- Szaber?! - Chudzielec zrobił obrażoną minę: - no wiecie co? Nie udzielenie pomocy uchodźcom to jest jak sabotaż. Może wpakujmy generator przed wyruszeniem na akcje. Jak wrócimy może nie być czasu, a zostawić ludzi bez pomocy szkoda.
Widząc, że prośby i groźby nie przyniosą rezultatu zerknął na żołnierzy, którzy mieli pozostać przy wozie:
- może to wpakujecie jak nas nie będzie? Poproszę Strażnika o dodatek do waszego żołdu za pomoc uchodźcom.
Potem ruszył za zwiadowcami złorzecząc cicho całą drogę na niesprawiedliwość sierżanta.
PBF - Ścigając samego siebie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, przed kasynem
Mieszkańcy Primm mogli uchodzić za ludzi podejrzliwych i nieufnych wobec Republiki, mogli też żywić wobec jej przedstawicieli nieprzyjazne uczucia, nie można im jednak było odmówić odwagi i determinacji w zamiarze wykorzenienia zagrożenia, za jakie uchodzili w całej okolicy Kajdaniarze. Na wieść o prośbie porucznika Hayesa w przeciągu kilkunastu minut przed kasynem zgromadził się ponad tuzin uzbrojonych mężczyzn i kobiet dowodzony przez przedstawicieli miejskiej rady.
Kalifornijczycy wrócili z wojskowej części Primm na czas, by stać się świadkami podziału ochotników na cztery małe patrole mające spenetrować wyznaczone wcześniej sektory okalające Jean. Ubrani w republikańskie kamizelki i hełmy z miejsca ściągnęli na siebie uwagę miejscowych, zazdrośnie spoglądających zwłaszcza na ich wyciągnięte ze zbrojowni karabiny M-16.
- Macie może coś dla nas? - zapytał Fred McKinley, wskazując palcem na broń pastora - Znajdzie się takich więcej?
- Chwilowo nie - pokręcił głową porucznik. Towarzyszący mu najemnicy oraz kaznodzieja nic nie powiedzieli, chociaż każdy miał w pamięci widok dwóch tuzinów automatycznych karabinów składowanych w skrzyniach w namiocie kwatermistrza obozu.
- Jeśli poczynimy odpowiednie postępy w negocjacji warunków akcesji, być może uda mi się przeforsować program dozbrojenia lokalnej milicji - dodał Hayes - Ale w pierwszej kolejności musimy się zająć skazańcami. Jesteście gotowi do drogi?
- Jesteśmy - potwierdził nieco rozczarowany McKinley, ściskający w rękach wysłużony myśliwski sztucer - Możemy ruszać?
Mieszkańcy Primm mogli uchodzić za ludzi podejrzliwych i nieufnych wobec Republiki, mogli też żywić wobec jej przedstawicieli nieprzyjazne uczucia, nie można im jednak było odmówić odwagi i determinacji w zamiarze wykorzenienia zagrożenia, za jakie uchodzili w całej okolicy Kajdaniarze. Na wieść o prośbie porucznika Hayesa w przeciągu kilkunastu minut przed kasynem zgromadził się ponad tuzin uzbrojonych mężczyzn i kobiet dowodzony przez przedstawicieli miejskiej rady.
Kalifornijczycy wrócili z wojskowej części Primm na czas, by stać się świadkami podziału ochotników na cztery małe patrole mające spenetrować wyznaczone wcześniej sektory okalające Jean. Ubrani w republikańskie kamizelki i hełmy z miejsca ściągnęli na siebie uwagę miejscowych, zazdrośnie spoglądających zwłaszcza na ich wyciągnięte ze zbrojowni karabiny M-16.
- Macie może coś dla nas? - zapytał Fred McKinley, wskazując palcem na broń pastora - Znajdzie się takich więcej?
- Chwilowo nie - pokręcił głową porucznik. Towarzyszący mu najemnicy oraz kaznodzieja nic nie powiedzieli, chociaż każdy miał w pamięci widok dwóch tuzinów automatycznych karabinów składowanych w skrzyniach w namiocie kwatermistrza obozu.
- Jeśli poczynimy odpowiednie postępy w negocjacji warunków akcesji, być może uda mi się przeforsować program dozbrojenia lokalnej milicji - dodał Hayes - Ale w pierwszej kolejności musimy się zająć skazańcami. Jesteście gotowi do drogi?
- Jesteśmy - potwierdził nieco rozczarowany McKinley, ściskający w rękach wysłużony myśliwski sztucer - Możemy ruszać?
Zakładam, że bez dalszej zwłoki opuszczacie Primm, ale może ktoś ma jeszcze jakieś uwagi?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Na tę chwilę żadnych pytań
Oczywiście mam ze sobą moją ukochaną snajperkę ?
Kwestię dodatkowej do niej amunicji jak rozumiem
załatwiłam z porucznikiem za pomocą prześlicznego uśmiechu
Aha ! I jakąś dobra lornetkę
załatwiłam z porucznikiem za pomocą prześlicznego uśmiechu
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Problem w tym, że do snajperki nie masz żadnych naboi, bo w bazie RNK nie ma amunicji do Springfielda. Z oryginalnej broni został Ci tylko Glock, ale możesz dobrać M16 z pakietu pomocy humanitarnej, żebyś się nie czuł(a) zbyt naga! 
Nie pomyślałem o lornetkach, ale spoko, jedną Sue załatwi sobie właśnie na piękny uśmiech!
Nie pomyślałem o lornetkach, ale spoko, jedną Sue załatwi sobie właśnie na piękny uśmiech!