PBF - Podstępna rubież
Techniczny:apteka jest na rogu kolo jednego z dwoch glownych wejsc;
1) ma jedno czy dwa wejscia?
2)okno wystawowe jest?
3)z czego sa wykonane scianki dzialowe miedzy sklepami?
Szary skulił się za regałem,obrzucając aptekę wzrokiem w poszukiwaniu potencjalnych wyjść.Jednocześnie wsluchiwał sie w odgłosy dobiegające z wnętrza marketu.Znalezisko wepchnał w jedną z kieszeni plecaka.Wymacał większy kawałek gruzu i nie wychylając się zza regału zbyt mocno cisnął kamień w kierunku głównego wejścia jednocześnie obserwując przejscie/a do apteki.
W myslach kołatało mu sie w kółko jedno słowo:
-K...a!K...a!K...a!K...a!K...a!K...a!
1) ma jedno czy dwa wejscia?
2)okno wystawowe jest?
3)z czego sa wykonane scianki dzialowe miedzy sklepami?
Szary skulił się za regałem,obrzucając aptekę wzrokiem w poszukiwaniu potencjalnych wyjść.Jednocześnie wsluchiwał sie w odgłosy dobiegające z wnętrza marketu.Znalezisko wepchnał w jedną z kieszeni plecaka.Wymacał większy kawałek gruzu i nie wychylając się zza regału zbyt mocno cisnął kamień w kierunku głównego wejścia jednocześnie obserwując przejscie/a do apteki.
W myslach kołatało mu sie w kółko jedno słowo:
-K...a!K...a!K...a!K...a!K...a!K...a!
Zbaraniałym wzrokiem błądził po stercie zwierzęcych trucheł. Rozpoznawał kilka gatunków ale część była w stanie daleko posuniętego rozkładu, nie dając możliwości przypisania do jakiegokolwiek stworzenia. Fetor gnijącego mięsa przyprawiał o mdłości, dając chwilę wytchnienia gdy wiatr wiał w przeciwną stronę. Wpatrywał się uważnie chcąc dojrzeć coś co mogło przypominać człowieka. Dziwiła złożona na pustkowia tak wielka pryzma składająca się z samych zwierząt.
- O ja pierd... - rzucił cicho przez zaciśnięte zęby przykładając rękaw kurtki dla ochrony przed smrodem - Co to jest? Jakaś składnica części zamiennych, czy deser dla kogoś...
Jack drgnął gdy dotarł do niego sens dziwnych dźwięków wydobywających się spod kurtki. Wyciągnął radio popatrując nań niepewnie.
- Jeszcze to... - wskazał radio Kaznodziei i zaczął gmerać w przyciskach starając się przestroić je na odpowiednią częstotliwość - Zobaczymy, może uda się coś w tym szumie wyłapać.
Staram się wyłapać te popiskiwania, może coś da się "podsłuchać".
W razie czego, broń w pogotowiu i staram się zbliżyć ostrożnie do sterty, uważając żeby nie dziobnęło mnie jakieś ptaszysko. Intrygująca jest owa siatka. Ale nie dotykam jej, być może jest pod napięciem. Wypatruję oznak spalenizny na truchłach martwych ptaków, obserwuję również czy owe pożywiające się siadają i jedzą czy po zetknięciu z siatką nie "świecą".
- O ja pierd... - rzucił cicho przez zaciśnięte zęby przykładając rękaw kurtki dla ochrony przed smrodem - Co to jest? Jakaś składnica części zamiennych, czy deser dla kogoś...
Jack drgnął gdy dotarł do niego sens dziwnych dźwięków wydobywających się spod kurtki. Wyciągnął radio popatrując nań niepewnie.
- Jeszcze to... - wskazał radio Kaznodziei i zaczął gmerać w przyciskach starając się przestroić je na odpowiednią częstotliwość - Zobaczymy, może uda się coś w tym szumie wyłapać.
Staram się wyłapać te popiskiwania, może coś da się "podsłuchać".
W razie czego, broń w pogotowiu i staram się zbliżyć ostrożnie do sterty, uważając żeby nie dziobnęło mnie jakieś ptaszysko. Intrygująca jest owa siatka. Ale nie dotykam jej, być może jest pod napięciem. Wypatruję oznak spalenizny na truchłach martwych ptaków, obserwuję również czy owe pożywiające się siadają i jedzą czy po zetknięciu z siatką nie "świecą".
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- I powiedział Pan "w obliczu wroga jednoczył się będziesz". Jack wracaj na motor. Szybko. Co może pragnąć śmierci wszystkiego co żywe? To może być robota tworów Molocha. Wracamy, musimy ostrzec resztę. To może być też pułapka na tych co podążą za ptakami. Sprawdzi co to za nowa częstotliwość.
Wątek techniczny:
Wracamy czym prędzej do reszty. Rozdzielenie się może oznaczać śmierć.
Wątek techniczny:
Wracamy czym prędzej do reszty. Rozdzielenie się może oznaczać śmierć.
Ostatnio zmieniony 26 kwietnia 2012, 20:41 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Walmart w Hurricane, 7 maja 2055
Ciśnięty płaskim łukiem kamień odbił się od futryny drzwi apteki, zniknął w półmroku przejścia do głównych kas uderzając z trzaskiem w podłogę. Echo tego dźwięku zabrzmiało w uszach poddenerwowanego Szarego niczym pistoletowy wystrzał. Ogromna hala budowli wydawała się teraz królestwem złowróżbnych cieni , gdzie niewidzialna groza wyzierała z każdego kąta.
Stalker zorientował się, że w ściance działowej apteki musiała być dziura, kiedy wyczuł, że coś za nim stoi. Kucał za przesuniętym w stronę środka apteki regałem pewien, że obserwuje kątem oka obydwa wejścia do działu farmakologicznego, gotów na pierwszą oznakę zagrożenia przerzucić lufę M16A2 w tę stronę, z której miało nadejść niebezpieczeństwo.
Cisza, która zapadła po ciśnięciu kamieniem wciąż trwała, ale skulony mężczyzna poczuł znienacka podnoszące się na karku włoski. Zesztywniał jeszcze bardziej nie mogąc się oprzeć przemożnemu wrażeniu, że ktoś się za nim znalazł, chociaż w zwykły sposób nie miałby możliwości się tam dostać. Albo gdzieś w działowej ściance za rzędem regałów była dziura albo ów ktoś opuścił się za plecy Stalkera z góry na podobieństwo pająka...
Te i inne szaleńcze myśli przemknęły przez umysł skamieniałego mężczyzny przypominając wartki potok oderwanych od siebie obrazów, podsycanych dziką wyobraźnią.
I wtedy kucający w bezruchu, skulony w kłębek Szary poczuł na karku leciutki ciepły oddech.
Wątek techniczny
Coś znalazło się tuż za plecami Szarego, chociaż teoretycznie nie miało możliwości go zajść - tak przynajmniej Stalker sądził. Wyobraźcie to sobie jak klasyczną scenę w filmie grozy: skamieniały człowiek i przyczajony tuż za nim "ktoś", kto właśnie zaczął mu dyszeć na karku!
I co teraz zrobi Szary?
Ciśnięty płaskim łukiem kamień odbił się od futryny drzwi apteki, zniknął w półmroku przejścia do głównych kas uderzając z trzaskiem w podłogę. Echo tego dźwięku zabrzmiało w uszach poddenerwowanego Szarego niczym pistoletowy wystrzał. Ogromna hala budowli wydawała się teraz królestwem złowróżbnych cieni , gdzie niewidzialna groza wyzierała z każdego kąta.
Stalker zorientował się, że w ściance działowej apteki musiała być dziura, kiedy wyczuł, że coś za nim stoi. Kucał za przesuniętym w stronę środka apteki regałem pewien, że obserwuje kątem oka obydwa wejścia do działu farmakologicznego, gotów na pierwszą oznakę zagrożenia przerzucić lufę M16A2 w tę stronę, z której miało nadejść niebezpieczeństwo.
Cisza, która zapadła po ciśnięciu kamieniem wciąż trwała, ale skulony mężczyzna poczuł znienacka podnoszące się na karku włoski. Zesztywniał jeszcze bardziej nie mogąc się oprzeć przemożnemu wrażeniu, że ktoś się za nim znalazł, chociaż w zwykły sposób nie miałby możliwości się tam dostać. Albo gdzieś w działowej ściance za rzędem regałów była dziura albo ów ktoś opuścił się za plecy Stalkera z góry na podobieństwo pająka...
Te i inne szaleńcze myśli przemknęły przez umysł skamieniałego mężczyzny przypominając wartki potok oderwanych od siebie obrazów, podsycanych dziką wyobraźnią.
I wtedy kucający w bezruchu, skulony w kłębek Szary poczuł na karku leciutki ciepły oddech.
Wątek techniczny
Coś znalazło się tuż za plecami Szarego, chociaż teoretycznie nie miało możliwości go zajść - tak przynajmniej Stalker sądził. Wyobraźcie to sobie jak klasyczną scenę w filmie grozy: skamieniały człowiek i przyczajony tuż za nim "ktoś", kto właśnie zaczął mu dyszeć na karku!
I co teraz zrobi Szary?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Salon Chevroleta w Hurricane, 7 maja 2055
Wnętrze salonu było ciemne i cuchnęło stęchlizną, której źródło stanowiły przegniłe podłogowe wykładziny. W kątach piętrzyły się połamane plastikowe meble, ale uwagę Leona przykuły natychmiast metalowe szafki wystawowe tkwiące wciąż na swoich oryginalnych miejscach pod jedną ze ścian głównego pomieszczenia. Badawczy wzrok mężczyzny wypatrzył kilka interesujących kształtów tkwiących w częściowo ciągle przeszklonych regałach.
Pokryte grubą warstwą kurzu samochodowe odtwarzacze DVD i MP3 sprawiały wrażenie nieuszkodzonych, chociaż Leon świadom był tego, że dziesiątki lat mogły bezpowrotnie zniszczyć wilgocią ich elektroniczne podzespoły. Tych samych obaw nie podzielał natomiast w stosunku do kilku samochodowych żarówek, nienaruszonych i spoczywających wciąż w swoich oryginalnych opakowaniach. Leżący obok połamanego biurka komputer stanowił opłakany widok nie będąc już niczym więcej od kupy bezużytecznego złomu, ale jego klawiatura wyglądała na nieuszkodzoną.
Kennedy nie specjalizował się wyłącznie w szukaniu samochodowych części, zarabiał na każdym znalezisku, które ktoś inny mógłby chcieć kupić. W zwykłych okolicznościach przetrząsnąłby przede wszystkim szuflady biurek i szafki personelu, szukając ładowarek do telefonów, zegarków, płyt muzycznych, długopisów i wciąż szczelnych puszek z napojami gazowanymi, ale odkryty na parkingu strzęp ludzkiego ciała wyprowadził go z równowagi.
Stopień rozkładu zwłok sugerował zgon sprzed czterech lub pięciu dni. Leon gotów był założyć, że ofiara wędrowała autostradą w sobie tylko znanym kierunku i celu, a na obrzeżu Hurricane padła ofiarą jakiegoś drapieżnika; jednego z wielu jakie grasowały na pustkowiach. Kennedy nie wiedział natomiast czegoś, za znajomość czego sporo by oddał: czy ów drapieżnik już się wyniósł z okolicy?
Trzymając obrzyna prawą ręką wyciągnął lewą dłoń w stronę drzwi wiodących do jednego z pomieszczeń na zapleczu salonu, przekręcił klamkę i otworzył je ostrożnie. W środku panowała niemal całkowita ciemność, rozjaśniana wąskimi promieniami światła dziennego wpadającego do środka przez pęknięcia w suficie. Wciąż czujny Leon uśmiechnął się niemal wbrew sobie samemu dostrzegając w mroku rzędy metalowych szaf i przekroczył próg pomieszczenia.
I dostrzegł ciemny człekokształtny cień tkwiący w złowróżbnym bezruchu w rogu tuż przy drzwiach, wyciągający w jego stronę groteskowe wykrzywione kończyny!
Wątek techniczny
Żadnych skomplikowanych deklaracji, żadnych rozwiniętych opisów fabularnych! Decyzja podjęta w jednej sekundzie! Co robi Leon?! Strzela, ucieka, wrzeszczy, rzuca się cieniowi w ramiona?!
Wnętrze salonu było ciemne i cuchnęło stęchlizną, której źródło stanowiły przegniłe podłogowe wykładziny. W kątach piętrzyły się połamane plastikowe meble, ale uwagę Leona przykuły natychmiast metalowe szafki wystawowe tkwiące wciąż na swoich oryginalnych miejscach pod jedną ze ścian głównego pomieszczenia. Badawczy wzrok mężczyzny wypatrzył kilka interesujących kształtów tkwiących w częściowo ciągle przeszklonych regałach.
Pokryte grubą warstwą kurzu samochodowe odtwarzacze DVD i MP3 sprawiały wrażenie nieuszkodzonych, chociaż Leon świadom był tego, że dziesiątki lat mogły bezpowrotnie zniszczyć wilgocią ich elektroniczne podzespoły. Tych samych obaw nie podzielał natomiast w stosunku do kilku samochodowych żarówek, nienaruszonych i spoczywających wciąż w swoich oryginalnych opakowaniach. Leżący obok połamanego biurka komputer stanowił opłakany widok nie będąc już niczym więcej od kupy bezużytecznego złomu, ale jego klawiatura wyglądała na nieuszkodzoną.
Kennedy nie specjalizował się wyłącznie w szukaniu samochodowych części, zarabiał na każdym znalezisku, które ktoś inny mógłby chcieć kupić. W zwykłych okolicznościach przetrząsnąłby przede wszystkim szuflady biurek i szafki personelu, szukając ładowarek do telefonów, zegarków, płyt muzycznych, długopisów i wciąż szczelnych puszek z napojami gazowanymi, ale odkryty na parkingu strzęp ludzkiego ciała wyprowadził go z równowagi.
Stopień rozkładu zwłok sugerował zgon sprzed czterech lub pięciu dni. Leon gotów był założyć, że ofiara wędrowała autostradą w sobie tylko znanym kierunku i celu, a na obrzeżu Hurricane padła ofiarą jakiegoś drapieżnika; jednego z wielu jakie grasowały na pustkowiach. Kennedy nie wiedział natomiast czegoś, za znajomość czego sporo by oddał: czy ów drapieżnik już się wyniósł z okolicy?
Trzymając obrzyna prawą ręką wyciągnął lewą dłoń w stronę drzwi wiodących do jednego z pomieszczeń na zapleczu salonu, przekręcił klamkę i otworzył je ostrożnie. W środku panowała niemal całkowita ciemność, rozjaśniana wąskimi promieniami światła dziennego wpadającego do środka przez pęknięcia w suficie. Wciąż czujny Leon uśmiechnął się niemal wbrew sobie samemu dostrzegając w mroku rzędy metalowych szaf i przekroczył próg pomieszczenia.
I dostrzegł ciemny człekokształtny cień tkwiący w złowróżbnym bezruchu w rogu tuż przy drzwiach, wyciągający w jego stronę groteskowe wykrzywione kończyny!
Wątek techniczny
Żadnych skomplikowanych deklaracji, żadnych rozwiniętych opisów fabularnych! Decyzja podjęta w jednej sekundzie! Co robi Leon?! Strzela, ucieka, wrzeszczy, rzuca się cieniowi w ramiona?!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal zjazdu z autostrady w Hurricane, 7 maja 2055
Ash zeskoczył ze skraju zjazdu na pobocze, pokonał truchtem niewielki wycinek terenu zastawiony spalonymi kempingowymi przyczepami. Obrzuciwszy wzrokiem zabudowania Courts Motors przeniósł swą uwagę na wielką bryłę Walmartu, zżymając się w duchu nieco poniewczasie na rozproszenie całego patrolu. Pięciu ludzi z Patriota było świetnie uzbrojonych, ale bynajmniej nie stanowili z tego tytułu atutu - mogąc stanowić rdzeń drużyny dzięki ekwipunkowi, byli w zamian dla Tisdale istnym cierniem w boku, bo zatarg z Prestonem stawiał pod wielkim znakiem zapytania ich lojalność wobec reszty towarzyszy. Brak zżycia członków patrolu mógł już niebawem zaważyć na losie wszystkich członków ekipy, bo odległe o niecałe sto mil Lexington było w odległości zaledwie dnia podróży, stanowiąc wielką niewiadomą pełną potencjalnych zagrożeń.
Przyjrzawszy się pobieżnie resztkom przyczep Ash pokonał truchtem drogę dojazdową do centrum handlowego, przystanął przy barierce wyznaczającej zewnętrzną krawędź parkingu Walmartu.
Jego uwagę zwrócił natychmiast ściszony gwizd. Obejrzał się błyskawicznie nad ramieniem, zwęził oczy dostrzegając kucającego za karoserią zardzewiałego samochodu Smitha. Starszy wiekiem mężczyzna przycisnął się bokiem do pojazdu, trzymając w prawej dłoni pistolet.
- Hej, ty! - syknął Smith nie potrafiąc sobie widać przypomnieć imienia Tisdale - Moja żona zniknęła!
Wątek techniczny
Ash został przechwycony przez Smitha na lewym rogu budynku Courts Motors, tuż przy wejściu na parking Walmartu. Co teraz - zawrócenie w stronę Smitha czy dalszy trucht do centrum handlowego?
Ash zeskoczył ze skraju zjazdu na pobocze, pokonał truchtem niewielki wycinek terenu zastawiony spalonymi kempingowymi przyczepami. Obrzuciwszy wzrokiem zabudowania Courts Motors przeniósł swą uwagę na wielką bryłę Walmartu, zżymając się w duchu nieco poniewczasie na rozproszenie całego patrolu. Pięciu ludzi z Patriota było świetnie uzbrojonych, ale bynajmniej nie stanowili z tego tytułu atutu - mogąc stanowić rdzeń drużyny dzięki ekwipunkowi, byli w zamian dla Tisdale istnym cierniem w boku, bo zatarg z Prestonem stawiał pod wielkim znakiem zapytania ich lojalność wobec reszty towarzyszy. Brak zżycia członków patrolu mógł już niebawem zaważyć na losie wszystkich członków ekipy, bo odległe o niecałe sto mil Lexington było w odległości zaledwie dnia podróży, stanowiąc wielką niewiadomą pełną potencjalnych zagrożeń.
Przyjrzawszy się pobieżnie resztkom przyczep Ash pokonał truchtem drogę dojazdową do centrum handlowego, przystanął przy barierce wyznaczającej zewnętrzną krawędź parkingu Walmartu.
Jego uwagę zwrócił natychmiast ściszony gwizd. Obejrzał się błyskawicznie nad ramieniem, zwęził oczy dostrzegając kucającego za karoserią zardzewiałego samochodu Smitha. Starszy wiekiem mężczyzna przycisnął się bokiem do pojazdu, trzymając w prawej dłoni pistolet.
- Hej, ty! - syknął Smith nie potrafiąc sobie widać przypomnieć imienia Tisdale - Moja żona zniknęła!
Wątek techniczny
Ash został przechwycony przez Smitha na lewym rogu budynku Courts Motors, tuż przy wejściu na parking Walmartu. Co teraz - zawrócenie w stronę Smitha czy dalszy trucht do centrum handlowego?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055
Nie zważając na ostrzeżenie wielebnego Salt zsiadł z motocykla i przysłaniając nos rękawem kurtki podszedł ostrożnie do pryzmy rozkładających się od wielu dni szczątków, zaintrygowany dziwną metalową siatkę zarzuconą na zwierzęce truchła. Wodząc po niej podejrzliwym wzrokiem spostrzegł natychmiast ślady spalenizny znaczące resztki martwych czarnopiórych ptaków, sugerujące porażenie prądem jako przyczynę ich śmierci.
Lecz w umyśle zdezorientowanego mężczyzny nie pojawiło się żadne logiczne wyjaśnienie mogące uzasadnić konstrukcję podobnego rodzaju pułapki.
Ptaki były nadzwyczaj sprytne, tego kurier nie mógł im odmówić. Musiały być świadkami śmierci swych towarzyszy, toteż nie lądowały wprost na pryzmie trupów, tylko doskakiwały do niej podrygując na krótkich łapkach po ziemi, ostrożnie wsadzając długie dzioby w przestrzeń między drutami i wyszarpując kawałki gnijącego mięsa w taki sposób, by metalu przypadkiem nie dotknąć.
- Wygląda jakby była pod napięciem! - krzyknął w stronę wciąż siedzącego na motorze Radeforda - Nie widzę nigdzie źródła zasilania, może jest zakopane pod ziemią!
Cofając się o krok od odrażającego znaleziska przeniósł spojrzenie na wyciągnięty spod kurtki radionadajnik. Migająca na czarnej obudowie zielona dioda dowodziła dobitnie przechwycenia jakiegoś radiowego sygnału. Salt przełączył urządzenie kciukiem i przyłożył krótkofalówkę do ucha, próbując wychwycić słuchem coś zrozumiałego w trzasku zwyczajowych radiowych zakłóceń.
- A to co znowu? - na twarzy Jacka pojawił się zdradzający zdumienie grymas - Gada po hiszpańsku?
Wątek techniczny
Zakładam, że z wyjątkiem Asha reszta BG jest zaznajomiona z aspektem łączności radiowej w NS? Przypomnę na wszelki wypadek - zakłócenia elektromagnetyczne spowodowane masowym użyciem przed laty bomb atomowych wciąż paraliżują łączność dalekiego zasięgu, nie działa też oczywiście telefonia satelitarna. Stacje radiowe są niebywałą rzadkością, działają na bardzo lokalną skalę (iście jak w Falloucie 3), to zaś oznacza, że źródło tego obcojęzycznego sygnału musi być względnie niedaleko...
Co do znajomości języka hiszpańskiego, w obecnych czasach na terenie północnych ZSA mówi się mieszaniną tego języka oraz angielskiego, więc teoretycznie wszyscy znacie bardzo bazowe podstawy pięknej południowej mowy i Salt najpewniej zrozumie niektóre słowa... tylko, czy zrozumie poprawnie ich sens?
Co teraz? Próba nawiązania radiowego kontaktu, dalsze oględziny sterty organicznych szczątków czy skok w siodełko Harleya i odwrót?
Nie zważając na ostrzeżenie wielebnego Salt zsiadł z motocykla i przysłaniając nos rękawem kurtki podszedł ostrożnie do pryzmy rozkładających się od wielu dni szczątków, zaintrygowany dziwną metalową siatkę zarzuconą na zwierzęce truchła. Wodząc po niej podejrzliwym wzrokiem spostrzegł natychmiast ślady spalenizny znaczące resztki martwych czarnopiórych ptaków, sugerujące porażenie prądem jako przyczynę ich śmierci.
Lecz w umyśle zdezorientowanego mężczyzny nie pojawiło się żadne logiczne wyjaśnienie mogące uzasadnić konstrukcję podobnego rodzaju pułapki.
Ptaki były nadzwyczaj sprytne, tego kurier nie mógł im odmówić. Musiały być świadkami śmierci swych towarzyszy, toteż nie lądowały wprost na pryzmie trupów, tylko doskakiwały do niej podrygując na krótkich łapkach po ziemi, ostrożnie wsadzając długie dzioby w przestrzeń między drutami i wyszarpując kawałki gnijącego mięsa w taki sposób, by metalu przypadkiem nie dotknąć.
- Wygląda jakby była pod napięciem! - krzyknął w stronę wciąż siedzącego na motorze Radeforda - Nie widzę nigdzie źródła zasilania, może jest zakopane pod ziemią!
Cofając się o krok od odrażającego znaleziska przeniósł spojrzenie na wyciągnięty spod kurtki radionadajnik. Migająca na czarnej obudowie zielona dioda dowodziła dobitnie przechwycenia jakiegoś radiowego sygnału. Salt przełączył urządzenie kciukiem i przyłożył krótkofalówkę do ucha, próbując wychwycić słuchem coś zrozumiałego w trzasku zwyczajowych radiowych zakłóceń.
- A to co znowu? - na twarzy Jacka pojawił się zdradzający zdumienie grymas - Gada po hiszpańsku?
Wątek techniczny
Zakładam, że z wyjątkiem Asha reszta BG jest zaznajomiona z aspektem łączności radiowej w NS? Przypomnę na wszelki wypadek - zakłócenia elektromagnetyczne spowodowane masowym użyciem przed laty bomb atomowych wciąż paraliżują łączność dalekiego zasięgu, nie działa też oczywiście telefonia satelitarna. Stacje radiowe są niebywałą rzadkością, działają na bardzo lokalną skalę (iście jak w Falloucie 3), to zaś oznacza, że źródło tego obcojęzycznego sygnału musi być względnie niedaleko...
Co do znajomości języka hiszpańskiego, w obecnych czasach na terenie północnych ZSA mówi się mieszaniną tego języka oraz angielskiego, więc teoretycznie wszyscy znacie bardzo bazowe podstawy pięknej południowej mowy i Salt najpewniej zrozumie niektóre słowa... tylko, czy zrozumie poprawnie ich sens?
Co teraz? Próba nawiązania radiowego kontaktu, dalsze oględziny sterty organicznych szczątków czy skok w siodełko Harleya i odwrót?
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2012, 17:26 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zjazd autostrady w Hurricane, 7 maja 2055
Paul Wilson był wściekły niczym rozdrażniona zmutowana osa. Patrol rozpadł się dosłownie w mgnieniu oka, znikając w ruinach Hurricane i pozostawiając dwa samochody pośrodku autostrady. Gladiator połknął przeciwbólową tabletkę, popił ją kilkoma łykami wody i rozejrzał się ponownie po okolicy z wysokości paki Canyona. Ludzi Prestona wciąż nie było widać, Leona i Szarego również. Ash stał na krawędzi parkingu Walmartu, spoglądając w stronę Courts Motors, najpewniej w poszukiwaniu Smithów, którzy przepadli w budynku samochodowego dealera.
W powietrzu nad stokiem wzgórza unosiły się czarne ptaki, wyraźnie spłoszone załogą Harleya, niedostrzegalną z paki pikapa z powodu ukształtowania terenu. Wilson nie przestawał zastanawiać się w myślach nad źródłem ich zainteresowania, podobnie jak Salt obstawiając padlinę.
Zerknął na zegarek, obliczył naprędce rezerwę wolnego czasu.
Zostało jeszcze osiem minut, chociaż mężczyzna dopuszczał w myślach opóźnienie wyjazdu rzędu pięciu do dziesięciu minut. Najbardziej obawiał się podważania swoich kompetencji w oczach Sutherlanda przez Prestona, ale przywódca wojowniczej ekipy z Jeepa też jakoś nie kwapił się z powrotem na autostradę.
Wątek techniczny
A osamotniony Paul siedzi na pace Canyona z M16A2 w ręku i czeka na powrót wszystkich swoich owieczek...
Paul Wilson był wściekły niczym rozdrażniona zmutowana osa. Patrol rozpadł się dosłownie w mgnieniu oka, znikając w ruinach Hurricane i pozostawiając dwa samochody pośrodku autostrady. Gladiator połknął przeciwbólową tabletkę, popił ją kilkoma łykami wody i rozejrzał się ponownie po okolicy z wysokości paki Canyona. Ludzi Prestona wciąż nie było widać, Leona i Szarego również. Ash stał na krawędzi parkingu Walmartu, spoglądając w stronę Courts Motors, najpewniej w poszukiwaniu Smithów, którzy przepadli w budynku samochodowego dealera.
W powietrzu nad stokiem wzgórza unosiły się czarne ptaki, wyraźnie spłoszone załogą Harleya, niedostrzegalną z paki pikapa z powodu ukształtowania terenu. Wilson nie przestawał zastanawiać się w myślach nad źródłem ich zainteresowania, podobnie jak Salt obstawiając padlinę.
Zerknął na zegarek, obliczył naprędce rezerwę wolnego czasu.
Zostało jeszcze osiem minut, chociaż mężczyzna dopuszczał w myślach opóźnienie wyjazdu rzędu pięciu do dziesięciu minut. Najbardziej obawiał się podważania swoich kompetencji w oczach Sutherlanda przez Prestona, ale przywódca wojowniczej ekipy z Jeepa też jakoś nie kwapił się z powrotem na autostradę.
Wątek techniczny
A osamotniony Paul siedzi na pace Canyona z M16A2 w ręku i czeka na powrót wszystkich swoich owieczek...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ash byl troche zly na siebie, ze nie zdolal pierwszy wypatrzec starszego pana. Gdyby ktos sie tam czail, juz zarobilby kule w plecy.
- Gdzie ja ostatnio widziales? Leon tez sie tu kreci? Szary jest w Walmarcie. Musimy ich znalezc jak najszybciej. Zostalo kilkanascie minut. Ruszajmy. Idziesz pierwszy i pilnujesz swojej prawej strony i przodu.Bede dwa kroki za toba i bede oslanial lewa i nasze plecy. Zrozumiales?
Watek techniczny
Czy Leon tez wedle wiedzy Asha jest na terenie Court Motors? Jesli tak to poszukamy jego pierwszego no i Pani Smith, ktora juz pewnie gryzie piasek.
Nie patrzylem na googlemaps jeszcze i mialem wrazenie ze blizej jest Walmart, a dopiero potem salon aut. Ale sytuacja juz sie rozwiazala:)
- Gdzie ja ostatnio widziales? Leon tez sie tu kreci? Szary jest w Walmarcie. Musimy ich znalezc jak najszybciej. Zostalo kilkanascie minut. Ruszajmy. Idziesz pierwszy i pilnujesz swojej prawej strony i przodu.Bede dwa kroki za toba i bede oslanial lewa i nasze plecy. Zrozumiales?
Watek techniczny
Czy Leon tez wedle wiedzy Asha jest na terenie Court Motors? Jesli tak to poszukamy jego pierwszego no i Pani Smith, ktora juz pewnie gryzie piasek.
Nie patrzylem na googlemaps jeszcze i mialem wrazenie ze blizej jest Walmart, a dopiero potem salon aut. Ale sytuacja juz sie rozwiazala:)
Ostatnio zmieniony 28 kwietnia 2012, 01:39 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Jack , jeżeli nie chcesz oglądać naszych w takich siatkach to musimy czym prędzej ich powiadomić, że czai się tu niebezpieczeństwo.
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2012, 19:00 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
Salt starał się w ogólnym szumie i trzaskach wyłapać znajome słowa. Ułożyć z nich jakieś sensowne zdanie. Wrzaski spłoszonych ptaków wcale mu tego zadania nie ułatwiały, wręcz przeciwnie, prawie że skutecznie zagłuszały.
Popatrzył niezdecydowanie na pryzmę ciał, siatkę, starając się dojrzeć jakieś kable biegnące w jednym kierunku a stanowiące podwaliny do upewnienia się, iż źródło zasilania jest w niedalekiej odległości.
Powoli wycofał się w kierunku kaznodziei.
- Spadamy stąd, trzeba by powiadomić Tatuśka, że tu jest gorąco. Ale najpierw musimy zebrać się do kupy. To coś... - wskazał ręką na ciała - ...nie jest bynajmniej tworem zwierząt, raczej czegoś cywilizowanego. Ludzi, którzy wciąż tu gdzieś mogą być, albo co gorsza jakiegoś stwora Molocha...
Ciekawe co też można poskładać ze zlepku hiszpańskiego...
Wracamy do swoich, ostrożnie i czujnie wypatrując zagrożenia.
Trzeba zebrać wszystkich i powiadomić bazę. Może ktoś pokwapi się wysłać jakieś posiłki. Chyba, że oleją to trzeba będzie nam zebrać się do kupy, poszukać Prestona i jego bandy.
Popatrzył niezdecydowanie na pryzmę ciał, siatkę, starając się dojrzeć jakieś kable biegnące w jednym kierunku a stanowiące podwaliny do upewnienia się, iż źródło zasilania jest w niedalekiej odległości.
Powoli wycofał się w kierunku kaznodziei.
- Spadamy stąd, trzeba by powiadomić Tatuśka, że tu jest gorąco. Ale najpierw musimy zebrać się do kupy. To coś... - wskazał ręką na ciała - ...nie jest bynajmniej tworem zwierząt, raczej czegoś cywilizowanego. Ludzi, którzy wciąż tu gdzieś mogą być, albo co gorsza jakiegoś stwora Molocha...
Ciekawe co też można poskładać ze zlepku hiszpańskiego...
Wracamy do swoich, ostrożnie i czujnie wypatrując zagrożenia.
Trzeba zebrać wszystkich i powiadomić bazę. Może ktoś pokwapi się wysłać jakieś posiłki. Chyba, że oleją to trzeba będzie nam zebrać się do kupy, poszukać Prestona i jego bandy.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Oto treść sygnału, nadawanego w kółko (najwyraźniej nagranego w formie pętli) przez mówiącego po hiszpańsku mężczyznę:
"ayuda... necesito... nos... atacaron... arana de hierro... estoy... en... la estación... de radio"
W tle dużo szumów, ale Wasz radionadajnik (model z roku 2019) ma opcję przybliżonego lokalizowania źródła i podejrzewacie, że źródło owo znajduje się w promieniu pół mili.
A co oznacza powyższy przekaz? To moi kochani już w Waszej gestii do odkrycia! Istnieje wiele sposobów na przetłumaczenie tego tekstu, a wycieczka po słownik do Empiku wcale nie jest tym najprostszym!
Oto treść sygnału, nadawanego w kółko (najwyraźniej nagranego w formie pętli) przez mówiącego po hiszpańsku mężczyznę:
"ayuda... necesito... nos... atacaron... arana de hierro... estoy... en... la estación... de radio"
W tle dużo szumów, ale Wasz radionadajnik (model z roku 2019) ma opcję przybliżonego lokalizowania źródła i podejrzewacie, że źródło owo znajduje się w promieniu pół mili.
A co oznacza powyższy przekaz? To moi kochani już w Waszej gestii do odkrycia! Istnieje wiele sposobów na przetłumaczenie tego tekstu, a wycieczka po słownik do Empiku wcale nie jest tym najprostszym!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
"pomóc ... Muszę ... my ... zaatakowany ... żelazo pająk ... Jestem ... w ...stacja ... radio"
Po mojemu: Hiszpanie są (lub jest) w stacji radiowej i zostali zaatakowani przez żelaznego pająka - stwór molocha????? i proszą o pomoc.
"pomóc ... Muszę ... my ... zaatakowany ... żelazo pająk ... Jestem ... w ...stacja ... radio"
Po mojemu: Hiszpanie są (lub jest) w stacji radiowej i zostali zaatakowani przez żelaznego pająka - stwór molocha????? i proszą o pomoc.
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2012, 22:03 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Słysząc dobiegające z nadajnika urywane hiszpańskie słowa kaznodzieja mruczał wyuczony cytat z biblii.
- Et dixerunt ad invicem. Venite, faciamus lateres et coquamus eos igni. Habueruntque lateres pro saxis et bitumen pro cæmento. Venite, faciamus nobis civitatem et turrem cuius culmen pertingat ad caelum et nos autem nominis dividamur super terram. VDominus de caelo videret civitatem et turrem quam ædificabant populi, ait, unus est populus et labium unum omnium, quod est causa ut coepit. igitur in futurum nihil impossibile erit eorum quae facturus eamus igitur et confundamus ibi linguam eorum ut non audiat unusquisque alterius ita divisit eos Dominus ex illo loco super faciem terræ, sicut et cessaverunt aedificare civitatem. "
Wątek techniczny:
Coby kaznodzieja podsumował zaistniałą sytuację.
- Et dixerunt ad invicem. Venite, faciamus lateres et coquamus eos igni. Habueruntque lateres pro saxis et bitumen pro cæmento. Venite, faciamus nobis civitatem et turrem cuius culmen pertingat ad caelum et nos autem nominis dividamur super terram. VDominus de caelo videret civitatem et turrem quam ædificabant populi, ait, unus est populus et labium unum omnium, quod est causa ut coepit. igitur in futurum nihil impossibile erit eorum quae facturus eamus igitur et confundamus ibi linguam eorum ut non audiat unusquisque alterius ita divisit eos Dominus ex illo loco super faciem terræ, sicut et cessaverunt aedificare civitatem. "
Wątek techniczny:
Coby kaznodzieja podsumował zaistniałą sytuację.