Strona 12 z 56
: 21 października 2011, 23:19
autor: morgliht
Amras wracając ze stajni widzi że dobrą nowinę już zdążył przynieść inny posłaniec więc tylko przytaknął i powiedział
Tak panie zdrada wyszła z twojej gwardii przybocznej wszystko potwierdzam zdrajcą okazał się jeden z twoich zaufanych ludzi.
Wątek techniczy
MG czekamy
: 22 października 2011, 12:16
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy
Kether wpatrując się w szlachcica wyczekiwał na odpowiedź, gdy do karczmy weszli właśnie Amras z Margolasem a za nimi jakiś wysoki, barczysty człowiek z ogoloną głową, ubrany tak jak reszta żołnierzy w zbroję kurtkową przy boku topór jednosieczny.
Widząc Gotmunda ukłonił się nisko, szlachcic spojrzał na Was: -"Wybaczcie na chwilę muszę dowiedzieć się co tam zaszło, zaraz wracam, i wtedy porozmawiamy o wszystkim.".
Po czym razem z wojakiem opuścili karczmę.
Wątek tech:
Teraz macie chwilę dla siebie aby pogadać we czterech o tym co było w stajni jak i o rozmowie ze szlachetką.
: 22 października 2011, 13:28
autor: morgliht
Amras zapoznawczy się z propozycją szlachcica rzekł
Ja tam i tak w tym kierunku się udaje, więc jak mam okazję jeszcze przy tym zarobić to czemu nie mogę go odeskortować do miasta droga wydaje się prosta i w miarę bezpieczna . Co do dalszej współpracy ze szlachcicem to wymaga jeszcze negocjacji, i większej ilości informacji .
: 22 października 2011, 14:06
autor: Keth
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI
Kether wodził przez chwilę wzrokiem po poważnych obliczach towarzyszy, rozważając w duchu swą wcześniejszą deklarację i nie widząc żadnego powodu, by się z niej wycofywać. Młody kleryk nie mógł się oprzeć wrażeniu, że boska łaskawość zesłała mu znienacka okazję do pozyskania majętnego pryncypała.
Wątek techniczny
Zamierzam towarzyszyć Otmundowi do Halladoru z zamiarem zdobycia większej ilości informacji, potem się zobaczy, co dalej...
: 22 października 2011, 15:14
autor: tzeentch
- Do miasta chetnie pojade. W kupie zawsze raźniej, a i pare groszy wpadnie, to nie pogardze. Jak jednak przychodzi do tej roboty z szukaniem i ściganiem, to nie wiem, czy mnie to pasuje. Przeciwnik silny, cel niejasny i zaplata nieznana. Jak dla mnie, to musze wiedziec o wiele wiecej, nim wleze w to gówno. Sypnie złotem, to pogadamy. Zobaczymy na ile zależy mu na tych fantach.
: 22 października 2011, 16:10
autor: mordimer00
Czekam jeszcze na 8ART i pędzimy dalej
: 22 października 2011, 17:29
autor: 8art
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI
Aalmangar nie mial sie nad czym zastanawiac. Tan Gotmund i tak poki co lozyl na jego zycie, tak wiec perspektywa wykonania tajemniczej misji w towarzystwie kilkorga nowo poznanych jegomosci wydawala sie czyms naturalnym. A fakt, ze mogla sie ona wiazac z pewnym ryzykiem dodawala tylko pikanterii:
- Nie ma sie nad czym rozwodzic. Kiedy ruszamy? Przypomina mi sie jak moj ojciec, gdy bylem jeszcze oseskiem wyruszyl na wyprawe celem znalezienia zaginionego wieki temu transportu mithryllu. Wiecie jaka bron potrafi kuc moj ojciec? Ha! Najlepsza w archipelagu bez najmniejszych watpliwosci! Spojrzcie tylko na te sztylety! Jaka robota! wywazone pod moja reke! No to wyobrazcie sobie teraz takie cuda z mithryllu kute! Tak wiec tatko ruszyl z kilkoma przyjaciolmi sladami statej mapy. Jakiez oni historie przezywali: smoki, archoni swietlisci, minotaury, skolopendry olbrzymie... Moglbym tak wymieniac ale czasu nie ma. Suma sumarum w koncu odnalezli ten skarb po 3 latach wedrowek i perypetii. Problem tylko w tym, ze transport mitryllu okazal sie transportem zlomu nic nie wartym, ale przygody jakie przezyli! No nie wszyscy, bo wuja Ealdilla trole zjadly, a wuj Maellegar poznal jakas dzierlatke i sie z nia ozenil po drodze. Toc juz lepiej mu zginac bylo, bo dzierlatka owa nie dosc ze utyla znaczmie to jeszcze rogi takie mu przyprawiala, ze wuj nic ujac nic dodac jak los wygladal! No ale liczy sie przygoda, dreszczyk emocji. Mnie namawiac nie trzeba, moge ruszac zaraz... No moze z rana bom zmeczon po tej walce naszej bohaterskiej i zoldakow ratowaniu.
: 22 października 2011, 17:32
autor: Keth
Wątek techniczny
Zakładam, że tan nie wyruszy w dalszą drogę wcześniej niż o brzasku, nie sądzę też, by wszyscy poszli teraz spać snem spokojnym i głębokim. Tak więc mam dwie sprawy do załatwienia w dowolnym momencie przed wyjazdem do Halladoru.
Po pierwsze, zmarli. O ile się nie mylę, mamy dwóch martwych zamachowców i dwóch żołnierzy. Nie będę już tego opisywał fabularnie, ale dołożę wszelkich starań, by zidentyfikować ich wierzenia (amulety, medaliony, poświadczenia żyjących kompanów). Jeśli jest wśród nich oriakanin (nawet zamachowiec), zatroszczę się o odpowiednią posługę (bo zwłoki zostaną najpewniej pochowane przy zajeździe).
Po drugie, chcę porozmawiać z karczmarzem. Rozmowa ta nie będzie miała nic wspólnego z główną osią fabuły, ale jest dla Kethera bardzo istotna, więc jeśli Mistrz Gry sprawi, że gospodarz będzie miał dla kapłana chwilę wolnego czasu, wstawię odpowiedni post konwersacyjny.
I jeszcze jedno - roszczę sobie prawa do majątku zabójcy, który padł ofiarą mojego zaklęcia. Wyeliminowałem go mocą daną mi przez Mitrylowego Boga, więc jego dobra doczesne przechodzą na własność świątyni w Algilu.
: 22 października 2011, 22:23
autor: morgliht
Watek techniczny
Amras idzie na zasłużony odpoczynek, ale nim to zrobi stara się dowiedzieć od szlachcica skąd w jego otoczeni znalazła się kula, bo jakoś mu to umknęło. Spyta co pamięta bo nie sadzę aby to jakiś ork ją podrzucił.
Jak przyjdzie czas na wyjazd to zmienia opatrunki, smaruje maściami ranę przyśpieszającymi gojenie i jeśli jest to możliwe to postara się jechać na wozie, jego koń z sakwami za wozem. W ręce łuk na plecach kołczan, miecz i sztylety jak zawsze.
Czy do do obrażeń łuku liczy się bonus z siły siła? bo z tego co pisałeś mordi to tylko do kuszy nie liczyłeś?
: 22 października 2011, 23:26
autor: Keth
Wątek techniczny
Objaśnię zawczasu, co chcę zaproponować gospodarzowi. Ponieważ jest oriakaninem, jako przedstawiciel kultu Mitrylowego Boga spróbuję przekonać go do zainwestowania w lepszą ochronę swego zajazdu - wieści o napadzie szybko się rozejdą, rozniesione przez żołdaków Gotmunda, służących właściciela (jak on się właściwie nazywał?) oraz miejscowych chłopów. Reputacja zajazdu najpewniej ucierpi, a wraz z nią dochody.
Zaproponuję właścicielowi wzniesienie przy bramie dwóch podestów, a na nich montaż dwóch kusz wałowych. Jako sługa Oriaka mogę uczestniczyć w pośrednictwie w tej operacji: załatwię zakup broni w Halladorze i jej przewóz do zajazdu, za oczywistą prowizję. Muszę wpierw wiedzieć, czy gość dysponuje odpowiednimi funduszami.
Wszystko to rozpiszę w odpowiednią argumentację fabularnie, by jak najlepiej przekonać właściciela do tak drogiej inwestycji.
: 23 października 2011, 03:06
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.
Czterech zmęczonych wędrowców zasiadło przy stole i po krótkiej wymianie zdań, zaczęli dyskutować co dalej.
Przy rozmowie raczyli się winem i resztkami mięsiwa, gdy do karczmy weszło 6 osób, trzy kobiety i trzech uzbrojonych w miecze i łuki mężczyzn (to te pary które tańczyły z wami), kobiety od razu udały się na zaplecze, a mężczyźni ruszyli w stronę sprzątającego karczmarza.
Po krótkiej wymianie zdań dwóch z nich ruszyło na górę a ostatni wyszedł na zewnątrz i po chwili dało się słyszeć odgłos zamykanych okiennic.
Kether zaczepił karczmarza (Hamrod), prosząc o chwilę rozmowy, ale ten grzecznie przeprosił i odrzekł, że może później znajdzie chwilę czasu, a jak nie to rano ale na pewno porozmawia z tak świątobliwą osobą.
Elficki kuglarz snuł opowieść o przygodach swojego ojca i kilku wujostwa, Amras bacznie zerkał na swój opatrunek, Margolas natomiast wlewał w siebie kolejny kufel wina, które jakoś tego dnia nie chciało mu iść do głowy i tym faktem był bardzo zaniepokojony.
Po około pół godzinie w karczmie pojawił się tan Gotmund w asyście trzech żołnierzy niosących kusze i łuki oraz pęki bełtów i strzał, po czym wydawszy im rozkazy, skierował się w stronę karczmarza.
Wymienili ze sobą kilka zdań i szlachcic ruszył w Waszą stronę. Podszedł do Waszego stolika i.....
Wątek tech:
Kether wyszedłeś w między czasie i obszukałeś ciała poległych.
: 23 października 2011, 03:13
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.
-"Witajcie wszyscy, przede wszystkim chciałbym Wam wszystkim podziękować iż stanęliście w naszej obronie i tego nie zapomnę Wam nigdy, jeśli macie chwilę czasu to chciałbym z Wami porozmawiać o tym co się stało gdyż winny Wam jestem wyjaśnienia, Hamrod przygotuje jeden pokój i jeśli mogę Was tam zaprosić na kilka kufli miodu i jakiś mały poczęstunek to zapraszam i wtedy Wam wszystko wyjaśnię. Spotkajmy się tam, karczmarz powie kiedy gotowe wszystko. A póki co zostawiam tu kilku moich ludzi reszta pilnuje bramy i dziedzińca tak aby nic nam już nie przeszkodziło.
Więc jeszcze raz chciałbym Wam podziękować z głębi serca i zapraszam na rozmowę, bo nie powiem mam wobec Was pewne plany i liczę, że przyjmiecie moją propozycję". Po czym ukłonił się i ruszył po schodach na górę.
: 23 października 2011, 03:34
autor: tzeentch
Margolas zerknął pytająco na kompanów, a następnie nie widząc reakcji wzruszył ramionami, zgarnął swoje manatki, a na dodatek flaszkę z winem i ruszył za szlachcicem na piętro...
: 23 października 2011, 03:34
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.
Po kilku minutach podszedł do Was karczmarz mówiąc: -"Pokój już gotów Panowie i w imieniu tana Gotmunda chciałbym Was tam serdecznie zaprosić, czeka już tam na was wieczerza, tedy zapraszam". Po czy ruszył schodami na górę, skręcając w lewo na piętrze i wskazując Wam pierwsze drzwi na lewo, teraz otwarte i ukazujące oświetlony dobrze pokój.
Zaciekawieni wędrowcy przekroczyli próg i dojrzeli, mały pokoik z dwoma łóżkami, teraz odsuniętymi pod ściany tak aby zrobić miejsce na stół który znajduję się na środku pokoju.
Stół przykryty białym obrusem, na nim znajduję się zastawa dla pięciu osób (talerze, widelce, noże, kubki i kielichy).
W pokoju na przeciwko wejścia jest małe okno, w tej chwili zasłonięte, murowany komin biegnący na lewej ścianie, dwa łóżka teraz odsunięte i dwie komody obok komina.
Po chwili do środka dwóch stajennych poczęło wnosić tace z miskami, z których dochodził Waszych nozdrzy aromat pieczonego mięsiwa, jakiś sosów, kaszy. Zostało to rozstawione na stole po czym i karczmarz i stajenni wyszli a w drzwiach pojawił się Gotmund. Wchodząc zamknął za sobą drzwi.
Wątek tech:
Jeśli ktoś nie ma ochoty na rozmowę to jest najlepszy moment teraz aby o tym poinformować.
: 23 października 2011, 15:04
autor: Keth
Stajnia zajazdu, koniec bakis-ranu 9446 KI
Kether poprawił kołnierz swego obszytego futrem płaszcza nie chcąc, by nagromadzone na nim płatki śniegu sypały mu co chwila na odsłonięty kark. Ciała zabitych w napadzie nieszczęśników złożone zostały na klepisku stajni, opodal przegród dla parskających niespokojnie koni. Towarzyszący kapłanowi zbrojni tana Gotmunda trzymali w rękach łuczywa przyświecając słudze Mitrylowego Boga w oględzinach zwłok.
- Hordel i Jarnak asterianami byli, świątobliwy - powiedział jeden z żołnierzy wskazując na swych towarzyszy zabitych pod alkierzem szlachcica - Do świątyni chadzali gorliwie, a datków nie skąpili dla Białego Pana.
- Niechaj im zatem ziemia lekką będzie - odpowiedział Kether odsuwając się od ciał zaprzysięgłych wyznawców innego bóstwa. Walka o dusze w niebiańskim dominium była równie, jeśli nie bardziej zaciekła od ziemskich sporów śmiertelników, toteż oriakanin nie zamierzał narażać swej osoby dokonując obrządku pożegnania zmarłych w stosunku do innowierców. Obaj umarli pozostając asterianami, tedy w obowiązku asteriańskiego kapłana leżało odprawienie stosownej ceremonii.
- A ci dwaj? - zapytał astrolog przenosząc spojrzenie na okrytych kirysami martwych zabójców. Wprawne oko oriakańskiego duchownego oszacowało wartość broni i pancerzy obu trupów na dobrą setkę olardów, ale przyzwoitość zabraniała mu sięgnięcia po łupy na podobieństwo zwykłych grabieżców.
- Kogo ten tu czcił, nie sposób dojść, świątobliwy - powiedział inny z żołdaków, klęczący obok jednego z zabitych - Ten drugi wszelako ma na sobie medalion Boga Umarłych.
- Jednego z nich pokonałem mocą magii danej mi przez mego boga - oznajmił Aster prostując się dumnie i spoglądając z góry na otaczających go żołnierzy - Jego dobytek przechodzi przeto na własność świątyni Mitrylowego Boga w Algilu. Zdejmijcie z niego zbroję, odpasajcie broń i zapakujcie to wszystko w tobół. Jeśli jaką sakiewkę przy nim najdziecie, wasza jest za fatygę i przysługę mi wyświadczoną.
Nie mówiąc nic więcej kapłan odwrócił się i przeszedł przez majdan w stronę właściwej części zajazdu.
Wątek techniczny
Mam nadzieję, że obwiesie będą mieli dość szacunku wobec duchownego, by usłuchać rozkazu. Kether wraca do karczmy - miejmy nadzieję, że na czas, by wziąć udział w dyskretnej nasiadówce z udziałem tana. Co do majątku ofiary, mam zamiar wykorzystać w Halladorze Podstawy targu, by jak najwięcej wyciągnąć i za kirys i za szablę (35 złt to minimalna akceptowana propozycja).