PBF - Podstępna rubież
Odrapany wóz Leona wtoczył się za konwojem do centrum Princeton,ustawiając sie koło sobie juz znanych wozów,pickupa i czarnego forda.Silnik zgasł,zazgrzytały zawiasy i nieco zakurzony kierowca wynurzył sie z pojazdu mrużąc oczy i rozgladając sie po zapchanym placu.W życiu nie widział tak licznej zbieraniny pod bronią.Wyciągnął swój podręczny bagaż,otrzepał się i sierował sie w stronę pickupa.
-Zdaje się że szykuje się niezły burdel-
Spojrzał na siedzącego przy wozie:
-Idz szukać pestek,jestem spłukany,popilnuje-
-Zdaje się że szykuje się niezły burdel-
Spojrzał na siedzącego przy wozie:
-Idz szukać pestek,jestem spłukany,popilnuje-
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Dobra Leon, skoro zostajesz rzuć okiem na pikupa. My zaś Panowie chodźmy na zakupy. Jack wisisz mi 18 kapsli, to dobry moment by mi je oddać.
Techniczny:
Chcę się rozejrzeć wśród najemników i popytać, może któryś mi opchnie kamizelkę kevlarową + ew. hełm (chciałbym taką za 2 pancerza oprócz tnących, to chyba cywilna). Jak nie będzie to trudno, jakby mieli katanę też spróbuje ją kupić.
Techniczny:
Chcę się rozejrzeć wśród najemników i popytać, może któryś mi opchnie kamizelkę kevlarową + ew. hełm (chciałbym taką za 2 pancerza oprócz tnących, to chyba cywilna). Jak nie będzie to trudno, jakby mieli katanę też spróbuje ją kupić.
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2012, 18:15 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Jack wyszczerzył żeby do pamiętliwego Paula i wyciągnął zza pazuchy metalowe przedmioty. Przeliczył powoli i wybierając co ładniejsze podał na wyciągniętej ręce.
- To jesteśmy kwita, dzięki za pożyczkę i załatwienie kulek. Poszukajmy jakichś ciekawostek...
Skoro szykuje się większa rozróba, również chętnie rozejrzę się za czymś na grzbiet i ochronę uszu przed psami
- To jesteśmy kwita, dzięki za pożyczkę i załatwienie kulek. Poszukajmy jakichś ciekawostek...
Skoro szykuje się większa rozróba, również chętnie rozejrzę się za czymś na grzbiet i ochronę uszu przed psami
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Princeton, 6 maja 2055
Zgromadzeni w Princeton ludzie przynależeli w większości do kilku paramilitarnych gangów, ale było wśród nich również wielu samotnych strzelców, skuszonych wizją ekspedycji organizowanej przez młodego Sutherlanda. Już sama włóczęga po centrum miasta wystarczyła, by kurierzy pojęli w całej rozpiętość wizję przedsięwzięcia, tym samym zaś jasne stało się, dlaczego baron zgromadził w Princeton zmotoryzowaną armię.
- Mówię wam, to będą dobre żniwa - oświadczył z niezrozumiałą pewnością siebie zaniedbany włóczęga w obdartym stroju, noszący na plecach kontrastujący z całokształtem osoby automatyczny karabin, błyszczący czystością - Nikt dotąd nie ruszał Lexington, przynajmniej nikt z Federacji. To cholernie duże miasto, zawalone gamblami. Wywieziemy stamtąd fortunę.
- Kto wywiezie, ten zarobi - wtrącił kucający obok mężczyzna w blaszanym napierśniku domowej roboty, nadziewając na metalowy pręt złapanego gdzieś zdziczałego kota - Sutherland obiecał stałą stawkę dla najemnych kompanii, bez potrącania działek tych, którzy zginą, ale my będziemy mieli przejebane. Dam se łeb uciąć, że nas będą pchali przodem. Frajerzy zawsze mają przesrane.
- Sam jesteś frajer! - warknął obdartus odsłaniając w gniewnym grymasie poczerniałe pieńki zepsutych zębów - Ode mnie się odpierdol! Ja potrafię o siebie zadbać, szmaciarzu!
Gotowy do pieczenia zdobyczy na rożnie właściciel śmiecowej zbroi poderwał się z głośnym szczękiem postukujących o siebie elementów pancerza, ale zaraz cofnął dłoń od wiszącego przy pasie noża, ukucnął ponownie spoglądając w stronę nadchodzącego ulicą patrolu.
Pięciu niedbale ogolonych drabów sprawiałoby wrażenie zwykłych bandziorów, gdyby nie jednolita kolorystyka ich kuloodpornych kamizelek i czarnych chust na głowach. Wszyscy nosili na ramionach opaski w barwie krwistej czerwieni zdradzające przynależność do Czarnych Żmii, paramilitarnej bojówki walczącej regularnie pod rozkazami appalachańskich baronów. Kurierzy zdążyli się już zorientować, że to właśnie Czarne Żmije pełniły w Princeton rolę służb porządkowych; zauważyli też szybko, że najemnicy z konwoju z Peterstown wcale się z tego tytułu nie ucieszyli rozpoczynając wyważoną rywalizację ze Żmijami na wyzwiska oraz demonstracyjne obnoszenie się z bronią.
- Nie robić zadymy - oznajmił jeden z bojówkarzy spoglądając nie wieszczącym niczego dobrego wzrokiem na człowieka w blaszanej zbroi - Za kradzież obcięcie ucha, za napad lub zabójstwo stryczek. Pan Sutherland nie będzie się certolił z żadnymi leszczami, jasne?
Wątek techniczny
Sprawa zaczyna się powoli wyjaśniać. Wasz pryncypał szykuje tzw. żniwa - zbiorowy wyjazd na szabrowanie większego miasta. Tym razem padło na położony blisko trzysta mil na zachód Lexington, drugie co do wielkości przed Wojną miasto stanu Kentucky. Nigdy nie byliście w tamtych stronach, nie wiecie praktycznie nic na temat lokalnych społeczności czy specyficznych zagrożeń. Wieść niesie, przynoszona głównie przez wędrujących przez środkowe stany Indian, że to obszary skrajnie wyjałowione bronią chemiczną, silnie skażone różnymi nieprzyjaznymi ludziom środkami.
Aravenie, nikt nie zamierza rozstać się z kamizelką lub kataną (katany mówiąc szczerze nawet nigdzie na zauważyłeś), ale z boku rynku jest małe targowisko pełne złomu wszelakiego rodzaju. Jeśli chcecie się pobawić w gambling, możecie tam zajrzeć. Co więcej, otwiera się teraz pewne pole do popisu dla 8ART-a, ponieważ w takim skupisku ludzi na pewno przebywa mnóstwo chorych na rozmaite paskudztwa biedaków, więc odpowiednio się reklamując Ash na pewno będzie miał do 19.00 sporą menażerię potencjalnych klientów do obejrzenia.
Zgromadzeni w Princeton ludzie przynależeli w większości do kilku paramilitarnych gangów, ale było wśród nich również wielu samotnych strzelców, skuszonych wizją ekspedycji organizowanej przez młodego Sutherlanda. Już sama włóczęga po centrum miasta wystarczyła, by kurierzy pojęli w całej rozpiętość wizję przedsięwzięcia, tym samym zaś jasne stało się, dlaczego baron zgromadził w Princeton zmotoryzowaną armię.
- Mówię wam, to będą dobre żniwa - oświadczył z niezrozumiałą pewnością siebie zaniedbany włóczęga w obdartym stroju, noszący na plecach kontrastujący z całokształtem osoby automatyczny karabin, błyszczący czystością - Nikt dotąd nie ruszał Lexington, przynajmniej nikt z Federacji. To cholernie duże miasto, zawalone gamblami. Wywieziemy stamtąd fortunę.
- Kto wywiezie, ten zarobi - wtrącił kucający obok mężczyzna w blaszanym napierśniku domowej roboty, nadziewając na metalowy pręt złapanego gdzieś zdziczałego kota - Sutherland obiecał stałą stawkę dla najemnych kompanii, bez potrącania działek tych, którzy zginą, ale my będziemy mieli przejebane. Dam se łeb uciąć, że nas będą pchali przodem. Frajerzy zawsze mają przesrane.
- Sam jesteś frajer! - warknął obdartus odsłaniając w gniewnym grymasie poczerniałe pieńki zepsutych zębów - Ode mnie się odpierdol! Ja potrafię o siebie zadbać, szmaciarzu!
Gotowy do pieczenia zdobyczy na rożnie właściciel śmiecowej zbroi poderwał się z głośnym szczękiem postukujących o siebie elementów pancerza, ale zaraz cofnął dłoń od wiszącego przy pasie noża, ukucnął ponownie spoglądając w stronę nadchodzącego ulicą patrolu.
Pięciu niedbale ogolonych drabów sprawiałoby wrażenie zwykłych bandziorów, gdyby nie jednolita kolorystyka ich kuloodpornych kamizelek i czarnych chust na głowach. Wszyscy nosili na ramionach opaski w barwie krwistej czerwieni zdradzające przynależność do Czarnych Żmii, paramilitarnej bojówki walczącej regularnie pod rozkazami appalachańskich baronów. Kurierzy zdążyli się już zorientować, że to właśnie Czarne Żmije pełniły w Princeton rolę służb porządkowych; zauważyli też szybko, że najemnicy z konwoju z Peterstown wcale się z tego tytułu nie ucieszyli rozpoczynając wyważoną rywalizację ze Żmijami na wyzwiska oraz demonstracyjne obnoszenie się z bronią.
- Nie robić zadymy - oznajmił jeden z bojówkarzy spoglądając nie wieszczącym niczego dobrego wzrokiem na człowieka w blaszanej zbroi - Za kradzież obcięcie ucha, za napad lub zabójstwo stryczek. Pan Sutherland nie będzie się certolił z żadnymi leszczami, jasne?
Wątek techniczny
Sprawa zaczyna się powoli wyjaśniać. Wasz pryncypał szykuje tzw. żniwa - zbiorowy wyjazd na szabrowanie większego miasta. Tym razem padło na położony blisko trzysta mil na zachód Lexington, drugie co do wielkości przed Wojną miasto stanu Kentucky. Nigdy nie byliście w tamtych stronach, nie wiecie praktycznie nic na temat lokalnych społeczności czy specyficznych zagrożeń. Wieść niesie, przynoszona głównie przez wędrujących przez środkowe stany Indian, że to obszary skrajnie wyjałowione bronią chemiczną, silnie skażone różnymi nieprzyjaznymi ludziom środkami.
Aravenie, nikt nie zamierza rozstać się z kamizelką lub kataną (katany mówiąc szczerze nawet nigdzie na zauważyłeś), ale z boku rynku jest małe targowisko pełne złomu wszelakiego rodzaju. Jeśli chcecie się pobawić w gambling, możecie tam zajrzeć. Co więcej, otwiera się teraz pewne pole do popisu dla 8ART-a, ponieważ w takim skupisku ludzi na pewno przebywa mnóstwo chorych na rozmaite paskudztwa biedaków, więc odpowiednio się reklamując Ash na pewno będzie miał do 19.00 sporą menażerię potencjalnych klientów do obejrzenia.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Weszli w tłum. Dwie setki nieogolonych i nieumytch ciał darły się, rozmawiały, otwierały puszki z żarciem dla kotów, ktoś oddawał na uboczu potrzeby fizjologiczne. Kilku gości popijało samogon z brudnej butelki, a jakiś typek wdychał łapczywie powietrze z foliowej siatki. Rozpreżenie najemników było widoczne.
- Trzymajmy się razem. W takim tłumie nabuzowanych gości niełatwo o zadymę. - Znacząco wskazał na gościa trachającego klej, czy jakieś inne chemiczne świństwo.
Wątek techniczny
W miarę możliwości chciałbym zaopatrzeć się w amunicję do strzelającego arsenału. Co mogę kupię, resztę spróbuje spłacić usługami medycznymi: usuwaniem czyraków, swędzących wysypek, tudzież doszywaniem uszu odgryzionych przez bezpańskie pieski;)
Keth, mam nadzieję, że nie zagalopowałem się z kolorytem obozowiska;)
- Trzymajmy się razem. W takim tłumie nabuzowanych gości niełatwo o zadymę. - Znacząco wskazał na gościa trachającego klej, czy jakieś inne chemiczne świństwo.
Wątek techniczny
W miarę możliwości chciałbym zaopatrzeć się w amunicję do strzelającego arsenału. Co mogę kupię, resztę spróbuje spłacić usługami medycznymi: usuwaniem czyraków, swędzących wysypek, tudzież doszywaniem uszu odgryzionych przez bezpańskie pieski;)
Keth, mam nadzieję, że nie zagalopowałem się z kolorytem obozowiska;)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Princeton, 6 maja 2055
Rozstawione na niewielkim placyku prowizoryczne stragany i kramiki zawalone były mnóstwem mniej lub bardziej przydatnego złomu, od rozbebeszonych pralek po części komputerów, od tłumików po wycieraczki i żarówki samochodowe. Paul obejrzał uważnie kilka zestawów radia samochodowego, ale znalazł jedynie jeden sprawny odtwarzacz płyt DVD, w dodatku właściciel zażądał za urządzenie niebotycznej kwoty czterdziestu kapsli oferując w zamian w cenie całości pięć podniszczonych płyt z piosenkami country.
Gdyby Radeford nie został przy wozach, mógłby mówić o większym szczęściu, bo w tłumku targujących się zażarcie o najmniejszy drobiazg handlarzy znalazłby dziwacznego człowieczka o skudlonej długiej brodzie przydającej mu wyglądu biblijnego pustelnika, wciśniętego w róg placyku z rozłożoną na przetartym kocu kolekcją starych religijnych czasopism, uszczuploną o wiele wydartych kartek, poplamioną i pokrytą koślawymi epitetami o wyraźnie antyklerykalnym wydźwięku.
- Nudzisz się? - za plecami Asha rozległ się niski kobiecy głos, skalą chrapliwości podnoszący mężczyźnie włoski na karku. Spojrzawszy przez ramię paramedyk ujrzał młodą dziewczynę o drapieżnie umalowanych henną oczach, ubraną w podarte siatkowe pończochy i kusą spódniczkę, znad paska której wyzierał wzbogacony o wielki kolczyk pępek.
Nieznajoma wlepiła w Asha spojrzenie pary niewiarygodnie niebieskich oczu, przywodzących na myśl toń górskiego jeziora, którego zdjęcia mężczyzna widział kiedyś w starej gazecie, nim wrzucił ją do ogniska.
- Jak się nudzisz, mogę ci zrobić laskę - zaproponowała posiadaczka oszałamiająco niebieskich oczu i kolczyka w pępku, uśmiechając się do skamieniałego z wrażenia rozmówcy - Za dziesięć kapsli, nie pożałujesz. Możemy też w troje albo czworo jak twoi kolesie mają kasę, mnie tam obojętne, nie takie rzeczy się robiło.
Wątek techniczny
Mam nadzieję, że romantyczna propozycja zrobiła odpowiednie wrażenie! Jeśli ktoś chce skorzystać, wyskakujcie z gambli! Poniżej zamieściłem wykaz innych dóbr i usług dostępnych na targowisku, jeśli ktoś będzie zainteresowany.
- samochodowy odtwarzacz DVD za 40 kapsli,
- zbiór gazetek Świadków Jehowy za 15 kapsli,
- ręcznie skręcane papierosy z niewielkim dodatkiem zwietrzałego tytoniu za 1 kapsel od sztuki,
- naboje 9mm pasujące do Uzi lub Beretty za 3 kapsle od sztuki,
- naboje 0.38 pasujące do S&W za 2 kapsle od sztuki,
- wycieraczki do Canyona za 5 kapsli,
- rękawice robocze w dobrym stanie za 5 kapsli.
Szalejcie, wydawajcie oszczędności, ale pamiętajcie, dopiero wieczorem dowiecie się od barona jak właściwie wyglądają warunki pracy dla niego (również te finansowe). Kwestię leczenia za pieniądze rozliczę niebawem osobno.
Rozstawione na niewielkim placyku prowizoryczne stragany i kramiki zawalone były mnóstwem mniej lub bardziej przydatnego złomu, od rozbebeszonych pralek po części komputerów, od tłumików po wycieraczki i żarówki samochodowe. Paul obejrzał uważnie kilka zestawów radia samochodowego, ale znalazł jedynie jeden sprawny odtwarzacz płyt DVD, w dodatku właściciel zażądał za urządzenie niebotycznej kwoty czterdziestu kapsli oferując w zamian w cenie całości pięć podniszczonych płyt z piosenkami country.
Gdyby Radeford nie został przy wozach, mógłby mówić o większym szczęściu, bo w tłumku targujących się zażarcie o najmniejszy drobiazg handlarzy znalazłby dziwacznego człowieczka o skudlonej długiej brodzie przydającej mu wyglądu biblijnego pustelnika, wciśniętego w róg placyku z rozłożoną na przetartym kocu kolekcją starych religijnych czasopism, uszczuploną o wiele wydartych kartek, poplamioną i pokrytą koślawymi epitetami o wyraźnie antyklerykalnym wydźwięku.
- Nudzisz się? - za plecami Asha rozległ się niski kobiecy głos, skalą chrapliwości podnoszący mężczyźnie włoski na karku. Spojrzawszy przez ramię paramedyk ujrzał młodą dziewczynę o drapieżnie umalowanych henną oczach, ubraną w podarte siatkowe pończochy i kusą spódniczkę, znad paska której wyzierał wzbogacony o wielki kolczyk pępek.
Nieznajoma wlepiła w Asha spojrzenie pary niewiarygodnie niebieskich oczu, przywodzących na myśl toń górskiego jeziora, którego zdjęcia mężczyzna widział kiedyś w starej gazecie, nim wrzucił ją do ogniska.
- Jak się nudzisz, mogę ci zrobić laskę - zaproponowała posiadaczka oszałamiająco niebieskich oczu i kolczyka w pępku, uśmiechając się do skamieniałego z wrażenia rozmówcy - Za dziesięć kapsli, nie pożałujesz. Możemy też w troje albo czworo jak twoi kolesie mają kasę, mnie tam obojętne, nie takie rzeczy się robiło.
Wątek techniczny
Mam nadzieję, że romantyczna propozycja zrobiła odpowiednie wrażenie! Jeśli ktoś chce skorzystać, wyskakujcie z gambli! Poniżej zamieściłem wykaz innych dóbr i usług dostępnych na targowisku, jeśli ktoś będzie zainteresowany.
- samochodowy odtwarzacz DVD za 40 kapsli,
- zbiór gazetek Świadków Jehowy za 15 kapsli,
- ręcznie skręcane papierosy z niewielkim dodatkiem zwietrzałego tytoniu za 1 kapsel od sztuki,
- naboje 9mm pasujące do Uzi lub Beretty za 3 kapsle od sztuki,
- naboje 0.38 pasujące do S&W za 2 kapsle od sztuki,
- wycieraczki do Canyona za 5 kapsli,
- rękawice robocze w dobrym stanie za 5 kapsli.
Szalejcie, wydawajcie oszczędności, ale pamiętajcie, dopiero wieczorem dowiecie się od barona jak właściwie wyglądają warunki pracy dla niego (również te finansowe). Kwestię leczenia za pieniądze rozliczę niebawem osobno.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ash przyglądał się dziwnym wybroczynom na ciele prostytuki. Lekarzowi asystował tłumek gości, który mimo próśb i gróźb lekarza nie zamierzał odejśc nawet na krok i bezwtydnie przyglądał się nieco bardziej roznegliżowanej prostytutce. Jakiś brodaty, sapiący typ trzymał łapy w kieszeniach spodni zawzięcie bawiąc się zawartością gaci.
- Naprawdę nie pijesz alkoholu w dużych ilościach? - podrapał się po głowie. - Kiły wrodzonej nie masz, bo nie ma żadnych innych, charakterystycznych objawów: perforacji, zmian w uzębieniu itp. Mówisz, że nie pijesz, a wątroba wydaje się działać poprawnie. Marskość też odpada, Tyfus też. Nie leżałaś długo chora ani nic? - Dziewczyna o pięknych, niebieskich oczach znów zaprzeczyła. - Jedyne co mi przychodzi do głowy to zaburzenia krążenia. Ale nic nie na to nie poradzę Kochanie. Odżywiaj się w miarę zdrowo. Słyszałem, że niedaleko Clevland jest jakiś przedwojenny spec od chorób krążenia, Dr D House albo D Howser. Zakażenie z pępka powinno ustąpić za kilka dni. Ale te wybroczyny... Przykro mi, ale nie będę wysnuwał diagnozy, która może okazać się mylna i Ci nie pomoże, a ja zgolę Cię na kasę. Aha zainwestuj w jakiś płyn do soczewek, bo zapalenie spojówek Cię dopadnie...
Dziewczyna ubierała skromne ubranie. Ash szepnął jej do ucha:
- Masz cholernego farta, że nie masz jakiegoś trypra albo innego syfu, a jeżeli masz to dopiero coś złapałaś. Na Boga zabezpieczaj się prezerwatywą, jeśli masz możliwość. Te typy przenoszą pewnie wszystkie choróbska świata. Wiesz ile będziesz musiała wysrać na antybiotyki, jak Cie coś dopadnie? Całkiem ładna z Ciebie laska. Znajdź sobie jakiegoś faceta i rzuć to w cholerę. Taka lekarska rada Darling, choć zrobisz co zechcesz. Następny!
Wątek techniczny
Jakie to ma znaczenie? I tak połowa z tych diagnoz nie będzie nawet miała szansy się sprawdzić. Ci goście wcześniej czy później, zostaną przez kogoś lub coś wypłaszczeni, zanim pojawią się prawdziwe symptomy choroby
Ash jest w porządku gościem, z zasadami. Jak naprawdę nie wiem o co chodzi to mówie gościowi prawdę. Że nie wiem co mu dolega i musi znaleźć kogoś innego. Też kupię rękawice robocze i amunicję, taką żeby do broni pasowała
[KETH] Nie twierdzę, że Ash kłamie, tylko że może się czasami pomylić!
- Naprawdę nie pijesz alkoholu w dużych ilościach? - podrapał się po głowie. - Kiły wrodzonej nie masz, bo nie ma żadnych innych, charakterystycznych objawów: perforacji, zmian w uzębieniu itp. Mówisz, że nie pijesz, a wątroba wydaje się działać poprawnie. Marskość też odpada, Tyfus też. Nie leżałaś długo chora ani nic? - Dziewczyna o pięknych, niebieskich oczach znów zaprzeczyła. - Jedyne co mi przychodzi do głowy to zaburzenia krążenia. Ale nic nie na to nie poradzę Kochanie. Odżywiaj się w miarę zdrowo. Słyszałem, że niedaleko Clevland jest jakiś przedwojenny spec od chorób krążenia, Dr D House albo D Howser. Zakażenie z pępka powinno ustąpić za kilka dni. Ale te wybroczyny... Przykro mi, ale nie będę wysnuwał diagnozy, która może okazać się mylna i Ci nie pomoże, a ja zgolę Cię na kasę. Aha zainwestuj w jakiś płyn do soczewek, bo zapalenie spojówek Cię dopadnie...
Dziewczyna ubierała skromne ubranie. Ash szepnął jej do ucha:
- Masz cholernego farta, że nie masz jakiegoś trypra albo innego syfu, a jeżeli masz to dopiero coś złapałaś. Na Boga zabezpieczaj się prezerwatywą, jeśli masz możliwość. Te typy przenoszą pewnie wszystkie choróbska świata. Wiesz ile będziesz musiała wysrać na antybiotyki, jak Cie coś dopadnie? Całkiem ładna z Ciebie laska. Znajdź sobie jakiegoś faceta i rzuć to w cholerę. Taka lekarska rada Darling, choć zrobisz co zechcesz. Następny!
Wątek techniczny
Jakie to ma znaczenie? I tak połowa z tych diagnoz nie będzie nawet miała szansy się sprawdzić. Ci goście wcześniej czy później, zostaną przez kogoś lub coś wypłaszczeni, zanim pojawią się prawdziwe symptomy choroby
Ash jest w porządku gościem, z zasadami. Jak naprawdę nie wiem o co chodzi to mówie gościowi prawdę. Że nie wiem co mu dolega i musi znaleźć kogoś innego. Też kupię rękawice robocze i amunicję, taką żeby do broni pasowała
[KETH] Nie twierdzę, że Ash kłamie, tylko że może się czasami pomylić!
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2012, 21:36 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
Leon pod nieobecność kamratów wytargał z bagażnika wozu niedużą tablicę opierając ją o bok pojazdu.Na kilku deseczkach niewprawną ręką namazany był napis ''MECHANIK''.Za pomocą klucza umocował ją na dachu,po czym wdrapał sie na swojego składaka i dołaczył o ogólnego jazgotu
-MECHANIK!!TANI,SZYBKI I SKUTECZNY!!-ryknął
-MECHANIK!!TANI,SZYBKI I SKUTECZNY!!-ryknął
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Leon, jeżeli dobrze pamiętam? - kaznodzieja zagadnął do typka z sąsiedniego wozu.
- Chyba nie miałem okazji się przedstawić. Jestem Ebenezer Radeford, głosiciel słowa Bożego.
- Twój szew często organizuje takie wypady? - zagadnął.
Radeford umila sobie czas starając dowiedzieć się jak najwięcej o ich nowym pracodawcy.
Wątek techniczny:
Jak reszta wróci to spadamy na obrzeża.
- Chyba nie miałem okazji się przedstawić. Jestem Ebenezer Radeford, głosiciel słowa Bożego.
- Twój szew często organizuje takie wypady? - zagadnął.
Radeford umila sobie czas starając dowiedzieć się jak najwięcej o ich nowym pracodawcy.
Wątek techniczny:
Jak reszta wróci to spadamy na obrzeża.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Princeton, 6 maja 2055
W centrum miasteczka było zbyt tłoczno, by znaleźć choćby minimalnie zadowalające lokum, toteż kurierzy wycofali się przezornie na zrujnowane przedmieścia, odnajdując względnie zadaszony stary garaż położony na obrzeżach zawalonego kilkupiętrowego budynku. Blaszana konstrukcja garażu okazała się dość obszerna, by pomieścić obydwa samochody, zaś nadbudowane pierwsze piętro oferowało nieznacznie cuchnące stęchlizną pokoiki będące kiedyś zapewne biurem mechanika samochodowego. Wędrowni łupieżcy zdążyli już niemal wszystko z Princeton wynieść, ale ich uwadze uszło kilka krzeseł i prostokątny stolik, toteż zdejmujący z ramion plecaki mężczyźni mogli w końcu spokojnie usiąść.
- Nie jest najgorzej - uznał na głos Paul, stając u szczytu prowadzących na pięterko schodów i spoglądając w dół na zaparkowane burta w burtę wozy - Podłoga wygląda na suchą, znaczy się dach nie przecieka.
- Jest parę dziur w ścianach na parterze - zauważył trzeźwo Leon, który zdążył już zajrzeć w większość kątów - Zapcha się gruzem, żeby szczury nie właziły i już.
- Słyszeliście, że jedziemy do Lexington - powiedział Jack siadając okrakiem na jednym z krzeseł - Szykuje się ostra jazda. Albo Sutherland wie coś, o czym my nie wiemy i uzbroił się na specjalną okazję albo zamierza wywieźć z miasta tyle towaru, żeby się ustawić finansowo na następne dziesięć lat. Znacie kogokolwiek, kto tam już kiedyś był?
- W Lexington? Nie słyszałem - zaprzeczył ruchem głowy Ash - Niby bardzo struty region, mnóstwo syfu tam zostało po pierwszych latach Wojny. Ziemia przeżarta chemią na całe metry w dół.
- Skąd wiesz jak nigdy tam nie byłeś? - zapytał Radeford siadając w kucki wprost na podłodze i opierając się plecami o ścianę.
- Gadałem kiedyś z ludźmi pod Detroit, którzy przyszli z zachodu - wyjaśnił paramedyk zdejmując z głowy hełm i przeczesując palcami włosy - Do samego miasta nie wjeżdżali, ale parę mil od przedmieść widzieli stare tablice ostrzegawcze przed skażeniem.
- Trzeba uważać, żeby się nie dać wypchać do przodu - zaznaczył Wilson odkręcając kurek manierki - Możemy wjechać przez przypadek w syf, który nas na miejscu zabije.
- Obejrzałem niektóre wozy na rynku - Leon uniósł znacząco brwi, odchylając się w balansującym na tylnych nogach krześle - Sutherland dobrze się przygotował. Czarne Żmije mają przynajmniej dwa samochody diagnostyczne z miernikami promieniowania i czujnikami skażenia chemicznego. Jeśli przyłożą się do roboty, wyłapią nawet jakieś pierdzielone wirusy Molocha, gdyby tam były.
- Pytanie, czy będą chcieli się przyłożyć - odburknął Salt - Nie zapominaj, że baronciątko wywaliło kupę kasy na tę wyprawę. Jak dojedziemy na pięćdziesiąt mil do Lexington i się okaże, że dalej jest zbyt niebezpiecznie, będzie udupiony. Nie chcę być wredny, ale na jego miejscu wyłączyłbym te wszystkie czujniki i szmery bajery, a potem wysłał w ruiny takich szaraczków jak my właśnie. I wyciągał z miasta wszystko warte choć gambla, dopóki nie zdechniemy.
- Wcale się nie zdziwię jak się okaże, że on już tam był ze zwiadem - wzruszył ramionami Kennedy - Obczaił sprawę, pomierzył co trzeba, a dopiero potem ściągnął ludzi do roboty.
- Szkoda tylko, że nie pomyślał wcześniej, kogo bierze - Paul skończył pić niesmaczną, przesiąkniętą chlorem wodę, zakorkował ponownie manierkę - Te cwaniaczki, co z nami przyjechały z Peterstown to jakieś zakapiory z dalekiego południa. Zauważyliście ich akcent? Wyglądają mi na banditosów z Hegemonii i dam sobie łeb uciąć, że będą się cały czas żarli z Czarnymi Żmijami.
- I co ci do tego? - odparł Jack - Pilnuj, żebyś nie wjechał na linię strzału, a będzie dobrze. Im więcej trupów, tym więcej ciał do szabrowania, a ani jedni ani drudzy na biednych nie wyglądają. Nie pamiętasz już jak żeśmy się obłowili pod Red Oak Ridge?
- Strzeż się takich słów, synu, albowiem zbytnia pewność siebie jest pychą, a Pan zwykł srogo karać pyszałków - oświadczył karcącym tonem Radeford.
Wątek techniczny
I tak leci czas na tych męskich pogaduchach. Zakładam, że Leon przyzna się do pochodzenia z Detroit i opowie co nieco o swoim podrasowanym speederze, a Ash udzieli nowym znajomym wykładu na temat konieczności mycia rąk przed każdym posiłkiem i dotrwacie wspólnie do 19.00 - godziny zero!
W centrum miasteczka było zbyt tłoczno, by znaleźć choćby minimalnie zadowalające lokum, toteż kurierzy wycofali się przezornie na zrujnowane przedmieścia, odnajdując względnie zadaszony stary garaż położony na obrzeżach zawalonego kilkupiętrowego budynku. Blaszana konstrukcja garażu okazała się dość obszerna, by pomieścić obydwa samochody, zaś nadbudowane pierwsze piętro oferowało nieznacznie cuchnące stęchlizną pokoiki będące kiedyś zapewne biurem mechanika samochodowego. Wędrowni łupieżcy zdążyli już niemal wszystko z Princeton wynieść, ale ich uwadze uszło kilka krzeseł i prostokątny stolik, toteż zdejmujący z ramion plecaki mężczyźni mogli w końcu spokojnie usiąść.
- Nie jest najgorzej - uznał na głos Paul, stając u szczytu prowadzących na pięterko schodów i spoglądając w dół na zaparkowane burta w burtę wozy - Podłoga wygląda na suchą, znaczy się dach nie przecieka.
- Jest parę dziur w ścianach na parterze - zauważył trzeźwo Leon, który zdążył już zajrzeć w większość kątów - Zapcha się gruzem, żeby szczury nie właziły i już.
- Słyszeliście, że jedziemy do Lexington - powiedział Jack siadając okrakiem na jednym z krzeseł - Szykuje się ostra jazda. Albo Sutherland wie coś, o czym my nie wiemy i uzbroił się na specjalną okazję albo zamierza wywieźć z miasta tyle towaru, żeby się ustawić finansowo na następne dziesięć lat. Znacie kogokolwiek, kto tam już kiedyś był?
- W Lexington? Nie słyszałem - zaprzeczył ruchem głowy Ash - Niby bardzo struty region, mnóstwo syfu tam zostało po pierwszych latach Wojny. Ziemia przeżarta chemią na całe metry w dół.
- Skąd wiesz jak nigdy tam nie byłeś? - zapytał Radeford siadając w kucki wprost na podłodze i opierając się plecami o ścianę.
- Gadałem kiedyś z ludźmi pod Detroit, którzy przyszli z zachodu - wyjaśnił paramedyk zdejmując z głowy hełm i przeczesując palcami włosy - Do samego miasta nie wjeżdżali, ale parę mil od przedmieść widzieli stare tablice ostrzegawcze przed skażeniem.
- Trzeba uważać, żeby się nie dać wypchać do przodu - zaznaczył Wilson odkręcając kurek manierki - Możemy wjechać przez przypadek w syf, który nas na miejscu zabije.
- Obejrzałem niektóre wozy na rynku - Leon uniósł znacząco brwi, odchylając się w balansującym na tylnych nogach krześle - Sutherland dobrze się przygotował. Czarne Żmije mają przynajmniej dwa samochody diagnostyczne z miernikami promieniowania i czujnikami skażenia chemicznego. Jeśli przyłożą się do roboty, wyłapią nawet jakieś pierdzielone wirusy Molocha, gdyby tam były.
- Pytanie, czy będą chcieli się przyłożyć - odburknął Salt - Nie zapominaj, że baronciątko wywaliło kupę kasy na tę wyprawę. Jak dojedziemy na pięćdziesiąt mil do Lexington i się okaże, że dalej jest zbyt niebezpiecznie, będzie udupiony. Nie chcę być wredny, ale na jego miejscu wyłączyłbym te wszystkie czujniki i szmery bajery, a potem wysłał w ruiny takich szaraczków jak my właśnie. I wyciągał z miasta wszystko warte choć gambla, dopóki nie zdechniemy.
- Wcale się nie zdziwię jak się okaże, że on już tam był ze zwiadem - wzruszył ramionami Kennedy - Obczaił sprawę, pomierzył co trzeba, a dopiero potem ściągnął ludzi do roboty.
- Szkoda tylko, że nie pomyślał wcześniej, kogo bierze - Paul skończył pić niesmaczną, przesiąkniętą chlorem wodę, zakorkował ponownie manierkę - Te cwaniaczki, co z nami przyjechały z Peterstown to jakieś zakapiory z dalekiego południa. Zauważyliście ich akcent? Wyglądają mi na banditosów z Hegemonii i dam sobie łeb uciąć, że będą się cały czas żarli z Czarnymi Żmijami.
- I co ci do tego? - odparł Jack - Pilnuj, żebyś nie wjechał na linię strzału, a będzie dobrze. Im więcej trupów, tym więcej ciał do szabrowania, a ani jedni ani drudzy na biednych nie wyglądają. Nie pamiętasz już jak żeśmy się obłowili pod Red Oak Ridge?
- Strzeż się takich słów, synu, albowiem zbytnia pewność siebie jest pychą, a Pan zwykł srogo karać pyszałków - oświadczył karcącym tonem Radeford.
Wątek techniczny
I tak leci czas na tych męskich pogaduchach. Zakładam, że Leon przyzna się do pochodzenia z Detroit i opowie co nieco o swoim podrasowanym speederze, a Ash udzieli nowym znajomym wykładu na temat konieczności mycia rąk przed każdym posiłkiem i dotrwacie wspólnie do 19.00 - godziny zero!
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2012, 22:55 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.