Strona 76 z 170

: 04 grudnia 2013, 13:44
autor: 8art
Barthur cały czas nie mógł się nadziwić, czemu półolbrzym zowie się czarnym rycerzem. O ile bał się odezwać głośno i wejść w tyradę Gusłka, albo co gorsza przerwać złowrogiemu rycerzowi, o tyle giermek, choć z mordy też nieprzyjemny typek, nie wydawał się wróżbicie aż tak niebezpieczny jak jego pan. Na wszelki wypadek delikatnie ścisnął rękojeść młota i dał upust palącej go od dłuższej chwili ciekawości:

- Panie Giermek, ja chyba czegoś nie rozumia, może bych mi wyłuszczył czemu on jest czorny rycerz, toć czorny być powinien jak w grubej bez świotła, a on przeca je blady jak śmietonka.

: 04 grudnia 2013, 14:27
autor: deliad
Ulice Rotgan-kir, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Usłyszawszy słowa Barthura giermek wybałuszył oczy i parsknął śmiechem. Przez dłuższy czas nie mógł go powstrzymać, a przechodni to przyśpieszali aby go jak najszybciej ominąć, najlepiej łukiem, lub przystawali i przyglądali się z zainteresowaniem.
Giermek gdy się nieco opanował ruszył w swoją stronę nie racząc skwitować pytania wróżbity żadnym komentarzem, a jego nawroty śmiechu było słychać, póki nie wszedł do karczmy.
Gdzie kierujecie swoje kroki, do alchemika czy może od razu na rynek?

: 04 grudnia 2013, 15:58
autor: namakemono
- Barthur, poczciwina z ciebie, ja ci to wszystko potem wyłuszczę. Jeno obiecaj mi, że takowe zagadki rozwiązywać, to ja ino, abo ktoś inszy ale z naszych druhów, pomagać ci będzie.
No dobra, niech i tak będzie. Trza by teraz do bazy wrócić, o beczki się wystarać i pomyśleć co też z nimi zrobić można, żeby ariadynowi pomocą służyły. Ale tak, żeby bez oszukiwania się obyło.

: 04 grudnia 2013, 16:38
autor: Dobro
- Będą się tłukli! - pojął radośnie gnom, na prędko ubierając się i budząc resztę kamratów. - Wstawać, nicponie! Wstawać! Ruszać tyłki, zaraz paladyn będzie się obtłukiwał z czarnym rycerzem! A zobaczycie, że będzie to nie lada widowisko!

Gnom zamyślił się na dwie sekundy i pomimo upałów chwycił płaszcz z kapturem i zbiegł na dół, zamawiając na szybko piwo z chłodnej piwniczki.
Piję szybko jeden kufelek piwa i nie czekając na resztę, pędzę na miejsce walki przeciskając się do 2 rzędu gapiów!

: 04 grudnia 2013, 18:46
autor: 8art
- O ile ten rycerz na chopa konkretnego wyglądo, to ten jego giermek to jakiś głupielok. Zamiast wyłuszczyć w czym rzecz się chichro jakby się ochlał. - Wzruszył ramionami wróżbita, nie rozumiejąc zachowania giermka. Wysłuchał tłumaczeń Gusłka i potarzył na słońce oceniając ile jeszcze mają czasu nim paladyn i wcale nie czarny rycerz spotkają się w szrankach na placyku przed karczmą.
Jeśli mamy jeszcze sporo czasu do pojedynku, to możemy zajrzeć do alchemika, w innym razie pójdziemy prosto na rynek.

: 04 grudnia 2013, 20:35
autor: Keth
Ulice Rotgan-kir, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Huskun nie posiadał się z dumy wobec błyskotliwości swego mentora, tak umiejętnie negocjującego z przerażającym czarnym rycerzem. Przepychając się przez dźwięczący gwarem i śmiechem tłum przechodniów goblin pogwizdywał radośnie pod nosem, rozglądając się jednocześnie z ciekawością wokół siebie. W latach spędzonych na mokradłach Turgulów zaklinacz nie miał sposobności do spędzania czasu w tak licznym gronie.

Kolorowy tłumek wibrował życiem, ciesząc się z pięknej pogody oraz emocjonującego widowiska jakie mieli dostarczyć mieszczanom dwaj świątynni rycerze.

- Wielce mądraśny Gusłaku, to była przebiegle chytruśna koncepcja - oznajmił goblin łapiąc swego pryncypała za rękaw kapłańskich szat - Ino patrzeć jakby ów czarny zaczął ci jeść z ręki... ale mówiąc szczerze, wolałbym, coby go ariadyn pochlastał, a nie odwrotnie.
Popieram Bartka - jeśli zdążymy do alchemika, to odwiedźmy go od razu; jeśli nie, zostajemy w miejscu pojedynku, żeby niczego nie przegapić. I tak sobie myślę, że Gusłek powinien jak najszybciej odwiedzić miejscowego krawca, coby sobie zamówić odświętne szaty na specjalne okazje, bo zakładam, że obecnie paraduje raczej w stroju podróżnym (kochany MG, pod pojęciem "odświętne" mam na myśli strój generujący namacalny bonus do PR i CH!). I może warto zainwestować w trochę eleganckiej kapłańskiej biżuterii?

: 04 grudnia 2013, 21:47
autor: Keth
Mam pytanie natury technicznej. Zasady mówią, że czarodziej bądź kapłan chcący nauczyć się nowego zaklęcia musi poświęcić na studiowanie formuły jeden dzień na każdy poziom kręgu. Jak to się przekłada na długość nauki i inne aktywności? Czy studiowanie inkantacji to 8, 10 czy 12 godzin? Przerwy pomiędzy dopuszczalne czy proces musi być jednolity? Co w takim razie z sikaniem i jedzeniem? Ostatnie pytanie jest nieco przewrotne, ale sens jest taki, że chciałbym wiedzieć, ile czasu dziennie Gusłek musi prześlęczeć nad księgą, a ile ewentualnie mógłby poświęcić na inne czynności? (choćby ów arbitraż w pojedynku).

Następna kwestia. Huskun zna swoje cztery czary autorytarnie i nie posiada własnej księgi. Gdyby taką nabył, czy potrafi dość dobrze pisać, by wpisać znane sobie formuły do księgi? (pytam zatroskany kiepskim poziomem wykształcenia Huskuna, bo nie wiadomo tak do końca, co mu tam jeszcze wtłoczono na zamku Nieulękłych do tej małej czaszki).

Umiejętność nr 10 w kaście czarodziejskiej traktuje o przepisywaniu do księgi formuł czarów z pamięci BĄDŹ kompletnej pisanej formuły, ALE nie mówi o czymś bardzo ważnym - po pierwsze, czy przepisujący musi znać dane zaklęcie? (czy też wystarczy mu podstawić pod nos księgę z nieznanym zaklęciem i poprosić o skopiowanie runoskryptu do drugiej księgi). Po drugie, czy czarodziej może kopiować wyłącznie czary własnej profesji czy też profesji pokrewnych? (inaczej mówiąc, czy wynajęty do przepisywania alchemik może skopiować wyłącznie formuły alchemiczne czy też poradzi sobie z czarnoksięskimi).

: 05 grudnia 2013, 08:11
autor: namakemono
Idźmy zatem do alchemika, potem do krawca (albo odwrotnie, w zależności od tego, co po drodze), a potem na rynek na miejsce pojedynku.

: 05 grudnia 2013, 11:10
autor: Araven
Balin zamierzał obejrzeć pojedynek wraz z innymi Nieulękłymi, ale miał wrażenie jakby tracili kontrolę nad tym co się tutaj działo.
Gotam-Gorze wspomóż swego sługę modlił się w duchu krasnolud, i pomóż mu rozwikłać to co się tutaj dzieje.

: 05 grudnia 2013, 15:34
autor: 8art
- Żech słyszoł że ten wosz alchemik to pijus stroszny i moczymorda. Niechybnie musi być Piana wiernym wyznawcą. Tak se myślę zatem, że jak jakieś interesa mamy do niego, to wartałoby doń z jakąwąś flaszeczką zajrzeć, którą ku czci pana wychlomy. - Barthurowi zachło w gardle, a każda okazja do złożenia małej ofiary była dobra.

: 06 grudnia 2013, 14:32
autor: deliad
Ulice Rotgan-kir, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Krawiec napatoczył się w niewielkiej kamienicy na pierwszym skrzyżowaniu drug. Gdy Gusłek wyłuszczył mu swoją sprawę, krawiec zaśmiał się nerwowo.

- Jak to ? Tak od razu. Przecie potrzebne na to kilka dni. Trza mierzyć, dopasowywać, dobierać materiały, poprawiać. Tak na dziś to się nie da
- odrzekł łysawy, chudy człowiek o fizjonomii szczura. Rozłożył ręce w geście niemocy.

Do krawca podeszła niewysoka czarnawa kobieta i szepnęła mu coś cicho do uch.
- Poszła do garów kobieto - warknął zdegustowany człowiek i popchnął ją w stronie bocznych drzwi.

- Ekhm - odkaszlnął - jeżeli ... hmmm.. jeżeli zależy ci na szatach kapłańskich... na już. Jest taka pewna możliwość. Mam ja gotowe nowiuteńkie szaty. Aksamit zdobiony złotą i srebrną nicią. Wielce gustowna i kunsztowna.

Gusłek widząc dziwne zachowanie krawca, zaczął wypytywać go o szatę szukając jakieś wady, czy też skazy.

- Widzisz Panie - krawiec w końcu przestał się opierać nagabywaniom i rzekł ściszając głos do szeptu - ta szata. Jest niemal gotowa. Zamówił ją u mnie pewien kapłan identycznej postawy jak i wasza. Ino zmarł zanim zdążył ją odebrać. To był kapłan Czaszkogłowego - zakończył ledwo słyszalnym głosem.

Po chwili wyciągnął czarną jak noc szatę o obfitych szerokich rękawach obszytych złotą nicią. Równie obszerny kaptur spływał na niemal do ziemi. Szata była bardzo dobrej jakości i nie posiadał, żadnych symboli religijnych.

- Przymierzta tanio sprzedam. Jedno za trzy złote monety, a jak mi ją przyniesiecie kiedy, to dohaftuje symbol waszego boga. To jak będzie.

W czasie gdy Gusłek spędzał czas u krawca, Barthur skoczył do leżącej nieopodal karczmy gdzie zaopatrzył się w kilka flaszeczek.
Szata jest dobrej jakości i wygląda na wygodną. Zapewni noszącemu +10 do PR i CH.
8art, co mają zawierać zakupione flaszeczki/

: 06 grudnia 2013, 14:43
autor: namakemono
- Mości krawcze, chętnie przystanę na twą propozycję, jeno mus nam coś uczynić, coby mnie gawiedź nie wzięła za spowiednika czarnego rycerza. Nie pytaj, proszę, o szczegóły. Dopłacę za fatygę, ale musim coś pogłówkować. Tak mi się widzi, że jak znajdziesz kawałek materii, jeno jasnej jakiejś koniecznie, wytniesz z niego kielich i w kilku miejscach nitką przyfastrugujesz, to kontent będę wielce. Nie oczekuję królewskiej roboty, byle się trzymało i byle było znać czyim żem jest sługą. Potem zaś szatę odniosę i solidnie poprawki zrobimy. Ale dziś mus mi wyglądać odświętnie, ale też pomylić mnie z obcej jakiejś, tfu, złej jakowejś religi kapłanem źle by było.

: 06 grudnia 2013, 15:07
autor: Keth
Krawiecki warsztat, przedpołudnie, 39 dzień kepon-ranu

Huskun stropił się nieco widząc piękne, ale zaraz jakieś takie nieco niepokojące szaty, natrętnie kojarzące mu się z mrocznymi kultami. Goblin już otwierał usta chcąc doradzić swemu mentorowi nieznaczne przeróbki, Gusłek jednak zdążył zaklinacza ubiec.

- Bardzo zacna szatka, świątobliwy Gusłaku - oznajmił akolita siląc się w obecności krawca na bardzo formalny ton - Iście godna tego, aby ją nosił na swym grzbiecie tak zacny i dostojny sługa Pana Kielicha. Ty zaś, dobry człeczku, dziękuj Pianowi za ten zaszczyt, że bóg ów skierował kroki swego ukochanego sługi w twe progi.

Huskunowi już chodziły po głowie złote obszycia na rękawach szat oraz podbitka kaptura wykonana z jakiegoś dobrej jakości futra, ale że czasu do rozpoczęcia rycerskiego pojedynku nie było już dużo, przytaknął skwapliwie pomysłowi kosmetycznych przeróbek, przynajmniej na obecną chwilę.
Za tę cenę szaty naprawdę się opłacają, podnosząc Prezencję Gusłka do 61 i Charyzmę do 90. Bierzemy!

Mam też od razu propozycję odnośnie samej inauguracji pojedynku. O ile się nie mylę, każdy kapłan w KC ma prawo do odmówienia dwóch modlitw błagalnych dziennie we własnej intencji. Gusłek ma obecnie Wiarę 94 i Zauważenie 16 (plus bonus z racji pianickiego miesiąca, którego wartości nie pamiętam: +10?). Może to dobry moment, aby pomodlić się na uboczu o wywarcie dobrego wrażenia na gapiach, którzy będą Gusłka słuchali?

: 06 grudnia 2013, 15:14
autor: namakemono
Dzięki Keth, że mi przypomniałeś. Wierzcie albo nie, ale miałem taki właśnie zamiar, jeno ze łba mię uleciało. Owszem, Gusłek bardzo gorąca chciałby się pomodlić. Po pierwsze o wywarcie dobrego wrażenia na gapiach (przyznam, że o tym nie pomyślałem), po drugie o zwycięstwo dla Paladyna. W zasadzie od tego zwycięstwa niemalże bezpośrednio zależne są dalsze losy Gusłka, więc w zasadzie to modlitwa we własnej intencji. Albo inaczej: o pomyślne dla Guslka rozstrzygnięcie pojedynku.

: 06 grudnia 2013, 16:43
autor: Keth
Panowie, chciałbym tutaj napomknąć o szerszych perspektywach naszej misji. Nie sposób zauważyć, że największym utrapieniem miejscowych są nieumarli, co chwila wyłażący z grobów bądź innych kryjówek. Ich aktywność ma zapewne coś wspólnego ze zniszczeniem świątyni Czaszkogłowego, dlatego w najbliższym czasie ważne będzie, abyśmy pozyskali jak najwięcej informacji na temat tego właśnie zajścia.

Huskun zabiega o jak najlepsze umocnienie pozycji drużyny w mieście, przede wszystkim osoby Gusłka. Mocna pozycja zapewni nam większą swobodę działania oraz dostęp do liczniejszych sojuszników. Tak sobie myślę, że na tę chwilę jedyną konkurencją dla Gusłka w sferze duchownej są miejscowi kapłani Katana i nimi niebawem też trzeba będzie się zająć.

Sojusz z arianami może nam się sowicie opłacić, bo jeśli paladyn wygra pojedynek, w duecie z chorowitym kapłanem będzie mógł solidnie wspierać Gusłka. Tu zatem trzeba pomyśleć, co zrobić, by postawić na nogi chorego ariańskiego duchownego. Jeśli pojedynek wygra czarny rycerz, będziemy mieli trudnego przeciwnika, bo raczej nie sądzę, by osobnik jego pokroju wszedł w układy z Nieulękłymi.

Niezależnie od wyniku pojedynku, Gusłek musi się na nim zaprezentować jako poważany kleryk i wytrawny dyplomata, a zarazem dać do zrozumienia gapiom, że stał się liczącym graczem na miejscowej scenie (przesłanie zarezerwowane w głównej mierze do jego wierzycieli, bo Huskun bynajmniej nie zamierza tracić pieniędzy na oddawanie im kapłańskego długu).

W najbliższym czasie musimy też spotkać się (mniej lub bardziej otwarcie) z najważniejszymi grupami interesu w mieście, bo zakładam, że wszystkie one ponoszą obecnie duże straty finansowe - z kupcami, rzemieślnikami, dokerami w porcie i rybakami. Mistrzu, czy w mieście są jakieś gildie tego pokroju?

I poproszę o przynajmniej pobieżną odpowiedź na pytania z postu #1132, bo od niej uzależniony jest w dużej mierze przebieg spotkania z alchemikiem.