[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Galvat przysłuchiwał się całej rozmowie w milczeniu. Jego myśli krążyły nie tylko wokół omawianego planu działania, ale również rozważał swoją sytuację. Jeszcze wczoraj był sam i nic nie zapowiadało, że coś się zmieni. A teraz znalazł się w centrum uwagi, wplątany w poważny konflikt. No nieźle się porobiło... I bardzo dobrze, niech wieść się o mnie niesie - pomyślał.
Wtrącił swoją opinię do całego planu:
- Proponowałbym eksplorację grobowca. Gdyby były tam jakieś pułapki zająłbym się nimi. Jako złodziej przypomnę wam, że książka nie jest istotna jak wiemy gdzie jest grobowiec. Trzeba zniszczyć ciało ich... krwawego bohatera... - zrobił pauzę, wyglądając jakby samo mówienie o Radomirze, wywoływało negatywne emocje.
- Zasadzkę ustawić przy grobowcu... Grimnir zna teren, to dobrze wróży - zakończył zdanie, gdy nagle kupiec zaczął przemawiać do zebranych. Galvat zamilkł, przetrawiając nowe informacje. A więc bardzo potrzebuje tego pamiętnika... Hmm... Więc może... - wpadł na pewien pomysł. Spojrzał na Nehahera dając mu do zrozumienia, aby to on mówił.
PBF - Aquilońskie Pogranicze
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Nehaher uśmiechnął się słysząc głos dobywający się z gardła kupca. Zrobił to jednak samymi ustami. Jego oczy pozostały bowiem zimne, niczym oczy węża.
- Witaj nam, czarnoksiężniku - przemówił, dbając o to, by nadać swemu głosowi złudną miękkość i łagodność. - Zaiste szkoda, że nie przedstawiłeś się. Czyżbyś wstydził się swego miana? Nie dziwne to, wszakże hańbą okryłeś się ty i twoi, z łatwością bowiem weszliśmy do waszych namiotów pozostawiając wam zwłoki, a zabierając księgę i jeńca. - roześmiał się cicho.
- Ja wszakże nie wstydzę się swej godności: jestem Morenthil, Mówca Duchów. I śmiem twierdzić, iż nie Ty jesteś władny rzucać groźby i wydawać rozkazy. To nasza ziemia! Jeśli zechcemy, powstanie przeciwko tobie i na nic zda się twa plugawa magia! Nie lękamy się jej! Skoro zaś pragniesz księgi, musisz nam ofiarować coś cenniejszego, niż to, co już posiadamy, a czego zabrać nam nie jesteś w stanie. Cóż więc rzeczesz?
Nehaher uśmiechnął się słysząc głos dobywający się z gardła kupca. Zrobił to jednak samymi ustami. Jego oczy pozostały bowiem zimne, niczym oczy węża.
- Witaj nam, czarnoksiężniku - przemówił, dbając o to, by nadać swemu głosowi złudną miękkość i łagodność. - Zaiste szkoda, że nie przedstawiłeś się. Czyżbyś wstydził się swego miana? Nie dziwne to, wszakże hańbą okryłeś się ty i twoi, z łatwością bowiem weszliśmy do waszych namiotów pozostawiając wam zwłoki, a zabierając księgę i jeńca. - roześmiał się cicho.
- Ja wszakże nie wstydzę się swej godności: jestem Morenthil, Mówca Duchów. I śmiem twierdzić, iż nie Ty jesteś władny rzucać groźby i wydawać rozkazy. To nasza ziemia! Jeśli zechcemy, powstanie przeciwko tobie i na nic zda się twa plugawa magia! Nie lękamy się jej! Skoro zaś pragniesz księgi, musisz nam ofiarować coś cenniejszego, niż to, co już posiadamy, a czego zabrać nam nie jesteś w stanie. Cóż więc rzeczesz?
Staram się najpierw obcego czarnoksiężnika nieco sprowokować, by np podał swoje imię, albo zrobił inny błąd z uwagi na irytację. Później zaś namówić go, by złożył lepszą ofertę. Oczywiśćie sam podaję swoje nieprawdziwe imię, które mu się do niczego nie przyda w czasie rzucania zaklęć. 
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Po słowach Morethila obcy czarownik ustami pół Zingarańczyka i pół Shemity mówi:
- Śmiałyś Morethilu, ale bacz by Cię Ktoś mocniejszy i bieglejszy w Mocy nie pokarał.
- Jam jest Drustan, sługa Czernoboga Mistrz Bractwa Białej Dłoni.
- Przekonaj swoich by wydali mi księgę i niewolnika, a ja obiecuję, że stąd odejdziemy, nie niepokojąc Twego ludu.
- Jest Was za mało by Nas pokonać w walce, a zapewniam, że do takowej dojdzie, jak nie spełnicie moich żądań, nader umiarkowanych z racji na to jaką mamy przewagę.
- Macie godzinę do namysłu.
Generalnie widać, że Vanirowie się wahają, Tarczowniczki również. Przywódcy zdają sobie sprawę, ze wynik walki obu grup wcale nie jest pewny. Straty będą duże także po stronie zwycięzcy.
Sigrun mówi:
- Trzeba się na coś zdecydować, wróg jest w swoim obozie ale szybko może go zwinąć i wykonać jakiś agresywny ruch. Chętnie bym ich wypatroszyła, ale teraz właśnie tego się spodziewają i pewnikiem mocno się pilnują.
Po słowach Morethila obcy czarownik ustami pół Zingarańczyka i pół Shemity mówi:
- Śmiałyś Morethilu, ale bacz by Cię Ktoś mocniejszy i bieglejszy w Mocy nie pokarał.
- Jam jest Drustan, sługa Czernoboga Mistrz Bractwa Białej Dłoni.
- Przekonaj swoich by wydali mi księgę i niewolnika, a ja obiecuję, że stąd odejdziemy, nie niepokojąc Twego ludu.
- Jest Was za mało by Nas pokonać w walce, a zapewniam, że do takowej dojdzie, jak nie spełnicie moich żądań, nader umiarkowanych z racji na to jaką mamy przewagę.
- Macie godzinę do namysłu.
Generalnie widać, że Vanirowie się wahają, Tarczowniczki również. Przywódcy zdają sobie sprawę, ze wynik walki obu grup wcale nie jest pewny. Straty będą duże także po stronie zwycięzcy.
Sigrun mówi:
- Trzeba się na coś zdecydować, wróg jest w swoim obozie ale szybko może go zwinąć i wykonać jakiś agresywny ruch. Chętnie bym ich wypatroszyła, ale teraz właśnie tego się spodziewają i pewnikiem mocno się pilnują.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
To co początkowo wzięliście za wahanie u Vanirów, okazało się być raczej czymś przeciwnym i tłumioną furią.
https://i.pinimg.com/564x/e2/d7/a0/e2d7 ... e9.jpg?b=t
- Przestańmy pieprzyć głupoty i wyrżnijmy psubratów.
- Zwodźmy ich negocjacjami i uderzmy w ich trakcie.
- Hyperborejczycy nie dotrzymują przysiąg dawanych obcym, wszyscy to wiedzą.
- Skoro zaś tarczowniczki boją się ginąć, niech się trzymają za naszym murem tarcz.
- Na co czekamy? Valhalla wzywa !!!!, dobrze mówię ?!
Odpowiedział mu ryk poparcia i odgłos walenia bronią w tarcze.
Galvat i Nehaher dostrzegli przelotny uśmiech na twarzy Sigrun, bardzo z czegoś zadowolonej.
To co początkowo wzięliście za wahanie u Vanirów, okazało się być raczej czymś przeciwnym i tłumioną furią.
https://i.pinimg.com/564x/e2/d7/a0/e2d7 ... e9.jpg?b=t
Przemawiający wygląda jak wojownik po ww. linkiem.
Jeden ze znaczniejszych wojów rzekł:- Przestańmy pieprzyć głupoty i wyrżnijmy psubratów.
- Zwodźmy ich negocjacjami i uderzmy w ich trakcie.
- Hyperborejczycy nie dotrzymują przysiąg dawanych obcym, wszyscy to wiedzą.
- Skoro zaś tarczowniczki boją się ginąć, niech się trzymają za naszym murem tarcz.
- Na co czekamy? Valhalla wzywa !!!!, dobrze mówię ?!
Odpowiedział mu ryk poparcia i odgłos walenia bronią w tarcze.
Galvat i Nehaher dostrzegli przelotny uśmiech na twarzy Sigrun, bardzo z czegoś zadowolonej.
Uwolniony kupiec podniósł się z kolan po ataku wrogiego maga na jego umysł, Galvat dyskretnie z nim porozmawiał chwilę.
Ostatnio zmieniony 24 lutego 2019, 21:08 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Hroth spoglądał na cała sytuację z założonymi rękoma. Wolał się nie odzywać zwłaszcza, kiedy szaman gadał z czarownikiem, nie chciał by palnąć jakiegoś głupstwa typu "Ja Hroth Skrwawiony zabiję cie mym toporem". Myśli jednak biegły w tę stronę. Morale w śród Vanirów jak zwykle wysokie stwierdził.
Tak dać typom możliwość wejścia do Walhalli i będą się cieszyć jak dzieci. W sumie wisi mi ich życie, ale większe szanse będziemy mieć, jak zrobimy zasadzkę niż pójdziemy szarżą na tych mięczaków. Zwłaszcza, że ci czarownicy mogą chcieć uciec, a do tego dopuścić niemożna. Z chęcią zanurzył bym topór w czarowniku. Ciepła krew wypływająca z klatki piersiowej przebitej toporem... stary uspokój się i skup! Wizje krwi napędzają za mocno tu w szał nie możesz wpaść.
Trzeba powiedzieć coś mądrego więc dajesz stary dajesz.
Barbarzyńca starał objąć wzrokiem wszystkich tak, by każdy czuł, że mówi do każdego w tym zgromadzeniu.
- Walhalla czeka na każdego z nas. Szykuję się prawdziwa bitwa, w której możemy zyskać chwałę i przychylność bogów. Jednak zastanówcie się, czy Odyn nie używał podstępów. Bracia Vanirowie rad jestem, że tu jesteście. Powściągnijcie na razie swój zapał mordu. I kto to kurwa mówi! - Pomyślał czując swoje bicie serca.
- Zastawmy dobrą pułapkę i wyrżnijmy ich w pień. Sami teraz dają nam okazje myślą, że jesteśmy tępi i pójdziemy na to, BA! jestem pewien, że i na nas wtedy zastawią pułapkę. Dlatego musimy być sprytniejsi. To nie tylko walka na miecze i topory, ale także walka strategi i Magii naszych szamanów i ich czarowników. - Spojrzał w stronę Morenthilna i Grimnira.
Tu nie walczy się tylko siłą bracia, ale mocą naszych mięśni złamiemy ich kości, rozłupiemy czaszki, a ich czarownicy ostatnie co zobaczą to swoją krew rozlewaną niczym wino w Walhalli!
Hroth spoglądał na cała sytuację z założonymi rękoma. Wolał się nie odzywać zwłaszcza, kiedy szaman gadał z czarownikiem, nie chciał by palnąć jakiegoś głupstwa typu "Ja Hroth Skrwawiony zabiję cie mym toporem". Myśli jednak biegły w tę stronę. Morale w śród Vanirów jak zwykle wysokie stwierdził.
Tak dać typom możliwość wejścia do Walhalli i będą się cieszyć jak dzieci. W sumie wisi mi ich życie, ale większe szanse będziemy mieć, jak zrobimy zasadzkę niż pójdziemy szarżą na tych mięczaków. Zwłaszcza, że ci czarownicy mogą chcieć uciec, a do tego dopuścić niemożna. Z chęcią zanurzył bym topór w czarowniku. Ciepła krew wypływająca z klatki piersiowej przebitej toporem... stary uspokój się i skup! Wizje krwi napędzają za mocno tu w szał nie możesz wpaść.
Trzeba powiedzieć coś mądrego więc dajesz stary dajesz.
Barbarzyńca starał objąć wzrokiem wszystkich tak, by każdy czuł, że mówi do każdego w tym zgromadzeniu.
- Walhalla czeka na każdego z nas. Szykuję się prawdziwa bitwa, w której możemy zyskać chwałę i przychylność bogów. Jednak zastanówcie się, czy Odyn nie używał podstępów. Bracia Vanirowie rad jestem, że tu jesteście. Powściągnijcie na razie swój zapał mordu. I kto to kurwa mówi! - Pomyślał czując swoje bicie serca.
- Zastawmy dobrą pułapkę i wyrżnijmy ich w pień. Sami teraz dają nam okazje myślą, że jesteśmy tępi i pójdziemy na to, BA! jestem pewien, że i na nas wtedy zastawią pułapkę. Dlatego musimy być sprytniejsi. To nie tylko walka na miecze i topory, ale także walka strategi i Magii naszych szamanów i ich czarowników. - Spojrzał w stronę Morenthilna i Grimnira.
Tu nie walczy się tylko siłą bracia, ale mocą naszych mięśni złamiemy ich kości, rozłupiemy czaszki, a ich czarownicy ostatnie co zobaczą to swoją krew rozlewaną niczym wino w Walhalli!
Przemowa by dodać morale i by jednak Vanirowie poczekali na plan dwd;
Ostatnio zmieniony 27 lutego 2019, 00:58 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.