Strona 89 z 170
: 24 stycznia 2014, 21:58
autor: Keth
Nie pchajcie się przed Gusłka, bo drażliwy na punkcie własnej pozycji Huskun ma więcej sztyletów

: 25 stycznia 2014, 07:59
autor: deliad
W świątynie jest już Bazookh, Barthur, Balin, Orofar wraz z giermkiem i Gusłek. Huskun nadciąga wraz z paladynami, a Draya ściąga napotkany oddział straży miejskiej. Będzie tłumnie.
: 25 stycznia 2014, 08:59
autor: namakemono
Gusłek bada wnętrze, próbuje wyczuć jakiego rodzaju siły zawładnęły tym miejscem. Nie zapominając oczywiście o niebezpieczeństwie i "ulotnionym" wampirze.
: 25 stycznia 2014, 17:45
autor: Keth
Mistrzu, sprostowanie gwoli ścisłości - Huskun wypędził z karczmy mnóstwo przerażonych gości nakazując im popędzić po paladyńską odsiecz, następnie zaś pomknął wraz z gnomem do do ruin świątyni.
Czy możemy przyjąć, że taki jest obecny stan rzeczy czy też obaj herosi zjawią się na miejscu już w towarzystwie rycerzy świątynnych i straży miejskiej?
: 25 stycznia 2014, 17:52
autor: Dobro
- Wampir, jak żywy! - gnom przekonywał strażnika miejskiego, zajadle gestykulując i pokazując kły wystające niby-z-paszczy nieumarłego. - Jak Piana kocham, takiej maszkarady dawno nie widziałem! Mało, co się w gacie posrałem! - dodał, wciąż gestykulując i atakujac słownie najbliższego gwardzistę.
Dalej kieruje się do reszty kompanii, nakłaniając straż miejską do pójścia za mną. Wykorzystuje swój status społeczny tana. Profilaktycznie jednak nie wchodzę do ruin jako pierwszy...
: 25 stycznia 2014, 19:19
autor: deliad
Paladynie bez zbroi się nie ruszą, więc Huskun zawiadomiwszy ich o wampirze, dotrze do świątynie sporo przed nimi.
Zgliszcza świątyni Morglitha wzbudzają w Gusłku obawę, a możliwość obecności wampira, strach. Nic poza tym nie wyczuwa.
: 25 stycznia 2014, 19:31
autor: 8art
- Był tu pijawka przeklęta! Ślady są. Uwożojcie bo tu jakiś znak tajemny na ziemi skreślony i ze sztyletem się łączy. Mus nam obadać coż to czarna magia się za tym kryjo! - olbrzym podekscytowany wyjaśnił szczegóły jakie dostrzegł na świątynnej podłodze, po czym przezornie złożył ręce w znak kielicha mamrocząc pod nosem słowa pianickiego egzorcyzmu:
- Od braku jadła, napitku a takiż od złych mocy strzeż nas Pianie miłosierny...
Watek techniczny
Ma ktos jakies pomysly, gdzie wampir zniknal? I kto moze ziidentyfikowac znaki na podlodze?
: 26 stycznia 2014, 09:26
autor: Keth
Zgliszcza, 40 dzień kepon-ranu, przed świtem
Dokonawszy swego Huskun popędził w stronę spalonej świątyni, w której mrocznym wnętrzu zniknęli jego towarzysze. Wielki niepokój ściskał w gardle zdyszanego goblina, a wyraz grozy wymalowany na twarzy leżącego z rozdartym gardłem strażnika tylko ten lęk pogłębił. Wampiry znane były również na mokradłach Turgulów, zajmując na liście groźnych potworów miejsce jeszcze wyższe od bagiennych smoków. Udając się w cywilizowane strony Huskun nigdy by nie pomyślał, że będzie musiał stawiać czoła tak przerażającemu stworowi!
Ściskając w dłoni pobłogosławiony przez Nieulękłych sztylet zaklinacz zagłębił się w ciemność świątyni Czaszkogłowego, czując niejaką otuchę na dźwięk coraz większej wrzawy wypełniającej ciche dotąd uliczki i placyki miasteczka.
Wieści o pojawieniu się wampira musiały wyrwać ze snu wielu mieszkańców!
Tym samym Huskun właśnie dołączył do swoich druhów, ze sztyletem i amuletem w łapkach i z wytrzeszczonymi lękliwie ślepiami!
: 26 stycznia 2014, 10:15
autor: Araven
Balin jako kapłan, stara się zidentyfikować znaki na podłodze.
: 26 stycznia 2014, 10:38
autor: deliad
Zgliszcza, 40 dzień kepon-ranu, przed świtem
Huskun powoli przeskoczył przez dziurę w płocie i spojrzał na, ukryte dotąd pod całunem magicznej ciemności, ruiny świątynie boga śmierci i nieumarłych. Ku niebu strzelały samotne ściany piętrowego budynku poprzetykane dziurami okien. Dach zawalił się i wraz z piętrem runą do na parter. Powstało iście wspaniałe leże dla wszelakich potworów lubujących się w mroku.
Teraz jednak z jakiegoś powodu znikł i mrok i paraliżujący strach, powodujący ciarki na grzbiecie od samego patrzenia w tym kierunku, odkąd Nieulękli przybyli do Rotgan-kir.
Tuż za dziurą będącą niegdyś wejściem do przybytku złego boga, otwierał się labirynt z leżących, powywracanych kolumn, napalonych belek stropowych i fragmentów sufitu.
Przeciskając się dostrzegł światło w obrębie którego poruszały się cienie pozostałych Nieulękłych. Stali w mniej zagruzowanym pomieszczeniu, będącym kiedyś nawą główną, ponad, którą nie znajdował się piętro, a jedynie kopuła z witraży. Pozostało po nich jedynie różnokolorowe, chrzęszczące pod nogami szkło, skryte pod warstwą popiołu. Przy samej podłodze zanikały smużki mgły.
Na środku pomieszczenia stał plugaw czarny ołtarz, skonstruowany w ten sposób, by krew z podrzynanych gardeł spływała kilkom rowkami, tworząc krwisty znak czaszki. Barthur, wraz z Bazookiem oraz Gusłkiem stali przy niewielkich metalowych powyginanych drzwiach, oglądając metalowy, ponad półtorametrowy, odlany w podłodze znak czaszki wpisanej w okrąg. A dokładniej rzecz ujmując w leżący tam sztylet. Blin i Orofar przetrząsali zgliszcza szukając jakichś tropów. Krwiożerczego półelfa nie było nigdzie widać.
: 26 stycznia 2014, 11:14
autor: deliad
Zgliszcza, 40 dzień kepon-ranu, przed świtem
Nie widząc żadnych dróg, którą mógłby obrać krwiopijca, Balin zajrzał do małego pomieszczenia i przyjrzał się podłodze.
- To figura magiczna - powiedział Gusłek - każda linia może skrywać jakiś czar.
Balin skinął głową przyznając rację koledze po fachu.
- Już nie. Przynajmniej nie wszystkie - powiedział Barthur, który też znał się na tych rzeczach.
- Patrzajcie tutaj - wielgachny goblin przyświecił latarnią ukazując ślad po czarnym węglu do rysowania. Linia była przerwana.
Balin pochylił się nad figurą i przyjrzał dokładnie.
- Przerwany okrąg główny, owal czaszki, owal gęby i jedno oko. Drugie oko nadal coś kryje. Sprawdźmy co.
- Tylko uważaj - sapnął giermek Orofara -
to może być jakieś straszliwe zaklęcie!
Balin zmrużył oczy i zaczął wodzić palcami wokół linii, uważając aby jego palce nie trafiły poza linie, anie jej nie przerwały. Iście w linii tkwiła skumulowana moc zaklęcia. Skomplikowanego, trudnego i nieznanego Balinowi. Ktokolwiek je rzucił, musiał wyznawać się na magii z dziesięć razy lepiej niż on. Nie wiele mógł o nim powiedzieć, ale kilka spraw było jasnych. Pierwsza to, że był to czar kapłański bazujący na mocy boskiej. Druga to to, że miała na celu zatrzymanie lub spowolnienie życia. Więcej nie potrafił zrozumieć, a tym bardziej ubrać w jakieś sensowne słowa.
Sztylet leży w drugim oku, gdzie linia jest już przerwana.
Balin identyfikuje figurę magiczną - umiejętność kapłańska nr 5. Szansa powodzenia -58. Rzut - 49, udało się! Opis właściwości czaru powyżej.
: 26 stycznia 2014, 11:19
autor: Araven
Czar to jakowyś nader silny, miał zatrzymać albo spowolnić funkcje życiowe.
Może miał jakiś związek z wampirem. Nie wiem co to za czar.
MG ten czar jaki opisałeś, to ten jaki jest nadal aktywny i nie uruchomiony, czy rozpoznałem ten nieaktywny?
: 26 stycznia 2014, 11:29
autor: deliad
Tych, które były w przerwanych liniach, nie da się już zidentyfikować. Ten od aktywności życiowej, jest nadal aktywny i ukryty w linii tworzącej prawe oko czaszki.
: 26 stycznia 2014, 13:50
autor: Keth
Zgliszcza, 40 dzień kepon-ranu, przed świtem
Przysłuchujący się dyspucie mądrzejszych towarzyszy Huskun jął marszczyć pociesznie czoło, wystawił też z gęby jęzor dowodząc tym mimowolnym zachowaniem intensywności procesów myślowych. Zaklinacz wiedział to i owo o magicznych znakach i nasączonych magią symbolach i w tej chwili kurczowo uczepił się jednej płynącej z tej wiedzy nauki.
Magia z natury swojej była ślepa!
Chrząkając w zamiarze zwrócenia na siebie uwagi goblin jął nieśmiało tarmosić za rękaw pogrążonego w zadumie Gusłka.
- Świątobliwy Gusłaku, przecie to wiadome, że lepsiej by było, coby żaden z nas tej linii nie przerywał, ale co z kozą?
- Z kozą? - powtórzył ostatnie słowa akolity Gusłek, nie rozumiejąc widać ni w ząb pomysłu skrywającego się w kiepsko wyrażonej propozycji Huskuna.
- Albo z kotem - prychnął goblin dając do zrozumienia, że na kozie aż tak bardzo mu nie zależy - Trza szybcikiem przyciągnąć tu zwierzę jakowe, kozę czy kota albo i insze tałatajstwo, a potem wrzucić na ten znak czarodziejski! Magii zajedno, kogo porazi, człeka, nieludzia czy zwierza! Do patyka sznur się przywiąże, pętlę na łeb i się wepcha zwierzaka na linię! Co na to rzekniecie, świątobliwy?
Tyle w temacie "sapera", czekam na reakcje

: 26 stycznia 2014, 15:08
autor: 8art
Barthur przez lata spędzone w goblińskiej wiosce zdążył nabrać ich mentalności. W mig podchwycił pomysł Huskuna i przerywając wszystko rozejrzał się wokół aby poszukać jakiejś istoty, która mogłaby posłużyć jako "królik doświadczalny". Niestety w pobliżu nie było niczego nadającego się ku temu celowi, nawet ich gnomi towarzysz gdzieś zniknął, a Barthur wolał nie próbować wykorzystać któregoś z brodatych krasnoludów. Widział już jak robili toporami i domyślał się, że nawet ciężki pyrlik może niemoniecznie być wystarczająco mocnym argumentem:
- Zaro przyprowadza jakiego zwierzoka! Czekojta chwila.
Watek techniczny
Wykorzystujac lowiectwo lub wrodzone goblinskie lepkie rece;) znajduje lub kradne jakiegos zwierzaka z najblizszego obejscia.