PBF - Modre Dziedzictwo

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 23 sierpnia 2018, 10:34

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Stuha nie wiedział, jak długo trwała zabawa, nie zdawał sobie bowiem sprawy z umykającego czasu, zajęty ogólnie pojętnym świętownaiem i spółkowaniem z dziwną, acz równie cudowną istotą. Gdy skończył, padł na ziemię obok niej wyczerpany przytulając jednocześnie partnerkę przednią łapką i tak zasnął. A sny jego były błogie i przyjemne.

W pewnym momencie zaś poczuł, jak coś, czego nie był w stanie opisać, kazało mu otworzyć oczy. Amasis otworzył powoli oczy widząc jednocześnie mocno zmieniony krajobraz. Obok niego obudziła była Nętka - równie świadoma jak zwiadowca. Rozejrzał się jednak najpierw wokół - urok całego miejsca zniknął, pozostała zaś upiorna wręcz aura miejsca. I ciała wszystkich towarzyszy leżące bezwładnie na ziemi.

A więc astral, pomyślał do siebie. Jednak nie był stanie ujrzeć nikogo z pozostałych. Może to przez mgłę w oddali, może przez cienie, nie był pewien. Wdrapał się szybko na najbliższe drzewo i przez chwilę próbował ją przejrzeć bądź usłyszeć jakiekolwiek dźwięki w oddali. Dziwiła go natomiast myśl, że mieliby wszyscy gdzieś pójść bez nich. Nic to, trzeba ich odszukać dodał we własnym umyśle, po czym zwrócił się do wiedźmy:

- Ale nas leśne duchy zwiodły, nie ma co. Widziałaś pozostałych? Musimy ich szybko odnaleźć. Co z Twoim nietoperzem?
Wchodze na dnajbliższe drzewo i próbuję słuchem bądź wzrokiem wypatrzyć pozostałych lub usłyszeć jakiekolwiek dźwięki z oddali, które mogłyby świadczyć o ich obecności niedaleko.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 23 sierpnia 2018, 15:47

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Nętka otworzyła nagle oczy. Dookoła widziała tylko mleczną mgłę przedzierającą się między zaroślami i sunącą wolno nad ziemią. Nie było już ognia, radosnej muzyki zabawy, ni wesołych śpiewów leśnych driad. Panowała za to niezmącona nawet lekkim szmerem cisza. Zaraz czarownica zgryzła wargę. Zobaczyła bowiem leżące na ziemi i kompletnie nagie ciała swych przyjaciół. Po chwili zdała sobie sprawę, że nie odczuwa własnej, fizycznej powłoki. Spojrzała więc w dół... wprost na siebie samą, a właściwie własną powłokę z krwi i kości. Obok zaś leżało niedbale miękkie, nieduże ciałko rudego kota. Kobieta szybko się jednak uspokoiła, dostrzegając nieopodal ducha swego przyjaciela. Amasis, również jak ona, stał nad swoim ciałem. Słowa przyjaciela przypomniały jej o własnym chowańcu. Ostatni raz widziała go wysoko nad polaną, niknacego w ciemnościach nocnego nieba i spokojnym blasku Oxanu w pełni. Również jak Amasis, nie widziała dusz reszty przyjaciół.

Nętka przelękła się bardzo i zbliżyła się do leżącego nieopodal Kallana. Gdy zeszło upojenie winem, zdała sobie szybko sprawę z niezręczności sytuacji. Próbując nie dostrzegać ewidentnej nagości swego przyjaciela z dzieciństwa, pochyliła się nad nim próbując zaobserwować choćby najmniejsze oznaki życia. Skoro bowiem i ona, jak i zaznajomiony ze światem astralnym stuha, byli świadomi w snach, a sam felidae potrafił poruszać się na płaszczyźnie astralnej, nieposiadający podobnych umiejętności przyjaciele mogli być li tylko nieprzytomni.. a przynajmniej taką żywiła nadzieję. Ozwała się szybko po imieniu do potomka Vilena zamieszkujących ongiś Modry Kam. Próbowała go wypatrzyć również wśród drzew, gdy jej głos mógł go przywieść z powrotem. Może li tylko jego dusza wyszła z ciała wcześniej? Wiedźma skupiła się także na odszukaniu swego chowańca. Próbowała wyczuć blask jego umysłu i ducha pośród gęstych mgieł świata duchów.

- Iglicie, gdzie jesteś? Co się z nami stało? Co się stało z innymi? Co z Rodanem, Kallanem i Vagarem? Czy wiesz gdzie są ich duchy? Czy mnie słyszysz?
Próbuję się skontaktować z chowańcem i ocenić, czy rzeczywiście ducha np. Kallana nie ma w ciele (i nie jest tylko nieprzytomny).
Ile pamiętamy z poprzedniej nocy?

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 23 sierpnia 2018, 18:09

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Czarownica najwyraźniej zignorowała całkowicie pytania Amasisa i felidae sapnął, zniecierpliwiony. Już miał odrzec coś odpowiednio kąśliwego, gdy nagle przerwało mu wołanie:

- Pójdź, pójdź!

Stuha i wiedźma rozejrzeli się pospiesznie, zdumieni niezmiernie, któż to tak do nich przemawia? Jakoś kilka kroków dalej ujrzeli małego, błękitnego ptaka, skaczącego po gałęzi drzewa. A gdy pierzasty gość zauważył, że mu się przyglądają, przekrzywił łepek i zawołał:

- Pójdź! Pójdź!

Za czym odleciał kilka kroków w mgłę i ponowił swoje wezwanie, jakoby umyślił gdzieś ich zaprowadzić...
Amasis: Nic nie zauważasz, oprócz rzeczonego ptaszka. Mgła tłumi wszelkie inne dźwięki, nie widzisz też żadnych śladów. Ptaszek co chwila woła was i odlatuje kawałek, po czym zatrzymuje się, jakby czekał, żebyście za nim poszli. Jeśli tego nie robicie, wróci i powtórzy całą operację od nowa.

Nętka: Test Medycyny Ezoterycznej: Zdany - duszy Kallana nie ma w ciele. Nie widzisz jej też nigdzie dookoła. Z tego co wiesz, istoty, które nie posiadają LD często są bardzo zagubione na planie astralnym i nie orientują się, co się z nimi dzieje. Jeśli w porę nie odnajdzie się ich dusz i nie pomoże im wrócić do ciała, mogą umrzeć z odwodnienia. Zapewne to się stanie z Waszymi towarzyszami, jeśli ich nie odnajdziecie.

Twojego chowańca nigdzie nie widać i nie masz z nim kontaktu. Co w sumie jednak nie jest dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że chowańce nie umieją wychodzić w astral.
Z poprzedniej nocy pamiętacie tyle, ile wam opisałem. Oprócz oczywiście tego, iż impreza przeszła po jakimś czasie w radosną orgietkę (czego już nie opisywałem). MNiej więcej wiecie, co się działo na początku, później obrazy stają się rozmyte. Oczywiście Nętka także nie ma nic na sobie. Przeżycia Czarownicy w zakresie znajomości z Driadami nie różniły się zbytnio od doświadczeń reszty drużyny.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 24 sierpnia 2018, 04:35

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Przyglądała się przyjacielowi, lecz choć bardzo tego chciała, nie mogła w jego ciele dostrzec najmniejszej oznaki obecności duszy. Zaczęła sie obawiać, iż istotnie nie mają wiele czasu, aby odszukać zagubionych druhów, nim ich ciała umrą. Już chciała ostrzec kota, gdy ze strony drzew odezwał się głos. W ciszy, krótkie słowa brzmiały jeszcze bardziej donośnie. Gdy jednak zerwała się wraz z Amasisem z miejsca, źródłem owego wołania okazał się niewielki ptak. Po zdarzeniach z poprzedniej nocy wiedźma nie potrafiła do końca zaufać duchom nawet pod tak niepozorną formą. Nie mieli jednak wiele czasu na wątpliwości, a sama wiedźma nie mogła w żaden sposób znaleźć porozumienia z własnym chowańcem.

- Amasisie, mój chowaniec ostał się jeno w świecie materii. Toż dlatego nie słyszy moich wołań. W ciele zaś Kallana nie ostał się duch. Jeno za tym ptakiem trzeba iść, nim ciała druhów naszych uschną jak pszenica w najgorsze susze. Nie mamy w końcu innego wyboru.
Nętka proponuje iść za tym ptakiem Amasisowi i sama też za nim podaży. Jak zawsze zachowa czujność.
Ostatnio zmieniony 24 sierpnia 2018, 16:38 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 sierpnia 2018, 14:29

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]


Vagar dumał nad niestałością i słabością istot żywych, oraz ulotnością ich istnienia.

Takie toto delikatne i słabe, i nader śmiertelne. Nie to co kamienie, kości matki ziemi.

A wśród kamieni głazy najprzedniejsze są, w zielonej Puszczy leżące. Mech porasta głównie nas głazy. Vagar lubił mech, dużo bardziej niż