PBF - Aquilońskie Pogranicze

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 stycznia 2019, 13:25

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]

Sigrun:

- Dzięki Ci Szamanie, dobrze usłyszeć, że Tarczowniczki przeżyją, takoż i Szamanka, zadbamy o nie jak należy.Możesz spokojnie odpocząc w samotności, wskażemy Ci odpowiednie miejsce.
W trakcie jak Szaman przygotowuje się do udania w miejsce gdzie będzie medytował,

Sigrun pyta:
- Co postanowiliście? Zostajecie u Nas w gościnie czy wracacie do osady z której przybyliście? Nadal Nikt mi nie odpowiedział co robicie w osadzie nad jeziorem? Nie chcecie gadać, nie mówcie, nie moja to rzecz.

- Co zamyślacie zrobić w kwestii owych Hyperborejczyków?, nie wiadomo kiedy i na kogo uderzą, to jak mniemam jeno kwestia czasu. Macie jakoweś poparcie u miejscowych, czy po zasłyszeniu ostatnich wieści zamierzacie opuścić te strony ?, tak jako Wasz przyjaciel łucznik zamierza uczynić.

- Wkrótce do walki tu dojdzie, obawiam się by nie była ona rzezią jaka Nam Hyperborejskie przybłędy sprawią..., a tak się może stać jak większych sił nie zgromadzę.

- Co na to rzekniecie?
Szaman odzyskał większość mocy.
Daffyd:

- Ja tam jestem za opuszczeniem tych ziem, my ku Aquilonii się udamy a stamtąd gdzie komu wola, Wy zaś Pani do jakiegoś dużego szczepu miejscowych dołączyć możecie. Nie wiem jako moi niedawno poznani druhowie na sprawę się zapatrują.

Obrazek
Ostatnio zmieniony 13 stycznia 2019, 09:00 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 12 stycznia 2019, 22:33

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Galvat siedział cicho trzymając język za zębami. Szczególnie gdy pojawił się Daffyd, który również podejrzanie patrzył na Zamorańczyka. Jednak, gdy Sigurn zapytała o plany, Galvat poruszył się wyraźnie. Wiedział, że wypadałoby coś rzec, aby nie wyglądać na jeszcze bardziej wrogiego i podstępnego. Otworzył usta zaczynając spokojnym i miękkim tonem:

- Cały czas myślę co dalej zrobić i jeszcze decyzji nie podjąłem. Wydaje mi się, że to co będziemy dalej robić zależy od odpowiedzi na kilka pytań, na które nie znamy odpowiedzi. A mianowicie chodzi mi o tych Hyperborejskich oprawców... Z iloma walczyłyście? Ilu razem ich jest, skoro chcieli wciągnąć was w pułapkę? Jak daleko jest wioska i ilu tam jest mężów gotowych stawić opór? To tylko kilka pytań, które nie dają mi spokoju. Gdy usłyszymy odpowiedź, zapewne pojawią się kolejne pytania, a wtedy uzyskasz moją ostateczną odpowiedź.

Galvat otulił się w odzienie jeszcze bardziej, zdradzając oznaki wyziębienia. Nie miał zamiaru ukrywać faktu, że wkurwia go okolica, temperatura i temperament tubylców. Gdyby nie ogień i coś do jedzenia zacząłby rozgadać się po pozostałych, zastanawiając się od kogo mógłby przywłaszczyć sobie odrobinę żywności. Delikatnie sine usta i niekontrolowany ruch dolnej szczęki był aż nadto denerwujący. Jednak jak na pospolitego Zamorańczyka trzymał się nad wyraz dobrze. Innych z jego rodzaju drążyłaby już choroba i kłopoty z mięśniami. Ale nie Galvata, który postanowił spróbować swych sił w krainach północy. Złodziej wiedział, że doświadczenie wyniesione z tych ziem, będzie nieocenionym atutem gdy znów pojawi się w Zamorze - mieście wielu możliwości.

Spojrzał na Hroth'a i zmrużył oczy. Ja pierdolę... Ten tutaj byłby w stanie wyrwać więzienne kajdany z ściany, wygiąć kraty w celi i wsadzić je w dupę strażnikom. Jebaniec Nehaher jak zawsze wie jak ochronić się przed fizycznym zagrożeniem... - rozmyślał patrząc na posturę wojownika. Nie wiedząc dlaczego przypomniał sobie starcie z kamiennym potworem na pirackiej wyspie, któremu wybył rubinowe oko. Hroth wyglądał na kogoś o podobnej sile i twardości. Wyobraźnia zrobiła swoje, a reszta przyszła sama. Dlatego tez nie omieszkał zapytać towarzysza w typowy dla siebie sposób:

- Drogi Hrocie... Czy to prawda że nawet nie mając oka i ręki, byłbyś w stanie zgładzić cherlawych przeciwników? Niechybnie dużo jadłeś w dzieciństwie, nadal jesz i jak mniemam będziesz dalej jadł... - Galvat po zakończeniu wypowiedzi zastanawiał się ilu wrogów pożarł głodny Vanir. Dla niego sprawa była jasna... Tutaj duży zjadał mniejszego - dosłownie. Przerwał swe rozmyślania i odwrócił się do Sigurn:

- Chętnie zaangażuję się w konflikt, ale nie taki który zakłada stawienie oporu przeciwnikom w większej liczbie. Może lepiej będzie wycofać się do miasta i szukać sojuszników? Szukam przygody, a nie głupiej śmierci. Potrójna ostrożność gwarantem przetrwania... Nawyki z Zamory lesze niż mleko matki. Wiem co mówię. Więc powiedz mi wojowniczko na czym stoimy i jak wygląda sytuacja strategiczna. Może i nie jestem stąd, ale wiem kiedy odejść od stołu i odkleić karty od dłoni. Więc? Ili ich jest? I gdzie się kryją? Da się ich nocą podejść? - kolejne pytania wylały się z ust Galvata.
Zamorańczyk jest bezpośredni. Oczekuje odpowiedzi i nie ukrywa, ze bez nich nie będzie wspierał wojowniczek. Nie jest dobrym samarytaninem, który umiera już w prologu.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 13 stycznia 2019, 03:51

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]

Kiedy Hroth usłyszał, że jego kuzynka jest w tej jaskini od razu odechciało mu się opuszczać tego miejsca. Zaczął w głowie układać co jej powie, po tak długim rozstaniu. Zaczął zastanawiać się jak bardzo się zmieniła i z tego zamyślenia wytrącił go Galvat. Z którego wylała się lawina pytań. Barbarzyńca spojrzał na niego swoim tęgim spojrzeniem. Po czym odpowiedział spokojnym głosem.

- Od małego jem solidnie, co upoluje pochłonę czy to dzik, wilk czy coś większego - Uśmiechnął się w stronę złodzieja, poprawiając skórę niedźwiedzia na sobie - W czasie szału nawet bez ręki i oka powalił bym jeszcze niejednego, rosłego, doświadczonego wroga. Podejrzewam, że i pozbawiony głowy, moje ciało uśmierciło by tego kto to uczynił. I Ymir mi świadkiem nie lękam się śmierci. Zamiast tego ja Hroth Skrwawiony posyłam jej wiele ofiar by nakarmić jej głód.

Zwrócił się do Sigrun.
- Lepiej uderzyć pierwszemu i zaskoczyć jakoś wroga tak myślę. Najlepszą formą obrony jest atak! Mamy tu szamana który zadba o to by duchy były z nami. Mamy tu ... zacnego złodzieja który mógłby poderżnąć gardło ich podłym czarownikom. Ja natomiast mogę iść na pierwszy ogień z tarczowniczkami zabijając ich armię. Trzeba pamiętać, to oni są na naszym terenie. Trzeba to wykorzystać. Pewnie nie spodziewają się też, że macie tu wsparcie w naszych osobach. Uważam też, że należy zostać, tutaj niż tułać się do wioski gdyż stracimy tylko czas. Po za tym, z chęcią bym się spotkał z Hildą i odnowił nasze relacje. Gdzie ją znajdę?

Po tym pytaniu mężczyzna uśmiechnął się lekko.
Jak powie gdzie jest moja kuzyneczka pójdę do niej.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 stycznia 2019, 13:30

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]


Sigrun uśmiechnęła się nieznacznie:

- Galvacie przemawiasz jak doświadczony dowódca, Ty zaś Hrocie wykazujesz nie lada entuzjazm i młodzieńczy zapała do wysyłania Hyperborejczyków do ich Bogów i demonów którym służą.

- Po kolei, my walczyłyśmy z około 30 stoma, w zasadzce było ich ze 40 jeszcze. Obecnie uważam, że mają około 50 do około 60 zdolnych do walki, w tym co najmniej trzech silnych czarowników. Większość to Hyperborejczycy, mają też około 15 renegatów z Vanirów i Aesirów, banitów wyjętych spod prawa w swoich ludach.

- Każdego da się podejść, ale pewnikiem dobrze się pilnują, są w kraju wroga. Do wioski Hrotha jest około dwa dni forsownego marszu, mają około 60 wojów, ale wątpię by łatwo dali Nam wsparcie, to raczej nie ich walka.

- Osada nad jeziorem to rybacy, nie mają wojów, chronią ich okoliczne osady na mocy zwyczajów i z woli szamanów Ymira.

- Ja mam około 20 zdolnych do walki wojowniczek plus dwie zwiadowczynie.

- Ciekwam co rzeknie Szaman Wasz jak już medytacje zakończy.

- Co do Hildy, oto i ona idźcie sobie Hrocie porozmawiać i dawne czasy powspominać.
Hilda, jest wyraźnie ucieszona widokiem Hrotha, wygląda jak niżej ale nie ma ze sobą, żadnej uciętej głowy :D
- Zmężniałeś Hrocie, pamiętam Cię jako nieco cherlawego chłopca...

Obrazek
Ostatnio zmieniony 13 stycznia 2019, 13:41 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 13 stycznia 2019, 15:07

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Galvat słysząc odpowiedź zrobił zdziwioną minę:

- Ja doświadczonym dowódcą?!? Ha ha - zaśmiał się przyjacielsko. - Żaden ze mnie generał, czy oficer... Eeeee... Znaczy mówiąc waszym językiem - wódz. Po prostu profesjonalny złodziej potrafi dobrze liczyć, szacować i badać ryzyko. Przewodzić t