Miasto Hallador, budynki świątynne.
Krasnolud otrzymał księgę od Gotmunda położył ją na biurku i otworzył, kapłan zerknął w stronę młodego krasnoluda który podszedł do biurka dalej pykając z fajki i obaj spoglądali teraz w pierwszą stronicę księgi
Starsz z krasnoludów odezwał się do Gotmunda:
-"Jestem w stanie przetłumaczyć tą księgę, praktycznie od razu ale wolałbym mieć chociaż godzinę aby dokładniej ją przejrzeć co Wy na to? W skrócie po wpisach mogę już powiedzieć iż to jest stary pamiętnik z wyprawy Hergara Rudobrodego, założyciela twierdzy Barrak-Var. Ale więcej informacji będę mógł przekazać dopiero po tym jak ją przeczytam"
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, budynki świątynne.
Gotmund wyraził zgodę i poczeka tutaj aż krasnal skończy tłumaczenie, reszte z Was poproszono o poczekanie w innym pokoju do którego zaprowadził Was młody gnomi akolita Gotam-gora, ubrany w szaty kapłańskie szarego koloru, zaprowadził Was do jadalni w której ustawiony był długi stół z 20 krzesłami, na jednej ze ścian stał duży murowany piec kaflowy do gotowania i przy nim uwijało się kilku krasnoludów i jeden niziołek nadzorujący ich pracę,gnom poprosił abyście chwilę poczekali, po czym z pieca ściągnięto duży garniec z którego nalano wam do misek zupy rybnej, do jadalni po chwili zostali wprowadzeni także żołnierze Gotmunda i wszyscy razem podjadaliście smaczną zupę, przegryzając pajdami świeżego chleba i popijając to wyśmienitym piwem.
Wątek tech:
Tutaj jesteście w trójkę więc Amrasie może teraz opowiesz swoją historię??
Gotmund wyraził zgodę i poczeka tutaj aż krasnal skończy tłumaczenie, reszte z Was poproszono o poczekanie w innym pokoju do którego zaprowadził Was młody gnomi akolita Gotam-gora, ubrany w szaty kapłańskie szarego koloru, zaprowadził Was do jadalni w której ustawiony był długi stół z 20 krzesłami, na jednej ze ścian stał duży murowany piec kaflowy do gotowania i przy nim uwijało się kilku krasnoludów i jeden niziołek nadzorujący ich pracę,gnom poprosił abyście chwilę poczekali, po czym z pieca ściągnięto duży garniec z którego nalano wam do misek zupy rybnej, do jadalni po chwili zostali wprowadzeni także żołnierze Gotmunda i wszyscy razem podjadaliście smaczną zupę, przegryzając pajdami świeżego chleba i popijając to wyśmienitym piwem.
Wątek tech:
Tutaj jesteście w trójkę więc Amrasie może teraz opowiesz swoją historię??
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, budynki świątynne. Jadalnia.
Amras odkładając łyżkę rzekł szeptem w stronę przyjaciół:
-"Wczoraj jak poszedłem naprawić zbroję zauważyłem tego malauka w towarzystwie jakiegoś zakapturzonego typka, zacząłem ich śledzić, doszli do jakiegoś antykwariatu. Stałem w bramie obserwując kamienicę z antykwariatem, okazało się, że byli tam inni z malaukiem, dwóch orków siedziało naprzeciw antykwariatu i obserwowało całą ulicę, nagle dwóch orków wstało a z antykwariatu wyszedł malauk z zamaskowanym osobnikiem i ruszyli w jego kierunku. Zdezorientowany w pośpiechu szukałem ukrycia, jednakże nie było gdzie się ukryć, więc po prostu odwróciłem się do nich plecami i ukryłem się w zacienionej bramie i nasłuchiwałem. Na jego szczęście cała czwórka była zajęta rozmową pomiędzy sobą. Zamaskowany osobnik powiedział do malauka:
"Szukajcie mnie w Barrak-var " tylko tyle ? Ten staruch.........
Niestety nic więcej nie usłyszałem.
Postanowiłem ich śledzić, chodziłem za nimi po mieście kilkadziesiąt minut w pewnym momencie orki odłączyły się od nich i poszły w inną stronę. Śledziłem dalej zamaskowanego osobnika z czwororękim olbrzymem. Po pewnym czasie dotarłem za nimi do kamienicy w centrum miasta. Stały tam pojedyncze kamienice, domy bogatych mieszczan i szlachty. Malauk ze świtą weszli do jednego z domów otoczonych wysokim żywopłotem, i bramie wjazdowej przy której stało dwóch strażników, półorki otuleni szczelnie w futrzane szuby i czapy z szablami przy pasie. Budynek jednopiętrowy ale rozłożysty zajmujący dużo miejsca, zauważyłem też duży plac wewnątrz. I stałem tam z godzinę kręcąc się co jakiś czas ale nikt już nie opuścił tej kamienicy. Co wy o tym sądzicie?"
Amras odkładając łyżkę rzekł szeptem w stronę przyjaciół:
-"Wczoraj jak poszedłem naprawić zbroję zauważyłem tego malauka w towarzystwie jakiegoś zakapturzonego typka, zacząłem ich śledzić, doszli do jakiegoś antykwariatu. Stałem w bramie obserwując kamienicę z antykwariatem, okazało się, że byli tam inni z malaukiem, dwóch orków siedziało naprzeciw antykwariatu i obserwowało całą ulicę, nagle dwóch orków wstało a z antykwariatu wyszedł malauk z zamaskowanym osobnikiem i ruszyli w jego kierunku. Zdezorientowany w pośpiechu szukałem ukrycia, jednakże nie było gdzie się ukryć, więc po prostu odwróciłem się do nich plecami i ukryłem się w zacienionej bramie i nasłuchiwałem. Na jego szczęście cała czwórka była zajęta rozmową pomiędzy sobą. Zamaskowany osobnik powiedział do malauka:
"Szukajcie mnie w Barrak-var " tylko tyle ? Ten staruch.........
Niestety nic więcej nie usłyszałem.
Postanowiłem ich śledzić, chodziłem za nimi po mieście kilkadziesiąt minut w pewnym momencie orki odłączyły się od nich i poszły w inną stronę. Śledziłem dalej zamaskowanego osobnika z czwororękim olbrzymem. Po pewnym czasie dotarłem za nimi do kamienicy w centrum miasta. Stały tam pojedyncze kamienice, domy bogatych mieszczan i szlachty. Malauk ze świtą weszli do jednego z domów otoczonych wysokim żywopłotem, i bramie wjazdowej przy której stało dwóch strażników, półorki otuleni szczelnie w futrzane szuby i czapy z szablami przy pasie. Budynek jednopiętrowy ale rozłożysty zajmujący dużo miejsca, zauważyłem też duży plac wewnątrz. I stałem tam z godzinę kręcąc się co jakiś czas ale nikt już nie opuścił tej kamienicy. Co wy o tym sądzicie?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, budynki świątynne. Jadalnia.
Jeden z siedzących obok Was żołnierzy po słowach elfa odwrócił się do Was i półgłosem rzekł:
-"Panie ja tam rano słyszał, babki na rynku gadały, że ponoć wczoraj w nocy jakiegoś starego krasnoluda ukatrupili właśnie w antykwariacie Pod Złotą Księga czy jakoś tak się zwał, ponoć na ścianach symbole bluźniercze były, jakoby jakieś straszne rzeczy z nim przed śmiercią czynili. Całe wnętrze w takowych znakach było, a jak mówicie Panie, żeście widzieli tego malauka tam to może trza to władzom donieść coby go złapali od razu, a tan Gotmund wie o tym mówiliście mu Panie?"
Jeden z siedzących obok Was żołnierzy po słowach elfa odwrócił się do Was i półgłosem rzekł:
-"Panie ja tam rano słyszał, babki na rynku gadały, że ponoć wczoraj w nocy jakiegoś starego krasnoluda ukatrupili właśnie w antykwariacie Pod Złotą Księga czy jakoś tak się zwał, ponoć na ścianach symbole bluźniercze były, jakoby jakieś straszne rzeczy z nim przed śmiercią czynili. Całe wnętrze w takowych znakach było, a jak mówicie Panie, żeście widzieli tego malauka tam to może trza to władzom donieść coby go złapali od razu, a tan Gotmund wie o tym mówiliście mu Panie?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Tana Gotmunda oczywiście niezwłocznie poinformowałem o tym, ale czy władze poinformował to nie wiem. Mnie się zdaje że to nie malauk dokonał zbrodni ale jego poplecznicy mogli tego dokonać, albo kto inny jeszcze. A jakie znaki te plugawe były może trzeba to tanowi Gotmundowi opowiedzieć ?
Wątek techniczny
Do poniedziałku jestem poza netem więc aby nie wstrzymywać przygody to drogi MG jak by co to zadzwoń
Wątek techniczny
Do poniedziałku jestem poza netem więc aby nie wstrzymywać przygody to drogi MG jak by co to zadzwoń