PBF - Błogosławiona Krew

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 stycznia 2019, 22:41

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Szczury.

Abdel po wymianie kurtuazyjnych uprzejmości oraz złożeniu kondolencji zasiadł do stołu i raz jeszcze rzucił dyskretnie okiem po pomieszczeniu. Zerkał kątem oka zwłaszcza w te ciemniejsze zakamarki, gdzie mogłyby się schować te brudne gryzonie.

Tylko szczurów tu brakuje i obraz byłby kompletny. Gdzie zatem mogły się podziać te przeklęte szkodniki...

Dziedzic przytłoczony wątpliwą urodą miejsca wypatrywał ostatecznej, ogoniastej, próby odwagi jaką mógłby przejść w tak zwanej rezydencji Benesanto. Od momentu wejścia do tej rudery był gotów na pojawienie się gryzonia. W każdej chwili. Zwłaszcza na stole. Gdzie ów gryzoń zwiałby niechybnie w poszukiwaniu żywności dla siebie i swego kuzynostwa. To by dopełniło obrazu nędzy i rozpaczy jakim otaczała się tak zwana arystokracja Lucatore. Na razie jednak nie pojawił się ani jeden.

Cóż.. najwyraźniej Galla zasłużyła sobie na tak "wspaniały plais* ". Najwidoczniej to sam Najwyższy Anabaptystów pokarał ją właśnie, zapewne za grzechy mordu Białego Wilka na wszystkich tych wynędzniałych pobratymcach Benesanto, których niewątpliwie się dopuścił. Za to zdechnie w tej ruderze jako znienawidzona przez naród diabelska dziwka. A kiedy ten staruch zdechnie, tłum wywlecze ją i jej potomstwo na ulice, by tam zatłuc kamieniami jak psa jakowegoś. W tak dzielny sposób, skończyć może arystokracja z Bergamo w nagrodę z żywot pośród spędzony pośród szczurzych bobków.
Mój boże!
Jakież to jest zabawne...


Abdel uśmiechnął się uprzejmie wznosząc kieliszek wina. Powąchał go jednak zapobiegliwie, przed spróbowaniem, spodziewając się odnaleźć w nim nieprzyjemny zapach szczurzego futerka. Ale nic takowego się nie stało.

- Pragnę wierzyć, że w przybyciu waszej delegacji ukryty jest głębszy sens, znak zesłany nam przez wyższe moce, które czuwają nad rodem Benesato.

-W istocie i niewątpliwie.To święta Opatrzność ją tą mocą i czuwa nad twym znamienitym rodem panie, skoro tak dalece wyniosła ród iż jego blask opromienia walecznością i mądrością, ten lud który jest mu oddany we władanie. I chociaż część promieni zgasło, tak samo jak słońce kiedy dzień chyli się ku kocowi, to przecież jutro też dzień nastanie. Mimo, iż noc wydaje się nam teraz głęboka, że niczego innego sobie wyobrazić nie można, to jedynie kwestia czasu przecież, kiedy nazajutrz znów ujrzymy nowe słoneczne promienie. I to być może takowe, które do tej pory w pełni wzejść nie mogły. Za Opatrzność zatem, niech czuwa nadal nad moimi wspaniałymi i czcigodnymi gospodarzami. - Dziedzic wzniósł puchar w spokojnym toaście stosownym do ponurego czasu żałoby.

Powoli podniósł kielich do ust, oczekując na Benesanto i upił bez przekonania drobny łyczek. Niestety wino... było dobre. A nawet bardziej niż dobre. Urodzajne ziemie Lucratore oraz pochyłe górskie stoki w połączeniu ze słońcem robiły wyborny cud natury, który następnie w umiejętnych rękach przekształcał się w fantazyjną barwę smaków, mile łechcącą podniebienie arystokraty.


*fr. Pałac
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 stycznia 2019, 14:15

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Angeline Léa od zajęcia miejsca za stołem nie odrywała spojrzenia od Galli Lombardi, chociaż starała się obserwować córkę Białego Wilka w sposób na tyle dyskretny, by nie zostać posądzoną o natrętne grubiaństwo. Krew w żyłach szlachcianki zgęstniała pod wpływem myśli, które na przemian przyprawiały ją o lodowate i gorące ciarki.

Czy taki właśnie los gotował jej czcigodny Emmanuel Geoffroy Sanguine? Wymuszoną rolę żony z dyplomatycznego sojuszu sprezentowanej prymitywnemu władyce z krańców cywilizowanej Europy? Związek pozbawiony żadnych głębszych emocji prócz być może starannie skrywanej odrazy i nienawiści? Angeline Léa nie wiedziała tak naprawdę niczego o potomkach króla Oppolusa, ale teraz, siedząc w tym zatęchłym pokoju i wpatrując się w stojącą za plecami podstarzałego namiestnika kobietę gotowa była wyobrazić sobie w jej miejscu siebie samą.

Czysta krew Sanguine, skazana na wieloletnią grę pozorów do chwili, w której śmierć miała ją rozłączyć z małżonkiem. W tej akuratnie chwili, ściskając zbielałymi palcami nóżkę napełnionego winem pucharu, potrafiła myśleć wyłącznie o odrazie, która napełniała ją na samą myśl o dzieleniu łożnicy i jadalni z człowiekiem takim jak Ennio Benesato.

Co nie znaczyło rzecz jasna, że zgrzybiały namiestnik był złym człowiekiem - lecz choćby był i najszlachetniejszym z Europejczyków, Angeline Léa zapewne nie zawahałaby się przed sięgnięciem po truciznę, by zakończyć udrękę mariażu. Udrękę jej małżonka, rzecz jasna.

Starannie skrywając emocje, przysłuchiwała się słowo gospodarza i swego brata czekając na dogodną chwilę, by samej dołączyć do konwersacji.
Chciałbym Wam podpowiedzieć, że oprócz ogólników w formie komplementów i kondolencji możecie też spróbować pociągnąć brata zmarłego za język o szczegóły zajścia. Wciąż bardzo mało wiecie na temat morderstwa, a każda informacja pozyskana dla Bergamo może być cenna. Rzecz jasna Wilk ma w Lucatore doskonałą wtyczkę i takie informacje córka już mu może przesłała, ale tego naturalnie nie możecie być pewni.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 stycznia 2019, 21:03

Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595

Ennio Benesato zaszczycał spojrzeniami wszystkich członków delegacji, wszelako największą uwagę poświęcał Abdelowi. Dziedzic nie czuł się tą atencją w najmniejszym stopniu zaskoczony, miał bowiem po swojej stronie i zaszczytną rangę posła i szlachetny męski urok, który musiał na podstarzałym Purgaryjczyku wywrzeć szokujące wrażenie.

Wcale bym się nie zdziwił, gdyby od teraz kazał zamykać tę wilczą sukę na klucz, żeby strzec przede mną jej nadwyrężonej cnoty!

Namiestnik najwyraźniej nie odczuwał głodu, bo przez cały czas skubał okruszki chleba z jednej dzierżonej w dłoni pajdy. W zamian wyraźnie coś knuł, bo na jego pomarszczonym obliczu rysował się dziwaczny grymas ogromnego zatroskania wymieszanego z cierpiętniczą miną człowieka chcącego podstępnie wzbudzić współczucie. Na salonach Montpellier taka taktyka nie miała najmniejszych szans powodzenia, tam bowiem szlachta od młodych lat uczona była wytrawnej gry konwersacji, w której główne role grała umiejętność ukrywania własnych emocji i brak podatności na manipulację z przeciwnej strony.

- Mój ukochany brat został podstępnie zamordowany całe dni temu, a sprawca tego czynu dotąd nie został odnaleziony - przemawiał dalej Ennio Benesato - W Lucatore i okolicznych sadybach wrze, bo lud kochał mego brata tak samo jak ja. Są tacy, którzy twierdzą, że uczynili to jehameddanie, którzy chcieli pomścić krew swoich współwyznawców przelaną na ziemiach Niziny Adriatyckiej.

Dzielący uwagę pomiędzy namiestnika i jego młodą oblubienicę Abdel zauważył jakiś cień, który przemknął pod kapturem Galli.

- Jest to wszelako podłe oszczerstwo - Ennio zgniótł w palcach pokruszoną kromkę chleba dając się ponieść nagłym emocjom - Ród Benesato blisko się związał z rodem Lombardich, mocą związku, w który wstąpię niebawem razem z córką Białego Wilka. Bliscy zaś Lombardim czciciele Kozła nie rzuciliby z pewnością na szalę swych dobrych relacji tylko po to, by wywrzeć spóźnioną pomstę na człowieku, który po tylu latach przyniósł im pokój.

- Tak mogą twierdzić jeno ci, którym zależy na zniszczeniu sojuszu pomiędzy rodami Benesato i Lombardi - oznajmiła dźwięcznym zdecydowanym głosem Galla, opierając długie wąskie dłonie na ramionach swego podstarzałego oblubieńca - Ludzie żywiący tak zapiekłą i nieuzasadnioną nienawiść do Bergamo, iże w jej imię spróbują obrócić lud Lucatore przeciwko temu, który jest solą tej ziemi.

Ennio przechylił się w krześle spoglądając w górę na swą narzeczoną, podziękował jej za wsparcie smutnym uśmiechem. Przyglądający się tym gestom Abdel utrwalał się coraz bardziej w przeświadczeniu, że namiestnik był chytrym starym lisem próbującym ewidentnie ogłupić swym zachowaniem młodego i być może naiwnego ambasadora.
Co się tak krępujecie, Angeline, Thibaut? Zapraszam do konwersacji, nie zwalajcie wszystkiego na dziedzica, bo inaczej on zakosi Wam wszystkie dostępne w tej scenie pedeki! :o

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth