PBF - Modre Dziedzictwo

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 20 października 2018, 18:39

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Gdy poszli za babcią dróżką przesłoniętą przez paprocie, ich oczom ukazała się rozległa polana. Wiedźma wstrzymała oddech, kiedy ujrzała chałupę niecodziennego wyglądu, a niemal jak ze snutych nocną porą opowieści. Pokryte grubą strzechą domostwo wznosiło się bowiem na kurzych stopach. Jak spoczęli na pniach opodal paleniska, a babcinka zajęła się pichceniem potrawy z leśnych grzybów, Nętka wbiła wzrok w tajemniczą chatę. Pierwszy raz widziała coś takiego, a fakt kurzych nóg zdawał się czymś aż nazbyt nierealnym dla materialnego świata. Młódka zmrużyła więc oczy, skupiając swoją uwagę na domenie świata duchowego.

Zwróciła też uwagę na postać babci, której nagłe pojawienie się w głębi Brodatej Puszczy do teraz zdawało się czymś niezwykłym, a tym bardziej nieprzypadkowym. I wiedźma przyglądała się zgarbionej postaci staruszki, gdy dotarły do niej słowa Kallana. Wyjaśniałoby to nagłe pojawienie się starej czarownicy dokładnie na polanie, na którejż tak niedawno odbywało się święto duchów Brodatej Puszczy. I Nętka, choć zlękła się na wspomnienie o pożeraniu ciał tych, którzy obrazili ducha, pomyślała, że w pewien sposób poszczęściło im się wielce, gdyż tak potężna istota mogła wskazać im drogę w stronę gór, a także udzielić kilku przydatnych wskazówek. Wiedźma wiedziała jednak, że wymaga to od nich szczególnej ogłady, a może i udzielenia jakiejś przysługi - jeśli cosik w ogóle jesteśmy w mocy zrobić dla tak silnego ducha - pomyślała, uważając, aby żadnym swym zachowaniem nie uchybić prastarej wiedźmie odpowiedniej czci.

- Skoroż babuszka jest opiekunem tej puszczy, toć może wiedzieć o naszej podróży a i chcieć z nami porozmawiać. - powiedziała do towarzyszy, którzy ostali się, siedząc na pokrytych mchem pniakach. - Jeśliś okażemy jej szacunek, moglibyśmy wiele się dowiedzieć, a o pomoc prosić.

Słysząc więc rozmowę Kallana oraz Vagara z potężną, a starą wiedźmą, młoda czarownica również skierowała swe kroki w stronę paleniska. Mimo, iż babcinka okazała im swe wsparcie i na strawę zaprosiła, Nętka cały czas odczuwała obawę, aby nieopatrznym działaniem czy słowem nie urazić tak mądrej istoty. Podchodząc więc bliżej, odezwała się ostrożnie:

- Babciu, takeż jak rzekli druhowie moi... pościg za nami trwa. W kierunku gór nam trza się udać, toć i drogi szukaliśmy. Z wrogemi walczyliśmy już, a kolejne przeszkody na drodze się pojawią. Czy i wiadomym tobie, kędy mamy do gór iść? Czy li za radę twą i gościnę, można ci w czym pomóc? Młodzi jesteśmy i z ziemi rodzimej przemocą wyrwani, jednak aby ślubów dopełnić względem przodków, stawimy czoła wyzwaniom.

Wiedźma używa zdolności Widzenie Duchów i spogląda na babcię oraz jej chałupę, czy widzi coś ciekawego?
Co Nętce jest wiadome o chatach na kurzych stopach, a także o istotach, o których mówi Vilena, a do których należy babcia?

W podejściu do babuszki i w rozmowie z nią, Nętka jest ostrożna i stara się okazać jej należyty szacunek.
Ostatnio zmieniony 20 października 2018, 18:45 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 23 października 2018, 18:02

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Kobiecina podniosła głowę znad parującego garnca i spojrzała na Kallana:

- Nie miel tyla językiem, ino krój ten grzyb - poleciła, podając mu kozik i resztkę grzybów w kobiałce. - A chyżo! Ja zaś cebuli dodam nynie.

- A ty, synku - odezwała się po chwili do Vagara - dorzuć nieco drewna pod kocioł, to się i polewka szybciej zagotuje.

Weszła na moment do chałupki, ale nim ktokolwiek zdołał cosik powiedzieć, wyłoniła się ponownie, niosąc cebulowy wieniec. Za czym objęła spojrzeniem całą, stojącą przy niej trójkę:

- Nie macie się co obawiać, że tu was ktoś ucapi. Jesteśta całkiem bezpieczne. Ta polana otoczona jest potrójnym kręgiem czarów, nikaj nie przekroczy ich bez mojej zgody. Ci, co was ścigają także przy dziennym świetle nie podróżują, jeno kryją się pewnikiem gdzieś po chaszczach. Takoż nie kłopoczcie się tera. Ja zaś tam pomocy nijakiej nie potrzebuje, niech cię wszak dziewko los wynagrodzi, za twe dobre serce - zwróciła się do Nętki. - Ot, skromnie se tu żyję. Jeno dawnom gości nie miała. - uśmiechnęła się ciepło, jakby myśl o odwiedzinach wielce jej była miła.

- Odpocznijcie, pojedzcie co, a rano wam najkrótszą drogę z puszczy wskażę - dodała po chwili serdecznie, wracając do warzenia zupy.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 24 października 2018, 19:16

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Bard w milczeniu przyglądał się otoczeniu przed chatą. Czekając na jedzenie przysłuchiwał się słowom, jakie wypowiadali jego towarzysze, zagłuszającym burczenie zgłodniałego żołądka. Wypowiedź Kallana utwierdziła go w tym, co sam już wiedział. Guślarz miał rację co do tego kim jest gospodyni, która zaprosiła ich na posiłek. Otucha wszakże wstąpiła w niego, a mięśnie rozluźniły się w chwili, gdy babcia zaproponowała nocleg. Spojrzał przelotnie na pozostałych i zauważył, że tak jak on, również są zmęczeni. Jedynie Vagar wydawał się najlepiej trzymać na nogach. Wizja odpoczynku z świadomością, że nie obudzą ich kolejne potworności czyhające w ciemnościach puszczy, to było więcej niż oczekiwał od dawna Rodanowi. Nie pragnął stracić tej możliwości, czym rychlej więc zmusił się do tego, by mimo zmęczenia wykrzesać z siebie nieco elokwencji:

- Jako młody bard nie mogę odmówić takiej gościny. Jesteśmy zmęczeni przygodami ostatnich dni i wierzę, że przyjdzie nam wyspać się i odetchnąć z ulgą - Rodan zrobił krótką pauzę, jakby się nad czymś zastanawiał.

- Za dobrą polewkę na lutni babciu zagram, co by ucho na nowe dźwięki się otworzyło. A moi towarzysze zdenerwowani i zaiste zmęczeni, przeto przyszło nam jeszcze kilka dni temu dziadków opłakiwać. Spoczynek darem za szacunek ja-kiśmy mieli dla przyrody tutaj - Rodan spojrzał wymownie na Amasisa, który chciał niedawno polować na ślimaka, aby kot zdał sobie sprawę, iż jego błąd mógłby kosztować ich wszystkich życie. Wszak jeśli skrzywdziliby jakieś stworzenie w puszczy, pewnikiem teraz sami gotowaliby się w garncu, zamiast polewki z grzybów...

Świadom stawki, o którą toczy się gra bard stawał na uszach, aby drużyna nie walnęła jakiegoś głupstwa. Kopnął Kallana w kostkę o dodał:

- Krój ten grzyb, bom głodny. Zaraz zagram coś wesołego... Ale chciałem coś jeszcze dodać... Otóż jesteśmy powiernikami Gwiazdy Olfenu - Rodan wyjął błękitny kamień z plecaka i położył go na pniu.

- Mam nadzieję, że moim przodkowie nie uczynili krzywdy Brodatej Puszczy. Jako że jestem jedynym potomkiem Callvarana z ludu Callas, nadwornego kronikarza Olfenu chciałem podziękować za wsparcie jakiego potrzebujemy. Zło które nas ściga chce splugawić moją linię krwi i ten kamień. Jam skromny, nic nie mam ale chcieliśmy prosić o pomoc. Te plugawce za nami idą... Czy babcia mogłaby uprzykrzyć im czarami życie za dnia, tak jak oni nam zaszkodzili w nocy?

To powiedziawszy Rodan od razu złapał za lutnię i zaczął śpiewać najlepiej jak potrafił. Pierwsze dźwięki strun wypełniły polanę odrywając wszystkich od naturalnych głosów dziczy.
Rodan gra coś co zna i jest związane z naturą. O życiu jakie mieszka w lesie i dzieli się swoimi owocami z innymi pozwalając im przetrwać w każdej porze roku. Poproszę o test jak dobrze mi idzie. Liczę, że babcia ucieszy się z mojej muzyki.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2018, 14:01

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Targany niekończącymi się spazmami lęku Kallan omal nie zemdlał, gdy Rodan bez wahania wyjawił demonicy ukrywany przezeń skarb. Pieśniarz Astralu podejrzewał co prawda, że straszliwa Baba doskonale zdawała sobie sprawę z bliskiej obecności Gwiazdy Olfenu, ale otwartość Rodana prawdziwie go zatrwożyła. Vilena prócz lęku żywił bowiem odrobinę nadziei, że demonica okazała wygnańcom z Kamu łaskę biorąc ich za znacznie potężniejszych niźli byli - wszak od wielu dni przedzierali się przez jej leśną domenę, ucztowali jak równy z równym z driadami, niweczyli też wszystkie wysiłki ścigających ich prześladowców. Demon pokroju Baby na pewno śledził ich poczynania z bezpiecznej odległości, zachodząc w głowę nad pochodzeniem oczywistych mocy intruzów.

To wydawało się tłumaczyć w opinii Kallana niezwykłą łaskawość Baby - w przeciwnym razie wszyscy zbiegowie powinni już byli pływać w saganie - a przynajmniej ich wątroby: wszak tak potężnemu demonowi nie mógł ujść uwadze fakt, że lekkomyślny i łapczywy Amasis pożarł w obrębie puszczy żabę!

A teraz Rodan wszystko popsuł wykładając łuski na kamień i zdradzając właścicielce kurzołapego domu prawdziwe źródło potęgi wędrowców! Gdyby spojrzenie mogło wyrządzać krzywdę, czarne jak smoła oczy guślarza utopiłyby barda razem z kotem w saganie demonicy.

Lecz wylanej wody nie sposób już było odzyskać. Spięty jak nigdy dotąd i wręcz dygoczący ze zdenerwowania, Pieśniarz Astralu puszczał koło uszu piosenkę Rodana przyglądając się pozornie zajętej wyłącznie strawą demonicy.
Tradycyjnie mam złe przeczucia - liczę, że MG mile mnie zaskoczy! :P