: 15 września 2016, 22:11
[center]Calli, Dom Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
- Tylko światło. Nikogo tam nie ma - szepnął Sa do następującego mu prawie na pięty paladyna.
Odwrócił na chwilę wzrok od tajemniczego blasku i ponownie spojrzał na trzymany w ręku sztylet. Trucizna spływała powoli w rowek, biegnący wzdłuż ostrza. Przechylił lekko dłoń, by pozwolić jej dotrzeć do końca. Zastanawiał się... Dlaczego nikt nie czekał na nich na górze? To nie było normalne. Oczywiście, wstrząsy sejsmiczne były w Calli normą, na którą mało kto zwracał uwagę. Drzemiący nad miastem wulkan często pomrukiwał przez sen, wypełniając żyły ziemi drżeniem i łoskotem. Mimo wszystko jednak każdy był chyba zdolny od odróżnienia tych zwyczajowych odgłosów od eksplozji we własnej piwnicy? Coś było tu mocno nie tak i cała ta nocna eskapada zaczynała się złodziejowi podobać coraz mniej.
- Coś mi tu nie gra... - szepnął jeszcze, ściskając rękojeść sztyletu. - Bądźcie czujni.
Po czym cicho jak cień oderwał się od ściany i przemknął przez korytarz, by ukryć się w jednej z wnęk na towary.
- Tylko światło. Nikogo tam nie ma - szepnął Sa do następującego mu prawie na pięty paladyna.
Odwrócił na chwilę wzrok od tajemniczego blasku i ponownie spojrzał na trzymany w ręku sztylet. Trucizna spływała powoli w rowek, biegnący wzdłuż ostrza. Przechylił lekko dłoń, by pozwolić jej dotrzeć do końca. Zastanawiał się... Dlaczego nikt nie czekał na nich na górze? To nie było normalne. Oczywiście, wstrząsy sejsmiczne były w Calli normą, na którą mało kto zwracał uwagę. Drzemiący nad miastem wulkan często pomrukiwał przez sen, wypełniając żyły ziemi drżeniem i łoskotem. Mimo wszystko jednak każdy był chyba zdolny od odróżnienia tych zwyczajowych odgłosów od eksplozji we własnej piwnicy? Coś było tu mocno nie tak i cała ta nocna eskapada zaczynała się złodziejowi podobać coraz mniej.
- Coś mi tu nie gra... - szepnął jeszcze, ściskając rękojeść sztyletu. - Bądźcie czujni.
Po czym cicho jak cień oderwał się od ściany i przemknął przez korytarz, by ukryć się w jednej z wnęk na towary.
Przekradam się do wnęki w ścianie i tak ukrywam.