Strona 8 z 34

: 23 kwietnia 2016, 17:47
autor: Keth
[center]Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin[/center]
Wyciągnięty na leżance astralny mag sprawiał wrażenie pogrążonego w głębokim śnie, ale Khem wiedział, że spogląda jedynie na jego cielesną skorupę, pozbawioną boskiej iskry jaką była każda świadoma dusza. AjArdczyk nigdy nie praktykował tego rodzaju magii, bogowie odmówili mu bowiem stosownych talentów; nie zmieniało teo jednak faktu, że interesował się magią astralną z czystej ciekawości, wyczuwając we wszystkich uprawiających czarostwo istotach pewne pokrewieństwo ze sobą samym.

Teraz jednak nie potrafił skupić się na analizowaniu faktury skóry maga bądź stopnia płytkości jego oddechu. Martwił się zbyt mocno o to, co skrywała panująca na zewnątrz domostwa ciemność. Chociaż optymizm podpowiadał, że Stratis i Mezxtli ulegali daleko posuniętej paranoi dopatrując się wszędzie kultystów Ciemności, instynkt samozachowawczy ostrzegał przed konsekwencjami ich podejrzeń.

Jedna pozornie rozkoszna noc spędzona na biesiadzie u królewskiego doradcy wywróciła do góry nogami spokojne uporządkowane życie Khema. Z obdarzonego magicznymi talentami rzemieślnika stał się szpiegiem i skrytobójcą, pogromcą tajemnego zła i eksploratorem katakumb, okiem i uchem Najjaśniejszego. Ogrom uczynionego mu zaszczytu przerażał, całkiem zresztą słusznie.

Przekładając z dłoni do dłoni ściągnięty ze ściany kopesh, alchemik wyglądał co chwila przez szparę w okiennicy, ale mrok na ulicy nie pozwalał mu niczego dostrzec. Smoluch ryczał przez chwilę w swym boksie, być może sprowokowany do wydania gniewnych dźwięków przez obecność innego przemierzającego uliczkę przedstawiciela swego gatunku, a być może wyczuwający w swym pobliżu obecność jakiegoś odrażającego kultysty, żywiącego zbrodnicze intencje wobec jego dobrego i wyrozumiałego pana.
Wykończcie ich szybko, bo nie wytrzymam tego napięcia! Pocę się z grozy za każdym razem, gdy odpalam przeglądarkę!

: 24 kwietnia 2016, 15:47
autor: TatTvamAsi
[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
[center]
Podkład: https://youtu.be/B16jg5G0D8E?t=3m49s[/center]

Ah-saa-brax niczym cień pojawił się nagle za plecami obserwującego domostwo alchemika Siwja. Szybkim ruchem pochwycił niczego nie spodziewającego się mężczyznę, przykładając mu do gardła chłodną stal sztyletu. Siwja znieruchomiał w morderczym uścisku. Przez chwilę milczał. Przez tą jedną chwilę, gdy ważyły się losy jego życia, zależnego zaledwie od najdelikatniejszego ruchu i docisku ostrza. Grdyka nieznacznie poruszyła się, a żararaka wydała przeciągły syk gotowa zanurzyć kły w gardle tego śmiertelnika. Odezwał się głębokim głosem, a z ust popłynęły z początku ciche słowa:

- Csss... jeszcze nie teraz... to jeszcze nie ten czaass... - umilkł, lecz nie uczynił nic więcej, dalej stojąc nieruchomo w stalowych objęciach Złodzieja.

- Pamiętasz może... ach pamiętasz! - Jego głos nagle przybrał nieprawdopodobnie wysoki ton - Rozwarliśmy razem... jej usta. A ona piła, piła najsłodszą naszą... naszą nie... nie tylko, nie tylko... słodką i gęstą w swej esencji... aachh a docierała do samego serca!

Chwila ciszy. Uspokoił się. Zdawało się, że nie wypowie nic więcej...

Tu, właśnie w tym momencie z ust mężczyzny dobiegł wysoki, dziki śmiech - a jej kości, tak białe, niewinne kości... ukochaliśmy. Były z nami, są nadal gdy ona... ach jaka piękna, ona... nic już jej nie zbudzi! Cudowna, kochana perełka... dziewczątko moje zasnęło! - ciało Lenja'kare rozluźniło się a głowa opadła lekko w tył. Z ust dobiegło ciche westchnienie.

- A ona... zasnęła... cisza ją objęła... ciemność, tak... ciemność ukoiła. Ciemność ukoiła... ukoiła, ukoiła... mnie...
Spoiler!
Test: Per. (32) + Obserwacja (4) + 10 (za sytuację)= 46; Sukces! Rzut 20 (2 przebicia).
Widzisz wyraźnie, że ten Lenja'kare w ogóle nie zdaje sobie sprawy z całego zagrożenia.

: 24 kwietnia 2016, 16:24
autor: Sigil
[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Szalony, albo na haju - przemknęło przez głowę złodzieja, gdy nieznajomy wyrzucił z siebie niezrozumiały bełkot. I gdzie, na wszystkie iluzje tego świata, podział się ten przeklęty czarodziej, gdy go potrzeba? Nie znoszę takich sytuacji...

Mimo wszystko wszakże Lenja'kare, naćpany czy nie, stał tutaj, ukryty w dość dyskretnym miejscu, którego wybór wskazywał na zdolność trzeźwego myślenia i odrobinę sprytu. Ah-saa-brax porzucił więc dalsze rozważania na temat rozsądku lub jego braku u przeciwnika, szybkim ruchem obrócił w ręku sztylet i łapiąc za ostrze, na tyle ostrożnie, by nie zaciąć się samemu, uderzył tamtego rękojeścią w skroń.
Atak w zwarciu zapewnia automatyczne trafienie. Walę gościa w łeb by go ogłuszyć.

: 24 kwietnia 2016, 17:59
autor: TatTvamAsi
[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Słowa mężczyzny zaczynały tworzyć dziwną melodię. Powtarzane wielokrotnie, przerywane westchnieniem to za raz wysokim śmiechem. Szybki cios głownią sztyletu wymierzony w skroń, pozbawił go świadomości. Słowa, szepty ustały a omdlały Lenja'kare osunął się z wolna w dół i tylko ramię Ah-saa-braxa podtrzymało nagle rozluźnione już ciało. Wtedy Złodziej zobaczył wyraźniej z kim ma do czynienia. Mężczyzna, poddany działaniu silnego środka odurzającego, bądź na wskroś toczony nieubłaganym szaleństwem, mógłby uchodzić za jednego z wielu Siwja zamieszkujących wyższe tarasy swojej dzielnicy. Prosty nos, gęste czarne włosy opadające na klatkę piersiową... Mimo to miał w rysach twarzy zapisaną pewną godność. Nieprzytomny, a zdawałoby się pogrążony we śnie, wyglądał spokojnie. Nikt by nie pomyślał... nie przypuszczał nawet, że umysł tego człowieka mógł być jeszcze przed chwilą tak niestabilny...
Ah-saa-brax zajmuje się dziwnym mężczyzną stojącym wcześniej na tarasie. A co robi w tym czasie MezXtli?

: 24 kwietnia 2016, 20:59
autor: Mystic
[center]Calli, wieczór, okolice mieszkania Alchemika, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Nieznaczny gest maga wystarczył by wprawić w ruch maszynę zwaną Stratis. Gdy tylko tamten wyruszył, Mezxtli odsunął się w mrok by móc dogodnie obserwować podejrzanego siwja. Na wypadek niepomyślnego rozwoju sytuacji, miał przygotowane jedno lub dwa zaklęcia mogące skutecznie unieruchomić kultystę.

Sekundy dłużyły się w minuty, gdy młodzieniec w napięciu oczekiwał na dalszy rozwój wydarzeń. Nad zatopionym w nocy mieście tylko wiatr bezlitośnie gnał chmury po bezgwiezdnym nieboskłonie... Wrażenie nocnego chłodu nierealnie, jakby z daleka docierało do młodego maga. Ten zaś uważnie obserwował otoczenie na wypadek ruchu, choćby gdzieś na krawędzi percepcji. Choć pamiętał co dane mu było zobaczyć swym wewnętrznym wzrokiem, to wiedział, że niebezpieczeństwo mogło pojawić się nagle, wyłaniając się z mroku lub zza pobliskiego drzewa...

Momentami dostrzegał tylko cienisty kształt pełzający gdzieś przy murach, domyślając się, że to Stratis podkrada się do zbira. Zdążył jeszcze zobaczyć jak ciemna plama wspina się po ścianie, by po chwili rozpłynąć się w mroku spowijającym wyższe tarasy. Przez chwilę sceneria zamarła w ciemności i bezruchu, jakby była to jedna ze zwyczajnych nocy rozpiętych na niebie ponad Calli. Wtem mag dostrzegł poruszenie na dachu, gdzie znajdował się szpieg. Astralnych uszu maga dobiegł dziwaczny, nieco obłąkany śmiech. Do kroćset! Zacisnął swe widmowe pięści i gotów był do rzucenia zaklęcia, gdy nagle głos się urwał.

Zdezorientowany Mezxtli gorączkowo rozglądał się po podwórku, jakby w nadziei dostrzeżenia jakiegoś znaku. Ogień wezbrał w jego wnętrzu - nie zamierzał ryzykować, a nie wiedział przecież co działo się na tarasie pobliskiego budynku. Z sekundę przypuścił atak mentalny nakierowany na ukrytego w mroku siwja. Zasiał w jego umyśle wizję topienia się, wrażenia gdy woda wlewa się do płuc. Wrażenia, które wprowadza mózg w stan paniki i strachu przed nadchodzącym końcem...

Uczyniwszy to, popędził z powrotem do mieszkania Khema by powiadomić o wszystkim zebranych, a w szczególności czcigodnego Syna Słońca.

: 25 kwietnia 2016, 00:28
autor: Sigil
[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Reszta akcji poszła równie gładko - złodziej poczekał po prostu na moment, w którym na ulicy nie będzie nikogo i zrzucił ciało na dół, nie przejmując się zbytnio samopoczuciem nieznajomego Lenja'kare. Wysokość tarasu nie groziła raczej poważnymi obrażeniami, a powierzchowne sińce, w ocenie łotra, mogły jedynie pomóc rozwiązać obcemu język. Sa zeskoczył zwinnie obok ciała, po czym pospiesznie przeciągnął je w kierunku domu alchemika.
Zrzucam gościa na ulice, czekając na moment w którym w okolicy nie ma nikogo (dostanie pewnie kilka powierzchownych obrażeń, cóż, świat jest brutalny). Następnie zaciągam go do domostwa Khema, żeby można go było w spokoju przesłuchać

: 25 kwietnia 2016, 08:57
autor: TatTvamAsi
[center]Calli, okolice domu Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul
[/center]

Minęło trochę czasu. Khem, Zyanya i Ehecatlem oczekiwali na pojawienie się Stratisa, widmowej sylwetki maga, a także wszelakich wieści dotyczących szpiegów, którzy gdzieś pośród cieni i mroku nocy mogliby obserwować w ukryciu skromne domostwo alchemika. Czas upływał w ciszy i zdawałoby się, że chwile same się wydłużały. Nawet talerzyk z ciastkami zaczynał być co raz bardziej pusty odsłaniając misterne wzory umieszczone na rdzawej powierzchni wypalonej gliny. Wtedy jednak do pomieszczenia wsunęła się eteryczna postać adepta. Zdenerwowany alchemik poderwał się z miejsca. MezXtli w krótkich słowach poinformował zebranych, a w szczególności Syna Słońca o obecności tajemniczego mężczyzny i zajściu na tarasie. Ehecatlem gotów był działać. Ruszył, lecz nim zdołał przekroczyć progi niedużej rezydencji, ujrzał na werandzie Stratisa. Ciągnął on w istocie jakiegoś mężczyznę, teraz już całkiem nieprzytomnego...
Nieprzytomny Lenja'kare znajduje się teraz w waszych rękach. Piszcie co robicie w tej sprawie, jak go chcecie przesłuchiwać itd.

Ponadto przypominam ile Ah-saa-brax i MezXtli wydali Energii:

Mag: 1 pkt za sztuczkę z ciastkami, 1 pkt za Srebrny Run Snów, 1 pkt za Sondę Myślową, 1 pkt za OoBE, 1 pkt za Koszmar = 5 pkt Energii (zostało mu 8 pkt Energii);

Złodziej: 1 pkt za rzucenie czaru Cienisty Płaszcz; zostało mu 7 pkt Energii.

: 25 kwietnia 2016, 10:58
autor: Keth
[center]Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin[/center]
Kiedy Stratis wciągnął więźnia do domostwa alchemika i zamknął za sobą pośpiesznie drzwi, Khem złapał się mimowolnie za głowę. Kimkolwiek był pojmany cichcem tubylec, nie powinien był trafić w to miejsce! Jeśli padło na niewinnego przechodnia, istniało ryzyko, że nawet przeproszony zechce w akcie zemsty popsuć reputację AjArdczyka zarzucając mu konszachty z przestępcami. Jeśli zaś był szpiegiem, lada chwila miał poznać kryjówkę wywiadowców Najjaśniejszego, a to oznaczało...

Alchemik przełknął ślinę uświadamiając sobie, że jeśli ofiara muzyka-nie-będącego-chyba-muzykiem ma coś na sumieniu, najpewniej nie opuści jego laboratorium żywa. Mnumbi, zechciej wybaczyć pokornemu słudze rzeczy, które wydarzą się w ścianach jego sanktuarium.

- Co to za jeden i czy na pewno musimy go więzić? - zapytał Khem wbijając srogie spojrzenie w Stratisa.
Khem już się domyśla, że nie przypadnie mu do gustu dalszy bieg wydarzeń...

: 25 kwietnia 2016, 11:41
autor: Sigil
[center]Calli, dom Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Przeciągnięcie nieprzytomnego Lenja'kare przez szerokość uliczki i dalej, do domu alchemika, wyczerpało prawie siły złodzieja. Co prawda mężczyzna był szczupły, jednak jego bezwładne ciało ciążyło Stratisowi niemiłosiernie i zdawało się z każdą chwilą coraz cięższe. Wtaszczenie go na ukwieconą werandę okazało się zdecydowanie ponad możliwości młodego Sa. Na szczęście jednak w tym momencie wsparł go Syn Słońca, przejmując część brzemienia. Wspólnie wciągnęli zamroczonego Siwja do domu, zamykając za sobą drzwi...

- Co to za jeden i czy na pewno musimy go więzić? - zapytał Khem wbijając srogie spojrzenie w Stratisa.

Złodziej nie odpowiedział od razu. Oparłszy się o ścianę dyszał przez chwilę ciężko, próbując złapać oddech.

- Nie wiem, kadi... - wysapał wreszcie. - Ale obserwował twój dom... I był dobrze ukryty... Jak go zagadnąłem zaczął bredzić coś bez sensu.... Na mój rozum, to on nie ma pcheł*, ale chyba miał jakiś powód by siedzieć w krzakach i nas śledzić... Więc mu dałem w łeb... Szlak by to... Nie macie pojęcia, jaki on jest ciężki...

Podszedł do stołu i usiadł na ławie, za czym sięgnął po gliniany kubek, napełnił go wodą, i przepłukał gardło.

- Gadał do mnie jakby całkiem już zwariował, albo napalił się kif - rzekł po chwili. - Coś o krwi i ciemności... Nie wiem, czy coś z niego wyciągniemy. Ja bym tam go sprawdził srebrem na wszelki wypadek...**



* Nie ma pcheł - nie należy do złodziejskiego półświatka.
** sprawdzić srebrem - zwyczajowy sposób, by ustalić, czy ktoś jest sługą Ciemności, czy nie (srebro parzy istoty przeklęte).

: 25 kwietnia 2016, 11:58
autor: Keth
[center]Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin[/center]
Alchemik znał przesądy związane z przeklętymi istotami, toteż natychmiast przyklasnął sugestii Stratisa. Pozostawiając towarzyszy wraz z więźniem Khem udał się czym prędzej do swego kamiennego laboratorium. Odszukał tam niewielkie puzderko, zdjął je z półki niosąc ostrożnie. Pojemniczek wypełniony był drobinami sproszkowanego srebra wykorzystywanego w niektórych procesach alchemicznych i stanowił jeden z najcenniejszych przedmiotów w dobytku AjArdczyka.

- Myślisz, że wystarczy go troszkę posypać, tak z wierzchu? - zapytał Stratisa, bo młody muzyk zaczynał sprawiać wrażenie autorytetu w tematach, o których znajomość alchemik wcale go dotąd nie posądzał.

: 25 kwietnia 2016, 12:07
autor: Sigil
[center]Calli, dom Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
- Pewnie tak - wzruszył ramionami Stratis, który najwyraźniej odzyskał już oddech i teraz siedział na łąwie obserwując nieprzytomnego mężczyznę i głaskając zwiniętego na nadgarstku, szafranowego węża. Długi sztylet, zaprawiony jakąś żółtawą cieczą nadal leżał przed nim na stole i wyglądało na to, że Sa nie zamierza rozstawać się z bronią w pobliżu podejrzanego Siwja.

- Ale ja bym go pierw gdzieś przywiązał - dodał po chwili z przekonaniem. - Co poczniemy, jak dotkniecie go srebrem, kadi, a on zbudzi się i w szał wpadnie, albo co gorsza zmieni się w demona? Warto mieć to na uwadze... Może nic się nie stanie, ale jak powiadają, strzeżonego Bogowie strzegą, a po co ryzykować? Zresztą, może i szlachetny Syn Słońca zna jakieś sposoby by z takimi postępować? Ja tam nie wiem, jeno nie uśmiechałoby mi się znaleźć z demonem w jednej izbie...

: 25 kwietnia 2016, 14:27
autor: Zin-Carla
[center]Calli, dom Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Zyanya miała wątpliwości co do wtarganego brutalnie do domostwa Alchemika siwja. Wyglądał jak bogom ducha winny, zwykły człowiek. Och byle tylko te roztrzepane nadgorliwce, trwoniące słowa, nie okazały się obijać kogoś niewinnego...

Informacja o domniemanym szaleństwie chłopa wprawiło jednak jej serce w delikatny niepokój. Ciemność i krew... nie dziwiła by się gdyby usłyszała to w ustach Ixari czczącego jedyną Wielką Boginię. Lecz zwykły człowiek...?

Nie była pewna czego oczekiwać oczekiwać...

- Myślę, że jest to roztropne, by go przywiązać. Nie wiemy czego się spodziewać... Dziwne by ktoś ogarnięty obłędem przyczaił się w ciemności i majacząc opętańczo o krwi i ciemności obserwował to domostwo bez żadnego powodu... może ktoś przejął nad nim kontrolę obserwuje jego oczami? Nie znam mrocznej magi, ale może ktoś opętał tego biedaka.

- Czy ma na sobie jakieś znaki lub symbole? Albo Amulet? - Zapytała hierodula. - Może mogłabym go rozpoznać...Tylko nie dotykajcie go gołymi rękoma! Jeżeli jest przeklęty... Chyba wiecie co was czeka?

- Albo poczekajcie...

Ixari usiadła w pozie medytacyjnej na przeciw pojmanego i przewróciła oczami jakby podczas jakiegoś transu. Jej oczy ukazały białka, a powieki zadrgały nerwowo. Zdawał się to być wzrok ślepca, lecz zebrani mogli z dreszczem na ciele poczuć, że czasami wzrok ślepca widzi to, co przed innymi ukryte.
Wykrycie Ducha by zobaczyć czy ma przy sobie coś magicznego, przedmiot, runę, symbol, cokolwiek co mogło by mnie naprowadzić na przyczynę np. jego szaleństwa, jeśli jest ona magiczna
Spoiler!
Wyczujesz obecność czegoś magicznego.

: 25 kwietnia 2016, 23:15
autor: zmarly
Calli, dom Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul

A czas mijał przeradzając się powoli w nieskończoność, gdy pozostała trójka w domu alchemika czekała na rozwój wydarzeń.
Ehecatlem usiadł pod ścianą przy oknie, przez które wyszedł Stratis na wypadek, gdyby ktoś chciał przez to okno wejść bez zaproszenia gospodarza.

Oswojona żararaka?! wygląda na to, że miałem rację co do naszego towarzysza. I chyba czeka mnie dłuższa pogawędka z bratem - nad tą kwestią paladyn rozmyślał czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Nie zdziwiła go cisza panująca w izbie, będąca zresztą wynikiem koncentracji na zadaniu (jak sądził). Bez wahania zgodził się zająć wszelkimi zagrożeniami dla grupy - jakby na to nie patrzeć, nie było w tej grupie nikogo innego, kto mógłby się z powodzeniem podjąć tego zadania. Co prawda Aruan nie wiedział, jak wyglądają możliwości Ixari w tej kwestii, zamierzał jednak polegać wyłącznie na własnych umiejętnościach w tej materii.

Sylwetka maga nie pozostawiła żadnej wątpliwości - mieli nieproszonego gościa w okolicy i wyglądało na to, iż muzyk poradził z nim sobie całkiem dobrze. Syn Słońca zerwał się jednak na równe nogi i pobiegł w jego stronę nie wiedząc, czy ten nie będzie potrzebował jakiejś pomocy ani czy jest ranny. Szczęśliwie patrząc po ruchach Stratisa wywnioskował, że raczej nic mu się nie stało i podbiegł, by wciągnąć szpiega jak najszybciej do środka tak, by nikt ich nie widział, odciążając przy tym złodzieja.
Na sugestię pozostałych podszedł do swojego worka i wyciągnął z niego zwiniętą wcześniej linę, po czym przywiązał siedzącego na posadzce Siwja do jednego z krzeseł. Zastanawiał się, jak ugryźć ten orzech, skoro obserwator ewidentnie był czymś odurzony, jednak jego rozważania przerwała Ixari siadająca naprzeciw nieoczekiwanego gościa, postanowił zatem zaczekać na to, co się stanie w międzyczasie przygotowując się mentalnie do przesłuchania nowego więźnia. Chyba, że nasz kochany Sa go w tym uprzedzi. A jeśli obcy faktycznie jest kultystą ciemności, to lepiej dla niego by było, gdyby zginął od trucizny bądź sztyletu, niż w wyniku świętego gniewu paladyna Holis, a takowa przyszłość niewątpliwie była dla niego w tym momencie realna.

: 26 kwietnia 2016, 16:10
autor: TatTvamAsi
[center]Calli, dom Alchemika, wieczór, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul
[/center]

Powieki pogrążonej niemalże w transie hieroduli drgnęły. Kobieta wzięła głęboki wdech i otworzyła oczy. Rozejrzała się po zebranych towarzyszach, spokojnym i głębokim głosem objaśniając, czego się dowiedziała o przywiązanym do krzesła, naznaczonym świeżymi otarciami i niewielkimi ranami mężczyźnie:

- Wyczułam obecność amuletu lub magicznego symbolu przy tym siwja. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić, jaką dokładnie naturę ma ów przedmiot. Radzę więc zachować ostrożność. - po zdawkowej odpowiedzi bladoskóra wstała, ustępując miejsca AjArdzkiemu alchemikowi. Khem otworzył niewielkie puzderko zawierające cenne opiłki srebra. Pochylił się nad młodym, a teraz tak spokojnie wyglądającym mężczyzną. Jego mięśnie napięły się gdy sięgał po szczyptę substancji, zdolną odsłonić prawdziwe oblicze nawet najbardziej skrytych czcicieli mrocznych, zapomnianych bóstw.

Wstrzymał oddech i posypał srebrzystym proszkiem ramię mężczyzny.

Przez chwilę nic się nie działo. Khem wypuścił powietrze gotów wycofać się. Zaczął zastanawiać się co też począć z kimś, kto mimo, iż był istotnie siwja - najniższą urodzeniem kastą społeczeństwa Lenja'kare, to jednak prezentował się całkiem zamożnie.

Wtedy jednak rozległ się cichy syk. Nagle nieprzytomny rzucił się w konwulsji do przodu. Jedynie silne więzy trzymały go w miejscu nie pozwalając na gwałtowne, wywołane nagłym bólem ruchy. Z ust dobył się jęk. Na czystą, ciemnogranatową tunikę popłynęła pojedyncza struga krwi. Osobnik szarpnął. Napiął umięśnione ramiona w bezowocnej próbie wyrwania się z trzymających go więzów. Silny ruch, napięcie i jęk... zacharczał, a z ust ponownie dobyła się struga szkarłatnego fluidu. Znieruchomiał. Głowa opadła na klatkę piersiową, unoszącą się gwałtownie z każdym przeciągłym oddechem...
Zyanya - wydała 1 pkt Energii na czar Wykrycie Ducha.

Mężczyzna oprzytomniał z nagłego bólu! Działajcie dalej, przesłuchujcie!

: 26 kwietnia 2016, 22:13
autor: Keth
Khem będzie miał kłopot z ukryciem swego przestrachu. Nie nawykł do takich doświadczeń i nie wie za bardzo jak powinien się zachować. Na wszelki wypadek sięgnie po pogrzebacz powieszony przy kominku, by w razie potrzeby móc nim okładać demona w ludzkiej skórze!

Mistrzyni, co alchemik właściwie wie na temat kultystów Ciemności, istot przeklętych i ukrytych pod ludzką skórą demonów?