Strona 145 z 170

: 24 września 2014, 23:07
autor: 8art
Tez spieniezam bogactwa. Znacznie latwiej taszczyc mieszeki zlota niz woz fantow. Do wiezy oczywoscie sie udaje. Ktos musi zostac w karczmie. Stawialbym na 1-2 paladynow.

: 24 września 2014, 23:25
autor: Araven
Hola, mości panowie, może spieniężymy wszystkie łupy i kasę się podzieli, cenę lepszą wytargujemy. A potem ku Elfiej wieży.
Jak MG podliczy ile możemy dostać, część się Mordilowi da na przechowanie.

: 24 września 2014, 23:43
autor: Keth
Ja tam nie chcę się zbyt nachalnie przypominać, ale są tacy, którzy wiszą Huskunowi gigantyczną kasę wyłożoną przez niegdyś bogatego, a teraz zrujnowanego goblina na ich szkolenia na wyższy POZ! :P

Huskun może zapomnieć, kogo właściwie wychędożył wcześniejszego wieczoru, ale na pewno nie zapomina o długach, które ktoś u niego zaciągnął! :P

Co do jego planów, to udając się z resztą ekipy zabiera ze sobą dwa gobliny, Brubrina i jeszcze jednego ziomka. Pozostałych zostawia pod opieką Mordila, niech pilnują razem Hirmina Arusa i dziewic Orofara.

: 24 września 2014, 23:59
autor: Dobro
A niech to! Zapamiętał! Motyla noga...

: 25 września 2014, 19:35
autor: deliad
Zaplecze sklepu Frakiego, południe, 3 dnia bakis-ranu

- Co wy mi tu przynosicie? Przecież to śmierdzi na milę, albo i sto. Zabierajcie to z mojego sklepu, ja jestem uczciwym kupcem
- powiedział ze zmarszczonym czołem krasnolud Fraki, jak dotąd kupca wszelkich łupów jakie dotąd trafiły w ręce Nieulękłych. Tym jednak razem stanowczo odmówił współpracy.

Nieulękli nieco zmarkotnieli, jak dotąd wszystko szło po ich myśli, nawet miasto powoli wracało do życia po nocnych zamieszkach. Ludność była przerażona co wiązało się z katastrofami jakie dotykały miasto i przemykali szybko ulicami załatwiając swoje sprawy. Pod świątynią Arianny zebrał się tłumek i żądał wpuszczenia, ale patrolujące miast orki brutalnie ich rozpędzili.

- Jeżeli mogę dać wam dobrą radę, to odłóżcie to lepiej tam gdzie to znaleźliście. Lepiej nie drażnić w tym mieście bogów, bo nas obserwują. Straciliśmy nawet przychylność Sharami... Gdybym znalazł tego co jej ubliżył rozerwałbym go na strzępy. Był u mnie akolita - Wietrzny - ze świątyni na klifie. Dużo wypytywał. Dla nich to jak klęska na miarę reptiliońskiej. W przed dzień "Powietrznego tańca" ktoś zbezcześcił świętą wyspę. Nie chciałby być w jego skórze jak go znajdą... - zakończył kręcąc zrezygnowanie głową.
- Wy nic o tym nie wiecie, bo wydaje mi się, że wy jedyni wiecie co się w tym mieście wyrabia?

: 26 września 2014, 20:47
autor: Keth
Zaplecze sklepu Frakiego, 3 dnia bakis-ranu

- Jakbyśmy wiedzieli, który to był plugawiec, to byśmy od razu urwali mu nogi przy samych łokciach - oznajmił śmiertelnie poważnym tonem Huskun, robiąc dla lepszego efektu pełną zatroskania minę - Wszelako obstawiam, że to byli jacy Mroczni, kurwie chwosty, co temu miastu wszytkiego, co najgorsze życzą! Wiecie, panie Fraki, po prawdzie to chyba nawet najprawdziwsza prawda! To musieli być oni parszywi Mroczni, a to dlatego, że jak żem wołał na rynku, coby ich po tatuażach tropić, a w ręce czcigodnego Gusłka wydawać, toście wszyscy mieszczanie w gacie robili ze strachu!

Zachwycony własną przebiegłością szaman Turgulów urósł w jednej chwili o kilka centymetrów, wciągnął też wielki haust powietrza przydając sobie nieco objętości w torsie.

- Tedy mus żwawo wyciągnąć z tego nieszczęścia wnioski! Wy tu znacie każdego, panie Fraki, to rozpuśćcie wieści, że Mroczni znowu uderzyli, tym zaś razem w sharamitów. Niechaj się lud dowie, kto stoi za jego nieszczęściami, a może pójdzie po rozum do głowy i wyłapie resztę tych parchatych zbrodzieniów!
Mam nadzieję, że to kupi...

: 26 września 2014, 22:12
autor: 8art
Barthur od razu postanowił wesprzeć Huskuna w małym kłamstewku:

- Mroczni jak nic to byli. Jak żech im łomot spuszczoli w tym magazynie, to cosik wtedy huncwoty godoli, żech bydą jakieś święta bezcześcić. Ale kto to wtedy wiedzioł, że ciule się na Sharamitów zasadzą. Tfu na psa urok!

: 27 września 2014, 10:15
autor: deliad
Zaplecze sklepu Frakiego,południe, 3 dnia bakis-ranu

Fraki wysłuchał słów Nieulękłych i podrapał się po czole.
- Mówicie, że to Mroczni? Hmmmm. Być to może. Ja jednak rozpowiadać tego nie mam zamiaru, bo mi moje plecy cenne i nie chcę żeby mi w nie wrazili sztylet. Jak to ich robota to sharamici do tego dojdą. Im szybciej tym lepiej bo gromy spadną na wszystkich mieszkańców Rotgan-kir.

: 27 września 2014, 16:05
autor: Dobro
- Jak to: śmierdzą? - zmienił temat gnom, obwąchując przyniesione fanty. - Ja nic nie czuję! Toż to dobry wyrób, pierwszej klasy! Wżdy Morglith nie dba o takie świecidełka, on przecież woli bardziej krwawe rzeczy.

Gnom odczekał chwilę, by Fraki przetrawił nowe informacje. Gdy ten coś chciał odpowiedzieć, gnom wbił mu się w słowo.

- Mogliśmy iść do każdego kupca w tym mieście, ale z szacunku do ciebie, to tobie właśnie chcemy zaoferować nasze towary! Tylko pomyśl: sprzedasz je z dwu - ba! albo i trzykrotnym zyskiem, podczas kolejnej podróży handlowej! Czy to nie czysty interes? - zapytał gnom, przybierając konspiracyjny wyraz twarzy.

: 27 września 2014, 18:15
autor: deliad
Zaplecze sklepu Frakiego,południe, 3 dnia bakis-ranu

Fraki w trakcie przetrawiania słów gnoma zatrząsł się ze wściekłości, ale gdy się odezwał ton miał spokojny.

- Mości gnomie ze względu na twoje pochodzenie przemilczę tą uwagę, choć ciśnie mi się na usta kilka słów o jedynym źródle pochodzenie tych przedmiotów i sposobu w jaki zostały pozyskane. Ja z nimi nie chcę mieć nic wspólnego. Może i jestem kupcem, ale jestem też krasnoludem i swoje zasady mam. Tedy zabierajcie to z mojego sklepu, a jeżeli mogę dla was zrobić coś innego zrobię to chętnie, ze względu na przysługę jaką mi wyświadczyliście.
Fraki raczej nie będzie robił za pasera... I jak widać przemilcza fakt, że w ostatnim czasie to nie kto inny a Drayaharus wypytywał o świętą wyspę i łuskę czerwonego węża.

: 27 września 2014, 21:20
autor: Denver
Bazookh próbuje zasięgnąć języka w sprawie fiolki

: 30 września 2014, 12:34
autor: Araven
Panie Fraki spokojnie, na siłę nie będziemy interesów robić, co złego to nie my. Chcemy dobrze, dla Rotgan-kir. Zapomnijcie o naszej ofercie sprzedaży.
Na razie się chyba pożegnamy, panie Fraki, bywajcie w zdrowiu.
Khem się pogubiłem, my chcemy coś u Frakiego załatwić poza sprzedażą łupów co się nie udało? Jak nie to ruszajmy ku tej Elfiej wieży.

: 30 września 2014, 19:42
autor: deliad
Zaplecze sklepu Frakiego,południe, 3 dnia bakis-ranu

Krasnoludzki kupiec nieco się uspokoił po słowach Balian. Przed wyjściem z jego domu Bazookh wysupłał z sakiewki fiolkę znalezioną przy Serionie i podał Frakiemu.

- Mości Fraki jest jeszcze taka sprawa. Wiem, że zaopatrujecie alchemików i sprzedajecie ich produkty, przeto powiedzcie czy może wiecie co to jest?

Frak wziął delikatnie i ostrożnie fiolkę i obejrzał ją pod światło delikatnie mieszając. Po czym wyciągnął korek, powąchał i przeniósł odrobinkę palcem do ust. Jednak ledwo skosztował splunął gwałtownie i szybko oddała powtórnie zakorkowane naczynie Bazookhowi.

- Na płomienie Sharami, co ty mi tu dajesz. Amarytę zwanego inaczej nektarem Nieumarłego. Masz szczęście, że miałem kiedyś pecha już się z tym spotkać. To śmiertelna trucizna ważona podczas najczarniejszych rytuałów Czaszkogłowego. Nie wiem co to robi i widzieć nie chcę. Pozbądź się tego lepiej zanim obudzisz się jako zombie.

: 30 września 2014, 19:48
autor: deliad
Droga do Akal-mar, południe 3 dnia bakis-ranu

Zaraz po odwiedzeniu Frakiego Nieulękli nie zwlekając więcej zabrali co ważniejszy i przydatny dobytek, po czym ruszyli za miasto. Sprawnie przemknęli przez tunel łączący Rotgan-kir z laskiem i ruszyli na północny zachód. Podróż z początku była dość uciążliwa, bo z nieba leciały wielkie krople deszczu. Jedak w miarę oddalania się od morza pogoda poprawiała się, jakby wszystkie chmury popłynęły nad Rotgan-kir. Wychynęło słońce i z impetem zalało podróżujących żarem upału.
Czy moglibyście dokładnie określić kto idzie do Akal-mar?

: 30 września 2014, 20:17
autor: Araven
Czas nam ruszać ku owej wieży Akal-mar, ja idę, kto rusza ze mną?