Skinął głową do występujących. W przypadku szlachciców dołożył do skinienia słówko "Panie"
Przez chwilę zastanawiał się co mogłyby znaczyć dziwne pląsy oczu krasnoluda.
"Zwę się el Entis" przedstawiając się wyprostował na chwilę sylwetkę i spojrzał na Szlachciankę a potem na dołączających ochotników.
Po chwili dołożył "Rad jestem wspólnej wyprawie. Jeśli gwiazdy sprzyjać nam będą to niechybnie zgubę odnajdziemy."
Serce labiryntu
-
BAZYL
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 498
- Rejestracja: 24 listopada 2008, 23:16
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/bazyl
- Has thanked: 74 times
- Been thanked: 61 times
- Kontakt:
Re: Serce labiryntu
Erdal rozejrzał się po zgromadzonych.
Szczupły półolbrzym ze skórzanymi dodatkami, hmm... to nie może być przypadek.
Rudy krasnoud, na krótkich nóżkach... zbyt krótkich, jak na bieganie po lasach. Chociaż jego topór jasno sugerował, za znał się na wycince drzew, więc pewnie na łażeniu po lasach też.
Elfi fircyk, nie wyglądający na zabijakę... oj, czuje że będą przez niego kłopoty, ale w końcu elf to elf - lasy i drzewa, to jego domena.
Starszy mężczyzna, z włócznią i myśliwskim kordem - tak, to dobry wybór, miękkie podbicie podeszew jego butów, ogorzała słońcem twarz... wydaje się, że może się nadać.
No i para półorków, bliźniaków chyba. Silne chłopy, sprytne i bezwzględne - wybór towarzyszy wydaje się łatwiejszy niż zwykle.
Coś jednak w gestach i spojrzeniach półorków osadziło Erdala jeszcze zanim wykonał ruch w ich stronę. "Nie, pomyślał, mam złe przeczucia".
Jak cień podpłynął do starszego mężczyzny, ten jednak wystąpił i zaczął bratać się z pozostałymi. "Psia jucha", zaklął po czym głośniej dodał:
- Jestem Erdal, Pokutnikiem zwany. Myślę że przyda się w grupie ktoś, kto może trzymać z daleka tych tam przyjemniaczków - skinął w stronę półorków. - Bo czuję, że mogą być z nimi problemy.
Zgromadzeni popatrzyli na jego twarz, której rysy wskazywały, że co najmniej jedno z jego rodziców nie pochodziło z Archipelagu Centralnego. Nos, złamany prawdopodobnie więcej niż jeden raz, i ostre rysy nie wzbudzały zaufania. Coś jednak było w jego magnetycznym spojrzeniu - coś, co sprawiało, że niechętni pomyśleli drugi raz, zanim zdobyli się na odmowę.
Szczupły półolbrzym ze skórzanymi dodatkami, hmm... to nie może być przypadek.
Rudy krasnoud, na krótkich nóżkach... zbyt krótkich, jak na bieganie po lasach. Chociaż jego topór jasno sugerował, za znał się na wycince drzew, więc pewnie na łażeniu po lasach też.
Elfi fircyk, nie wyglądający na zabijakę... oj, czuje że będą przez niego kłopoty, ale w końcu elf to elf - lasy i drzewa, to jego domena.
Starszy mężczyzna, z włócznią i myśliwskim kordem - tak, to dobry wybór, miękkie podbicie podeszew jego butów, ogorzała słońcem twarz... wydaje się, że może się nadać.
No i para półorków, bliźniaków chyba. Silne chłopy, sprytne i bezwzględne - wybór towarzyszy wydaje się łatwiejszy niż zwykle.
Coś jednak w gestach i spojrzeniach półorków osadziło Erdala jeszcze zanim wykonał ruch w ich stronę. "Nie, pomyślał, mam złe przeczucia".
Jak cień podpłynął do starszego mężczyzny, ten jednak wystąpił i zaczął bratać się z pozostałymi. "Psia jucha", zaklął po czym głośniej dodał:
- Jestem Erdal, Pokutnikiem zwany. Myślę że przyda się w grupie ktoś, kto może trzymać z daleka tych tam przyjemniaczków - skinął w stronę półorków. - Bo czuję, że mogą być z nimi problemy.
Zgromadzeni popatrzyli na jego twarz, której rysy wskazywały, że co najmniej jedno z jego rodziców nie pochodziło z Archipelagu Centralnego. Nos, złamany prawdopodobnie więcej niż jeden raz, i ostre rysy nie wzbudzały zaufania. Coś jednak było w jego magnetycznym spojrzeniu - coś, co sprawiało, że niechętni pomyśleli drugi raz, zanim zdobyli się na odmowę.
Prośba techniczna - wstawcie sobie awatary - łatwiej będzie orientować się, kto co pisze 
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
Re: Serce labiryntu
"Ja pójdę"
Gdy Entis wypowiedział te słowa widać było że kobieta odetchnęła , tak jakby z jej piersi ktoś zdjął ciężki kamień.
"Jakiej rasy jest Belia?"
- "Jest piękną młodą kobietą. Jej ojciec i matka zawsze wydawali mi się ludźmi. Choć wspominała że pośród jej przodków był ktoś z rasy elfów"
"Jak była ubrana?"
- "Dziś nosiła ciemną chyba granatową suknię"
"Co miała ze sobą?"
- "Wzięła tylko koszyk."
"Czy miała jakieś ozdoby?"
- "Tak, na szyi nosiła złoty wisiorek z czerwonym kryształem który otrzymała od swojej babci"
"Czy ma jakieś znamiona lub cechy szczególne?"
- "Nie, raczej nie .. chociaż jej włosy .. są bardzo jasne i złote." - kobieta weszła na chwilę do namiotu i przyniosła pergamin, po czym powoli go rozwinęła - "Mam tu jej portret, naszkicowany niedawno w Get... ale to nie jest istotne" - po czym pokazała Wam szkic.
"Na którą stronę traktu poszła?"
- "Poszła w tą stronę po której było rozbite obozowisko"
(dobrze pamiętacie poprzednie miejsce postoju, bez większego trudu jesteście w stanie je odnaleźć, świeże ślady obozowania i wygasłych ognisk pewnie będą widoczne jeszcze przez parę dni)
"Gdzie odnajdziemy ciebie Pani w Ostrogarze? "
"Dokąd odprowadzić panienkę Belię gdy zostanie odnaleziona?"
"..Rzeknijcie jeno gdzie panienkę odstawić w Ostrogarze i opiszcie jak jako moi przedmówcy prosili, cobyśmy ją poznać mogli."
- "Bedę na was czekała w kasztelu mojego ojca Tana Rangara Egariona, wystarczy że zapytacie kogokolwiek w Południowej dzielnicy Ostrogaru a na pewno wskażą wam drogę do posiadłości."
"Tan Ghrog jaśnie pani. Mi na złocie nie zależy i tę kobietę wam drogą znajdę ze szlacheckiej fantazji, niźli dla kruszcu..."
Szlachcianka była zaskoczona taką deklaracją. Widać było, że niezwykle spodobała się jej deklaracja nieznanego silnego mężczyzny który bardziej zainteresowany był niebezpieczeństwem niż złotem. Kobieta podeszła do Ghroga i powiedziała - "Panie niezwykłam spotykać tak dzielnych ludzi, pokładam w tobie nadzieję, że uda Ci się ją odnaleźć. Proszę … odnajdz ją" – po czym dała ci pergamin z portretem zaginionej dziewczyny.
Gdy Entis wypowiedział te słowa widać było że kobieta odetchnęła , tak jakby z jej piersi ktoś zdjął ciężki kamień.
"Jakiej rasy jest Belia?"
- "Jest piękną młodą kobietą. Jej ojciec i matka zawsze wydawali mi się ludźmi. Choć wspominała że pośród jej przodków był ktoś z rasy elfów"
"Jak była ubrana?"
- "Dziś nosiła ciemną chyba granatową suknię"
"Co miała ze sobą?"
- "Wzięła tylko koszyk."
"Czy miała jakieś ozdoby?"
- "Tak, na szyi nosiła złoty wisiorek z czerwonym kryształem który otrzymała od swojej babci"
"Czy ma jakieś znamiona lub cechy szczególne?"
- "Nie, raczej nie .. chociaż jej włosy .. są bardzo jasne i złote." - kobieta weszła na chwilę do namiotu i przyniosła pergamin, po czym powoli go rozwinęła - "Mam tu jej portret, naszkicowany niedawno w Get... ale to nie jest istotne" - po czym pokazała Wam szkic.
"Na którą stronę traktu poszła?"
- "Poszła w tą stronę po której było rozbite obozowisko"
(dobrze pamiętacie poprzednie miejsce postoju, bez większego trudu jesteście w stanie je odnaleźć, świeże ślady obozowania i wygasłych ognisk pewnie będą widoczne jeszcze przez parę dni)
"Gdzie odnajdziemy ciebie Pani w Ostrogarze? "
"Dokąd odprowadzić panienkę Belię gdy zostanie odnaleziona?"
"..Rzeknijcie jeno gdzie panienkę odstawić w Ostrogarze i opiszcie jak jako moi przedmówcy prosili, cobyśmy ją poznać mogli."
- "Bedę na was czekała w kasztelu mojego ojca Tana Rangara Egariona, wystarczy że zapytacie kogokolwiek w Południowej dzielnicy Ostrogaru a na pewno wskażą wam drogę do posiadłości."
"Tan Ghrog jaśnie pani. Mi na złocie nie zależy i tę kobietę wam drogą znajdę ze szlacheckiej fantazji, niźli dla kruszcu..."
Szlachcianka była zaskoczona taką deklaracją. Widać było, że niezwykle spodobała się jej deklaracja nieznanego silnego mężczyzny który bardziej zainteresowany był niebezpieczeństwem niż złotem. Kobieta podeszła do Ghroga i powiedziała - "Panie niezwykłam spotykać tak dzielnych ludzi, pokładam w tobie nadzieję, że uda Ci się ją odnaleźć. Proszę … odnajdz ją" – po czym dała ci pergamin z portretem zaginionej dziewczyny.
Jakie dalsze decyzje? Kiedy wyruszacie? Jakieś dodatkowe pytania? Dwóch orków zbiera się do wyjazdu natychmiast. Siodłają konie.
-
BAZYL
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 498
- Rejestracja: 24 listopada 2008, 23:16
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/bazyl
- Has thanked: 74 times
- Been thanked: 61 times
- Kontakt:
Re: Serce labiryntu
Pokutnik uważnie obserwuje odjeżdżających - co mieli przy sobie (jaką broń), jak byli odziani (jakie zbroje), czy pakowali coś ze sobą (np. dodatkowe porcje żarcia).
Po wszystkim odwraca się do szlachcianki i nie siląc się na delikatność mówi wprost:
- Pani, od południa minęło już kilka godzin, od rana - jeszcze więcej. Dopiero teraz zaczęłaś niepokoić się losem służki, czy też kto inny został przez ciebie wysłany przed nami? I jeszcze jedno - to dość emocjonalna reakcja na zaginięcie służki... każesz nam wierzyć że zaginiona była zwyczajną służką, jakich pełno można nająć w każdym większym mieście? Któż to sporządza i przechowuje portrety służących, jeśli łączy ich z nimi tylko tak zwany "stosunek pracy"? - wypowiadając słowo "stosunek" uśmiecha się jednoznacznie i puszcza oko do kobiety.
Po wszystkim odwraca się do szlachcianki i nie siląc się na delikatność mówi wprost:
- Pani, od południa minęło już kilka godzin, od rana - jeszcze więcej. Dopiero teraz zaczęłaś niepokoić się losem służki, czy też kto inny został przez ciebie wysłany przed nami? I jeszcze jedno - to dość emocjonalna reakcja na zaginięcie służki... każesz nam wierzyć że zaginiona była zwyczajną służką, jakich pełno można nająć w każdym większym mieście? Któż to sporządza i przechowuje portrety służących, jeśli łączy ich z nimi tylko tak zwany "stosunek pracy"? - wypowiadając słowo "stosunek" uśmiecha się jednoznacznie i puszcza oko do kobiety.
-
Shoikan
- Reactions:
- Posty: 165
- Rejestracja: 14 czerwca 2020, 07:53
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Shoikan
- Has thanked: 16 times
- Been thanked: 7 times