Beckely WV, Okolice starej kopalni, Miasto Sabatu, Po północy 13.08.1993
Koteria ruszyła biegiem w stronę samochodu, gdy nagle ujrzeli jak Izotz zacisnął pieści wykonując efektownego kopniaka, jakby próbował walczyć z niewidzialnym przeciwnikiem. Sekundę później okazało się, że Brujah uwolnił moc drzemiącą w Dyscyplinie Potencji. Powiernicy Atrahasisa byli świadkami jak w auto Nosferatów uderza jakaś niewidzialna siła kinetyczna, roztrzaskując jego prawy bok. Uderzenie z łatwością wygięło stalową konstrukcję, zmieniając napis B&B w ogromne wgniecenie. Pojazd poderwał się w powietrze lecąc w stronę nacierających Lasombrytów. Izotz krzyknął:
- Namtar! Victoria! Wszyscy do budynku! Biegiem do mnie! - mówiąc to odsunął się, ukazując otwarte wejście do biurowca. A następnie wydał kolejny rozkaz uzbrojonym w karabiny żołnierzom:
- Strzelać w wóz! - krzyknął Brujah wskazując palcem na nacierających przeciwników.
Victoria przystanęła na kilka sekund, zdezorientowana słowami Izotza, Namtar jednak pchnął ją w stronę wejścia. Kilka sekund później, wszyscy bezpiecznie wbiegli do korytarza w biurowcu. Ostatni do pomieszczenia wskoczył Izotz rzucając się na podłogę. Namtar jako jedyny członek koterii wiedział co zaraz się wydarzy. Nie tracąc czasu rzucił na ziemię Terrego i Victorię, starając się ich osłonić własnym ciałem. Nagle ziemia zatrząsała się. Na zewnątrz przetoczył się potężny huk. Jednocześnie okna rozjarzyły się oślepiającym blaskiem, przypominającym światło błyskawicy. Namtar w ostatniej chwili zdołał jednak zasłonić oczy i odwrócić głowę. Horacy i BJ nie mieli szans, by ustać na nogach. Siła odrzutu rzuciła ich na przeciwległą ścianę. Wybuchu był tak potężny, że na ścianach, suficie i podłodze pojawiły się grube pęknięcia. Przestrzeń wypełniła się szarym pyłem, ograniczając świat wokół kainitów do półtora metra. Tynk i kawałki gruzu posypały się na leżących na podłodze. Niewidoczność trzymana przez Horacego przestała działać.
-
Starożytny wojownik jest bezpieczny. Nie widzę pola walki. W budynku jest kilku bękartów Khayina, czuję ich obecność. Na zewnątrz jest... - Silsila przekazał w myślach do Namtara.
Horacy podniósł głowę patrząc w pomieszczania na końcu korytarza. Wytężając wzrok, by dojrzeć coś w wirującym pyle, zdał sobie sprawę, że widzi WildHeart'a. Gangrel trzymał pod kurtką nastroszonego kruka. Pozycja ciała mówiła jasno, że Primogen Gangreli robi wszystko, aby ochronić ptaka przed wszelkim zagrożeniem. BJ pchnięty siłą wybuchu niefortunnie wpadł na drzwi, które nie wytrzymały, odrywając się od zawiasów i wpadając razem z Brujahem do pokoju obok. Gdy tylko otworzył oczy zauważył, że w rogu leży Redondo z wystającym kołkiem z piersi. Po prawa część twarzy Torreadora była kompletnie zmasakrowana. Mędrzec zauważył odbity na bladej skórze ślad wojskowego buta. Pęknięta kość policzkowa oraz zapadnięte oko, podkreślały, iż Degenerat spotkał się z argumentami nie do odparcia. Terry modlił się bez opamiętania, trzymając w roztrzęsionych rękach różaniec. Victoria osłaniała rękoma głowę, czekając, aż niebezpieczeństwo minie. Assamita wstał płynnie z podłogi, sięgając po sztylet.
- Uważaj Izotz! - warknął WildHeart widząc ciemny obłok, który wlewał się do korytarza, przesączając przez szczelinę w murze.
Zanim jednak ktokolwiek zdążył zareagować, Morderca ruszył do ataku, ochraniając tym samym koterię. Uruchomił moc Akceleracji i zaczął ciąć cienistą istotę na długie pasy z ciemności. Zakrzywione ostrze śpiewało pieśń śmierci, poruszając się szybciej niż błyskawica. Szkarłat zaczął wypełniać pęknięcia, w których czaiła się esencja walczącego pod postacią cienia Lasombry. Pośród cieni i wirującego pyłu sylwetka Assamity poruszała się z taką szybkością, iż stawała się niemal niedostrzegalna dla obserwujących starcie.
W tym samym momencie blada silna ręka niepodziewanie chwyciła Victorię za nogę, wciągając ją w smolisty otwór, który przed chwilą pojawił się tuż obok jej stóp. Morderca rzucił się na pomoc liderce, lecz został zatrzymany przez mackę, która owinęła się wokół jego tali.
Neik! - zaklął w myślach.
Kanonada wystrzałów karabinowych trwała nadal. Żołnierze znajdujący się na piętrze cały czas ostrzeliwali teren, przerywając tylko na moment, by załadować kolejny magazynek.
- Niebieska amunicja! Przeładować! - krzyczał Izotz do oficerów SWAT, którzy posłusznie przerwali ogień i zabrali się do zmiany kul.
Namtar w tym czasie ostatecznie rozprawił się z jednym z synów Democritusa, który padł pod ciosem arabskiego ostrza. Umierający cień krwawił całkiem realnie, ochlapując twarz i kurtkę Mordercy lepką czerwienią. Assamita wyszczerzył zęby. Przemoc, ból i śmierć, to był jego świat - wolny od iluzji Człowieczeństwa. Rozglądając się w poszukiwaniu kolejnego przeciwnika, spojrzał w stronę rozbitych okien.
To on - pomyślał, dostrzegając znajomą postać, wyłaniającą się spomiędzy pni na skraju parkingu. W pamięci pojawił się obraz jasnej kuli jaka zabiła jednego z synów Księcia.
W tym czasie Horacy pomógł BJ'owi wstać na nogi. Obaj Spokrewnieni spojrzeli na siebie, zastanawiając się gorączkowo, co dalej czynić. Przez okno, również zauważyli wyłaniającego się z lasu Łowcę.
Podpułkownik Kenneth Cole szedł wyprostowany, a jego aura wydawała się emanować boską mocą. Łowca trzymał w rękach broń wycelowaną w coś, co znajdowało się w centralnej części placu. Nacisnął spust, a z lufy broni która pamiętała czasy I wojny światowej, wyleciał świetlisty pocisk. Niestety, nikt nie był w stanie zobaczyć w co celował, albowiem znajdowali się nie po tej stronie obiektu. Morderca, znów zasłonił oczy odwracając głowę. Zastanawiał się, gdzie jest Victoria. Horacy cofnął się kilka kroków, rozglądając by ocenić sytuację. Stary Szczur zauważając że niecałe trzy metry dalej stoi WildHeart, ochraniający masywną ręką mocno zniesmaczonego kruka.
- Lupini wiedzieli, że was tutaj znajdę. Podobno wiecie co z nim zrobić - Gangrel powiedział do Horacego i BJ'a.
Nie wiadomo gdzie jest Victoria, ani w kogo strzela Podpułkownik. Centralną część placu widać z wejścia do biurowca lub z pokoi po drugiej stronie budynku. Proszę pisać posty, deklaracje na PW i gramy dalej. Fabuła niczym lawina śniegu, przyspieszy z każdą chwilą nacierając na miasteczko w dolinie jaką jest wasza koteria.
Informacyjnie: Wiecie że w aucie B&B znajdowała się bomba wybuchająca jasnym światłem. Jej detonacja nastąpiła przy ostrzale z karabinów. Nie wiecie ilu Lasombra jeszcze żyje. Marconius zmienił się w nieruchomy posąg, wydając się być niewrażliwy na kule z karabinów.