PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 13 listopada 2018, 11:19

Toń jeziora Dan-Ugar, wsód od przystani, 32 orakt - ran wieczór

Mglisty obraz zalał oczy Ketrasa, strach wywołany nagłą falą snu rozdygotał jego serce do granic możliwości. Choć umysł krzyczał by walczyć i zaczął gotować krew adrenaliną, ciało odmówiła posłuszeństwa i jak worek kości, mięśni i krwi obsunęło się przy burcie łódki. Zaciskające się powieki maga, łapały jeden obraz na kilka chwil, dusze napawał strach by w tym stanie nie wpaść w ton jeziora.

- Zabierzcie ich, powiedział obcy męski głos, tylko ostrożnie. Surelita poczuł jak ktoś łapie go za fraki, podnosi i przesuwa. Bezwiedne nogi jak dwie kłody zahaczały od drewniane ławki, wiosła. Nagle zatrzymał się czuł jak łódź na której wcześniej oczekiwał znaku zakołysała się i chlupnęła mu na twarz woda, lekko rozbudzając umysł.

Eric stał na pokładzie szerszej łodzi, tuż przed nim kucała postać w grubym płaszczy, rozmawiali lecz głosy dochodziły do uszy olfa z opóźnieniem, postać położyła chłopcu rękę na ramieniu. Panicz po chwili zrozumiał z kim się spotkał. Wtulił się w nieznajomego obejmując go rękami. Ketras usłyszał tylko - Tata? zanim ponownie otulił go całun snu.

***

Prowadzeni przez dostojnie ubraną służbę Surelici trafili do długiej i szerokiej sali, pośrodku drewnianego wnętrza ciągnął się długi stół ozdobiony z dwóch stron szeregiem krzeseł. Tuż przy nich krzątała się Elita i szlachta Ostrogaru. Toń jeziora byłą spokojna lecz i tak dało się wyczuwać lekkie kołysanie. Nim Surelici postawili pierwszy krok poczuli mnogość pięknych zapachów, strawy i spojrzeń.

Sługa uderzył dwa razy drewnianą podłogę wydając z usta zapowiedź nowych gości - Książę Surelion, mistrz wiedzy, przyjaciel Wielkiego Skarbnika, z towarzyszami. Uśmiechy obecnych pojawiły się na bladych twarzach. Kilka z dam dwotu zasłoniła się wachlarzami, mężczyźni w dziwnych fryzurach zaczęli rozmawiać miedz sobą zasłaniając usta dłońmi. Inny sługa odebrał gości prowadząc Sureliona, Milcara oraz Eszara do stołu. Tuż przed nim wylewnym gestem przywitał ich Murof.

- Witaj! Przyjacielu, zapraszam to miejsce dla Ciebie, wskazał na krzesło obok. Z dostojną gracją i ściszonym głosem dopowiedział, towarzyszy zapraszam do pomieszczenia niżej gdzie poczęstunek otrzyma służba.

Milcar i Eszar nie skrywali obawy pozostawienia mistrza sam na sam z zgrają ekstrawaganckich dziwaków. Eszar dwornie zaproponował - mógłbym Pani umilić czas zebranej elity wierszami i melodią fujarki.

- Świetny pomysł, zostań z nami, powiedział Skarbnik, po czym szybko dopowiedział by ochroniarz przeszedł do sali niżej gdzie czek na niego inna świta. Usiądźmy i porozmawiajmy, na pstryknięcie pala, służba dostawiła krzesła. Milcar oddalił się, nie było to dla niego idealne rozwiązanie, nie lubił półśrodków, najbardziej nie lubił półśrodków gdy chodziło o bezpieczeństwo mistrza.
Spoiler!
Test ksiesząkostwa, w tym zamieszaniu nie jest to takie trudne, jednakże nie masz wyszkolonej umiejętności: TEST %1/2 Umie. kieszonkowstwa tj. 1/4 Zr + 1/20 SZ (25+6+ mod +10=41) Rzut: 31! Brawo, zdobyłeś potencjalnie ratujacą broń! tj. nóż i widelec. Brawo, nikt tego nie widział!
Jesteście na barce, od wejścia nie minęło zbyt dużo czasu. Murfon zaprosił was do stołu, ale w zasadzie nikt jeszcze nie siedzi. Jest dostepny poczęstunek, wino. Pali się kominek, jest przytulnie i ciepło. Wszystkich osób jest ok 14, oprócz gospodarza i służby, nie widzicie też żadnych strażników. Jedynymi którzych widzieliście to dwóch przed barką. Ewidentnie, damy dworu trzymaja się razem, widzicie też dwie grupy mężczyz, jedni wyglądają na typową elitę, eksrawaganckich narcystycznych szlachciców, druga wygląda na szlachtę, która przyszła załatwiać interesy, bez śmiechów i prużncyh gestów, rozmawiaja konkretnie i cicho. Nanantar, pokusisz się o wytęp, czy będziesz zwlekał w czasie? Proszę graczy o PW z 5 rzutami k100. Zostaliście bez broni, nawet jak jakaś mieliście poproszono was o pozostwienie jej przed wejściem do sali bankietowej barki.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 13 listopada 2018, 20:05

Toń jeziora Dan-Ugar, wsód od przystani, 32 orakt - ran wieczór

Bard czuł się na barce jak o dziesięć lat młodszy. Chybotliwy pokład dla innych zdradziecki, jemu dodawał animuszu i pewności siebie. Chętnie zwyzywałby załogę od leśnych papug i miejskich małp i kazał odcumować, co w jego wyobraźni z pewnością przyjęliby z entuzjastycznymi przekleństwami. Nic jednak takiego nie miało się jeszcze wydarzyć, gdyż już poprowadzono ich do przestronnego salonu. W drodze Eszar pokazywał dumnie Milcarrowi dokładnie osiem strun od mandoliny. Każda wydająca inny dźwięk.

Herold zapowiedział Sureliona należycie, ale ku zgrozie akolitów chciano ich rozłączyć z Mistrzem, wprawdzie bardowi udało się wyłgać talentem do kotleta, o przepraszam vina i kawioru, ale Ślepak musiał zejść do czeladnej pokład niżej.

Słowo się rzekło, taran u bram. Póki będzie grał będzie tu mile widziany, dobrze grał, ale jakże miał grać źle skoro był tak blisko Oświecenia. Spojrzał za przyzwoleniem na Mistrza, następnie udając, że stroi instrument, wygrywając kilka wybranych i sprawdzonych taktów dla przykucia uwagi (inne były dla różnej publiczności), uważnie przyglądnął się zebranym grupom, wybierając pierwszych słuchaczy, których oczaruje. Za nimi powinni pójść następni, a później wybaczą nawet błąd.

Głośno, ale nie starając się przekrzykiwać rozmów zwróci się do zebranych.

- Pozwólcie Państwo jeśli raut jest już otwarty bym sprowadził nieco sielankowej strzechy pod ten dostojny dach i opowiedział Wam chłopską historię w formie pieśni.

Grajek wybrał już pierwszą zaineresowaną kobietę i dedykował jej pierwsze dźwięki. Gdy wygrał into i refren podjął śpiew:

Smok w zegarze mocno śpi,
Wahadło wskazówki popycha,
Z wiatrem się na niebo pcha,
Srebrny sierp księżyca,
Blade światło cięte w pół,
Cieniem starej sosny,

Tutaj setki czułych słów,
Szeptał o miłości,
Tutaj pieścił miód jej ust,
Szukał kobiecości,
Zerwał ten przedwczesny kwiat,
Pragnąc namiętności.

Kochał szybko,
Kochał śmiało,
Pod żebrami zabolała,
Stal między kości,
Złoto w sakwie,
Zbrodni warte,
Tyle tego miał,
Trup, co ongiś był na schwał.

Oko smoka na niebiosach,
Gniewny niesie wiatr,
Bo kolejny paź,
Rad powąchać kwiat,
Między ciernie, sen stuletni,
Woń złożyła go.

Cały skarb, zebrał kwiat,
Pod dywanem liści,
Skrył go niczym smok,
W nocy o północy,
Zawiał śmierci wiatr,
Przyszedł czas, przyciąć kwiat

Zwiędły już, róż jej ust,
Bladotrupie oczy,
Tylko serce, niepojęte,
Trzyma ją przy duszy,
Złoty skarb, miłość skradł,
Za to dał, po śmierci katusze.

Co to ludzie półorki, orki, elfy? Jak zachowuje się gospodarz? Czy jesteśmy w pomieszczeniu z drewnianymi ścianami i dachem, czy wiszą tam jakieś baldachimy? jak duże są okna. Czy ktoś ma broń?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 20 grudnia 2018, 11:46

Toń jeziora Dan-Ugar, wschód od przystani, 32 orakt - ran wieczór

Muzyka wypełniła sale balową, rozmowy przycichły, szlachcianki powabnie rozchylały usta wsłuchując się w piękne słowa, panowie półsłówkami kończyli rozmowy równie interesująco zaglądając na wyczyn Eszara. W trakcie melodii przybyli pozostali gości wmurowani tak ogromnym kunsztem artystycznym jednej osoby. Siadali cicho i spokojnie na wolnych miejscach, by nie stracić żadnej nuty wirtuoza.

Eszar dał upust emocją poprzez muzykę. Podniecony wzbudzał w taniec struny lutni, malował każdą nutę akcentem słów. Podniecenie jakie wywołał u siebie i u najbliższych dam dało się zauważyć po intensywnym wachlowaniu dekoltów i rumieńców na twarzy. Wyciszenie melodii pod koniec utworu pozwoliło cwanemu grajkowi na obserwowanie zgormadzonych gości, byli to gównie ludzie, choć znalazła się też para gnomów. Nie byli uzbrojeni, tylko niektórzy posiadali ozdobne krótkie mieczyki i długie szlacheckie noże przy pasie. Panowie rozmawiali o interesach, Surelion i Murfon rozmawiali na zmianę szepcząc sobie do uszu. Gdy muzyka zamarła sale wypełniły oklaski, a sam gospodarz wstał klaskając. Bard spijał nektar braw, ukłonił się nisko dziarsko uśmiechając się do kobiet. Nie czekał długo na tłum Pań, które uznały, że tak melodyjny człek musi być ciekawym towarzyszem rozmów.

Rozmowy przygasły, podano do stołu. Surelion korzystając z faktu, że zebrani goście zajęli się kolacją, nachylił się do skarbnika i rzekł - Czy nie powinniśmy się skupić na przywróceniu do życia, niż obecnie smakować jedzenie? - Mój drogi, na głodnego nic nie zdziałamy, a w dodatku czekamy na kapłanów i potencjał magiczny. Powiedział zasłaniając usta Murfon. Cierpliwości, dodał przeżuwając kęs pachnącego przyprawami kurczaka.

Po drugiej stornie stołu Eszar wciągnięty był w nad wyraz ciekawą rozmowę. Jedna z Pań wysoko urodzonych z zaciekawieniem słuchała opowiadania Eszara, który opowiadał o swych zmaganiach na morzu. W czasie opowieści, można było zauważyć że dwoje rozmawiało ze sobą bez słów. - Ciekawie było płynąc ogromnym statkiem, czuć wiatr na twarzy, słyszeć przecinane fale. - Nic nie stoi Pani aby jeszcze tego doznać, na swojej twarzy, uśmiechnął się bard. - Wystarczy że poprosisz, dodał. - Oj, kusisz ale widzę, ze warto. Jej ręka dotknęła ramienia barda, a ten wyczuł jak ciepła dłoń, maca mięśnie.

Surelion zmuszony okolicznością, skosztował przyniesionych przez służbę dań i dopiero teraz poczuł jak bardzo jego ciało było głodne. Starając się zachować klasę, żuł powoli małe kęsy. Lekko zamyślony półbóg został zaczepiony przez siedzącego z drugiej strony stołu gościa, który wzniósł kielich,w stał i wygłosił toast - za gospodarza, oraz interesy, aby sakwy nasze świeciły pustkami, i aby, moja arena walk i wyścigów w końcu zaczęła sprawiać wam przyjemność! Kończąc swój wywód człowiek, uśmiechnął się i wypił kielich wina.
Pierwsza część, wieczoru. Jakieś działania?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Be