: 04 sierpnia 2013, 12:35
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Strzygąc niespokojnie uszami Barr'teh okręcił się na piętach i przycisnął grzbiet mocniej do chłodnego muru, nie bacząc na wbijające mu się w skórę kawałki nierówno obrobionego budulca. Cieknąca z głębokiej rany krew plamiła mu futro, kleiła je w brunatne kłaki nie tylko na samej kończynie, ale i korpusie. Posykując żałośnie kocur przycisnął zranioną łapę do piersi i ścisnął głębokie rozcięcie palcami drugiej dłoni. Jego pyszczek zaczął się poruszać bezgłośnie w rytmie wyuczonej przed laty mantry, ułatwiającej splecenie zaklęcia mimo przemożnego cierpienia.
Wokół palców zdrowej łapy pojawiła się złotawa poświata, początkowo nikła i słaba, ale z każdym uderzeniem serca przybierająca na mocy. Khajiit miauknął z wyczuwalnym wysiłkiem, bo doświadczenie podpowiadało mu, że inkantacja była krucha, gotowa zerwać się pod wpływem byle impulsu.
Krawędzie rany zaczęły się powoli zrastać, rozrąbana tkanka łączyła się spajana magiczną energią, krwawienie stawało się coraz lżejsze. Kocur przymknął nieznacznie ślepia, koncentrując całą swą uwagę na powolnym procesie leczenia.
Strzygąc niespokojnie uszami Barr'teh okręcił się na piętach i przycisnął grzbiet mocniej do chłodnego muru, nie bacząc na wbijające mu się w skórę kawałki nierówno obrobionego budulca. Cieknąca z głębokiej rany krew plamiła mu futro, kleiła je w brunatne kłaki nie tylko na samej kończynie, ale i korpusie. Posykując żałośnie kocur przycisnął zranioną łapę do piersi i ścisnął głębokie rozcięcie palcami drugiej dłoni. Jego pyszczek zaczął się poruszać bezgłośnie w rytmie wyuczonej przed laty mantry, ułatwiającej splecenie zaklęcia mimo przemożnego cierpienia.
Wokół palców zdrowej łapy pojawiła się złotawa poświata, początkowo nikła i słaba, ale z każdym uderzeniem serca przybierająca na mocy. Khajiit miauknął z wyczuwalnym wysiłkiem, bo doświadczenie podpowiadało mu, że inkantacja była krucha, gotowa zerwać się pod wpływem byle impulsu.
Krawędzie rany zaczęły się powoli zrastać, rozrąbana tkanka łączyła się spajana magiczną energią, krwawienie stawało się coraz lżejsze. Kocur przymknął nieznacznie ślepia, koncentrując całą swą uwagę na powolnym procesie leczenia.
Łatwo nie będzie, bo obrażenia przekroczyły 50% ŻYW kotołaka. Kara do testu wynosi zatem -2. Rzucam 4k20: 6, 16, 2, 14. Dwa sukcesy i rozpoczyna się powolny proces leczenia. Ponieważ w teście osiągnąłem tylko dwa sukcesy, zaklęcie działa z połową swej mocy, lecząc 5 pkt. obrażeń co rundę. Jeśli Barr'teh będzie chciał po osiągnięciu odpowiedniego poziomu ŻYW przerwać czarowanie, by wrócić do akcji, poproszę o odpowiednią deklarację, w przeciwnym razie przyjmuję, że ruszy się z muru dopiero po całkowitym wyleczeniu obrażeń (czyli za 14 rund).