PBF - Boskie potyczki
- Spokojnie, spokojnie - rozłożył ręce Drayaharus. - To tylko ożywione posągi. Mogę poruszać głowami i tyle. O, spójrzcie - powiedział z dumą gnom, po czym podszedł do jednego z posągów i uderzył go lekko pięścią. - Widzicie? Nic się nie dzieje...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Drayaharus dziarskim krokiem przemaszerował w stronę posągu elfiego rycerza i z swym wrodzonym spokojem uderzył go pięścią jednocześnie się uśmiechając. Jako iluzjonista znał się na tego typu sztuczkach. Wszak to normalne, że właściciel bogatej posesji stawia przed wejściem jakiś straszak, coś co odstraszy niepowołanych gości. Może to być czaszka na kiju, szkaradny bądź straszny posąg, tabliczka z groźbami czy półolbrzym Forgim z małą acz twardą jak skała maczugą. Taki ochroniarz ma zadanie zatrzymać przy wejściu osoby niezaproszone na balu urodzinowy córki bogatego gnoma Ferebringotiura lub trzasnąć po czerepie niewinnego Imaginerusa, który co prawda był na liście, ale ponoć został nierozpoznany. I to akurat wtedy gdy rzeczony gnom został przyłapany na podglądaniu jego córki w kąpieli.
Fala niezbyt przyjemnych wspomnień wróciła do Drayaharusa jak fala przyboju. Cóż tym razem jednak Imaginerus był pewien, że poruszająca się głowa posągu to sprytna sztuczka iluzoryczna wykonana przez doskonałego rzeźbiarza.
Widać jednak posąg nie słyszał o takich trikach, bo zamiast stać niewzruszenie tak jak normalny posąg powinien to on ze zgrzytem trących kamieniu zmienił ustawieni swojego ogromnego miecza z paradnego na postawę poprzedzającą atak.
Oniemiały gnom stał niepewnie mrugając oczami i mruczał coś, że nikogo przecież nie podglądał, a Huskun wyłapał swoimi nietoperzami uszami stukot sandałów swoich przybocznych, którzy ruszyli pędem w stronę lasu.
Tymczasem posąg trwał z mieczem uniesionym nad głową Drayaharuasa, jak... no właśnie, jak posąg.
Drayaharus dziarskim krokiem przemaszerował w stronę posągu elfiego rycerza i z swym wrodzonym spokojem uderzył go pięścią jednocześnie się uśmiechając. Jako iluzjonista znał się na tego typu sztuczkach. Wszak to normalne, że właściciel bogatej posesji stawia przed wejściem jakiś straszak, coś co odstraszy niepowołanych gości. Może to być czaszka na kiju, szkaradny bądź straszny posąg, tabliczka z groźbami czy półolbrzym Forgim z małą acz twardą jak skała maczugą. Taki ochroniarz ma zadanie zatrzymać przy wejściu osoby niezaproszone na balu urodzinowy córki bogatego gnoma Ferebringotiura lub trzasnąć po czerepie niewinnego Imaginerusa, który co prawda był na liście, ale ponoć został nierozpoznany. I to akurat wtedy gdy rzeczony gnom został przyłapany na podglądaniu jego córki w kąpieli.
Fala niezbyt przyjemnych wspomnień wróciła do Drayaharusa jak fala przyboju. Cóż tym razem jednak Imaginerus był pewien, że poruszająca się głowa posągu to sprytna sztuczka iluzoryczna wykonana przez doskonałego rzeźbiarza.
Widać jednak posąg nie słyszał o takich trikach, bo zamiast stać niewzruszenie tak jak normalny posąg powinien to on ze zgrzytem trących kamieniu zmienił ustawieni swojego ogromnego miecza z paradnego na postawę poprzedzającą atak.
Oniemiały gnom stał niepewnie mrugając oczami i mruczał coś, że nikogo przecież nie podglądał, a Huskun wyłapał swoimi nietoperzami uszami stukot sandałów swoich przybocznych, którzy ruszyli pędem w stronę lasu.
Tymczasem posąg trwał z mieczem uniesionym nad głową Drayaharuasa, jak... no właśnie, jak posąg.
Iluzjonista nie czekał już na dalsze wydarzenia, tylko rzucił się w bok, starając się przeturlać poza zasięg kamiennego miecza. Po wszystkim wstanie, i powie:
- He, ale was nastraszyłem, co?
- He, ale was nastraszyłem, co?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Huskun zasyczał niczym nadepnięta żmija, nie potrafiąc uwierzyć w tchórzostwo swych przybocznych. Brubrin i Galbas bez wątpienia wiele w ostatnim czasie przeszli, byli wszak świadkami wydarzeń strasznej nocy, kiedy próbowali napaść na śpiącego nad rzeczką Orofara, potem zaś przypadło im w udziale oglądanie spektakularnego mordu na Uharze i jeszcze na dodatek spadły im na głowy wszystkie cuda i dziwy Rotgan-kiru, ale mimo wszystko mogli okazać chociaż trochę hartu ducha!
A nie uciekać na złamanie karku w pobliskie chaszcze, omal nie porzucając przy tym swojej broni.
Wściekły na ziomków szaman stanął w rozkroku za plecami reszty drużyny, obierając sobie miejsce dość oddalone od posągu, by zapewnić przynajmniej częściowe bezpieczeństwo, a zarazem dość bliskie, aby móc wszystko doskonale widzieć. Ściskany w ręce amulet pulsował przyjemnym ciepłem, gotowy upuścić w ciało zaklinacza magiczną energię, gdyby pojawiła się potrzeba sięgnięcia po zaklęcia.
Huskun zasyczał niczym nadepnięta żmija, nie potrafiąc uwierzyć w tchórzostwo swych przybocznych. Brubrin i Galbas bez wątpienia wiele w ostatnim czasie przeszli, byli wszak świadkami wydarzeń strasznej nocy, kiedy próbowali napaść na śpiącego nad rzeczką Orofara, potem zaś przypadło im w udziale oglądanie spektakularnego mordu na Uharze i jeszcze na dodatek spadły im na głowy wszystkie cuda i dziwy Rotgan-kiru, ale mimo wszystko mogli okazać chociaż trochę hartu ducha!
A nie uciekać na złamanie karku w pobliskie chaszcze, omal nie porzucając przy tym swojej broni.
Wściekły na ziomków szaman stanął w rozkroku za plecami reszty drużyny, obierając sobie miejsce dość oddalone od posągu, by zapewnić przynajmniej częściowe bezpieczeństwo, a zarazem dość bliskie, aby móc wszystko doskonale widzieć. Ściskany w ręce amulet pulsował przyjemnym ciepłem, gotowy upuścić w ciało zaklinacza magiczną energię, gdyby pojawiła się potrzeba sięgnięcia po zaklęcia.
Wybatożę tych tchórzy, kiedy tylko wrócą! (najpewniej w trakcie powrotu z Akal-mar). Jak rozumiem, kamienny rycerz na razie tylko pogroził gnomowi mieczem, w formie odstraszenia? Jeśli tak, trzeba się zastanowić nad sposobem wywołania na zewnątrz gospodarza.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur o mało sam nie skoczył w krzaki za goblinami. Złapał się na tym, że choć nie przeraził go wąpierz i insze okropieństwa, to w obecności goblinów poddawał się zbyt szybko owczemu pędowi. Zmitygował się na szczeście w porę, nim ktokolwiek zauważył co zamierzał olbrzym.
- Ty głupieloku! Mało żech... Mało żech nie zaatakowoł tego statua - wypalił na prędce aby ukryć to co naprawdę jeszcze chwilę temu miał uczynić.
- Ty głupieloku! Mało żech... Mało żech nie zaatakowoł tego statua - wypalił na prędce aby ukryć to co naprawdę jeszcze chwilę temu miał uczynić.