Strona 105 z 170

: 28 lutego 2014, 14:32
autor: namakemono
Gusłek otrzeźwiał w jednej chwili. Bycie pianickim kapłanem miało tą zaletę, że nie trzeba było męczyć się z syndromem dnia poprzedniego.

- Orofarze, wielkie dzięki za zaproszenie. Bardzo miło nam będzie uczestniczyć w owej naradzie. Mamy wspólnych wrogów i zbieżne cele. Wspólnie pokonamy zło nękające to miasto.

: 28 lutego 2014, 14:42
autor: Keth
Gwoli dalszych planów na ten dzień - co prawda jest wciąż poranek, ale Huskun już teraz deklaruje, że zamierza wybrać się o północy na wzmiankowany cmentarz... najlepiej w towarzystwie jakiegoś przeznaczonego do ostrzału paladyna, bo przeczucie podpowiada goblinowi, że wampir nie będzie tej nocy spał...

: 28 lutego 2014, 16:45
autor: Dobro
- Ach tam ochlajtufusy... Balinie, my tu poważne rzeczy... heek! Robimy. Nie podoba ci się nasza wiara, rasisto czy co... heek! - czknął gnom, ale uspokoił się nieco. Wizję Drayaharusa Imaginariusa, wielkiego gnomiego iluzjonisty dającego występ przed elitą ustąpiły pragmatyczne poszukiwania wody pitnej. Wtem gnom zauważył, że Huskun ani chybi jakowąś magię wyczynia.

- Co ty wyprawiasz, Huskinie? Nam złapać wąpierza trzeba, anie jakieś... heek... - beknął, po czym nie dokańczając zdania wypił dzban wody, stojący na szafce obok.

: 28 lutego 2014, 18:36
autor: deliad
Bathur zatopiony w myślach o krągłościach elfek, nagle powrócił do wróżby. Olśniło go, choć początkowo miał wątpliwości. Fragmęt nadtrawionego placka agawy dryfującego w dobrze przeżutej marchewce w otoczeniu bluzga czerwonego wina nie oznaczał jak to pierwotnie mu się zdawało, że twórca wymiotów unika jadła z mięsem, a że zdrowie Hirmina uzależnione jest od innej osoby, lub grupy osób. On był tą agawą. Tyle, że jego trawi choroba, a nie soki żołądkowe. Agawa była niesiona przez fale marchewki i to ona nadawała jej kierunek. Kurs mógł być na życie lub śmierć, ale raczej na życie, bo od marchewki promieniowało zdrowie i siła, wszak czy ogierów nie karmi się marchwią żeby były zdrowsze i jurniejsze? Jednak krwistoczerwony bluzg wina rozmywał marchewkę niszcząc jej wpływ. Wróżba była jasna i klarowna.

- Trzeba uratować marchewkę, żeby agawa wyzdrowiała - powiedział śmiertelnie poważnym głosem Barthur szukając podziwu u Nieulękłych za swój nadzwyczajnie przejrzysty wynik wróżby.
Więc wszystko jasne. Wróżba była bardzo jasna i przejrzysta. Nie zdradzę wyniku rzutów, aby nie zniszczyć wam zabawy.

: 28 lutego 2014, 19:05
autor: Araven
Barthur nie pij więcej, myślałech, że masz mocniejszom głowę.
Jaka marchewka i agawa?

: 28 lutego 2014, 19:39
autor: 8art
- No przeca josno godom. Czego nie rozumiesz? Widziołech wyraźno placek agawy w bluzgu wina i przez marchewkę przeżutą otoczony. Żech myśloł innoczej z początku ale mnie Pian oświecił. Widza teraz josno, że agawa owa to nosz Hirmin i chyba ku życiu idzie bo marchewką karmiony, a każda kobyła przecie zdrowa. Godoją nie bez kozera że się mo końskie zdrowie. Marchewka owa to pewnikiem amulet i moc jaką reprezentuja, bo łacno widać, że sił kapłanowi przybywo. Ktoś ino na życie Hirmina czycho, zaraza ściągając co smuga winna ukazuje przejrzyście. Jeszcze nie wim ino kto taki, ale mówia Wam, że zła to siła.

: 01 marca 2014, 07:54
autor: deliad
[center]INFO[/center]
Huskun rzucił trzykrotnie czar czaszka strażnicza - rzut na UM 24, 34, 21 - wszystkie udane. Odpisuję 30 PM. Co do miejsc ich ustawienia to sami musicie pogłówkować.
Obrazek
Obrazek

: 02 marca 2014, 14:44
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", przedpołudnie 1 dnia bakis-ranu

Niebywale ukontentowany swym czarnoksięskim kunsztem Huskun odłożył wszystkie zwierzęce czaszki do wiklinowego koszyka, który wypożyczył wcześniej z karczemnej kuchni, przykrył je wieczkiem nie chcąc wzbudzać widokiem umagicznionych kości niepotrzebnego zainteresowania obcych. Jego zamiarem było umieszczenie strażniczych czaszek w wybranych przemyślnie miejscach, przez które ktoś mógłby próbować wkraść się do środka przybytku...

...znienacka jednak na myśl przyszło mu coś zupełnie innego, co wprawiło chytrego goblina w istne olśnienie!
Mam pytanie kwestii technicznej. Jeśli wezmę malutką zwierzęcą czaszkę, na przykład mysią bądź szczurzą, przewiercę w niej dziurkę na rzemyk tworząc wisiorek, a następnie rzucę na niego zaklęcie Strażniczej Czaszki, uzyskam miniaturowy artefakcik? Następnie założenie blokady PM w celu ochrony przed rozproszeniem mocy i gotowe? Zakładam amulet na szyję i automatycznie generuję Przerażenie w promieniu 2 metrów od swej osoby? Mistrzu, czy Huskun może spróbować stworzyć coś takiego?

: 02 marca 2014, 15:23
autor: deliad
W zasadzie w czarze "czaszka strażnicza" nie ma nic o ryzyku rozładowania czaru w wyniku działania wody lub podkradnięcia PM, więc zakładanie blokady PM nie jest konieczne. Warto się zastanowić nad jedną rzeczą, czy czaszka będzie stale wywierał efekt przerażenia w promieniu 2 metrów, czy tylko wtedy gdy ofiara ją zobaczy. Fabularnie druga opcja byłaby bardziej spektakularna. Huskun odsłaniałby poły płaszcza, a złowieszczo wyszczerzona, pałająca złowrogą aura czaszka padłego na dżumę szczura, łamałaby odwagę najmężniejszych serc :). Warto też pamiętać o ryzyku zatrucia po jej zniszczeniu.

: 02 marca 2014, 15:35
autor: Keth
Opis czaru sugeruje raczej, że efekt działa bez konieczności nawiązania kontaktu wzrokowego - wystarczy, by ofiara zbliżyła się bardziej niż 2 metry do lokalizacji czaszki.

Tak czy owak, pomysł stworzenia takich wisiorów dla całej drużyny utkwił mi bardzo mocno w głowie, bo nie musielibyśmy bynajmniej nosić tych czaszek cały czas przy sobie - to byłoby wręcz bardzo duże utrudnienie w normalnych relacjach społecznych. Ale pomyślcie sobie, gdybyśmy mieli je przy sobie wbijając się na przykład do siedziby głównej Mrocznych! Zakładam, że wówczas efekt działania czaszek ulegałby kumulacji, czyt. ofiary musiałyby wykonywać wielokrotne testy odporności odnoszone indywidualnie do poszczególnych amuletów! Piękna wizja, wręcz przepiękna!

Co do ryzyka zniszczenia, tu nasuwa się na myśl inny pomysł, mianowicie noszone pod spodem odzienia albo na łańcuszku metalowe pudełeczko, ze szczurzą czy mysią czaszką w środku, działające jako wytrzymała na ciosy koperta!

: 02 marca 2014, 16:30
autor: namakemono
Szatański plan, Keth. Pomysł godny samego Lucyfera. A ze względu na gabaryty, Barthur mógłby w odpowiednim do jego wzrostu pudełeczku nosić czaszkę konia, byka lub niedźwiedzia.

: 02 marca 2014, 19:54
autor: deliad
"Rezolutny Goblin", południe 1 dnia bakis-ranu

Zajęci swoimi sprawami Nieulękli zostali poproszeni o wspólne spotkanie z gnomim alchemikiem. Gurgo wydawał się poddenerwowany i zaniepokojony. Nie potrafił usiedzieć na miejscu i co chwila obgryzał paznokcie. Gdy wreszcie udało mu się zgromadzić wszystkich, nawet nadal pijanych członków Drużyny Kielicha zaczął mówić.

- Mości Gusłek sprowadzi mnie do karczmy abym zrobił dla was eliksir. Okazuje się, że osobom ze znakiem M, strasznie jest to nie na rękę. Nie wiem czy wszyscy wiecie, ale zdemolowano i podpalono moją pracownię. Spowodowano tym sposobem straty na kwotę, która przerasta wyobrażenie niektórych tu obecnych - gnom zerknął na Huskuna - Obawiam się, że postarają się targnąć na moje życie. Dzisiejszej nocy próbowano włamać się do mojego pokoju. Rzuciłbym to wszystko i wyjechał, ale pewnie nie dotrę żywy do bram miasta. Wpakowaliście mnie w te kłopoty, więc żądam rewanżu.

Gnom podreptał w tą z powrotem po pokoju szukając słów.

- Siedzę tu już drugi dzień ślęcząc nad tym przepisem
- Gurgo wskazał nadpaloną księgę - i staram się dojść co ta szalona elfka miała na myśli pisząc te bzdury. Wiele tam ubarwień i metafor, jednak nie wiem co można pominąć a czego nie, aby powstał dobry eliksir. Dlatego w miarę możliwości trzeba robić wszystko słowo w słowo. To zaledwie dwa kroki w zrobieniu eliksiru -gnom popukał w księgę - a nie wiem nawet ile tych kroków jest. Musicie zdobyć pozostałą część receptury. Trzeba jak najszybciej zgromadzić wszystkie komponenty i robić wszystko krok po kroku. Kapłan Piana obiecał mi zapłatę za informację gdzie jest pozostała część receptury i nadal czekam na te pieniądze - Gurgo popatrzał nerwowo po Nieulękłych czy oferta nadal jest aktualna. Nie mogąc doczekać się jednoznacznej odpowiedzi kontynuował. Sięgnął po księgę i powiedział.

- Zaznaczyłem sobie co będzie mi potrzebne do zrobienia eliksiru. Po pierwsze - ziele Rustan zebrane o północy. To trzeba zdobyć dzisiejszej nocy. Dzięki Pianowi, że akurat pełnia. Szczęśliwy traf. Ziele to przypomina nico konwalię, ma niebieskie dzwonkowate kwiatki. Rośnie na naszym cmentarzu. Zabobonni ludzie sądzą, że odstrasza trupojady. Po drugie - platynowy moździerz. To trudny do zdobycia i kosztowny sprzęt. Mam pewien pomysł co do zdobycia go, ale zajmiemy się tym tylko w wyjątkowym przypadku. Po trzecie - krew od osobie uległej przemianie. Pobrana z lewej ręki. Gdzie ten chory i właściwie kto to jest? Jeszcze w Rotgan-kir wilkołaków brakowało. Po czwarte - kryształowa łyżka. To powinno udać się kupić lub pożyczyć. Po piąte dowiedzcie się co to takiego jest Eon i jak krąży. Nie wiec co to i z czym to kojarzyć. Tyle jeżeli idzie o pierwszy krok. Do drugiego będzie potrzebny: ogon lemeona. To taka ziemnowodna jaszczura. W Towarach Wszelakich powinniśmy dostać ten składni bez problemu. Dalej pisze o łusce czerwonego węża. Nigdy o takowym komponencie nie słyszałem. Popytajcie po mieście jakichś łowców, albo rybaków. Może gdzieś taką gadzinę widzieli. Kolejna potrzebna rzecz... Nie ja to wymyśliłem. Sakiewka ze skóry krasnoluda. - nieco zmieszany Gurgo odchrząknął i pochylił się bardziej nad księgą chowając w niej swój duży nos - Dalej napisane jest o gwieździstym krzewie, rosnącym na ziemiach pobłogosławionych przez druidów. Trzeba pod nim zakopać sakiewkę ze zmielonymi ingrediencjami na dwie noce. Na szczęście w tych okolicach jest dużo lasów i druidów. Wszak to Borowir. U nich wszystkiego się dowiecie.

- No więc tak to wygląda. Łatwo nie będzie, ale jakoś damy radę. Jak mi to wszystko przyniesiecie i dowiecie się to o czym mówiłem, ja zrobię resztę. Dam wam eliksir wy mi pieniądze i odejdę na jakiś czas w spokojniejsze strony. Jakieś pytania?

Gurgo jest widocznie podminowany zamachami ja jego mienie, a może i życie. Nalega na jak największy pośpiech. Zresztą nieznajomy ulega przemianie w dość szybkim tempie. Huskun jest Gurgo winien kasę za przepisanie czarów. Gnom na razie się nie upomina, ale zapłata za wykonaną pracę, czyli wypłacalność zwiększyła by zapał gnoma i jego morale.
Barthur kojarzy słowo Eon. Jest niemal pewny, że słyszał jest z ust nauczyciela podczas szkoleń.
Balin ma biegłość t toporach obusiecznych, a to mało popularna broń. Można ją znaleźć w Ostrogrze i Get-war-garze w miesiącu świątecznym. Mimo to Orofar wysłał giermek na poszukiwania takiej broni. Kto wie może coś znajdzie. Ponadto Balin pamięta, że ogromnym dwuręcznym toporem walczył w pojedynku oponent Orofara - czarny rycerz.

: 02 marca 2014, 21:57
autor: Keth
Pytanie kwestii technicznej: czy Mordil przepadł już bezpowrotnie czy też może jednak zdołamy go gdzieś w mieście wytropić? Pytam, bo bardzo by się nam przydał w charakterze NPC-a odpowiedzialnego za ochronę gnoma...

: 02 marca 2014, 22:52
autor: Dobro
Technicznie. Ja mogę skoczyć do druida oraz ogon lemona, ponadto mógłbym zbierać informację o łusce czerwonego węża. Ale na cmentarz iluzjonista za nic w świecie nie wejdzie!
- Pytanko, szefuniu - beknął bardziej niż powiedział gnom. - Po jaką cholerę sakiewka ze skóry krasnoluda? Zresztą - machną ręką. - Trzeba znaleźć jakiegoś krasnoluda i zrobić mu z dupy sakiewkę... Balinie? - zapytał po chwili myślenia. - Nie masz czasem nadmiaru niepotrzebnej skóry?

: 03 marca 2014, 07:11
autor: Denver
Bazookh na cmentarz może pójść.

Jednocześnie Bazookh przypomina MG o próbie zastawienia pułapki