Strona 86 z 170

: 16 stycznia 2014, 21:12
autor: Dobro
- Mmm.... mniam pyszne kurczaczki... czo?! - sapnął rozbudzony gnom, gdy zdenerwowany krasnolud przewrócił jego łóżko, budząc tym samym Drayaharusa. Gnom ostatniej nocy nieźle "pochwalił" Piana w typowy dla jego wyznawców sposób.

- Aleeee czemu do Morglithaaaa? - jęknął, niczym małe dziecko wybierające się do nielubianej ciotki, zakładając przy tym but, który niewiadomo jakim cudem miał kawałek psiej kupy na podeszwie. Iluzjonista był przekonany, że to naturalny zapach któregoś z goblinów i ze zdziwieniem przyglądał się podeszwie. W końcu wzruszył ramionami, wypił trochę wody z miski do mycia rąk, zabrał podręczny ekwipunek i ruszył na dół, za resztą kompanii.

: 16 stycznia 2014, 21:38
autor: Araven
Ruszamy sprawdzić ruiny świątyni natentychmiast, cosik ważnego żem zejrzoł.


Błogosławię swój topór i broń Barthura oraz Bazookha.

: 16 stycznia 2014, 22:01
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", 40 dzień kepon-ranu, przed brzaskiem

Huskun skończył wkładać skórznię i wetknąwszy za pas swą posrebrzaną dagę upewnił się, że przymocowany do żelaznego łańcuszka amulet wciąż wisi bezpiecznie u jego lewego nadgarstka. W pokoju wciąż panował nieopisany wręcz harmider, toteż chcąc uniknąć kolejnego nadepnięcia niewielki z natury goblin przysunął się do okna wyglądając na zewnątrz karczmy.

- Wąpierz! - wydobyty ze ściśniętego grozą gardła pisk sprawił, że Barthur i Drayaharus zamarli w całkowitym bezruchu, najwyraźniej nie wierząc własnym uszom - Krwiopijec!
Teraz już na pewno wyjdę jako ostatni, nie ma innej opcji!

: 16 stycznia 2014, 22:13
autor: Araven
Właśnie wampira żem zobaczył wysysa kogosik, trza skurwielca ubić.

: 16 stycznia 2014, 22:25
autor: Keth
"Rezolutny Goblin", 40 dzień kepon-ranu, przed brzaskiem

Na dźwięk słów Balina Huskun upadł wprost na najbliższą pryczę, tracąc z przerażenia czucie w członkach i niemal przytomność na dodatek. Wąpierz zdał mu się potworem tak niemożebnie potężnym i niepokonanym, że śmiała koncepcja krasnoluda wręcz się goblinowi w głowie nie mieściła - fakt, że w porównaniu z krasnoludem znacznie mniejszą, ale wciąż jeszcze na co dzień sprytną i chytrą.

- Wąpierza ubić? - wykrztusił zaklinacz opryskując drobinkami gęstej śliny zbyt blisko stojącego gnoma - Że niby na śmierć?!
Gusłku, nie zapomnij pobłogosławić w biegu swego wiernego podnóżka!

: 16 stycznia 2014, 23:26
autor: Dobro
Drayaharus starł kropelki śliny Huskina z twarzy, robiąc zdegustowany wyraz twarzy. W głowie mu jeszcze lekko szumiało, ale informacja dnia zdecydowanie postawiła go na nogi.

Wąpierz.

- Coś czuję, że nie nabierze się na widziadło czosnku i osinowego kołku... - mruknął pod nosem, sprawdzając, czy kusza i bełty zwisają przy pasie.

: 17 stycznia 2014, 00:05
autor: 8art
Barthur słysząc słowa Balina zamarł na chwile w bezruchu, trzymając dłonie w modlitewnym znaku kielicha. Wąpierz, którego wizję Pian czy może insze bóg zesłał krasnoludowi, był dla goblina kompletną abstrakcją, a zarazem wcieleniem totalnego strachu i grozy. Nie na darmo Barthur był Nieulękłym. Olbrzym dokończył modlitwę i jął w ciszy nadziewać swój pancerz, pozwalając Balinowi pobłogławić swój pyrlik. Wszystko wskazywało, że w świątyni Morglitha czekała na nich nie lada przeprawa, przy której ich dotychczasowe przeprawy były ledwie dziecinnymi krotochwilami. Barthur wyjął kości i przyzywając Piana potoczył je po powierzchni stolika. Wywrócił oczyma i spojrzał na kości starając się dostrzec przyszłość.

Watek techniczny

Deklarowałem modlitwe. Postaram sie powróżyć. Przy takiej boskiej manifestacji jakiej byliśmy świadkami (i dobroduszności MG) może olbrzym coś zobaczy ciekawego, jakieś wskazówki jak wąpierza raz na zawsze ze świata żywych wypędzić:)

: 17 stycznia 2014, 08:37
autor: namakemono
- Niech Pian ma nas w opiece. Nie chcę tego, ale mus nam zmierzyć się z tym potworem. Pójdźcie do mnie, moje owieczki, przyjmijcie błogosławieństwo przed tą chwilą próby.

: 17 stycznia 2014, 13:50
autor: Denver
Sposobiąc się do spotkania z martwiakiem, Bazookh ważył w ręku swój topór. Nie było by to pierwsze spotkanie z tego typu odmieńcem, więc się nie bał, chociaż wiedział, że wampir potrafi przybrać straszną nawet dla Krasnoluda, postać. Nie był tchórzem, ale nie był też głupcem. Nie do końca wylizawszy się ze swoich ran i nie będąc wojownikiem, jaki inni jego pobratymcy, analizował możliwości, ustawiając się w kolejce do Błogosławieństwa, z którego chętnie miał zamiar skorzystać.

MG:
Spoiler!
Potem Bazookh rzuca na siebie "niewidzialność dla umarłych".
Niestety nie wiem, kto tu jest supportem i strzela z daleka (kapłan?) - więc dodatkowo jedną taką osobę również mogę potraktować tym czarem. Potem jestem gotów do użycia "magicznej siły" i przeszkadzania wampirowi, czy co to tam jest, w walce. W związku z niewidzialnością, staram się trzymać na uboczu, a nie w centrum walki.

: 17 stycznia 2014, 14:49
autor: Dobro
Drayaharus podniesiony na duchu przez modlitwy kapłana wytrzeźwiał zupełnie, a kac nie doskwierał mu jak zaraz po przebudzeniu. Choć i tak wizja potyczki z wampirem była mało atrakcyjna, gnom - chcąc nie chcąc - stanął za Balinem i poczekał na resztę ferajny.

: 18 stycznia 2014, 08:21
autor: deliad
"Rezolutny Goblin", 40 dzień kepon-ranu, przed świtem

Balin wszczął alarm budząc wszystkich w swoim pokoju po czym ruszył do pokoju gdzie spał Huskun, Gusłek i Barthur. Był trochę zdziwiony widząc Huskuna i Barthura klęczących na kolanach i wznoszących modły.
- Wampir! Szykować się - krzyknął .

Wszyscy rzucili się do swych pancerzy i broni, wszczął się harmider i zamieszanie. Z sąsiednich pokoi zaczęli wyglądać pozostali zaniepokojeni i zaspani mieszkańcy karczmy. Pojawił się także poszarzały na twarzy Orofar i jego giermek.

Balin położył przed sobą swój posrebrzony topór oraz broń Barthura i Bazoohka. Uchwycił amulet i wykrzyknął słowa błogosławieństwa. Biegnący z bełtami Drayaharus stanął przed Balinem.
- Zaczaruje mi bełty - powiedział i wysunął przed siebie rękę z bełtami.
Balin nie zareagował wpatrując się przed siebie.
- No wiesz - zaczął gnom - najlepszy na wampira kołek w derce i ...
Krasnolud rymnął na plecy jak worek agawy bez przytomności, cały czas wpatrując się prosto przed siebie.

Barthur wciągając na siebie kurtę, jedną ręką uchwycił garść wróżebnych kości i cisnął je na na blat stołu. Kości rozsypały się z grzechotem. Czaszka szczura pod obojczykiem kuropatwy, z lewej kieł węża, a powyżej zasuszone oko bielika. To mogło oznaczać wszystko.

Zbudzony Gusłek, cały czas miał obrazy ze snu a w uszach dźwięczały mu zasłyszane słowa. Szybko wziął się w garść i zwołał swoją trzódkę. Ustawił wszystkich w rzędzie i zaczął błogosławić. Huskuna, Barthura, a następnie w drugim pokoju Drayaharusa i Bazookha. Następnie pochylił się nad wracającym do przytomności Balinem, który otworzył już oczy i zaczynał podnosić. Dołączył do nich częściowo opancerzony Orofar i jego giermek.
Trochę kostkologii.
Za nocne objawienia Gusłek zyskuje 20 WI i 10 ZW, a Barthur i Gusłek po 10 WI i 5 ZW.
Balin rzuca błogosławieństwo na broń. Rzut na UM 99, więc pech. Rzut na pechowe rzucenie czaru 76, Balin pada nieprzytomny na 5 rund.
Wróżenie Barthra to raczej kwestia przypadku, bo nie posiada jeszcze odpowiedniej umiejętności więc interpretacje wróżby pozostawiam jemu.
Błogosławieństwo Gusłka, rzuty 46, 18, 87, 17 i na siebie 24. Nie zadziałało na Drayaharusa.
Czy Balin przed wyjściem rzuca ponownie czary? Czy ktoś zabiera jakieś źródło światła?

: 18 stycznia 2014, 10:33
autor: Araven
Czary Błogosławieństwo to ja rzucam tak by działały jak tam dobiegniemy, czyli tuż przed wyjściem. Jak wstanę po pierwszej próbie.
Chyba jednym czarem mogę pobłogosławić kilka sztuk broni i bełty, ew. wydam więcej PM.
Kuźwa utrata przytomności? Co za mechanika. Jak ja mogłem na niej grać tyle lat.

: 18 stycznia 2014, 11:00
autor: deliad
Magia to mistyczna nieokiełznana moc wzbudzająca strach i szacunek, której nauka ujarzmiania i wykorzystywania zajmuje lata. Jest groźna i niebezpieczna. A nie jakieś pitu pitu :).
Powtórny rzut na UM, 54. Udany
Bazookh 34 udane rzucenie czaru.

: 18 stycznia 2014, 11:34
autor: Denver
Mam nadzieję, że mojego spoilera przeczytałeś, Deliadzie?

: 18 stycznia 2014, 11:45
autor: Araven
Po odzyskaniu przytomności Balin rzekł: co się kurwa gapicie? Nic mi nie jest. Broń dawać pobłogosławię.
O Wielki i potężny Gotam-Gorze wspomóż swego sługę i jego towarzyszy, natchnij tą broń swoją mocą.


Za mną. Ruszamy ku świątyni Morglitha.