Eitharcie kwestia Wiary, Wiara daje Ci stały bonu +1 do rzucania czarów leczących i związanych z etosem. Możesz się modlić o natchnienie, albo cud, lub jakąś pomoc. Pamiętaj o owym bonusie do magii, dotyczy i walki ze złem. Czyli to nie Gotfryd. 
PBF - Mrok nad Hillcrest
Ulrich aż kipiał ze złości. Musiał przedstawiać się każdemu napotkanemu z osobna, bo tego wymagał jego rycerski kodeks. Szlag go trafiał, że to już trzeci raz dzisiaj opowiada tą samą historię. Przełknął gorzką ślinę złości i dopełnił formalności.
- Herr Gotfryd, chciałbym zbadać miejsce, z którego ktoś - lub coś - kradnie zwłoki. - Zanim kapłan odpowiedział, Ulrich wyjaśnił jeszcze, że działają na polecenie Żelaznego. - Ile dokładnie zwłok, i w jakim czasie zniknęły z Czarnego Młyna?
- Herr Gotfryd, chciałbym zbadać miejsce, z którego ktoś - lub coś - kradnie zwłoki. - Zanim kapłan odpowiedział, Ulrich wyjaśnił jeszcze, że działają na polecenie Żelaznego. - Ile dokładnie zwłok, i w jakim czasie zniknęły z Czarnego Młyna?
Mistrzu, czy ta wioska leży na trasie do fortu, albo jest blisko niej?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Gotfrydzie, jestem Eithart unizony sluga Graama i niosacy dobra nowine Gorlama. - dosc oficjalnie przedstawil sie mnich: - w rzeczy samej przybylismy tu aby dowiedziec sie czegos o tajemniczych hienach cmentarnych. Wiemy, ze w okolicy panoszy sie zlo i nieumarli wiedzeni zla wola.
a takze mutanty, zwierzoludzie, czciciele Slaanesha i innych plugawych bozkow chaosu;)
- Powiedzcie li prosze czy jakowas magia czyniona byla, lub insze plugawe rytualy.-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Witaj Eitharcie i wy panowie, co do magii, blisko wioski nic się nie działo, przynajmniej nic nie wyczułem, jeno owa kobieta Marcjanna co ją spalilil miałą wrodzony talent do leczenia, zła ona nie czyniłą, potrafiłbym to wyczuć, spalono ją dwa tygodnie temu, jak mnie nie było tu przez kilka dni, obwiniono ją o śmierć dzieci, a ona jak zawsze pomóc im pewnikiem chciała. Prowodyra całego samosądu drwala Janosa, drzewo przywaliło niedawno, niby wypadki się zdarzają ale to doświadczony drwal, teraz zginęło kilka ciał z cmentarza w tym ciało owego Janosa. Nikt z dorosłych nic nie widział, ale jedno z dzieci mi rzekło co widziało jakąś jakby postać z mgły a za nią z naszego cmentarza szło kilka postaci niosąc jakby ciała, szli w lasy ku staremu uroczysku. To z godzinę od wioski, nasi tam nie chodzą boją się tego miejsca, straż też go nie sprawdziła. Dzieciak ów obecnie złożony gorączką, zemrzeć może, jest synem innego z uczestników samosądu Gareta.
Co do magii, kultyści Chaosu się ożywili, ponoć niektórzy szamani Orkonów i Goborów kanibalistycznych odmian dzikich orków i goblinów jakoweś czary odprawują, przywołali coś mrocznego co zmienia ciała tak humanoidów jak i zwierząt, sprzeczne z naturą, to bajania niby, ale sam widziałem człeka z głową żmiji, ubitego przy trakcie. Poprowadzę was ku cmentarzowi.
Na samym cmentarzu, nic się nie da stwierdzić, 3 groby są puste, ślady są tak zadeptane, że nic się nie wyczyta.
Co do magii, kultyści Chaosu się ożywili, ponoć niektórzy szamani Orkonów i Goborów kanibalistycznych odmian dzikich orków i goblinów jakoweś czary odprawują, przywołali coś mrocznego co zmienia ciała tak humanoidów jak i zwierząt, sprzeczne z naturą, to bajania niby, ale sam widziałem człeka z głową żmiji, ubitego przy trakcie. Poprowadzę was ku cmentarzowi.
Na samym cmentarzu, nic się nie da stwierdzić, 3 groby są puste, ślady są tak zadeptane, że nic się nie wyczyta.
Co czynicie? Wracacie do Hilcrest? Zostajecie tu, idziecie na uroczysko? Rozmawiacie z kimś?
- Chaos... nieuporządkowany, odrażający - Ulrich chciał splunąć, ale w ostatniej chwili, przypomniał sobie, że ma na głowie hełm. - Herr Gotfrydzie, zaprowadzisz nas na to uroczysko? Chętnie bym tam zajrzał... Spokojnie, Hektor - dodał po chwili, widząc nerwowe przechodzenie z nogi na nogę gladiatora. - W razie czego przywalisz buzdyganem w łeb i po krzyku.
Cosik mnie się zdaje, że duch tej Marcjanny prześladuje swoich oprawców... i chce nawiązać kontakt.
<