PBF - Błogosławiona Krew

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 kwietnia 2019, 12:53

Dom pielgrzyma, noc 1 lipca 2595

W mroku nocy na zewnątrz domu pielgrzyma unosił się niewielki obiekt, nie większy od pięści dorosłego człowieka. W pierwszej sekundzie Barthez odniósł wrażenie, że spogląda na przerośniętego żuka w czarnej chitynowej skorupie, latającego pomimo zauważalnego braku skrzydeł. Uderzenie serca później do umysłu Alpejczyka dotarło prawdziwe znaczenie widoku, na który spoglądał.

Miniaturowy dron tańczył w powietrzu kontrując podmuchy wiatru zmianą obrotów rotorów wbudowanych w czworokątne skrzydła. Ten własnie dźwięk zwrócił uwagę czujnego Helwety i tylko dzięki wietrznej pogodzie, inaczej dyskretne z natury urządzenie najpewniej nie zostałoby przez Nathana zauważone.

Latający dron, relikt Dawnych Czasów, artefakt mogący śmiało uchodzić za dzieło rąk Boga bądź magiczny skarb w oczach pospolitych śmiertelników! Barthez znał w uproszczeniu budowę i zasady działania takich urządzeń, aczkolwiek nigdy nie trafiła mu się sposobność ku temu, by własnymi rękami poprowadzić drona. Alpejska Twierdza posiadała na wyposażeniu podobne modele, pieczołowicie strzeżone i wykorzystywane tylko w krytycznie istotnych momentach. Wiedza niezbędna do ich napraw oraz chroniczny brak części zastępczych ograniczały do minimum stosowanie tych urządzeń sprawiały, że zwyczajny Europejczyk nawet nie zdawał sobie sprawy z istnienia takich cudów techniki.

Szpieg bądź zabójca, w zależności od zastosowanej w dronie konfiguracji. W obu przypadkach zaskakujący intruz stwarzał podobnie wysokie zagrożenie dla osoby pierworodnego Sanguine, toteż Helweta nie wahał się nawet sekundy. Poderwawszy uzbrojoną w Sig Sauera prawicę mężczyzna wymierzył w obły kształt drona i pociągnął trzy razy za spust.

Pierwszy pocisk trafił prosto w środek latającego kształtu, targnął nim pośród snopa iskier, cisnął w obłąkańczy taniec połączony z gwałtownym spadaniem. Dwie kolejne kule pomknęły w ciemność ścigając tracący pułap mały cel, najprawdopodobniej już go nie sięgając. Huk wystrzałów rozdarł spokojną ciszę nocy, wypełnił ją przeraźliwymi krzykami wyrwanych ze snu pielgrzymów, dla których zabrakło w przytułku miejsca i którzy musieli kłaść się do spoczynku pod gołym niebem.

Barthez wychylił się za parapet próbując dostrzec miejsce upadku drona i skamieniał w ułamku sekundy zauważając kątem oka coś innego. Za kamiennym murkiem tworzącym zewnętrzne ogrodzenie placu pojawiło się znienacka ciemne zarysowanie człekokształtnego konturu, jakby ktoś ukryty tam nagle podniósł się ponad krawędź osłony.

A w obrębie zarysu głowy zapaliły się znienacka dwa jaskrawozielone punkty, pulsujące nadnaturalnym światłem mogącym uchodzić za odpowiednik oczu!


Mechanika strzelania
Spoiler!
Poziom testu: bardzo trudny (6) - niewielki rozmiar, ciemność, strzały w pośpiechu i bez starannego mierzenia. AGL 4 + Projectiles 3. Dwie kostki premii profesyjnej. Wyniki: 6, 6, 4, 5, 6, 3, 6, 4, 6 (aż takich rzutów się nie spodziewałem). osiem sukcesów z pięcioma triggerami! Dron strącony!
Dron został strącony, spadł gdzieś na dziedziniec. Wokół słychać pierwsze dźwięki paniki. Uwagę Nathana przykuł natomiast człekokształtny intruz, który wydaje się teraz znacznie groźniejszy od drona!
Ostatnio zmieniony 09 kwietnia 2019, 18:45 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 kwietnia 2019, 14:05

Dom pielgrzyma, późny wieczór 1 lipca 2595

Barthez z hukiem otworzył okiennice. Nawet nie miał czasu zdzwić się temu co ujrzał. Wpojone przez dekady treningu ciało zadziałało instynktownie, prawie nie angażując świadomości. Palec wskazujący przesunął się na spust I wcisnął go zwalniając iglicę ciężkiego Sig-Sauera. Normalnie strzeliłby klasycznym dubletem, ale nacisnął cyngiel jeszcze dwukrotnie, dla pewności, że cel został strącony.

Jego ludzie napewno podrywali się już do akcji zaalaramowani znajomym hukiem pistoletu Helwety. Należało ich tylko skierować w odpowiednie miejsce, aby nie tracili czasu na rozeznanie się w sytuacji. Barthez zorientował się momentalnie, że nie skończy się na trzech strzałach. Delikatnie cofnął się tak aby mógł skryć część ciałą za okienną framugą I przystąpił do dalszego działania. Ręce znów poderwały pistolet, mierząc w mrok nocy. Szef ochrony warknął tylko do przerażonych biesiadników:

- Wynoście się pod ochronę Sangów! Głowy w dół!

Wystrzelił znów. Wiedział, że będzie kwestią sekund, kiedy ktoś z jego ludzi znajdzie się w pomieszczeniu I będzie mół zacząć dowodzić bardziej efektywnie. Być może nie przewidział z Perraultem podobnego scenariusza, ale był pewien, że jego Sangowie wywiążą się z zadania.
Staram się przygwoździć drugi cel ogniem z broni i uniemożliwić ewentualną ucieczkę

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 kwietnia 2019, 14:43

Dziedzic opuszcza ten wynędzniały lokal. I tak widok z okna nie podobał się Abdelowi od samego początku, kiedy to przez pomyłkę zakwaterowano króla Franki w tym nader wątpliwej jakości lokalu, bez jacuzzi dlatego bąbelki musiał w zakresie własnym...
Ostatnio zmieniony 09 kwietnia 2019, 15:21 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 kwietnia 2019, 18:44

Dom pielgrzyma, późny wieczór 1 lipca 2595

Frankańscy arystokraci nie potrzebowali dodatkowej zachęty, okrzyk szefa ochrony połączony z hukiem kolejnych wystrzałów dodał im w jednej sekundzie skrzydeł. Próbujący się wedrzeć do pokoju Polanie momentalnie odskoczyli na boki przepuszczając w progu swych pryncypałów, jeden z nich zasłonił na chwilę własnym ciałem Angeline Leę kładąc dłonie w opiekuńczym geście na jej wyeksponowanym dekolcie.

Nathan Barthez wychylił się za parapet okna, wystrzelił dwukrotnie ze swego pistoletu. Wrzaski przerażonych ludzi rozbrzmiewały już w całym domostwie oraz jego otoczeniu, punktowane gardłowymi okrzykami Sangów i członków ochrony zaciągniętych przez Helwetę.

Na korytarzu pojawił się kapitan Perrault, wymachujący nabitym rewolwerem i dzierżonym w lewej dłoni ceremonialnym kordem.

- Wasze miłości, do mnie! - krzyknął przywołując do siebie trójkę szlachciców.

- Do mojego pokoju! - odkrzyknęła Angeline - Mam w kufrze pistolet!

- Wasza miłość, nie ma na to czasu! - zaprotestował kapitan łapiąc szlachciankę pod ramię. Przyrodnia siostra Abdela rzuciła w odpowiedzi stekiem przekleństw tak dosadnych, że dwaj towarzyszący Jaquesowi sierżanci poczerwienieli mimowolnie słysząc słowa kompletnie nielicujące z przeuroczą aparycją młodej damy.

- Na parter, tam nie ma okien! - wydał rozkaz Barthez - Yuran, Dragan, do mnie!
Nie wiem, czy opuszczanie budynku w tym momencie jest dobrym pomysłem. Wciąż nie wiecie, do kogo (bądź co gorsza, czego) strzela Alpejczyk ani co dzieje się na zewnątrz domu pielgrzyma. Ale jak się uprzecie, możecie uciec za próg w groźną i pełną hałasu noc...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: