Ten wątek opóźnienia w walce magicznej to powinien się raczej znaleść w dziale o magii, ale pozwólcie że w ramach offtopu wrzucę swoje 3 srebrniki...
Czy wy korzystacie z tych oryginalnych zasad MiMowych do rzucania czarów? Bo pamiętam że w podręczniku pojawiła chyba nieco inna zasada - relaks oczyszczający umysł trwał 1 rundę (czarodziej z własnej woli mógł z niego zrezygnować ale kosztowało go to otrzymanie Punktów Obłedu

). W/g mnie to się dobrze sprawdzało w grze bo uniemożliwiało graczom manczowanie w postaci rzucania 10 magicznych pocisków w jednej rundzie lub runda za rundą jakiś mocniejszych czarów. A że czaruś musi przez to zmarnować dużo czasu? No cóż - ułatwianie czarodziejom roboty poskutkuje moim zdaniem utrata równowagi gry - z 0 POZ maga robi egzekutora-eksterminatora. Wiem co mówię bo jeden mój stary MG zapomniał o tym a kolega gracz wykorzystał zapominalskość MG i rzucał po 12 magicznych pocisków - co praktycznie wykończało prawie połowę przeciwników w pierwszej rundzie walki. Stąd też ja raczej jestem przeciwny zmienianiu zasad w taki sposób żeby pozwalać graczom na dodatkowe ataki przy wysokiej SZ. Fizyki się nie przeskoczy - runda to tylko kilka sekund - nie wyprowadzi się w tym czasie 10 ciosów mieczem czy 5 czarów - to są zbyt skomplikowane czynności.
Natomiast podoba mi się Mrufona koncepcja uzależnienia czasu transu relaksacyjnego (bo tak to się chyba w podręczniku nazywało) od długości rzucania czaru. Z tym że ja i tak bym nie pozwolił rzucić więcej niż 2 czarów w rundzie - takie rozwiązania czynią z czarodziei praktycznie niezniszczalnymi - szczególnie tych co mają dużo formuł magii bojowej. I obstawałby za tym żeby zachować jednak ten odstęp jednej rundy między rzucaniem czarów - 1 runda rzucania i 1 runda (oczywiście gdyby czar był rzucany więcej niż 1 rundę to analogicznie wydłużałby się okres relaksu) - a jak gracz nie chce relaksować swojego BG to niech on otrzyma PO.