PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 stycznia 2014, 23:29

"Rezolutny Goblin", 39 dzień kepon-ranu, zmierzch

Wysłuchawszy opowieści Gusłka Huskun zamyślił się w niepodobny wręcz do siebie sposób, sącząc powoli piwo i przegryzając je plastrami przysmażonego boczku. Ciepła aura sprzyjała przesiadywaniu na zewnątrz karczmy, a przychylna swym wyjątkowym gościom obsługa ustawicznie troszczyła się o to, by w dzbanach i kubkach pianickiego kapłana i jego akolitów nie schło.

- Czyżby to była jakowaś klątwa, zacny Gusłaku? - zapytał po krótkiej chwili - Jakby mu szpony rosły u szłapek, powiadasz? Może to jakowy demon złego boga albo co... cosik mi się przypomina, że póki owy demon się nie objawi do końca w swej postaci, nic nam nie grozi, tedy może pójść po rozum do głowy i otruć czym owego nieszczęśnika albo udusić go we śnie potajemnie, a tej francy Senil powiedzieć, że umarł sam bez niczyjej pomocy? Och, już tak nie popatrujcie na mnie, mistrzu, to jeno krotochwile! Żarciki takowe! A o Srungo się nie troskajcie, on już pod łapcia wzięty, a przydeptany, z wydatną pomocą Barthurka i naszego zacnego Balina. Może być tak, że przyjdzie jutro z wieczora do naszej karczmy, ale w dobrej wierze, ze mną się ostatecznie na różne sprawy rozmówić. Coby go który z was przypadkiem nie przepędził, mus mi się z nim rozmówić.

- A przybył może jakiś posłaniec od katanickiego kthana albo od burmistrzówny? Odpowiedzieli na listy? Przyjęli zaproszenie?
Pora ustalić plan na następny dzień. Z samego rana kontrola stanu zdrowia Orofara, potem śniadanie, po śniadaniu wycieczka do setyckiego czarnego rycerza, z jakimś drobnym podarunkiem i życzeniami powrotu do zdrowia (kto idzie?; Huskun z góry się wykręca). Jeśli burmistrzówna przyjmie zaproszenie drużyny, proponuję wysłać do niej Balina plus kogoś do asysty (Huskun się z góry wykręca). Jeśli odezwie się arcykapłan Katana, trzeba będzie posłać Gusłka (Huskun się wtedy chętnie podepnie, żeby popatrzeć na głowę konkurencyjnego kultu z bliska). Jeśli katanita się nie odezwie, Gusłek mógłby spędzić cały dzień na nauce ciągu dalszego Niewidzialności dla umarłych. Jeśli w karczmie pojawi się Srungo, Huskun bierze go na siebie, ale poprosi o asystę przy dyskretnej rozmowie Barthura. Ktoś ma jakieś własne plany lub sugestie?

Nie wiem za bardzo, co robić z ojcem Senil, wiedza Huskuna tak daleko nie sięga, ale wydaje mi się bardzo ważne, by ustalić jego prawdziwą tożsamość!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 stycznia 2014, 06:54

Żadnych wieści od córki burmistrza, ani od kapłana Katana. Rahbag może być nieco rozsierdzony tym, że nie daliście mu dobić paladyna oraz tym, że nie dostarczyliście obiecanego wina, które miał dostać jeszcze przed pojedynkiem.
Czyli idziecie spać po pracowitym dniu?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 15 stycznia 2014, 07:52

Sącząc w zamyśleniu piwo, krasnolud analizował znane i nieznane przypadki "odmiany". Wyjaśnienia kapłana, były w miarę precyzyjne.
I faktycznie - czy podobny przypadek znajduje się w ramach mojej wiedzy? Nawet jeśli tak, jeszcze nie komentuję.
Podbierając Huskunowi plasterek boczku, Bazookh czekał na rozwój sytuacji.
A jednocześnie WITAM :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 15 stycznia 2014, 09:59

Wyślijmy czarnemu to wino z samego rana, niech nie rozpowiada, że Gusłek rzuca słowa na wiatr. Plan dnia propnowany przez Ketha akceptuję. Co do ustalenia tożsamości ojca Senil - można śledzić człowieka, który ma się stawiać z raportem o stanie zdrowia chorego. O ile będzie się pojawiał zgodnie z ustaleniami dwakroć na dzień, można śledzić go etapami, żeby się nie zorientował. Pamiętajmy, że jeśli tamtym zależy na dyskrecji, to posłaniec może być ubezpieczany przez kogoś. Więc powoli. Po nitce do kłębka.
Czołem Denver.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 stycznia 2014, 10:20

Bazookh witaj, gdzieś ty był jak cię nie było?
Witaj Denver.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 15 stycznia 2014, 10:31

Rozmyślałem :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 stycznia 2014, 11:49

- Jeśli demon jakiś w ciele chorego siedzi, tedy go najlepiej wygotować pieruna. Starego trza do pieca rozgrzanego na trzy pionickie pocierze, a modlić się głośno i zobaczyta, że zły duch kominem ujdzie. Sam żech widzioł jak nasz wioskowy szaman na bagnie w takowy sposób demona przegnoł i trza rzec, że potężny to demon być musioł, bo jeszcze duszę nieboraka wziął w pierony ze sobą. - wypowiedział się olbrzym przypominając soboe jeden z udanych egzorcyzmów jakie widział w goblińskiej wiosce.

Wątek techniczny

Wino trzeba wysłać rycerzowi, a do pani burmistrz i katanickiego khana trzeba będzie jednak się chyba samemu ruszyć.

Witaj Denver w ekipie

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 stycznia 2014, 17:30

"Rezolutny Goblin", 40 dzień kepon-ranu, poranek

Nieulękli snuli plany na dzień kolejny, aż szeroko rozdziawiona paszcza Huskuna przypomniała wszystkim o zmęczeniu i senności. Wszakże wstali wczesnym rankiem, a ubiegła noc w dużej części zeszła im na penetracji piwnicy Frakiego.

Drużyna kielicha zajmował dwa sąsiadujące ze sobą pokoje gdzie udali się na spoczynek. Ranni tacy jak Barthur, Balin i Bazookh zmienili sobie opatrunki i nasmarowali rany balsamami od staruchy.
Spoiler!
Sny Gusłak były niespokojne. Pojawiły się w nim dziwne groźne postacie. Widział masowe mordy mieszkańców miasta. Płonęły stosy, stały szubienice, pręgierze i dyby. Ludzi zabijano na okrutne bezlitosne sposoby. Wszystko było przesiąknięte krwią, posoką i nieludzkim bestialstwem. Mordy dokonywane były przez zamaskowane postacie noszące zwierzęce maski skryte pod czarnymi szatami ze znakiem czaszki.

Pośrodku miasta stały dwa trony postawiony na górce ludzkich głów. Gusłek nie wiedział kto na nich zasiada, ale przenikały go ciarki i poczuł lęk i panikę.

Nagle cała sceneria zniknęła, a rynek zaroił się od tysięcy radosnym pijanych ludzi. Przy uginającym się od jadł stole siedział szeroko uśmiechnięty mężczyzna. Jego oczy płonęły radosnym błękitem. Mężczyzna przeszył wzrokiem kapłana Piana i powiedział:
- Eliksir Elissy. Eliksir Elissy Gusłku...
Spoiler!
Hukun zerwał się w środku nocy wyrywając spod poduszki sztylet. Warcząc rozejrzał się po pokoju szukając przyczyny jaka go zbudziła. Nic jednak nie dostrzegł. Za to w powietrzu unosił się zapach wyśmienitego jadła, miodu pitnego i jakiś taki kojarzący się z młódką uprawiającą zapasy miłosne.
Huskun przeszedł się do drzwi i okna sprawdzając czy są zamknięte. Już miał wracać do łóżka, gdy zauważył lekki blask zlokalizowany w okolicy głowy Gusłka. Podszedł tam i zerknął na zwróconą do ściany twarz czciciela Pana Kielicha. Oczy mentora skryte pod powiekami pałały złotym blaskiem....
Spoiler!
Bazookh długo nie mógł zasnąć starając się przypomnieć jak najwięcej informacji z licznych przeczytanych przez siebie ksiąg. Opętania, klątwy, przemiany, lykanotropia, nekromancja były jego głównymi zainteresowaniami. Słyszał o wieli przypadkach przemian. Zazwyczaj były natychmiastowe, trwałe lub czasowe. Ta jednak natychmiastową nie była.
Hmmmmm. Tak czytał o takim przypadku. Jeżeli dobrze pamiętał ofiara przemiany nosiła amulet chroniący przed metamorfozą, jednak siła klątwy była tak potworna, że powoli przełamywała siłę amuletu. Koniec końcem doszło do przemiany.

Był też opisany jeden przypadek wampiryzmu. Ofiara przemiany nosiła na sobie czar ochronny, który spowalniał przeminę. Trudno powiedzieć jaki byłby tego koniec, bo przemieniany nie wytrzymał psychicznie i popełnił samobójstwo co tylko przyspieszyło klątwę krwi i przemianę w wampira.
Spoiler!
Barthur przebudziło dziwne dławiące uczucie. Poczuł emanację mocy, która aż zjeżyła mu skórę. W powietrzu unosił się zapach wyśmienitego jadła, miodu pitnego i jakiś taki kojarzący się z młódką uprawiającą zapasy miłosne. Obrócił się na bok i ujrzał pochylającego się nad Gusłkiem Huskuna.
Ostatnio zmieniony 16 stycznia 2014, 04:10 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 stycznia 2014, 21:38

"Rezolutny Goblin", 40 dzień kepon-ranu, poranek

Odgłos cichego warczenia ugrzązł w gardle Huskuna, zastąpiony równie cichym westchnięciem żarliwego uniesienia. Goblin za czasów kultu Cycatego Mamuna nigdy nie doświadczył podobnego wrażenia, ale teraz w ułamku sekundy pojął, na co właściwie spogląda i czego jest świadkiem. Promieniująca od Gusłka złota poświata musiała mieć nadnaturalne znaczenie, to nie ulegało najmniejszej wątpliwości. Szczegóły owego transu co prawda nie były Huskunowi znane, ale słyszał wiele razy o wizjach zsyłanych wybrańcom przez ich bóstwa patronackie. Goblinowi przemknęło na chwilę przez myśl objawienie zesłane przez Oriaka - niezmiennie kojarzącego się Huskunowi ze złotem - wszelako po ledwie króciutkiej chwili akolita uznał ostatecznie, że ma do czynienia z jakimś niepojętym znakiem zesłanym z niebios przez Piana.

Nie chcąc budzić swego pryncypała zaklinacz wsadził sztylet za pasek nocnych portek i runął na kolana składając obie dłonie w kształt kielicha.
Nie, wcale nie jestem napalony na podnoszenie współczynników, ale jak takie doświadczenie nie zasługuje na trwały bonus do WI, to sam nie wiem, co zasłuży! :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 stycznia 2014, 23:18

Barthur był kompletnie zaskoczony, nagłym przebudzeniem i tym co ujrzał. Z jednej strony czuł niemozliwą do opisania boską manifestację, która nie mogła być tylko pięknym snem, bo mieszanina aromatów, jaka rozpływała się w nozdrzach wrózbity z pewnością nie była dziełem przypadku.

Tylko... Tylko ten zapach młódki uprawiającej miłosne zapasy... Pian nie wzbraniał czynów lubieżnych pomiędzy różnymi rasami, a nawet pomiędzy osobnikami tej samej płci. Każdy sposób był dobry aby chwalić pana kielicha, ale tego co ujrzał się nie spodziewał. Huskun chyba nachylał się nad śpiącym, wielebnym Gusłkiem, aby oddać mu hołd ustami. Barthur niemal zerwał się z posłania składając ręce w modlitewnym geście, bo na tak bezpośrednie obcowanie z Gusłkiem ochoty zbytniej nie miał:

- Wszelki duch Pana Kielicha chwali! - cicho zaintonował słowa modlitwy, padając na kolana i broń boże nie powstrzymując goblina od czynienia pianickiej ofiary.
Zakładam, że to co widzi Barthur, dzieje się jeszcze zanim Huskun pada na kolana;)

Chyba ora się pomodlić!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2014, 00:28

8art napisał(a):

broń boże nie powstrzymując goblina od czynienia pianickiej ofiary.
Niech Ci się nie wydaje, że mnie sprowokujesz! ;)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 stycznia 2014, 04:31

Spoiler!
"Rezolutny Goblin", 40 dzień kepon-ranu, przed świtem

Balin bardzo źle spał tej nocy. Cały czas przewracał się z boku na bok wiercąc się i złorzecząc. Co dziwne widział, że Bazookh również leży z otwartymi oczami. Porządnie usnął dopiero grubo po północy, a i tak zerwał się zbudzony niezrozumiałym lękiem.
Krasnolud zwalił wszystko na duchotę i ruszył do okna aby rozewrzeć okiennice.

Była jasna gwieździsta noc, a księżyc stał prawie w pełni. Powietrze było świeże, chłodne, wilgotne i niosące zapach morza. Balin wziął kilka głębokich oddechów i już miał ruszyć do łóżka, gdy spostrzegł coś niepokojącego.

Aura ciemności nad zgliszczami świątyni Morghlitha znikła. Teraz dokładnie było widać osmalone sadzą ruiny. Piętro budynku zawaliło się tworząc stertę okopconych gruzów, jednak główne wejście stało otworem.
Nie to jednak zwrócił uwagę Balina tylko dwa ciała leżące w pobliżu ogrodzenie i przewrócona latarnia oświetlająca pochylającą się nad nimi postać. Ów nieznajomy wpijał się w szyję jednego z ciał.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 stycznia 2014, 10:54

Nie mogąc usnąć i klnąc na duchotę Balin ruszył ku oknu, to co zobaczył obudziło go.
Ryknął na towarzyszy wstawać niecnoty za mną, ubierać się migiem biegniemy ku Świątyni Morghlitha, broń kurwa zabrać.
Żadnych pytań.

Budzę Bazookha potem budzimy innych.
Ostatnio zmieniony 16 stycznia 2014, 16:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 16 stycznia 2014, 12:44

Przychylam się, do tej grzecznej prośby
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2014, 21:10

"Rezolutny Goblin", 40 dzień kepon-ranu, przed brzaskiem

Wszczęty przez Balina rwetes zestresował Huskuna tak dalece, że biedny goblin straciwszy głowę zaczął na krasnoluda bezwiednie warczeć, po raz kolejny ulegając płynącemu z podświadomości nawykowi. Kiedy dotarł do niego sens słów brodatego kapłana, zaklinacz wpierw oblał się zimnym potem, później zaś chwycił jedną dłonią za swój skórzany kubrak, prawą zaś wyszperał spod wypchanego sianem materaca sprezentowany w zamku Nieulękłych magiczny sztylet.

Huskun nie wiedział, co Balinowi strzeliło do głowy i co go tak przeraziło, ale przyglądał się ruinom świątyni ukradkiem przez miniony wieczór i szczerze niepokoiła go pełna zalęknienia postawa stróżujących tam żołdaków. Jeśli Balin kazał gnać do uznanej za przeklętą świątyni, lepiej było zawczasu zadbać o dodatkową asekurację. Przez krótką chwilę Huskun żałował oddanego ariańskiemu kapłanowi na przechowanie amuletu, bo od nadmiaru głowa nie bolała i nosząc na szyi zarówno wisior w postaci pianickiego członka jak i ariańskie kryształowe cycki goblin mógł wydatnie zaważyć na życzliwości obu bóstw względem swej osoby, zaraz jednak zapomniał o tych pobożnych życzeniach przydepnięty niechcący przez miotającego się po pomieszczeniu Balina.

Wydawszy z siebie wizg przywodzący na myśl odgłos tarmoszonego za ogon kota, zaklinacz jął wciągać przez głowę zasznurowany kubrak, nie tracąc czasu na rozpinanie sprzączek i mamrocząc pod nosem wyjątkowo paskudne goblińskie przekleństwa.
Nie muszę chyba dodawać, że opuszczę karczmę ostatni, prawda? :P

ODPOWIEDZ