PBF - Skarb Acheronu - Conan na Fate

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 14 maja 2014, 22:49

Proponuję trójki: Druss+Vanko+Tranicos i Goma+Zorian+Chen Shu, to chyba najbardziej zrównoważone składy jakie możemy stworzyć, zawierając to, że Chen Shu chce walczyć razem z Gomą, a Tranicos z Vanko. No i oczywiście ranger nie omieszka skorzystać ze swojej niebagatelnej zwinności gdy przejdzie do walki wręcz, zastosuję także piasek.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 maja 2014, 23:29

Chen Shu jesteś pewny, że chcesz rzucić gwiazdkami w King Konga ? Największego z małpoludów, jakiego Goma skłonił do tego by nie walczył?
Ok jutro postaram się dać rozstrzygnięcie walki.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2014, 09:46 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

El Bragh
Reactions:
Posty: 58
Rejestracja: 31 października 2013, 21:54

Post autor: El Bragh » 15 maja 2014, 09:33

Chodziło mi o tego mniejszego z którym walczymy. Tego wielkiego na razie zostawiam w spokoju no chyba że nas zaatakuje :D

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 maja 2014, 09:45

Walka się zaczęła, podzielenie na dwie trójki rozpoczęliście starcie.

Druss, Vanko i Tranicos
Vanko używając bata i komend nauczonych od Gomy starał się nieco ogłupić małpoluda, chwilowo to się nawet udało, Tranicos posłał mu 2 zatrute dziryty nim bestia się otrząsnęła, Druss zaszedł go z boku i uderzył potężnie toporem. Cios jaki powaliłby rosłego męża, nie zrobił wielkiego wrażenia na małpoludzie. Vanko został zmuszony do sięgnięcia po sejmitary, po tym jak Tranicos cisnął 2 ostatnie dziryty sięgnął po 2 miecze.

Goma, Zorian i Chen Shu
Chen Shu ciskał szpilami i gwiazdkami udało mu się częściowo oślepić bestię, bo krew zalewał jej lewe oko, Goma związał ją walką zwinnie unikając ciosów i rąbiąc swym toporem, Zorian starał się atakować łydki.

Starając się trzymać na dystans i osaczać małpoludy stopniowo je osłabiacie, każdy z was został uderzony dwa albo trzy razy. Zaliczył lądowanie na ziemi, albo na prętach areny. Małpoludy są szybkie, trzymetrowa masa mięśni, futra i pazurów jest trudna do zabicia. Po około 8 rundach, skrwawieni, brudni i poobijani zarąbaliście drugą z bestii, pierwsza padła rundę wcześniej.
Techniczny:
Ryzyko ran było na 6, ale mieliście dobry plan i zatrutą broń to zmniejszyłem ryzyko do 4. Każdemu z Graczy wykonam test 4dF x2 i wynik podzielę na 2, to pokaże czy dostał więcej punktów ran niż 4, w całej walce czy mniej.
Druss rzuty - 2 i +2 średnia 0, więc otrzymał 4 punkty ran, dwie rany lekkie i masa obić i skaleczeń.
Vanko rzuty -2 i +1 średnia -1, więc otrzymał 5 punktów ran + 1 za rzut na minusie, trzy rany lekkie i masa obić i skaleczeń.
Tranicos rzuty 0 i -2 średnia -1, więc otrzymał 5 punktów ran + 1 za rzut na minusie, jedną ranę lekką oraz jedną średnią i masę obić i skaleczeń.
Goma dostał 2 rany lekkie.
Zorian rzuty 0 i -2 średnia -1, więc otrzymał 5 punktów ran + 1 za rzut na minusie, jedną ranę lekką oraz jedną średnią i masę obić i skaleczeń.
Chen Shu rzuty -2 i +3 średnia +1, więc otrzymał 3 punkty ran, jedną ranę średnią, ma nadal 1 lekką z ucieczki i masa obić i skaleczeń.
Po walce dowiedzieliście się, ze dowódca buntowników wymienił waszych pracodawców na kilkunastu swoich oficerów i wojowników, jakich więził Nabo.
Po walce z małpoludami Goma zabił aktualnego wodza buntowników, bo ten kwestionował jego prawo do tronu. Goma okazał starszyźnie swój królewski tatuaż, wielu pamiętało, że King Kong strzegł Gomy jak ten był chłopcem, prawa Gomy jako królewskiego syna, uznano.
Własne opisy walki, mile widziane, co dalej robicie?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 maja 2014, 12:15

Zorian skinął głową porozumiewawczo do Chen-Shu i rzucił się na prawą stronę małpoluda, flankując go i celując na łydki. Pierwszy cios nie był trafiony - ostrze krótkiego miecza świsnęło w powietrzu, zupełnie przypadkowo przecinając odstające kłaki z futra. By uniknąć ciosu akwilończyk od razu rzucił się szczupakiem do przodu, koziołkując po arenie i wzbijając zarówno tumany kurzu, jak i ożywioną reakcję zgromadzonej widowni.

Drugie podejście było znacznie lepsze od pierwszego: Zorian szybko podniósłszy się na nogi, doskoczył do wściekłego wyrośniętego goryla i zaatakował jego odsłonięte łydki, trafiając w czuły punkt. Miecz za płytko wszedł w ciało; małpa zaś w reakcji na ból cisnęła łapą na odlew, uderzając w lewie ramie wojaka. Ten odrzucił tarczę i upadł na ziemię, znów koziołkując.

Gdy Zorian się otrząsnął, wstał i znów doskoczył do małpy, ale tym razem nawet nie zdążył wyprowadzić ciosu, gdyż rozszalała bestia niespodziewanie odwróciła się i taranem z głowy uderzyła akwilończyka w pierś, wyrzucając go do góry i w tył na dobre kilka metrów.

Wściekły Zorian z obitymi żebrami raz jeszcze podniósł się i przepuścił ostatnią szarżę na futrzastego stwora. Wykorzystując jego nieuwagę, akwilończyk wślizgiem podciął ścięgna w prawej nodze małpy, która to obaliła się na jedno kolano.

Potem ktoś musiał dokończyć sprawę, bo Zorian wstając zobaczył tylko spadającą głowę małpoluda, oddzieloną od korpusu...

***

Jakiś czas później, lazaret.

***

Zgromadzeni tutaj najemnicy nie wyglądali najlepiej. Ba! Wyglądali marnie. Mimo to Zorian czuł się w obowiązku podniesienia wszystkich na duchu.

- Dobrze walczyliście! Jestem z was dumny. Teraz została nam kwestia naszych pracodawców i dalszych planów... Może porozmawiamy z Gomą, by pertraktował z Nabo i odbił naszych chlebodawców? Wszak bez nich jesteśmy - póki co - zdani tylko na siebie...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 15 maja 2014, 13:08

Zedytowałem fabularnie wcześniejszy post 410- zachęcam do lektury.
Na wszystkie dziwki Zamorry! -na widok małpoludów Vanko na chwilę stracił rezon. Z poziomu areny ich cielska robiły druzgoczące wrażenie. Vanko już czuł łamanie w kościach.
To jednak tylko durne bestie.- pomyślał po chwili. Schował oba sejmitary, po czym postąpił krok naprzód rozwinąwszy bat na całą długość.

Odwrócił się ku Tranicosowi, który ostrożnym krokiem postępował tuż za nim, z wolna starając się oflankować wyznaczoną im bestię.

Vanko uśmiechnął się złowieszczo. W oku jego pojawił się chytry błysk. Rzucił ku kompanom:

Dzisiejszej nocy rozmówiłem się z bogami tej krainy. Krokodyle bydlę upomniało się o moją duszę i przyobiecało mi, że przetrwam tę bi