: 19 maja 2016, 10:56
[center]Calli, noc, 15 Pani Trzcin (Iparu)*, 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Gdy opuszczali progi domostwa alchemika, niebo osnuwała czerń bezgwiezdnej nocy. Ulice były opustoszałe, jedynie w odległym zaułku przemknął jakiś cień przedstawiciela Felidae, dumnej ze swego pochodzenia rasy, tak nielicznej na terenie całego Calli. Zyanya spoglądała w głębię atramentowego nieba, łowiąc wzrokiem te nieliczne plamki jeszcze głębszej ciemności - rozdarcia w ciężkiej zasłonie aksamitnych chmur, rozświetlonej jednak przez nikłe światło pojedynczych gwiazd.
Przechodzili wąskimi uliczkami Dzielnicy Kupieckiej. Miasto zdawało się pogrążone we śnie. Słychać było najdelikatniejszy szmer, poruszenie jakiegoś niewielkiego stworzenia polującego w cieniach pośród przysadzistych sylwetek budynków. Powyżej ich głów szumiały tylko nieliczne, posadzone na tarasach drzewa figowców. Niebawem usłyszeli nieustanny szum płynącej wody. Zbliżali się już do przecinającej Calli na dwoje rzeki Ivit. W oddali dostrzegali już zarys niewielkiej przystani połączonej ze składem, do którego trafiały wszystkie sprowadzone z AjArdzkich miast kosztowności. Do składu przylegał następny budynek. W mdłym świetle pomarańczowych kryształów ukazywała się bujna roślinność porastająca wyższy taras kilkupiętrowej budowli. To tutaj, według wskazówek udzielonych przez oroni An'harata, znajdowała się rezydencja Bentaresh Ammenofre.
Gdy opuszczali progi domostwa alchemika, niebo osnuwała czerń bezgwiezdnej nocy. Ulice były opustoszałe, jedynie w odległym zaułku przemknął jakiś cień przedstawiciela Felidae, dumnej ze swego pochodzenia rasy, tak nielicznej na terenie całego Calli. Zyanya spoglądała w głębię atramentowego nieba, łowiąc wzrokiem te nieliczne plamki jeszcze głębszej ciemności - rozdarcia w ciężkiej zasłonie aksamitnych chmur, rozświetlonej jednak przez nikłe światło pojedynczych gwiazd.
Przechodzili wąskimi uliczkami Dzielnicy Kupieckiej. Miasto zdawało się pogrążone we śnie. Słychać było najdelikatniejszy szmer, poruszenie jakiegoś niewielkiego stworzenia polującego w cieniach pośród przysadzistych sylwetek budynków. Powyżej ich głów szumiały tylko nieliczne, posadzone na tarasach drzewa figowców. Niebawem usłyszeli nieustanny szum płynącej wody. Zbliżali się już do przecinającej Calli na dwoje rzeki Ivit. W oddali dostrzegali już zarys niewielkiej przystani połączonej ze składem, do którego trafiały wszystkie sprowadzone z AjArdzkich miast kosztowności. Do składu przylegał następny budynek. W mdłym świetle pomarańczowych kryształów ukazywała się bujna roślinność porastająca wyższy taras kilkupiętrowej budowli. To tutaj, według wskazówek udzielonych przez oroni An'harata, znajdowała się rezydencja Bentaresh Ammenofre.
Spoiler!
Podsumowanie stanu waszych postaci: Zyanya, z trudem bo z trudem, ale odmedytuje utracony punkt energii. Ehecatlem wyleczy siebie i zregeneruje swoją energię również, będąc jeszcze w domu Khema. Nikt nie pisał, że pomaga biednemu magowi, ani sam MezXtli, że regeneruje przed drogą swoją energię: ma wciąż więc 3 obrażenia, oraz ma tylko 5 punktów energii (- 8 pkt Energii). Ah-saa-braxowi brakuje 1 pkt energii za wcześniejsze użycie zaklęcia, Khem za to ma pełną pulę energii i zdrowia.
Jesteście w pewnej odległości od budynków, więc proszę o deklaracje jak zamierzacie postąpić, aby się tam dostać. Jaki macie plan?
* Czwarty dzień tygodnia tradycyjnie odpowiadający żywiołowi ognia.Jesteście w pewnej odległości od budynków, więc proszę o deklaracje jak zamierzacie postąpić, aby się tam dostać. Jaki macie plan?

[/center]
[/center]