Strona 96 z 170

: 04 lutego 2014, 09:33
autor: Denver
W przypadku odwiedzin u Fakiego, Bazookh chętnie się dołączy.

: 04 lutego 2014, 09:40
autor: Araven
Córka burmistrza niestety nie rządzi miastem, czyni to 4 osobowa rada miejska, po mojemu trzeba z kapłanem Arianny sztamę trzymać, i pomóc jakosik uleczyć i jego i burmistrza.
Nie lubię takich sytuacji, klętwy, magiczne choroby, intrygi, ich toporem nie pokonasz.
(bo i kapłan Arianny i burmistrz niemocą złożeni? Czy coś pomyliłem?)

: 04 lutego 2014, 09:42
autor: namakemono
- Rozumiem, że zarobku szukasz gdzie tylko się da, ale nie sądzisz, że cenę zbyt wygórowaną stawiasz? Naprawdę od świątobliwej osoby tak wielką kwotę chcesz zedrzeć? Nie boisz się bogów? Nie jestem tak wielkim bogaczem, by fortunę płacić za książki obaczenie, i drugą, za odpisanie jej fragmentu. Pięćdziesiąt sztuk złota? Czy ci rozum podebrało? Decyduj zatem: obniż cenę, a znacznie, to zarobisz, albo jej nie zmieniaj, to nie zarobisz wcale.
Bazookh, jeśli wyprawa dojdzie do skutku, to zapraszam.

: 04 lutego 2014, 11:24
autor: deliad
Karczma "Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie

Gnom przyglądał się Gusłkowi drapiąc się po nosie.
- Ta księga warta jest takiej zapłaty, ale ze wzgląd na twą profesję i moje umiłowanie do zabaw mogę nieco opuścić. Trzydzieści sztuk złota i chodźmy od razu kopiować księgę. Stoi?

: 04 lutego 2014, 11:32
autor: namakemono
- To i tak niezmiernie dużo. Oj, niezmiernie dużo. Ale dobrze, niech i tak będzie. Nie traćmy tedy czasu, bo obowiązków mam niezmiernie dużo. Bazookhu, czy będziesz tak miły i dotrzymasz mi towarzystwa?

: 04 lutego 2014, 11:55
autor: Keth
Karczma "Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie

Zafrasowany Huskun obejrzał się raz i dwa na Gusłka nie wiedząc, czy mentor aby nie oczekuje od niego towarzystwa, ale pianicki kapłan najwyraźniej poprzestał na zaproszeniu Bazookha. Gobliński zaklinacz przyjął to ze starannie skrywaną ulgą, miał bowiem pewne kiełkujące dopiero plany, które należało jak najszybciej wdrożyć w życie.

Odprowadziwszy człowieka, krasnoluda i gnoma wzrokiem aż do drzwi karczmy Huskun przysunął do siebie półmisek z resztkami wędzonej ryby i zabrał się za jego całkowite opróżnienie łypiąc jednocześnie zmrużonymi oczkami na Balina, Barthura i Draya.

- Nie zdążyłem rozmówić się z tym suczym chwostem od Mrocznych, hobbitem - oznajmił nie przestając jednocześnie żuć ryby, przez co jego mowa była nieco nieskładna i bełkotliwa - Wystraszyliście go tym swoim najściem, kiedy już miał na końcu jęzora cosik niepomiernie ważnego. To ichny nowy herszt, bo Srungo wyzionął w nocy ducha. Widzi mi się, że ktoś do tego przyłożył rękę, najpewniej ów Gromko, wszelako za jedno mi, kto tam rządzi, byle tylko się nas słuchali.

Huskun urwał na chwilę wypluwając przeżutą ość, sięgnął do półmiska po następny kawałek ryby.

- Trza tych obwiesi jak najszybciej odnaleźć i do końca o wszystko wypytać, jeno jak to uczynić? Gadajcie, co wam do głowy przyjdzie.
Dla mnie w tej chwili priorytetem jest odnowienie kontaktu z Mrocznymi. Ktoś ma jakieś konkretne pomysły w tej kwestii?

: 04 lutego 2014, 12:27
autor: Denver
Bazookh tylko na to czekał, z chęcią przyjrzy sie kopiowaniu przepisu z księgi i może potem z niego skorzysta, posiłkując się Gusłkową kopią. Dlatego dopilnuje, żeby kapłan niczego nie spaprał. Odwiedzając przy okazji rzeczony kontakt Elissy, mieli szansę utłuc dwa wróble jednym kamieniem. Gęsta broda ukryła lekki uśmiech krasnoluda.

Z chęcią z Tobą pójdę, Gusłku.
W razie potrzeby, mogę zając się przepisaniem.
MG:
Spoiler!
W takim wypadku zrobię nie jedną, a dwie kopie. Jeśli jednak nie będzie możliwości, to liczę na odpis (za opłatą) od Gusłka. Ale może się uda i nie będę aż tak pilnowany.

: 04 lutego 2014, 13:48
autor: Keth
Dywagacji ciąg dalszy

Spoglądając na przygodę z szerszej perspektywy widzę kilka pierwszorzędnych zadań do realizacji. Najważniejsze wydaje się przejęcie kontroli nad miastem, a przynajmniej zablokowanie poczynań katanickiej kliki. Wolałbym nie posuwać się do działań skrytobójczych, bo w przypadku zdemaskowania nasz los będzie nie do pozazdroszczenia. Spróbujmy dopiąć swego drogą dyplomacji, wymuszeń, kradzieży i zastraszania, to dużo bardziej eleganckie!

Po pierwsze, trzeba zamknąć sprawę eliksiru, uleczyć burmistrza, zyskać wdzięczność Senil i przywrócić głowę miasta do stanu użyteczności. Po drugie, postawić na nogi Hirmina na tyle, by rekomendował Gusłka jako swego pełnomocnika do czasu wyleczenia własnej choroby.

Kiedy już zyskamy dwa miejsca w radzie, zdejmiemy bez trudu zakaz wstępu do ruin świątyni Czaszkogłowego i wykończymy wampira, z wydatną pomocą paladynów, których w międzyczasie trzeba zgromadzić wokół osoby Gusłka jako jego obstawę.

Jakieś uwagi?

: 04 lutego 2014, 14:42
autor: deliad
Dom Gurgo Torophufa, 40 dzień kepon-ranu, przedpołudnie

Gnom przez całą drogę gawędził opowiadając sprośne żarty, narzekając na pogodę i wyszukując wymówki, żeby nie przychodzić dzisiejszego popołudnia na przepisywanie czarów.
Do domu alchemika było dość blisko, ale i ta chwila zdążyła wycisnąć z Bazookha i Gusłka sporą ilość potu. Słońce paliło, jakby chciało spopielić całe miasto. Ludzie poukrywali się w cieniu swoich sadyb lub siedzieli po karczmach spijając trunki z zimnych piwniczek, przeto miasto wydawało się opustoszałe.

Gdy dotarli na miejsce, gnom przeszedł przez więdnące krzaki przed domem i poczynił uwagę, że ostatnio zaniedbał nieco ogród, ale wnet wynajmie ogrodnika.
Stanął przed drzwiami i wyciągnął z kieszeni klucz. Drzwi ustąpiły zanim jeszcze zdążył przekręcić go w zamku.
- Dał bym głowę, że zamykałem drzwi - zastanawiał się Gurgo.

Gdy drzwi otworzyły się szerzej, gnom krzyknął.

Po środku dużego salony znajdowały się schodzące na dół kamienne schody. Gdzieś z dołu wydostawały się kłęby zielon-brunatnego dymu.
- Co się tu dzieje na Seta, moja pracownia!

Kłęby dymu zawirowały jakby ktoś przez nie przeszedł, lecz nikogo nie był widać.

: 04 lutego 2014, 14:48
autor: namakemono
Szybko ale w miarę możliwości ostrożnie na dół!

: 04 lutego 2014, 16:02
autor: Denver
pytanie taktyczne: czy jak użyję magicznej siły na toporze, to będę mógł walczyć wręcz stojąc kilka metrów od celu?

: 04 lutego 2014, 16:12
autor: 8art
Księga zawierająca cokolwiek na temat wampiryzmu była jakimś śladem, choćby osoba właściciela była już dawno w zaświatach (albo hasała sobie po miasteczku jako wampir). Barthur był niemal pewien, że wąpierza i tę księgę łączy coś więcej niż przypadek. Z niepokojem czekał na powrót Gusłka i Bazookha.

Nie było jednak co siedzieć z założonymi rękoma. Oprócz kwestii martwiaczej i daleko posuniętej polityki, do której goblin nie miał zamiaru się mieszać, pozostawała jeszcze sprawa tajemniczej gildii bandyckiej, z którymi próbowali się skontaktować. Olbrzym podrapawszy się po głowie, nieśmiało zaproponował goblinowi:

- Huskun, a może by my poszli i ta hobbit poszukali, co się z tymi Mrocznymi kuma?

: 04 lutego 2014, 19:39
autor: deliad
Denver - czar Magiczna Siła ma za małą precyzję, żeby wykorzystać go do walki toporem na odległość. Za mała szybkość i siła uderzenia.

: 04 lutego 2014, 20:02
autor: Denver
oki Deliad.
A w którą stronę zawirował dym - tak jakby ktoś wchodził, czy wychodził?

: 04 lutego 2014, 20:46
autor: deliad
Wyglądało to tak jakby ktoś wychodził.