłączny P35. A tymczasem czyszczenie broni, uzupełnianie magazynka, etc.

: 15 listopada 2012, 20:16
autor: Keth
Charter Hill, Budynek Concorde, 23/07/2020, 1100hrs

Wciąż zmagający się z bólem ran Latynos zwalił się na skórzaną sofę, gładząc ją pieszczotliwie palcami i próbując sobie wyobrazić własne mieszkanie umeblowane z równie eleganckim smakiem, co apartament zorganizowany przez Alt i Masha.

- Trzeba zadzwonić do Alt - przypomniał wyciągając z kieszeni smartfona, odrapanego po brutalnych przejściach w Strefie, ale wciąż sprawnego - Uciszcie się trochę, bo mnie łeb napierdziela.
Kapusta wspominał coś o rekonesansie w Westbrook z udziałem Alt - dzwonię do niej chcąc wypytać o szczegóły tego wypadu.

: 15 listopada 2012, 22:46
autor: 8art
Charter Hill, Budynek Concorde, 23/07/2020, 1110hrs

Telefon Alt jak zaklęty odpowiadał jedynie pocztą głosową. Fixer poddał się kilku próbach, gdy miał jeszcze nadzieję, że netrunnerka wisi z kimś na linii:

- Chyba laska wyłączyła tela. Aż tak się boi żeby jej nie namierzyć?

Czyszczący broń Wilson tylko wzruszył ramionami i wrócił do niemal całkowicie pochłaniającego go zajęcia. Fixer obrócił kilkukrotnie telefon w palcach po czym głosowo wybrał numer Masha. Po kilku sygnałach Garcia usłyszał znajomy, jowialny głos wielkiego boostera:

- Sie ma Hec. Co tam? Wylizałęś już rany?

- No prawie, ale łeb mnie jeszcze nawala niechudo, po tym jak wyrżnąłem w ten krawężnik w strefie. A Wy jak? Wszystko ok? Jak ręka Alt? - Zagaił fixer.

- W zasadzie w porządku, Kitty dała jej trochę syntobotów, co powinno znacznie przyśpieszyć rekonwalescencję. A Ciebie jak łeb boli, to wal do Kitty. Jak Cię już dwa dni nawala to trochę długo. Jeszcze jakiegoś tętniaka masz na mózgu lub coś w tym stylu. Lepiej to sprawdzić. - Stary booster mentorskim tonem pouczył latynosa.

- Dzięki, zadzwonie do niej. A ja w zasadzie to z czym innym dzwonię. Kapusta nas z Alt umówił, ale nie idzie jej złapać...

- Tia wiem. Pod telefonem jej póki co nie zastaniecie. Zaszyła się w bezpiecznym miejscu. Johny mówił że jesteście umówieni z nią dziś o wpół do drugiej. jak dobrze pójdzie to się zobaczymy. A co? Masz coś pilnego?
Pomyślałem, że skoro Alt nie odbiera to fixer zadzowni do Masha. Jakieś pytania? Może Mike będzie w stanie na nie odpowiedzieć.

: 16 listopada 2012, 04:41
autor: koszal
Eugen podszedł do okna. Mimo, że wcześniej bliskość regularnie dręczonych turbin wszystkich możliwych typów aerodyn ze skutecznością bazooki potrafiła wypierdolić wszystkie myśli ze łba- zaczynał powoli przyzwyczajać się do widoku i szczególnego, rytmicznego drżenia. W zasadzie byłby nawet skłonny zamieszkać w czymś takim, zaczął się nawet zastanawiać, w jaki sposób zaprząc ten sekwencyjny mikroruch podłoża do roboty...

Z zamyślenia wyrwał go widok Garcii popijającego kawę, lecz zanim Hec zdążył się odezwać Czarny skwitował szybko:

"O nie, kurwa, dzięki, sam se zrobię"
Czas się zaszyć i wyciszyć, bo mamy robotę do zrobienia. Skupmy siię na celach i żadnego kręcenia się po mieście bez powodu. A jak zgraniemy profity, to dojebiemy Rzeźni.

: 16 listopada 2012, 19:01
autor: Keth
Charter Hill, Budynek Concorde, 23/07/2020, 1110hrs

Hector potrząsnął mimowolnie głową i zaraz pożałował tego ruchu, wciąż czując pulsujący w skroniach ból. Fikser zaczął się zastanawiać, czy znalezione w łazience apartamentu przypadkiem nie były przeterminowane.

- Nie, Mash, dzięki, nic ważnego. Poczekam, aż Alt się z nami sprzęgnie - odmruknął Latynos, po czym rozłączył się opadając z westchnięciem na skórzaną sofę.
Koszal dobrze gada, żadnego wychylania się i kombinowania. Czekamy grzecznie na Alt, a potem się zobaczy, co dalej.

: 17 listopada 2012, 22:47
autor: 8art
Korytarze powietrzne Night City; 23/07/2020; 1315hrs

Punki czekały kilka minut stojąc na dachu apartamentowca w irytującej mżawce, która zdawała się prznikać przez ubrania, powodując w połączeniu z dość wysoką temperaturą nieprzyjemne uczucie duszności. W końcu jednbak Avka osiadła zręcznie pilotowana na wyznaczonym lądowisku i chłopaki wskoczyły szybko do wnętrza zamykając przesuwne tylne drzwi pojazdu.

Web obrał kierunek północny wchodząc na zewnętrzną obwodnicę miasta i skrajem wybrzeża ruszył w kierunku znanych dobrze punkom dzielnic. Spoglądali na wielki budynek Mallpexu i stadion McCartney’a. Potem minęli East Marinę, a Gladzio nawet rozpoznał z powietrza budynek Joe's Dinner i suterena, którą wynajmowali przez kilka lat. Nie było jednak czasu przypatrywać się East Marinie zbyt długo. Web skręcił, powoli zwiękaszając ciąg i opuścił ring. Teraz ruszyli w kierunku północno wschodnim wzdłuż mostu spinającego brzegi zatoki Coronado. Schwarz spytał zaciekawiony:

- No nie mów, że Alt się zbunkrowała w Norcalu.

Garcia pokręcił głową przecząco, bo nie mógł za bardzo powiązać Alt z US Army, choć z drugiej strony ten wojskowy sprzęt, który przywiózł im Mash. Sam nie wiedział, jednak domyślał się gdzie może przebywać netrunnerka:

- Nie w bazie wojskowej, tylko w Westbrook... - oświadczył fixer. Web przytaknął głową znad sterów aerodyny:

- Bingo stary! Będziemy tam wkrótce.

: 17 listopada 2012, 23:29
autor: 8art
Rezydencja Tanaki; Westbrook; 23/07/2020; 1330hrs

Gladzio otworzył drzwi aerodyny tak jakby nie mógł się doczekać aby z niej wysiąść, bo za oknem czaił się raj obiecany. Avka siedziała już na wyznaczonym lądowisku w Sercu dzielnicy bogaczy Westbrook. Solo wysiadł pierwszy wciągając głęboki oddech, spodziewając się wyczuć znaczącą różnicę w jakości powietrza. Zawiódł się nieco, bo było tu tak samo duszno i wilgotno jak na Charter Hill, ale zawód rekompensował widok.

Czegoś takiego na oczy nie widzieli. W oczy nie kłuły jarzące kolory reklamowych banerów. Nie słychać było nieustannego huku aut, maszyn i całej ludzkiej ciżby, pracującej, odpoczywającej czy bawiącej się w Night City. Jedynie podkręcony przez cyberaudio słuch Garcii mógł tu wyłowić tylko nikły szum odległego miasta.

Punki stały naprzeciw japońskiej pagody, stojącej na zboczu jednego ze stromych wzgórz Westbrook pośród urządzonego pedantycznie ogrodu i sztucznego jeziorka. Schwarz ze zdumionymi oczyma szepnął do kumpli cicho, jakby bojąc się zaburzyć harmonię tego miejsca:

- Ale se kurwa sobie goście żyją...

Obrazek

Przesuwne drzwi willi otworzyły się i wyszedł z niej starszy, wyglądający na około siedemdziesiąt lat człowiek, ubrany w kimono z samurajskimi mieczami, w asyście czterech odzianych w czarne garnitury ochorniarzy. Punki poczuły ukłucie nagłego strachu, bo japończycy towarzyszący samurajowi byli łudząco podobni do tych, którzy próbowali ich zabić przedwczoraj w zrujnowanych biurach Microsoftu. Uspokoili się jednak momentalnie słysząc słowa samuraja:

- A więc to Wy uratowaliście moją córkę. Dziękuję Wam z całego serca i jestem Waszym dłużnikiem. Nazywam Naruto Tanaka i witam w moich progach. - Mężczyzna uścisnął zdumiewająco, jak na swój wiek mocno dłoń każdego ze swoich gości, po czym poprowadził ich ku drzwiom do willi. Jeden z ochroniarzy szepnął do punków z mocnym japońskim akcentem:

- Zdejmijtze buty przy wejstzu. Pan Tanaka nie toleruje chodtzenia po domu w butach.

Prośba, a w zasadzie uprzejme polecenie wydało się chłopakom cokolwiek dziwne, ale nie wypadało się sprzeciwać ojcu Alt. W głowie Schwarza przemknęła nawet myśl o tym, że wykorzystają te buty do pobrania materiału DNA, ale odrzucił tę myśl jako głupią, bo mogli by ich kod genetyczny zebrać z czegokolwiek. Myśli Garcii kręciły wokół czegoś innego. Założył dziś dziurawe skarpetki i zastanwiał się jak idiotycznie będzie wyglądał paradując po willi z dziurami na piętach.

Wszyscy weszli do wnętrza pagody. Nie widać tu było niczego, co wskazywać by mogło na to że żyją w dwudziestym pierwszym wieku. Zero elektroniki. Zaciekawiony Czarny zauważył nawet, że nie widzi żadnych gniazdek elektrycznych.

Obrazek

Weszli do pomieszczenia, które najtrafniej możnaby było określić mianem salonu. W środku siedziała Alt. Także ubrana w stosowny japoński strój, szykując aromatycznie pachnącą herbatę:

- Cześć chłopaki, jak tam?
Jesteście z Alt. Teraz czekam aż ją zasypiecie gradem pytań! :)

: 18 listopada 2012, 15:55
autor: Keth
Rezydencja Tanaki; Westbrook; 23/07/2020; 1335hrs

Kompletnie ogłupiały Hector usiadł bezwolnie na podłodze pomieszczenia, zupełnie zapominając o dziurach w skarpetkach, bólu głowy i traumatycznych przeżyciach ostatnich dni. Latynos czuł się niczym przeteleportowany do innej bajki, niczym w fantastycznym filmie. Otaczający go elegancki przepych, wręcz emanujący oszałamiającą kasiorą, odjął Garcii mowę, toteż pytanie Alt pozostało przez dłuższą chwilę bez odpowiedzi.

- No... jest spoko... kurna, ale chata... się urządziłaś, siostro...
Och, Hector chętnie napiłby się teraz czegoś mocnego, czegoś bardzo mocnego!

: 18 listopada 2012, 18:30
autor: 8art
Rezydencja Tanaki; Westbrook; 23/07/2020; 1335hrs

Tanaka, coś do czego chłopaki bynajmniej nie byli przyzwyczajeni. Samuraj ukłonił się składając ręcę jak do modlitwy i wyszedł z pokoju. Punki pomyślały o teraz o czymś, co wcześniej jakoś umknęło ich uwadze. Tanaka był japończykiem, miał skośne oczy, był niski i chodził z samurajskimi mieczami. Wypisz wymaluj gość z kraju Kwitnącej Wiśni. A Alt? Wyglądała jak normalna dość wysoka amerykanka lub europejka. Więc jak mogła być córką japończyka? Gladzio podrapał się w głowę zdając sobie sprawę z tego dziwnego faktu, ale dalsze przemyślenia przerwała Alt:

- To chata mojego ojca, nie moja, ale gdzie indziej mogłam się ukryć? Mieszkałam tu kiedyś, zanim jeszcze poznałam Mike’a. To najbezpieczniejsze miejsce. W dodatku chronione przez Arasakę. Jak to mówią najciemniej pod latarnią. OK. Ale nie po to tu jesteście. Pojedziemy zaraz pod rezydencję Vincenta, to zlukacie jak wszystko wygląda. Oczywiście nie ma możliwości wejścia na posesję, ale obejrzymy wszystko z dystnasu tak dokładnie jak się da. Trochę przyjrzałam się już systemom zabezpieczeń i wiem, że Ty Czarny się trochę na tym znasz. Nie ma tragedii. Nie ma tam niczego z czym nie dałbyś sobie rady. Będę mogła Ci trochę pomóc z sieci z tym bajzlem tam. Napijemy się herbaty, chyba że któryś woli sake, a potem jedziemy.
No to chyba trochę się wyjaśniło i macie jeszcze trochę czasu pogadać, jak już odzyskacie języki po łyku herby lub czegoś mocniejszego.

: 18 listopada 2012, 18:47
autor: namakemono
Wilson skrzywił się nieco, próbował bowiem niegdyś sake. W jego odczuciu smakowało jak zgniła, lekko sfermentowana woda. Do tego nie można się byłą nią urżnąć tak, jak bardziej klasycznymi dla niego rodzajami alko typu whisky czy choćby klasyczny browarek. Azjatom brakowało w organizmie enzymu rozkładającego alkohol, dlatego sake to dla nich szczyt procentowości. Klasyczna wóda zwalała ich z nóg po pierwszym, może drugim kielonie. Degustację sake wspominał jako męczarnię, kiedy to z zamkniętymi oczami łykał naprawdę mało smaczny płyn nie mogąc się doczekać końca butelki. Być może po prostu nie trafił na dobry trunek lub sprofanował sposób jego spożycia.

- to ja poproszę ciasteczka ryżowe, albo cukierki z glonów, jeśli masz. Z góry domo arigato.

: 18 listopada 2012, 18:51
autor: Keth
Rezydencja Tanaki; Westbrook; 23/07/2020; 1335hrs

Rozkoszując się zupełnie dla siebie obcym smakiem prawdziwej herbaty, Garcia poczuł nieznaczne rozluźnienie, ale wciąż nie pozwalał sobie na osłabienie czujności, ustawicznie szukając w myślach różnych możliwości odpowiedniego ustawienia się po całej tej niewiarygodnej historii. Gdyby tydzień wcześniej powiedział fikserowi, że będzie się obracał w towarzystwie dzianych wspinaczy, rozbijał po mieście aerodynami i popijał niebotycznie drogą herbatę w rezydencji mocarza Arasaki, ze śmiechu pewnie wyplułby płuca, a tymczasem...

Życie potrafiło niesamowicie zaskakiwać!

- Zanim gdziekolwiek ruszymy, powiedz mi jedno - zaczął niepewnie Hector, zdecydowany wyjaśnić do końca pewną dręczącą go kwestię - Ci goście, którzy się na ciebie zasadzili... ci skośnoocy kolesie Rzeźni... twój tatko pewnie już wykminił, co to byli za jedni i czego od ciebie chcieli, prawda?
Chętnie dowiem się, czy wiadomo coś więcej o tożsamości dzianych sojuszników Rzeźni!

: 18 listopada 2012, 20:24
autor: koszal
A niije ma szekoś mosniejszego ot S A K E?

- wycedził z trudem Schwarz z niewyjaśnionych przyczyn nie mogąc zapanować nad niespodziewanym nadmiarem śliny gromadzącej się w jego ustach. Nie wypadało też tak po prostu splunąć na podłogę, a zbyt głośne przełknięcie mogłoby go narazić na salwę śmiechu ze strony kolegów...

Stąd niejako ośmieszył się dwukrotnie, gdyż słysząc swój bełkot usiłował natychmiast przełknąć niewymowny nadbagaż, co po krótkiej chwili doprowadziło do zakrztuszenia się.

Poczerwieniały na twarzy, walcząc z kaszlem wychrypiał z załzawionymi oczami... kurw.... zastanawiając się nad tym, czy w zamian za opiekę nad domem pozwolono by mu zamieszkać w garażu. Zarazem czuł, że każdy jego gest jest wyrazem wiochy, jaką robi z siebie i kumpli, dopiero solidne klepnięcie w plery od Wilsona podparte wymownym

Ogarnij się chłopie! pozwoliło mu zachować resztki fasonu.