Żelazne Królestwa - opowiadania

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 marca 2013, 15:13

Grigor rozejrzał się wokół siebie. Otaczała go żywa rana wydarta w ciele wielkiej puszczy; wyjałowiona z wszelkiego życia przestrzeń sięgająca dwustu jardów średnicy. Cmentarny kopiec Orgotów wznosił się pośrodku tej nienaturalnej pustyni, otoczony sześcioma kamiennymi cokołami pokrytymi bezlikiem runicznych znaków.

- Te kolumny - spytał Khadorianin - Czemu służą?

- Mój lud wzniósł je tutaj wieki temu, by trzymały w ryzach śpiące pod ziemią zło - wyjaśniła wojowniczka trollaków - Lecz ich moc słabnie.

- Zdołasz ją przywrócić? - zapytał Grigor uświadamiając sobie znienacka powód obecności, dla którego nakazano mu sprzymierzyć się z trollakami. Zezanna Agha poleciła koldunowi zawrzeć porozumienie z Janissą, ale nie wyjaśniła mu, dlaczego dobrała Orłovowi tak niecodziennego sojusznika. Biegłość szamanki w tworzeniu i odnawianiu runicznych znaków czyniła nagle zrozumiałym ukryty powód tego sojuszu.

- Zdołam, wpierw jednak musimy wypędzić stamtąd ludzi i Nyssów - kiwnęła głową Janissa - Nie możemy pozwolić, by uwolnili drzemiące w kopcu moce.

- Zło budzące zatroskanie Starej Wiedźmy musi budzić niepokój - odparł Grigor - Wiele mówi tu również to, że nakazała wam do mnie dołączyć.

Janissa zmarszczyła swe obłe czoło.

- Niczego nie byliśmy Starusze winni - rzekła szamanka, z nutą gniewu dźwięczącą w jej tubalnym głosie - Zgodziliśmy się dołączyć wyłącznie przez wzgląd na to, że mój lud pojmuje istotę tego zła dalece lepiej od was.

Grigor ukrywał starannie swą niewiedzę, ale w głębi duszy nie pojmował do końca motywów Starej Wiedźmy. On sam prędzej spodziewałby się, że Agha zechce położyć na mocy Orgotów rękę niż uwięzić ją na wieki w kurhanie. Koldun służył od blisko dziesięciu lat pod rozkazami komandir Zerkovej, plądrując starożytne grobowce nie różniące się w niczym od wzniesionego na polanie kopca. Sprzysiężenie Szarych Magów weszło przez te lata w posiadanie setek orgockich artefaktów, ujarzmiając moc niebezpiecznych reliktów dla wyższego dobra Ojczyzny. Co sprawiało, że ten akuratnie grobowiec różnił się od innych?

- Dość tych rozważań - zdecydował koldun - Nie zaprzeczysz, że musiałem tutaj przybyć, bo twój lud nie dopełnił obowiązku uczynienia tego miejsca sekretnym i bezpiecznym.

Mężczyzna wskazał dłonią na wielką granitową płytę zamykającą niegdyś wejście do grobowca, leżącą opodal otworu podziemnego tunelu. Na jej widok grymas na obliczu szamanki jeszcze się pogłębił.

- Nie jestem tu po to, by toczyć z tobą wojnę na słowa, człeku. Możesz lekceważyć potęgę ukrytą w tych podziemiach, ale nie puszczaj w niepamięć słów Staruchy.

Zezanna Agha odeszła w sobie tylko znanym kierunku krótko po opuszczeniu wioski trollaków, nim jednak zniknęła bez śladu w dziczy Gnarlu, udzieliła na uboczu Grigorowi i Janissie ostatniego ostrzeżenia. Runy mające zatrzymać nieumarłych nie potrafią pętać żyjących.

- Pamiętam - wycedził przez zęby Khadorianin - Jej ostrzeżenie mówi, że musimy powstrzymać tych, którzy zechcieli splądrować kopiec.

- Podzielam te słowa - odparła Janissa odwracając się od człowieka i ruszając w kierunku sześciu trollackich wojowników stojących wokół wejścia do grobowca.

Grigor przypasał do boku swój runiczny topór i obejrzał się w stronę własnej świty, ośmiu osobiście dobranych pod kątem odwagi i posłuszeństwa żołnierzy Zimowej Gwardii. Co prawda koldun wolałby w takich okolicznościach zabrać ze sobą grupę Rezunów Zagłady, ale konieczność wyprawy głęboko na terytorium Cygnaru uniemożliwiała wykorzystanie tak specyficznego wsparcia. W zamian kommandir Zerkova udostępniła swemu podkomendnemu jeden ze swoich przeprogramowanych Vanguardów, parobotów zdobytych na Rynnach w trakcie podboju Llaelu. Orłow wiedział, że Vanguard potrafiłby poradzić sobie z każdym przeciwnikiem, któremu nie zdołaliby stawić czoła gwardziści i trollaccy wojownicy.

Rozmiary podziemnego korytarza wydawały się dość obszerne, by pancerny konstrukt zdołał wejść do środka, ku nieskrywanej uldze kolduna.

- Parobot i ja pójdziemy przodem - oznajmił mężczyzna, kiedy jego ludzie dołączyli do wojowników Janissy - Razem zdołamy obrócić w niwecz zasadzę albo zapewnić wam bezpieczny odwrót.

- Zgadzam się - oznajmiła szamanka zabierając jednemu ze swych ziomków pochodnię. Grigor odczekał, aż jego żołnierze zapalą własne łuczywa. On sam nie potrzebował źródła światła, ponieważ jasna niebieska poświata rzucana przez wyryte w ostrzu topora runy wystarczała w zupełności, by rozświetlić koldunowi drogę.

- Podążaj za mną - powiedział do stojącego u swego boku Vanguarda. W przeciwieństwie do prawdziwych paromagów Orłow nie posiadał czarodziejskiego talentu pozwalającego scalić swą jaźń z korteksem konstruktu, ale był szkolony w sztuce dowodzenia parobotami za pomocą komend werbalnych i gestów.

Parobot zareagował natychmiast, opuszczając dzierżące wielką glewię ramię przed siebie i podążając z głuchym łoskotem uderzających w posadzkę metalowych stóp w ślad za swym kontrolerem.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 marca 2013, 17:16

Coraz ciekawiej się robi. :/uklon

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2013, 13:02

Janissa poruszała się na ugiętych nogach, starając się nie wdychać cuchnącego czarnego dymu buchającego z paleniska parobota. Cała grupa nie przemieszczała się ani skrycie ani szybko, lecz w obliczu obecności innych intruzów nie miało to większego znaczenia - poprzednicy szamanki najpewniej pozbyli się już strzegących grobowca prastarych strażników.

Korytarz wykonany był w całości z kamienia, od posadzki poprzez ściany aż do sufitu. W wielu miejscach bystre oczy Janissy dostrzegały wycięte w skale trollackie runy. Umieszczono je w różnych miejscach tunelu, by wspierane mocą runicznych cokołów na zewnątrz kopca spychały zło głębiej w podziemia. Tworzenie takich znaków było odpowiedzialną sztuką, przekazywaną w plemionach z pokolenia na pokolenie. Jannisa była jednym z wybrańców, prócz głęboko poważanych umiejętności zyskując również wiedzę o zagrożeniach, przed którymi runy miały chronić.

Legenda Harrowdima była znana jej plemieniu od wieków. Orgoci przynieśli ten miecz na pobliskie wybrzeże tysiąc lat temu, czyniąc jego ostrzem i ramieniem jego pana ogromne spustoszenie. Harrowdim nie był jedynie zwyczajnym magicznym orężem, pozwalał jakoby oszukać śmierć i dawał swemu właścicielowi nieśmiertelność. Jeśli w legendzie tej tkwiła choć cząstka prawdy, starożytny orgocki władca najpewniej tkwił w śpiączce głęboko pod kurhanem, czekając na chwilę przebudzenia i powrotu w krainy Immoreńczyków. Kiedy pozornie poległ w boju, Orgoci pochowali go w kopcu, a poznawszy opowieści o rychłym zmartwychwstaniu trollaki wzniosły wokół grobowca runiczne obeliski mające zapobiec temu nieszczęściu.

Lecz odpędzanie chciwych i żądnych wiedzy ludzi wykraczało dalece poza możliwości tych przesyconych magią cokołów.

Janissa nie była jedyną wciąż żyjącą istotą świadomą obecności uśpionego zła. Kiedy w jej puszczańskiej wiosce pojawiła się znienacka wiodąca Grigora i jego ludzi Starucha, szamanka pewna była niespodziewanej napaści. Lecz stara kobieta - istota w ludzkiej postaci, która wcale nie była człowiekiem - chciała jedynie rozmawiać. Gwoli ścisłości, mówił niemal wyłącznie Grigor. To on opowiedział szamance o zbliżających się czcicielach ludzkiej bogini Thamar, wysłanych przez Czarną Fionę z misją splądrowania grobowca.

Janissa wiedziała, że gdyby nie obecność Staruchy, nigdy nie dałaby wiary słowo Khadorianina. Ludzie jego pokroju zwykli spadać na ruiny Orgotów niczym szakale, grabiąc je z wszystkiego, co tylko mogło mieć wartość w rękach żołnierzy północnych armii. Postępowanie takie naznaczone było szaleńczą głupotą, o czym Janissa i jej ziomkowie wiedzieli od dawna: nic pozostawione przez Orgotów nie było wolne od ukrytego przekleństwa.

Spoglądając w coraz bliższy wylot korytarza Janissa ujrzała ogromną komnatę oświetloną płomieniami wielkiego paleniska gorzejącego w dole pośrodku pomieszczenia. Wydostając się z tunelu wraz z resztą towarzyszy szamanka pojęła, że nie jest sama.

Na północnym krańcu komnaty, za oślepiającym swą poświatą całopalnym stosem, na wyciętym z czarnego kamienia tronie zasiadała wysoka postać okryta pancerzem Orgotów. Przed tronem, aczkolwiek w rozsądnej od niego odległości, tkwiło kilkanaście innych postaci: noszących skórznie elfich łuczników o bladej skórze i znamionach smoczej plagi oraz ogorzałych od słońca i wiatru ludzi ściskających w dłoniach pistolety i krótkie miecze.

Lufy ich samopałów i groty nasadzonych na cięciwy strzał mierzyły w nadciągających intruzów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2013, 22:32

Janissa omiotła wzrokiem obie jakże nie pasujące do siebie grupy, w poszukiwaniu postaci mogących być ich przywódcami. Nie sprawiło jej to większego kłopotu. Wysoka elfka z zwieńczonym ostrzami pastorałem stałą pośrodku swoich ziomków, otoczona ich ochronnym kordonem. Żeglarze Fiony wydawali się szamance drażniąco identyczni, ale jeden w ich gronie nosił się całkowicie na czarno i sprawiał wrażenie zausznika thamaryckiej kapłanki.

- Oto okazja, byście mogli dowieść swej wartości - oznajmił zasiadający na tronie mężczyzna, głębokim dudniącym głosem odbijającym się od ścian rozległej komnaty. Podnosząc z kolan ciężki miecz Orgot wymierzył jego promieniujące chorobliwą zi