Strona 107 z 170
: 04 marca 2014, 23:09
autor: 8art
- Musza ja tego huncwota upolować. Godojcie przyjacielu, duży zaś taki jaszczur? Dałby go rade sam lemeon ubić i do miasta zatarać, czy ludzisków trza i wozu?
Waątek techniczny
Wygląda na to, że wyprawa po lemeona to grubsza sprawa niż się początkowo zdawało. Nie wiem czemu ale mi się zdawało zę to nieduże zwierzaki i przedewsztkim lądowe:/
Jeśli trzeba będzie rozmachu organizacyjnego, to trzeba będzie kilkoma złociszami ludziom zapłacić,a tych u Barthura w tej chwili kompletny brak.
No i jeszcze najpierw trzeba na cmentarz iść.
: 05 marca 2014, 06:55
autor: deliad
- Lemeon to jaszczurka wielkości dużego psa - zaskrzeczał rybak - rybożerna to blisko wody siedzi. Jak chcesz go zobaczyć to zakradnij się do garnizonu orków. Setnik hoduje jednego oswojonego i poluje z nim na ryby.
: 05 marca 2014, 11:49
autor: 8art
- Tedy godosz, że pierun dorsz żre. Byde musioł kupić sak dorszów na zanętę.
Watek techniczny
Lemeona podpatrze w garnizonie, ale tego ubije tylko w ostatecznosci, jesli polowanie w "Czaszce smoka" okaze sie niepowodzeniem.
Przy okazji popytam jeszcze kupcow i alchemika, czy taki lemeon to nada sie do sprzedazy na komponenty itp.
: 05 marca 2014, 21:20
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", południe 1 dnia bakis-ranu
Sprowadziwszy nieufnego Mordila z powrotem do miasta, Huskun zapędził go czym prędzej do "Goblina". Reszta Nieulękłych nie okazała na widok marnotrawnego syna zbyt wielkiego entuzjazmu, co też w rzeczy samej było zrozumiało zważywszy na wcześniejszą rejteradę Mordila. Ciągnąc swego zamorskiego ziomka za ramię zaklinacz niemal wtaszczył go na piętro karczmy pokazując wymownie na drzwi pokoju, w którym spoczywał wciąż nieprzytomny Hirmin Arus.
- Ludź ten wielce jest dla nas ważnisty, tedy strzeż go jak oczysków w łebie - przykazał Mordilowi Huskun - Dzień, a noc pilnuj, a nie waż się na śpicy sennikiem podduszać jakby niechcący zachrapał. A prócz niego jeszcze gnoma gryzipiórka przypilnujesz, co dla świątobliwego Gusłaka księgi przepisuje czarodziejskie.
Świetnie, że udało się zdobyć z odzysku tego łapserdaka! Mordimer raczej już więcej do nas nie wróci (przynajmniej na czas trwania tej sesji), więc Mordil jako NPC nada się wybornie do roli stacjonarnego strażnika Hirmina i gnomiego pisarczyka!
: 05 marca 2014, 21:28
autor: Dobro
- No taak, chyba lepiej dam sobie spokój... - powiedział gnom. A wcale dawać sobie spokoju nie chciał. Lecz było jeszcze kilka kwestii, zanim obmyśli plan kradzie.... pożyczenia sobie łuski czerwonego węża.
- Mhm.. tak.. a właśnie. Przypomnij mi jeszcze przyjacielu, gdzie to mogę ten moździerz pokryty platyną kupić? I czy byłbyś łaskawy sprzedać na zeszyt kryształową łyżkę? Ja pieniążki oddam do jutra rana, jak Piana kocham!
: 05 marca 2014, 21:36
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", popołudnie 1 dnia bakis-ranu
Na parterze karczmy ślęczał nad swymi pergaminami Grugno, studiujący listę składników eliksiru w towarzystwie wyraźnie ucieszonego nowymi toporkami Balina. Podrzucający w dłoni oczyszczoną płomieniami paleniska rybią czaszkę, zaklinacz zapatrzył się na krasnoluda, a na jego gładkim zazwyczaj czole pojawiły się znienacka coraz głębsze zmarszczki.
Część drużyny rozpierzchła się po mieście szukając brakujących składników, korzystając z bezpiecznego tłoku na ulicach i bliskości patroli miejskiej straży redukujących ryzyko napaści ze strony Mrocznych. Huskun szczerze troskał się rzadkością części komponentów, jednakże widok niczego się nie spodziewającego Balina natchnął go znienacka zdumiewającym pomysłem.
Skradając się ostrożnie, Huskun zaszedł Balina od tyłu taksując bacznym wzrokiem okolice jego pleców. Krasnolud szybko pomiarkował, że goblin się przy nim kręci, początkowo jednak udawał, że tego nie dostrzega, hamowany przed wyrażeniem irytacji swą zwyczajową godnością.
- A ty czego się tak gapisz na jego zadek? - nie wytrzymał w zamian Grungo, który też zauważył zachowującego się nader dziwnie goblina i nie zdzierżył ciekawości.
- O sakiewkę mi idzie - wyjaśnił nieco pokrętnie Huskun, gapiąc się nie tyle na plecy, co na pośladki Balina, na dodatek w sposób zaczynający krasnoluda wyraźnie niepokoić - Bo przecie magia ślepa jest, prawda? Jak z tym kotem i znakiem magicznym... skąd niby taka magia będzie wiedziała, że działa na sakiewkę z krasnoludzkiej skóry? Znaczy się, może rozpozna skórę brodacza, bo taka magia to sprytaśna jest iście, ale czy odróżni sakiewkę od kieski albo mieszka? A jak jej za jedno, czy sakiewka czy worek czy taszka... to może tu jeno o skórę samą idzie, a nie sakiewkę... znaczy się, coby skóra była z krasnoluda, a ciasna... rozumiecie?
Rozumiecie?

: 05 marca 2014, 21:44
autor: Araven
Huskun wiem co ci w tej łepetynie świta.
Rzekłem że skórę oddam, jak inaczej jej nie da się zdobyć, jeno z pleców nie z pośladków...
Ani nawet nie myśl by ją ze mnie wycinać...
: 05 marca 2014, 21:58
autor: namakemono
Huskunowi chyba chodzi o to, żeby Balin oddał swoje gacie. Skórzane w końcu, z nich wystarczy uszyć mieszek. I takim sposobem otrzymamy sakiewkę ze skóry krasnoluda. A że wcześniej inne stworzenie tej skóry było właścicielem to trudno. Ważne, że ostatnim był krasnolud. Dobrze kombinuję?
: 05 marca 2014, 22:07
autor: Keth
Hmm, pomysł goblina jest znacznie bardziej... Perwersyjny! Zakładam, że w Sakiewce trzeba będzie w ramach rytuału coś schować na jakiś czas... Jak zatem wykombinowac substytut sakiewki z krasnoludzkiej skóry bez jej wycinania ani pozbawiania Balina gaci?

: 05 marca 2014, 23:32
autor: 8art
- Przeca się Balin nie do obrzezoć Huskun... - Barthur podrapał się po głowie zakłopotany zarówno tym, że nie do końca był pewien, czy o to chodziło goblinowi, jak i nagły przeszywający wzrok Balina, którym krasnolud mógłby zabić co bardziej strachliwego człeka, a może i nawet goblina.
Wątek techniczny
Wracając do lemeonów. Duzo gadów traci ogony jako swojego rodzaju zabezpieczenie przed złpaniem. Wiem może czy lemeony mają podobnie? Jesli tak, to zamiast drałować cały dzień nad morze, urwę ogon orkowemu gadowi. Potem odrośnie i sprawa załatwiona:D
Jeśli jednak trzeba będzie udać się na wycieczkę, to może pożyczę Mordila. Przyda się pomoc a goblin pewno chętniej uda się poza miasto niż będzie siedział w karczmie.
: 06 marca 2014, 06:54
autor: namakemono
Rozumiem. Czuli Huskun kombinuje tak, jak najpierw ojciec Butch'a Coolidge'a, a potem jego przyjaciel kapitan Coons, ukrywając pewien bardzo cenny zegarek. Kojarzycie?
: 06 marca 2014, 18:42
autor: deliad
"Rezolutny Goblin", popołudnie 1 dnia bakis-ranu
Grungo zarechotał krótko w mig pojmując propozycję goblina. Szybko jednak się powstrzymał nie chcąc narażać się szlachcicowi.
- Przypominam, że tą sakiewkę należy zakopać pod jakimś Gwieździstym krzewem na dwie noce. Nie można nikogo zakopać na dwie noce... No, jeżeli chodzi o krasnoludzką skórę to jest ona bardzo wytrzymała i gruba, dobrze znosi procesy gnilne. Czy wy aby się dzisiejszej nocy nie wybieracie się na cmentarz? Nie sugeruję żeby penetrować grobów, co to to nie. Słyszałem jednak, że w ostatnich dniach przebudziło się tam kilka zwłok. Może był wśród nich krasnolud, kto wie. W takim przypadku porąbane martwiaki wrzuca się do Przeklętej szczeliny. Może tam znalazłby się trochę skóry krasnoluda.
Na poddasze wdrapał się Drayaharus i podszedł do alchemika omijając deskę ponabijaną gwoździami. Z uśmiechem sukcesu na ustach powiedział.
- Wy tu sobie o dupskach gadacie, a inni pracują.
Gnom delikatnie wyciągnął z kieszeni zawiniętą w szmatkę skrzącą się w promieniach światła łyżkę ze skrzącego się kryształu.
- Podoba się? To dobrze, bo jesteśmy za nią winni Frakiemu pięć sztuk złota. Wiem też gdzie jest moździerz pokryty platyną. U złotnika Runera Grimmy mieszkający za ulicy złotej, zaraz na jej początku. Platynowy moździerz miała w Rotgan-kir tylko jedna osoba. Grungo masz nam coś do powiedzenia na ten temat.
Gnom zmarszczył się z niesmakiem.
- Yyyyyyhmmm, jakby to powiedzieć. Platynowy moździerz jest w mojej rodzinie przekazywany z pokolenia na pokolenie. To taki symbol naszego fachu i w ogóle rodzinny herby. Znaczy się byłby herbem, gdybyśmy byli szlachcicami. Widzicie kiedyś wynalazłem pewien proszek pobudzający zdolności myśleniowe i pamięć. Świetna rzecz, jednak jak się ją długo stosuje, to bez niej o myślenie już trudnij. Składniki do jego zrobienia są trudno dostępne i drogie. Nie wnikając w szczegóły wydatki niekiedy przekraczają zarobki. Bojąc się, że mógłbym sprzedać moździerz, skrzętnie go ukryłem i zażyłem mój kolejny wynalazek - proszek niszczący kilka godzin pamięci. Cholerstwo nie zadziałało tak jak powinno i pozapominałem wiele innych przydatnych rzeczy. Choćby jak go się wytwarza. Oczywiście nie pamiętam gdzie ukryłem moździerz. Było to gdzieś w moim domu, ale gdzie tego nie wiem. Od tamtej pory szukałem go z setkę razy, ale bez skutku. Jeżeli chcecie to możecie poszukać, ale nie liczył bym na powodzenie.
- Też mi pomysł - burknął Bazookh.
- Dowiedziałem się też sporo innych rzeczy. Fraki to istna kopalnia wiedzy - kontynuował gnom -
Po pierwsze nie ma ogonów lemeona, ale może zamówić i będą za dwa tygodnie. Po drugie Łuska Czerwonego Węża to sharamicka relikwia z kory drzewa, a nie gadzia skóra. Te drzewo rośnie na wyspie w zatoce i jest czczone jako święte. Po trzecie druidzi mają swój chram na północ od miasta, cały dzień drogi marszem.
Tymczasem do karczmy zaczęli się już schodzić paladyni, którymi zajmowali się Orofar i Gusłek.
Żeby jakoś uporządkować zdobywanie komponentów i inne zadania Nieulękłych będę sporządzał listę:
- Ziele Rustan zebrane i północy - wyprawa dzisiejszej nocy.
- Platynowy moździerz - opcja odnalezienia moździerza w domu alchemika lub załatwienie substytutu od złotnika
- Kryształowa łyżka - już posiadacie
- Ogon leneona - opcja zapolowania na jaszczura żyjącego w Czaszce smoka, opcja urwania ogona z lemeona setnika sił katańskich (tak, u tych zwierząt występuje odruch obronny polegający na odrzuceniu ogona), czekanie na zamówienie u Frakiego
- krew leczonej osoby - na razie nie posiadacie
- Jak krąży i co to jest Eon - na razie nic nie wiadomo na ten tema, Barthur coś słyszał o Eonie od astrologa podczas szkoleń, ale nie pamięta co.
- Łuska Czerwonego Węża - wiadomo co to, ale nie wiadomo jak zdobyć
- Skóra krasnoluda - problem nie rozwiązany
- Gwieździsty krzew i druidzi - na razie wiecie jedynie gdzie mieszkają druidzi
- Spotkanie z paladynami - już wkrótce, od obrad będzie zależało dalsze postępowanie z związku z Mrocznymi i Krwiopijcą.
: 06 marca 2014, 19:57
autor: Dobro
Dobra, to teraz czas trochę zarobić. Chwilę zostanę jeszcze w tawernie, a potem idę w jakieś miejsce, gdzie przewija się dużo ludzi (targ, popularna tawerna) i tam daje występy; rzucając czar WIDZIADŁO tworząc postać czarnego rycerza, który brał udział w pojedynku i podkładając za niego głos (ze zdolności z profesji), robiąc jakiś humorystyczny występ; potem jeszcze czar ZMIANA KOLORÓW, oczywiście zachęcając co chwilę do wrzucenia skromnego napiwku do płaszcza, który wystawię.
: 06 marca 2014, 20:06
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", popołudnie 1 dnia bakis-ranu
Huskun strapił się nieco widząc, że jego genialna propozycja nie została przyjęta z godnym jej podziwem, podrapał się w wyrazie rozczarowania po własnym tyłku.
- Przecie nie musimy go zakopać żywcem - zaoponował - Znaczy się, całego. Najpierw wsadzi się co trzeba do tyłka, a potem zakopie na dwie noce po szyję w ziemi. Wszystko pasuje do receptury, i zakopanie i opakowanie z krasnoludzkiej skóry. Magia aż taka wnikliwa być nie powinna, coby zadek od sakiewki odróżnić, a krasnolud twardy ludek przecie, taki mężny jak nasz Balin pewnie bez skrzywienia zniesie nawet konewkę w tyłek wrażoną, prawda, Balinie?
Obstający uparcie przy swoim goblin spojrzał wymownie na niepokojąco niemego krasnoluda, spodziewając się przynajmniej z jego strony zrozumienia i gotowości do daleko posuniętej współpracy.
Nie przesądzajmy o niczym, bo a nuż Balin sam się zgodzi?

: 06 marca 2014, 20:36
autor: namakemono
To może Gusłek skontaktuje się z tajemniczą opiekunką naszego równie tajemniczego chorego i pod pozorem dalszych badań utoczy biedakowi krwi? Mielibyśmy kolejny składnik a przy okazji Gusłek zobaczy jak postępuje choroba.