- 'Dobrze zatem. Zaniescie go do naszych kwater i niech jeden z was zostanie z nim a reszta niech zaraz tu zejdzie. Mamy sprawy do omowienia.' mowie do Szeptow. Nastepnie zwracam sie do kuzynow
- 'Proponuje nie dac tym oszustom czasu i udezyc od razu. Do tego trzeba rozprawic sie z Acharem. Wprawdzie nie wie wszystkiego, ale i tak obawiam sie, ze element zaskoczenia diabli wzieli.'
- 'Idziemy wszyscy.' Patrze sie na Czarnego 'dasz rade przeprowadzic nas przez miasto szybko i w miare niezauwazenie by jak najszybciej dotrzec do miejsca gdzie spia falszywe Szepty? Wydaje mi sie iz w obecnej sytuacji nie mamy duzego wyboru. Musimy skorzystac z opji nr 3 i miec nadzieje, ze nie wpadniemy w kolejna zasadzke. Po zdradzie Achara mam juz pewnosc, ze sciagnieto nas do tego miasta w jednym konkretnym celu. Nie wiem jak wy, ale ja mam nieodparta ochote pokrzyzowac co niektorym plany' usmiecham sie drapieznie pod nosem.
PBF - Wojna Szeptów
Czarny podniósł ręce w geście mającym na celu uspokoić zarówno Kasme, jak i księcia.
- Po kolei - mruknął, wchodząc do pokoju i wskazując pozostałym, by zrobili to samo. Gdy weszli, Czarny jeszcze raz wyjrzał na korytarz, po czym zamknął drzwi.
- Dobra, więc tak. Gildie to potężne organizacje, którym nikt w kasze nie dmucha. Wiele lat pracowały na respekt, dlatego nie wymigują się od przyjętych zleceń i w tej kwestii są nieprzekupni. Zlecenie przyjął mój znajomy, który wisiał mi przysługę. W zamian za stare dzieje, dopiero jutro w południe przekaże polecenia swoim siepaczom i roześle wici na miasto. W przeciwnym wypadku już byśmy karmili rybki. Kobieta zaś, o której wspominałem, to kurtyzana wynajęta przez fałszywych Szeptów, żeby towarzyszyła im w drodze do Linnoy.
Czarny wypił duszkiem drugi kubek wina, po czy zwrócił się do Antharesa.
- Pewnie, że da radę. Ale najpierw muszę się dowiedzieć, gdzie rezydują zdrajcy. Niestety cena za takową przysługę to 5 srebrnych monet, a tyle akurat nie miałem przy sobie. Po drodze zahaczę jeszcze kupić oliwę. Puścimy z dymem ten ich kurwidołek. Przepraszam za przekleństwo! To z nerwów... - sprostował zabijaka.
- Po kolei - mruknął, wchodząc do pokoju i wskazując pozostałym, by zrobili to samo. Gdy weszli, Czarny jeszcze raz wyjrzał na korytarz, po czym zamknął drzwi.
- Dobra, więc tak. Gildie to potężne organizacje, którym nikt w kasze nie dmucha. Wiele lat pracowały na respekt, dlatego nie wymigują się od przyjętych zleceń i w tej kwestii są nieprzekupni. Zlecenie przyjął mój znajomy, który wisiał mi przysługę. W zamian za stare dzieje, dopiero jutro w południe przekaże polecenia swoim siepaczom i roześle wici na miasto. W przeciwnym wypadku już byśmy karmili rybki. Kobieta zaś, o której wspominałem, to kurtyzana wynajęta przez fałszywych Szeptów, żeby towarzyszyła im w drodze do Linnoy.
Czarny wypił duszkiem drugi kubek wina, po czy zwrócił się do Antharesa.
- Pewnie, że da radę. Ale najpierw muszę się dowiedzieć, gdzie rezydują zdrajcy. Niestety cena za takową przysługę to 5 srebrnych monet, a tyle akurat nie miałem przy sobie. Po drodze zahaczę jeszcze kupić oliwę. Puścimy z dymem ten ich kurwidołek. Przepraszam za przekleństwo! To z nerwów... - sprostował zabijaka.
Zaraz gdy dostanę monety, lecę do Khorena w stroju marynarza po niezbędne informacje. Biorę do tego pustą butelkę wina i cały sprzęt, jaki brałem w wyprawie do portu. Po wyjściu z budynku udaję pijanego, idąc wężykiem i zatrzymując się co jakiś czas sprawdzając, czy mam ogon.
Kasme z głośnym, mocno przesadzonym westchnięciem otwiera swoją sakiewkę po czym daje Czarnemu 10 srebrnych.
- Eh, puścisz nas z torbami... A tak w ogóle, wiesz którzy to ci siepacze Twojego znajomka? Zwykle umowa przestaje obowiązywać, jeśli wykonawca nie podoła zadaniu. W tym przypadku można siepaczy posłać do piachu szybciej, niż oni się dowiedzą, że mają robotę...
- Eh, puścisz nas z torbami... A tak w ogóle, wiesz którzy to ci siepacze Twojego znajomka? Zwykle umowa przestaje obowiązywać, jeśli wykonawca nie podoła zadaniu. W tym przypadku można siepaczy posłać do piachu szybciej, niż oni się dowiedzą, że mają robotę...
- Zlecenie dla gildii oznacza, że ścigać nas będzie całe miasto. Nagroda jest deponowana w gildii dopóki nie zgłosi się wykonawca. W razie gdy cel ucieknie z miasta i nie będzie tam widziany przez dwa tygodnie nagroda przepada na rzecz gildii, a zlecenie jest amulowane - rzucił Czarny, wychodząc.
Czarny dotarł nie niepokojony do rezydencji Khorena. Zaskoczył go nagle ten sam wkurzający kamerdyner.
- A masz tyle kasy? Pięć sztuk złota? I to w przecenie u znajomego. Masz pojęcie ile kosztują płatni mordercy? - Odpowiedział Czarny.
Czarny dotarł nie niepokojony do rezydencji Khorena. Zaskoczył go nagle ten sam wkurzający kamerdyner.
Co robisz?
EDIT: Kasme zdążyła zadać pytanie przed wyjściem Czarnego. - A masz tyle kasy? Pięć sztuk złota? I to w przecenie u znajomego. Masz pojęcie ile kosztują płatni mordercy? - Odpowiedział Czarny.
Ostatnio zmieniony 28 marca 2013, 23:33 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
- Tak, dałoby radę. Pytanie, czy masz trzy złote monety... - uśmiechnął się Czarny, po czym wymsknął się na zewnątrz, udając pijanego marynarza.
* Chwilę później, przed rezydencją Khorena *
- Panie Gaer, proszę o widzenie z Khorenem, to ważne. Nie utrudniaj mi tego, dobra? Tu Czarny - zabijaka mrugnął okiem.
* Chwilę później, przed rezydencją Khorena *
- Panie Gaer, proszę o widzenie z Khorenem, to ważne. Nie utrudniaj mi tego, dobra? Tu Czarny - zabijaka mrugnął okiem.
- Aaa... Już proszę. - kamerdyner zniknął w rozświetlonym światłem pochodni korytarzu. Po chwili wrócił. - Zapraszam pana do środka, Khoren oczekuje.
Czarny wszedł do salonu, gdzie czekał Khoren.
- O Wszyscy Bogowie, Czarny, coś ty z siebie zrobił? - zaśmiał się Wszystkowiedzący. - Co cię tu sprowadza?
Czarny wszedł do salonu, gdzie czekał Khoren.
- O Wszyscy Bogowie, Czarny, coś ty z siebie zrobił? - zaśmiał się Wszystkowiedzący. - Co cię tu sprowadza?