Strona 17 z 84

: 24 kwietnia 2012, 23:46
autor: Keth
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055

Obejmujący Radeforda jedną ręką w pasie Salt musiał przyznać, że duchowny całkiem nieźle radził sobie z ciężką maszyną Holtza, jakże różniącą się od jego wcześniejszego lekkiego Enduro. Motocykl przejechał wzdłuż salonu Courts Motors i rozpadającej się w pył filii jakiegoś banku, zmierzając z basowym pomrukiem silnika ku niedalekim wzgórzom.

Niski jasny budyneczek luterańskiego kościoła przykuł uwagę Ebenezera jedynie na chwilę, kaznodzieja zerknął w jego stronę krzywiąc usta na widok ułamanego u podstawy metalowego krzyża ciśniętego na pobocze drogi. Przemierzając zniszczone Stany niezmiennie odnosił wrażenie, że złożone z wandali i bluźnierców autostradowe gangi czerpały największą radość, chorą i wypaczoną, z niszczenia właśnie uświęconych przybytków.

- I ześlij panie świerzb, a trzewi zapalenie na tych, co to uczynili - wymamrotał pod nosem Radeford odwracając wzrok od uszkodzonego krzyża i dodając gazu. Pchnięty zastrzykiem paliwa motocykl skoczył do przodu, objeżdżając łagodnym łukiem pierwsze wzgórze. Kołujące w górze czarne ptaki, najpewniej kruki albo wrony, zbliżały się coraz bardziej.

Biegnąca wzdłuż wzniesień terenu droga, zarośnięta kępami trawy i niewielkimi krzaczkami, sąsiadowała z kilkoma mieszkalnymi parcelami, w przeważającej większości spalonymi wskutek pożarów albo zawalonymi. Zwalniając nieco kaznodzieja wszedł motocyklem w kolejny zakręt, a potem zahamował raptownie - tak mocno, że ciężar ciała zaskoczonego tym manewrem Salta omal nie zepchnął go z maszyny.

Krążące w powietrzu ptaki skrzeczały gniewnie próbując odstraszyć swymi wrzaskami intruzów, ale Radeford ani Salt nie zwracali na niego uwagi, wbijając oniemiały wzrok w zagradzającą im drogę przeszkodę.

- Ebe, co... - zaczął niepewnie Jack, ale nie zdołał wykrztusić całego pytania.

- O kurwa! - odpowiedział wstrząśnięty wielebny, kwitując tym dosadnym komentarzem niewypowiedziane pytanie Salta.


Wątek techniczny

Naprawdę bardzo bym chciał napisać Wam, co motocykliści odkryli na drodze, co Leon zobaczył na parkingu, co z drugim cieniem Szarego i gdzie się maluje pani Smith, ale jestem zajechany dzisiejszą dniówką i nic już z siebie nie wykrzeszę.

Ciąg dalszy jutro! :P

: 25 kwietnia 2012, 07:12
autor: chemdog
http://www.mycoldwater.com/walmart_map.html

Stalker poruszał się z pewnym znawstwem po resztkach marketu.Przed wojną była to ogromna sieć handlowa i każdy z nich posiadał identyczne rozplanowanie wnętrz.Praktycznie rzecz ujmując drogi do pewnych działów Szary znał na pamięć.Rozpoczął systematyczne przetrząsanie ruin,zwracając uwagę na podejrzane kupy gruzu,które mogły spowodować zawalisko jak i na dźwięki otoczenia.Z ramienia zdjął karabin trzymając go teraz w gotowości.W tym fachu bowiem nigdy nie było wiadomo kiedy zza węgła wyskoczy jakieś licho.
Swoimi utartymi ściezkami kierował się do przestrzeni magazynowej.


Wątek techniczny:na wstepie pozwolilem sobie zamiescic mapke walmartu.Co bede duzo pisał:zaczynam od Farmacy i ide od lewej do prawej.

: 25 kwietnia 2012, 07:19
autor: maciej
Paw pojawił się samoistnie.Część niestrawionego śniadania Leona wyskoczyła na ulicę.Kierowca cofnął się bladymechanicznie sięgając po spluwe.Powiódł wzrokiem po najblizesz okolicy.Jesli to coś było świeże to znaczy że sami tu nie jesteśmy.

Wątek Techniczny:na dwóch złozonych meskich dłoniach może sie zmiescic płód albo solidna kupa.Osobiscie mam nadzieje ze to kupa :(

: 25 kwietnia 2012, 09:49
autor: Goldwin
Albo mózg...

: 25 kwietnia 2012, 10:27
autor: maciej
Techniczny: daj spokój,to nie może być mózg.To nie jest tak obrzydliwe

: 25 kwietnia 2012, 18:20
autor: Keth
Zjazd autostrady w Hurricane, 7 maja 2055

Wilson wsadził pomiętą bluzę w dżinsy, ostrożnie wygładzając dłonią materiał na wysokości zranionego biodra i rozważając w myślach zasadność zażycia następnej przeciwbólowej tabletki. Otrzymane w Anawalt farmaceutyki musiały być mocno przeterminowane, a że pochodziły na dodatek z chałupniczej produkcji jakiegoś lokalnego chemika, praktycznie wcale nie działały oferując zbolałemu człowiekowi jedynie paskudny gorzki posmak, którego długo nie dawało się spłukać z języka.

Kurier sprawdził z przyzwyczajenia swój karabin, a potem oparł się pośladkami o dach szoferki pikapa spoglądając przez lornetkę na północny skraj autostrady. Dosiadany przez dwóch mężczyzn harley mknął w górę biegnącej ku wzgórzom drogi, pozostawiając za sobą pylistą chmurkę opadającą powoli na spękaną skorodowaną nawierzchnię. Cherlawy człowieczek o ksywce Szary zniknął w mrocznej otchłani Walmartu, górującego swą bryłą nad rozległym parkingiem.

- Widzisz gdzieś Prestona? - odezwał się stojący obok Tisdale, przyglądający się ruinom Hurricane - Wsiąknęli bez śladu... a mógłbym przysiąc, że słyszałem coś niesione wiatrem... jakby ktoś krzyknął...

Paul zerknął przez lornetkę na kwartały niszczejącego miasteczka czując jak na dźwięk słów Asha cierpnie mu skóra. Opustoszała przydrożna osada, pogrążona w martwym bezruchu pod ciemnymi burzowymi chmurami, jawiła mu się coraz bardziej miejscem odstręczającym i nieprzyjaznym, szeleszczącym niesionymi na wietrze papierowymi śmieciami, skrzypiącym otwartymi drzwiami jednorodzinnych domów i jękliwym zgrzytem kołyszących się powoli zardzewiałych huśtawek, wciąż wiszących na konarach obumarłych drzew.

- Mogą być gdziekolwiek - wycedził przez zęby Paul - Budynki zasłaniają widok... a ja nic nie słyszałem...


Wątek techniczny

Paul i Ash stoją na pace pikapa obserwując okolicę, ale jeszcze nie dostrzegli niczego dziwnego. Stalker wszedł do Walmartu, Leon kuca na parkingu Chevroleta i ledwie go widać między wrakami aut, motocykliści zniknęli za stokiem wzgórza, a państwo Smithowie chyba myszkują w salonie Courts Motors, bo ich akurat nie widać.

Czysta sielanka!

: 25 kwietnia 2012, 18:42
autor: Araven
Ash, chyba musimy pozbierać naszych milusińskich do kupy. Jak ja tego nienawidzę.

Techniczny:
Planuję ruszyć pikapem z Ashem na pace wyposażonym w lornetkę coby wypatrywał i naszych i ew. zagrożenia.

: 25 kwietnia 2012, 20:00
autor: 8art
- Ktos musi zostac na autostradzie, w razie jakby konwoj jechal, bo nam Sutherland jaja urwie jak nas tu nie bedzie. Poza tym mamy tu w miare dobry punkt obserwacyjny. Ja pojde i sciagne wszystkich z powrotem na autostrade. - paramedyk zalozyl helm i dopial go pod broda.

- Kazdy wie, ze mielismy pol godziny na postoj. W razie czego mozna strzelic raz w powietrze. Huk powinien niesc sie na kilka mil To kazdego postawi na nogi i pewnie wroca. W kazdym razie zrob tak, gdyby cos bylo nie tak. Ja napewno wroce najszybciej jak sie da.


Watek techniczny

Ile czasu nam zostalo z zaplanowanego postoju? Choroba znow klania sie brak krotkofalowek lub dobrodziejstw telefonii komorkowej.

: 25 kwietnia 2012, 23:38
autor: Keth
Walmart w Hurricane, 7 maja 2055

Znając w miarę dobrze standardowy rozkład pomieszczeń Walmartu, powtarzający się w każdym centrum handlowym spod tego szyldu, Stalker przemierzał cichym czujnym krokiem ciemne wnętrze zrujnowanego marketu, omijając ostrożnie przewrócone zakupowe wózki i rozsypane po podłodze śmieci. Blade światło dnia wpadało do środka supermarketu przez dziury w suficie, tworząc jaśniejsze plamy w miejscach, gdzie plastikowe podsufitki oderwały się od konstrukcji spadając na regały i kasy sklepowe.

Szary wślizgnął się do działu farmakologicznego, omiatając lufą M16A2 ciemne kąty Walmartu i nasłuchując bacznie najmniejszego odgłosu mogącego świadczyć o istnieniu jakiegoś zagrożenia. Przez chwilę zastanawiał się w duchu, czy samotna eskapada była aby dobrym pomysłem, szybko jednak machnął na to ręką. Dodatkowi towarzysze oznaczali konieczność podziału łupów albo też chowania co cenniejszych znalezisk po kieszeniach, a tego Stalker nie lubił.

Centrum handlowe zostało splądrowane już w pierwszych miesiącach po wybuchu Wojny, a w następnych trzech dekadach od czasu do czasu odwiedzali je żądni zdobyczy łowcy, ale przypadkowi gangerzy rzadko mogli iść w szranki z Szarym, jeśli o doświadczenie w szabrowaniu chodziło. Obejrzawszy pryzmy zawilgoconych, ledwie czytelnych kolorowych czasopism mężczyzn ukucnął przy jednym z regałów, a potem naparł na półki ramieniem przesuwając je w bok pośród zgrzytu metalu. Nos zbieracza nie zawiódł go i tym razem: strącone przypadkiem paczki tabletek spadły między półkę i ściankę działową, utykając dostatecznie wysoko, by nie zamoczyły ich okresowe podtopienia budynku.

Rzut oka na pożółkłą etykietę podpowiedział mężczyźnie, że natrafił na środki znieczulające. Trzydzieści okrągłych białych pigułek wciąż tkwiło w wypraskach, nienaruszonych zębem czasu.

Zza ściany działu dobiegł znienacka jakiś szelest. Szary zesztywniał, wykręcił się w biodrach mierząc lufą karabinu w ciemne przejście wiodące w kierunku, w którym rozległ się podejrzany dźwięk. Przez dłuższą chwilę panowała cisza, wręcz dzwoniącego zdenerwowanemu mężczyźnie w uszach. Oblizał spierzchnięte usta, odetchnął nieco głębiej pozwalając sobie w końcu na leciutkie odprężenie.

Hałas powtórzył się, lecz tym razem nie był to już szelest, tylko metaliczny zgrzyt trąconego z dużą siłą zakupowego wózka.


Wątek techniczny

Szary wszedł w posiadanie 30 tabletek przeciwbólowych, teraz zaś utknął w dziale farmacji słysząc dobiegające zza półek odgłosy świadczące ewidentnie o czyjejś obecności w Walmarcie...

: 25 kwietnia 2012, 23:52
autor: Keth
Salon Chevroleta w Hurricane, 7 maja 2055

Zdusiwszy siłą woli dalsze torsje Leon złapał oburącz obrzyna, a potem przysunął się bliżej swego znaleziska, zerkając jednocześnie na wszystkie strony pełnymi skrajnej ostrożności oczami. Stado zielonych much, opasłych i wyraźnie zmutowanych, opadło ponownie na swą zdobycz pokrywając ją mrowiem lśniących metalicznie pancerzyków i szarpiąc martwą tkankę dziwacznymi żuwaczkami o ostrych krawędziach. Pełzające po znalezisku białe larwy poruszały się powolnie, kusząc swymi zawierającymi odżywcze proteiny odwłokami, lecz świadom pochodzenia obiektu Kennedy nigdy w życiu nie wziąłby do ust nawet jednej z nich.

Nie mógłby się potem wyzbyć wrażenia popełnionego aktu kanibalizmu.

Na chropowatej powierzchni parkingu, tuż obok zżartego rdzą wraku jakiegoś osobowego samochodu, leżała pożerana przez padlinożerne muchy połowa ludzkiej czaszki, rozczłonkowanej jakimś silnym ciosem. Kennedy nie miał pojęcia, gdzie znajdowała się brakująca część głowy ani nawet reszta ciała, bo nigdzie wokół nie dostrzegał innych ludzkich szczątków, ale wciąż tkwiąca w oczodole mętna gałka oczna przeraziła go do głębi swym irracjonalnie przenikliwym spojrzeniem, zdającym się promieniować niemym wyrzutem.

Większość miękkiej tkanki została już objedzona przez żerujące na szczątkach owady i ich larwy, ale Leon pojął od razu, że spogląda na mizerne pozostałości po niestarym mężczyźnie, nie mogące mieć więcej niż cztery czy pięć dni.


Wątek techniczny

Pół ludzkiej czaszki w stanie silnego rozkładu i nic więcej, reszty ciała brak...

: 25 kwietnia 2012, 23:59
autor: Keth
Zjazd autostrady w Hurricane, 7 maja 2055

Tisdale dopiął swój wojskowy, wysłużony już i naznaczony licznymi szramami po pociskach hełm, przewiesił przez ramię karabinek zeskakując ostrożnie z paki pikapa. Poruszał się powoli, nie chcąc głupim zbiegiem okoliczności skręcić sobie na dziurze kostkę i z roli drużynowego medyka przejść do postaci zdanego na siebie samego pacjenta.

- Ile nam jeszcze zostało czasu? - zapytał spoglądając w stronę Paula, hołubiącego drugi po radiu skarb patrolu: otrzymany jeszcze w Peterstown zegarek.

- Osiemnaście minut - odparł Wilson zerkając na popękaną osłonę tarczy czasomierza - Mogliby się trochę sprężać.

- Jak wyjedziemy z paroma minutami poślizgu, nic się nie stanie - wzruszył ramionami Ashley - Do Charleston kawał drogi, zanim konwój się rozpędzi, minie kupa czasu.

- Preston może nas podpierdzielić - zauważył trzeźwo kierowca, krzywiąc się brzydko na wspomnienie załogi Patriota - Pewnie czeka na najmniejszą okazję do tego, żeby nas udupić.

- Najpierw sam musi wrócić - prychnął Ash - Gdzie oni kurwa wtopili tym jeepem? Co zrobimy, jeśli nie zjawią się z powrotem na czas?


Wątek techniczny

No właśnie, co zrobi patrol, jeśli Wy wsiądziecie do wozów na czas, a pasażerowie Jeepa nie wrócą?

: 26 kwietnia 2012, 00:00
autor: Araven
Paul Wilson został sam przy pikapie, klął na czym świat stoi, ekipa się rozlazła a czas ucieka i pewnie nie działają wspólnie... Oby wszyscy wrócili.

: 26 kwietnia 2012, 00:19
autor: Keth
Hurricane Creek Road, 7 maja 2055

Silnik Harleya pracował na wciśniętym sprzęgle, ale jego warkot nie miał dość mocy, by zagłuszyć wrzaski kołujących nad maszyną czarnych ptaków o długich zakrzywionych dziobach i połyskliwych oczkach przywodzących na myśl czarne paciorki.

Rozmyta deszczami i porastająca trawą droga tuż za podstawą niewielkiego wzgórza zatarasowana była wysoką na blisko metr pryzmą zwalonych jedno na drugim zwierzęcych cielsk, groteskowo pokaleczonych, częściowo obdartych ze skóry.

- Co to niby jest? - powiedział już nieco składniej Salt, czując ucisk w gardle pod wpływem potwornego fetoru bijącego od gnijących resztek zwierząt, w przeważającej większości dziesiątków bezpańskich psów i kotów, chociaż bystre oko kuriera dostrzegało w tej zbieraninie myśliwskich łupów również wielkie grzechotniki i inne martwe gady, a także coś, co przypominało z grubsza żabowatego płaza o rozmiarach koła Harleya.

Na pokrytych zakrzepłą krwią zezwłokach poniewierały się truchła padlinożernych ptaków, powiewające na lekkim wietrze czarnymi piórami.

- Same zwierzaki - oznajmił skrzywiony z odrazą kaznodzieja - Ludzi tu chyba nie ma... ale co to jest, na Boga?

Pryzma gnijącego mięsa, wabiąca do siebie drapieżne ptaki, ale zarazem w jakiś niezrozumiały dla nich sposób zabójcza, zdawała się być przykryta luźną metalową siatką, narzuconą z góry na truchła i przygniatającą je cieniutką pajęczynką poplątanych ze sobą drucików.

Jack nic nie odrzekł w pierwszej chwili, kiedy zaś otworzył usta zdobywając się na jakiś komentarz, jego ucho pochwyciło w miarowym warkocie motocykla inny dźwięk, ponawiany od krótkiej chwili, lecz dotąd przez zaskoczonego mężczyznę ignorowany.

Było to nisko modulowane popiskiwanie radionadajnika, sygnalizującego wychwycenie na innej częstotliwości nowego sygnału radiowego. Urządzenie Salta ustawione było na kanale zarezerwowanym dla wszystkich patrolu ekspedycji Sutherlanda. Dźwiękowy komunikat informował użytkownika o wychwyceniu nowego sygnału na innym kanale.


Wątek techniczny

Kilkadziesiąt martwych, mocno okaleczonych zwierząt różnego rodzaju, ciśniętych na wielką pryzmę i przykrytych czymś, co przypomina siatkę ogrodzeniową o wielkich oczkach. Jednocześnie radio Salta zaczyna sygnalizować złapanie obcego sygnału.

: 26 kwietnia 2012, 01:42
autor: 8art
Ash założył i przetarł gogle. Ruszył szybko drobnymi, płynnymi krokami wcześniej oparłwszy kolbę karabinku o bark i lufa broni pewnie podążała za wzrokiem żołnierza. Tisdale chciał jak najszybciej zebrać pozostałych Aniołów i czym prędzej wrócić na autostradę. Zwinnie przekradał się przez parking Walmartu, pewnie sprawdzając potencjalne miejsca zagrożenia. Lata treningu i doświadczenia w walkach miejskich robiły swoje. Otoczenie jawiło się Ashowi jak pole bitwy z wyraźnie zaznaczonymi punktami krytycznymi. Paramedyk truchtał, podczas gdy przez głowie Tisdale'a niczym w komputerze migały dane:

- Po lewej 50 yardów, miejsce dla snajpera. Checked. Clear.
- Auto po prawej 15 yardów, miejsce dla atakującego wręcz. Checked. Secured.
- Wejście do budynku, potencjalne miejsce na claymore'a.
- Ruch 40 yardów na wprost. Ptak. OK

Sunął do przodu szukając Państwa Smith i Szarego. Domyślał się, że Stalker pewno siedzi w środku. Małżeństwa trzeba będzie poszukać w pobliskim salonie samochodowym, jak tylko wyciągnie małego człowieczka z Walmartu...


Wątek techniczny

Szybko i ostrożnie chcę przedrzeć się do wnętrza Walmartu. Potem na salon samochodowy. Państwo Smith mogą się wzajemnie ubezpieczać (Ash nie wie, że Pani Smith poszła do salonu kosmetycznego;)) A potem poszukać Eba i Jacka. Preston ma dwóch ludzi, więc teoretycznie są najsilniejsi. Zostają na koniec.
Jakies slady bytnosci Molocha?

: 26 kwietnia 2012, 07:47
autor: maciej
Obchodząc upiorne znalezisko szerokim łukiem kurier skierował swe kroki w strone zabudowań będących niegdyś salonem chevroleta.Przekroczywszy próg zobaczył widok jakiego był świadkiem już wielokrotnie,miejsce bowiem było plądrowane już setki razy,do tego czas również zrobił swoje.Nie rezygnując jednak z poszukiwań Leon zagłebił się w budynku szukając przydatnych drobiazgów.Zastanawiał się czy w pozostawionych samotnie autach nie znajdzie jakichs skarbów.Z dobytym obrzynkiem w prawej i narzędziami w lewej kontynuował wycieczkę po salonie.