Lokacja - Sorte Kirke

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 30 sierpnia 2018, 20:26

[center]Katakumby pod Sorte Kirke, przed północą, 14 maj 1996[/center]
Bradley i Karen zabrali się za podnoszenie kamiennych wrót. Połączony wysiłek ich mięśni okazał się skuteczny, przedsięwzięcie wymagało jednak także uwagi. Jeden błąd, ześlizgnięcie się dłoni z krawędzi mogłoby doprowadzić do zmiażdżenia palców, co niewątpliwie skomplikowałoby sytuację. Dlatego zabrali się za to nie tylko z energią, generowaną przez wcześniejszą dowcipną wymianę zdań, ale przede wszystkim i z uwagą Początkowo szło dość łatwo, później jednak należało podnieść wrota wyżej, dlatego Bradley podparł się barkiem, podtrzymując całość dał Karen możliwość zmiany uchwytu i przełożenie siły. Głuchy hurkot kamienia rozbrzmiał w starożytnym tunelu, gdy dwójka Spokrewnionych pokonywała przeszkodę.

Po drugiej stronie znajdował się ciemny korytarz, z którego bił przeraźliwy odór stęchlizny i rozkładu. Z pewnością nie było tu zbyt wiele tlenu, Nieumarli jednak nie potrzebowali go. Przejście było całkowicie spowite mrokiem, światło ustawionych na ziemi świec pozwalało jednak rozróżnić ślady prowadzące do wnętrza. Gdy tylko udało im się przejść na drugą stronę, podtrzymując nad sobą kamienne wrota, na umówiony znak opuścili je jednocześnie. Huk upadającej płyty rozbrzmiał potężnym echem. Później była już tylko cisza. Karen wyjęła z kieszeni zebrane wcześniej świece i zapaliła jedna dla siebie i druga dla Bradley'a. Szczur przykucnął, przypatrując się warstwie kurzu, pokrywającemu posadzkę. Szybko zorientował się, że dalej szły już tylko dwie osoby, a żaden ślad buta nie pasował do Kapitana Galaktyki. I wtedy usłyszeli znajomy dźwięk, którego nie można było pomylić. Dwa strzały z ciężkiego pistoletu rozniosły się echem po korytarzu, a potem znów nastała przerażająca cisza. Karen zrobiła kilka kroków do przodu oświetlając okolicę. Przed dwójką Kainitów rozpościerało się większe pomieszczenie z kamiennymi trumnami umieszczonymi w niszach, na ścianach bocznych.
Obecni: Bradley, Karen, Scypione i Oscar Giovanni
[center]***[/center]
Kapitan Galaktyka starał się opanować i naleźć wyjście z labiryntu. Muzyka grająca na uszach podnosiła go nieco na duchu, poza tym jednak nie była zbyt pomocna, odcinając go od dźwięków otoczenia. Płomień zapalniczki wyglądał dziwnie wątło, gdy Kapitan rzucił go w twarz wszechobecnej ciemności, poszukując własnych śladów. I wtedy stało się coś, czego absolutnie się nie spodziewał. Jego własny cień "ożył"i zaatakował zaskoczonego Malkaviana. Pierwszy cios uderzył w rękę trzymającą źródło światła. Zapalniczka wydała metaliczny dźwięk upadając na posadzkę. Wraz z nią zniknęło ostatnie źródło światła, Dwie sekundy później Kapitan odruchowo chciał odskoczyć na bok, ale w kompletnych ciemnościach nie było to łatwym zadaniem. Coś wyjątkowo zimnego, wręcz mrożącego tkankę oplatało się wokół jego prawej nogi, doprowadzając do bolesnego upadku. Zanim Świr zdążył się podnieść, poczuł chłodne koście dłonie na barkach, a następnie słodkie ukłucie i rozkosz płynącą z wampirzego Pocałunku. Fala przyjemności zalała jego ciało i umysł rozluźniając wszystkie mięśnie, poddając się całkowicie chwilowemu uniesieniu. Zaskoczenie zmieszane z ekstazą przytłoczyło go, sprawiając że kompletnie przestał się przejmować faktem, że kilkunastosekundowy orgazm kosztował go będzie dużo vitae. Jednak gdy otworzył oczy, zrozumiał że otacza go całkowity mrok, a prawą nogę mrozi niesamowity chłód, który zaciska się na udzie niczym stalowa obręcz. Coś pożywiało się na nim i musiało być bardzo głodne.
Spoiler!
Odpisz sobie 3 Punkty Krwi. Zostały Ci 4 Punkty Krwi. Coś pije z ciebie krew i nie zamierza przestać. W następnej rundzie, jeżeli nic nie zrobisz stracisz kolejne 3 PK.

Aby wyrwać się z Pocałunku, zarządzam test Samokontroli ST:8 = 1 sukces.
Masz 1 rundę, w której oprzesz się nieopisanej przyjemności jaką daje ukłucie przez innego Wampira. Co robisz?
Obecni: Kapitan Galaktyka i nieznany Spokrewniony
[center]***[/center]
Morten przeszedł za wyłom, widząc przed sobą poszerzający się korytarz. Magiczne światła kontrolowane przez Algola rozświetliły przejście ujawniając kolejny tunel. Po lewej stronie dojrzał w nim dwumetrowy krzyż z Chrystusem, po prawej zaś wisiało na ścianie sporych rozmiarów aspersorium. Brujah natychmiast zauważył dziwnie znajoma frazę K+M+D wyrytą w kamieniu. Wychylił się zza wyłomu i machnął ręką na pozostałych, aby podeszli bliżej. Ostatecznie wszyscy znaleźli się blisko kości leżących na zakręcie, które szczególnie działały na Isabell. Torreadorka czuła, że nie wróżą niczego dobrego. Gdy skręcili w prawo, ujrzeli, iż pięć metrów przed nimi, przejście poszerza się. Podobnie jak wcześniej zaczęli rozglądać się uważnie.
Na razie nic ciekawego nie widzicie. Oprócz kamiennego krzyża z Chrystusem i aspersorium nie ma tutaj nic więcej. Pomieszczenie kończy się ścianą, a wahadło jasno pokazuje aby iść dalej. W przypadku prośby o test percepcji, proszę o deklaracje czego dokładnie szukacie.

Co robicie?
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 31 sierpnia 2018, 14:43

[center]Katakumby pod Sorte Kirke, przed północą, 14 maj 1996[/center]

Utwór z słuchawek przebijał niepokojącą ciemność.Mimo to że pozostawały na szyi Świra słyszał utwór dobrze dzięki swoim nadludzkim zmysłom.
[center] https://www.youtube.com/watch?v=agVpq_XXRmU [/center]
[center]
Zabierzesz mnie w noc,
I jestem łatwym kochankiem,
weźmiesz mnie do walki,
i jestem łatwym kompanem,
I płonę*[/center]

Utwór dodawał odwagi Malkavianowi dając do zrozumienia, że sam jest niczym ogień oświetlający tą ciemność. Jednak walka światła z ciemnością miała się dopiero zacząć. Kapitan Galaktyka próbował cofnąć czas szukając wyjścia za pomocą swoich śladów. Utwór w ciąż grał ciąż tą radosną melodie.

[center]Ja idę, ty mi powiedz, czuję to, powiem to,
Zawracam do tunelu po moją płonącą duszę)
Płonę...
Ja idę, ty idziesz, bez urazów, moje uczucia,
Chcę zostawić to daleko za sobą, ta...
Whoo Whoo...
Whoo Whoo...*[/center]

Szedł skupiając się się na śladach, aż tu nagle jego cień ożył, niwecząc jego plan w tym jak, że niespokojnym miejscu.
[center]
Wkręć mnie drutem w maszynę
Będę twoim więźniem,
Dowiedziałem się i trudno mi w to uwierzyć,
Jesteś moim mordercą,
Płonę, stoję za tobą,
Z głową w spadającym niebie.*[/center]

Zapalniczka upadła, pozostawiając Świra w absolutnym mroku. Energicznie odskoczył myśląc.

Ciemność ożyła niemożliwe.

[center]Płonę...
Płonę..*[/center]

Nagle coś zimnego doprowadziło Kapitana do upadku.

[center]Rusz się, musisz się ruszyć,
Musisz klepnąć go w biodro
i zabierać się stąd*[/center]

Po w stanięciu w absolutnym mroku, poczuł wreszcie dłonie swego oprawcy i rozkoszny pocałunek na szyi, który zwiastował zagładę. Przyjemność na chwile zatrzymała Kapitana Galaktykę w błogiej nieświadomości. Melodia grała. Czuły słuch Świra i nadwrażliwe zmysły tylko wzmagały to magiczną chwile.

[center]Rusz się, musisz się ruszyć,
Musisz klepnąć go w biodro
i zabierać się stąd

Czuję to, chcę tego, nadchodzę, mówiłem ci,
Przyjmę kulę z nieba,
którą dla mnie przeznaczyłaś*[/center]

Malkavian się ocknął z rozkoszy. Walka dobra ze złem nigdy niebyła prosta. Ewokacja sił ciemności się ziściła. Teraz należy ją pokonać. Kapitan szybko wyciągnął pistolet który nosi przy pasku tak szybko jak zawsze to ćwiczył przed lustrem. Po czym zamknął oczy i wycelował za siebie próbując trafić głowę napastnika.

Płonę.Jestem Kapitan Galaktyka przemierzający wszechświat walczący z ciemnością. Rozjaśniam gwiezdne niebo, gdziekolwiek się nie pojawię, Światła ci dam!

Krzyknął w czasie wystrzału - Przyjmij kule którą dla ciebie przeznaczyłem! Jestem ogniem! Płonę!

[center]Odchodzę, uciekam,
daleko od największej miłości,
Chcę klepnąć cię w biodro

Płonę...
Rusz się, musisz się ruszyć,
Musisz klepnąć go w biodro
i zabierać się stąd
Płonę...*[/center]
Dobra strzelam z pistoletu na flary w typa wydaje punkt siły woli przy tym teście. Do tego Demecją z 4rki go jadę. Po wystrzale. Odpalam potencję i wóz albo przewóz.
Ps: Krwi wariata mu się zachciało szaleniec.
* Tłumaczony tekst z piosenki Kasabian Fire
Obecni: Kapitan Galaktyka i nieznany Spokrewniony

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 31 sierpnia 2018, 16:52

[center]Katakumby pod Sorte Kirke, przed północą, 14 maj 1996[/center]
- Obyś spleśniał i w proch się rozsypał - odezwał się czarownik, najwyraźniej adresując swą wypowiedź ku wiszącemu na ścianie truchłu żydowskiego proroka. Musiał przyznać, że z uwagi na obrany styl nieżycia nadzwyczaj rzadko miał okazję znaleźć się w pobliżu kultowych obiektów chrześcijańskiego zabobonu. Jeśli jednak już spotykała go ta okoliczność, starał się nie tracić okazji do rzucenia kolejnej klątwy...

- Wahadło wskazuje by iść naprzód - poinformował pozostałych, przenosząc wzrok z poruszającego się bursztynu, na oplecioną pajęczynami ścianę. - A więc to co widzimy, to tajne przejście, iluzja, lub po prostu zamurowany korytarz - skonstatował spokojnie.

Nieznacznym ruchem dłoni nakazał widmowym światłom by poruszyły się naprzód. Jednocześnie zaś szepnął, do małego, puchatego stworzenia, wczepionego w fałd szaty, na jego ramieniu:

- Ciekaw jestem, co zauważysz... Sprawdź, czy wyczuwasz przejście przed nami.

Nietoperz nastroszył uszka i pisnął w odpowiedzi, po czym cicho, niczym duch, zerwał się do lotu...
Gapię się na ścianę, starając się wykryć iluzje. Następnie zaś przyglądam się wiszącym w pobliżu elementom wystroju, próbując znaleźć na nich jakieś wskazówki w oparciu o ich zdobienia i symbolikę (poproszę o test Zagadek).

Nietoperz sprawdza otoczenie echolokacją. Światła mają polecenie lecieć dalej drogą przed nami (dzielę je na trzy, dwa zostają z nami, jedno leci sprawdzić drogę). Jeśli ściana jest iluzją światło podleci do niej i zniknie.
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56