PBF - Błogosławiona Krew

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2018, 23:56

Terres Putain, Tulon

Przeprawa przez kręte gwarne ulice dzielnicy trwała co najmniej trzydzieści minut, ale zauroczona w wielkim stopniu miastem Angeline Léa miała wrażenie, że pochód dotarł do posiadłości rodu zaledwie po kwadransie. Dziedziczka Sanguine z żywą uwagą chłonęła widoki, zapachy i dźwięki Tulonu, przyglądając się noszącym prowokacyjne stroje dziewczętom z domów uciech, obwieszonym złotem czarnoskórym przybyszom z Afryki, mieszczanom wszelkiej maści. Skrzyżowawszy kroki z grupką bawiących się na przepustce szaserów Rezysty, szlachcianka zasalutowała im na sposób Sangów, a tamci odwzajemnili salut nie mogąc nie zauważyć czerwonych płaszczy kapitana Perraulta i jego podoficerów.

Kilkoro mężczyzn i kobiet stojących na skrzyżowaniu uliczek odsunęło się z drogi pochodu, śledząc badawczymi spojrzeniami lektykę i towarzyszących jej pieszych. Jedna z osób - zgrabna blondynka o morzu loków i ostro zarysowanym pod materiałem sukienki biuście - gwizdnęła na palcach zwracając na siebie uwagę niesionego przez tragarzy Leona, posłała w jego stronę jakiś gest, który najpewniej znany był powszechnie Tulończykom, ale którego znaczenia szlachcianka nie odgadła.

Nie doczekawszy się żadnej reakcji ze strony wyciągniętego w lektyce wynalazcy, blondynka posłała Leonowi kolejny gest, nieco odmienny i chyba nieco wulgarny. A potem przeniosła spojrzenie na mijającą ją dziedziczkę.

Angeline Léa nie mogła się oprzeć wrażenie, że spogląda na nią najpiękniejsza kobieta świata. Uśmiechając się zalotnie kącikami ust, blondynka oblizała koniuszkiem języka swe kuszące wykrojone wargi, w sposób tak niebywale erotyczny, że ciało szlachcianki przeszył mimowolny dreszcz.

- To sekciarze, wasza miłość - u boku Angeline Léi wyrósł niczym spod ziemi kapitan Perrault, odgrodził dziedziczkę od zainteresowanej nią blondynki - Migrujące ptaki, niebezpieczni ludzie. Komu życie i mieszek miły, ten nie powinien się z nimi zadawać.

Szlachcianka kiwnęła niemo głową, ale mimowolnie obejrzała się ponad ramieniem, podchwytując zapraszające spojrzenie odprowadzającej ją wzrokiem jasnowłosej piękności.

Mechanika testu wiedzy
Spoiler!
Int 2 + Legends 1, wyniki 5, 1, 3.

Określenia użyte przez kapitana nic Angeline nie mówią, dziedziczka nie kojarzy tych sekciarzy. Może to dobry temat do zarzucenia przy kolacji?
Spacer przez Terres Putain dobiega końca, bez przeszkód i niespodzianek docieracie do rezydencji Sanguine!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2018, 00:28

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Czterej nisko urodzeni lokaje oddelegowani do świty Abdela czekali w odświętnych strojach przed kutą z żelaza bramą rezydencji. Widząc nadciągający orszak czym prędzej otworzyli wrota kłaniając się w pas dziedzicowi i jego rodzinie. Abdel zaszczycił ich uprzejmym spojrzeniem, rozejrzał się po wyłożonym marmurową kostką podwórku posesji, po czym wszedł do środka witany przez onieśmielonego osobą dziedzica zarządcę.

W gustownie urządzonym holu budynku stała reszta członków ekspedycji: fryzjer Moliére i kucharz Jambon oraz dwie wiecznie spłoszone służki dziedziczki. Abdel przywitał się uprzejmie ze świtą oraz rodziną zarządcy, od niechcenia kontemplując wzrokiem figury obu dziewcząt. Nieśmiałe, wiotkie i białoskóre, służki nie mogły konkurować ze znacznie odważniejszymi pod względem strojów i obyczajów mieszkankami Tulonu, ale Abdel wiedział, że później, daleko na szlaku do Purgare, umiejętnie zbałamucone dwórki powinny bez trudu zaspokoić każdą jego zachciankę.

Tak długo jak nie wiedziała o tym jego przyrodnia siostra, rzecz jasna.

- Wyczuwam w powietrzu rozkoszną woń jadła - oznajmił pierworodny, kiedy uciążliwy powitalny protokół dobiegł już końca, a do holu weszli dziedziczka i kuzyn Leon - Nie pozwólmy zatem, aby kolacja wystygła. Lecz wpierw muszę się odświeżyć.

- Tędy, wasza miłość - zarządca wskazał dłonią jedne z drzwi - To łazienka, można z niej przejść do sali jadalnej. Proszę za mną.
Jeśli macie ochotę, możecie skrobnąć jakieś wstawki z wieczerzy. Przy stole zasiedli Abdel, Angeline, Leon, Nathan, kapitan Perrault oraz skarbnik Dumas. Dwórki usługują Angeline, resztą gości zajmuje się kucharz Jambon oraz zarządca z rodziną. Na stole kilka gatunków ryb, mięczaki, pieczona kaczka w jabłkach, kebab z jaszczurki, różne sosy i sałatki, ziemniaki w plastrach i wędzone sery. Do tego wino, herbata bądź woda.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 01 sierpnia 2018, 18:14

Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon

Pukanie do drzwi zastało Leona przed lustrem, starającego się dopasować właściwą kokardę do lnianej, luźnej koszuli koloru zgaszonej bieli. Brązowa, czy butelkowa zieleń? Chwilę wcześniej odświeżył się w kąpieli, a zajadłość z jaką służąca szorowała mu plecy ostrą szczotką, dodała mu nowych sił życiowych.

- Entrez, s'il vous plaît! - Zakrzyknął w stronę drzwi, mając nadzieję że to ktoś ze świty, lub może nawet któreś z kuzynostwa. Wybrał brązową, wyszedł z toalety, sprawnymi ruchami wiążąc ozdobę pod szyją, ku jego rozczarowaniu był to tylko służący ze wzrokiem poddańczo wbitym w posadzkę.
- Prosimy do stołu, miłościwy panie! Zaprowadzę do jadalnej.
- Świetnie, zaczekaj przed drzwiami.

Kompletnie nie miał ochoty na kolację, musiał jednak zachować jakieś pozory. Właściwie chciałby już znaleźć się na ulicach, żeby na własne oczy i uszy przekonać się o egzotyce miejsca, zagłębić w kopalni artefaktów jaką miał być Tulon. Rozważał czy nie poprosić o towarzystwo kuzynostwa. Abdel z pewnością odmówi, albo co gorsza zgodzi się i zabierze zamiast na bazar do domu gier, zaś Angelline.. Cóż chciał porozmawiać z nią już wcześniej, po niefortunnym zaproszeniu z lektyki, ale mogłaby uznać że się jej narzuca. A czy nie miałaby racji? Ta myśl skonsternowała go tym bardziej, kiedy uczuł ucisk w dopasowanych wojskowych spodniach. Kuzynka zdawała się nim nie interesować i zarazem nie była w jego typie, zbyt atletyczna, praktyczna, dawno stłamsiła w sobie dziecko i niefrasobliwość, które tak lubił u dziewcząt. Cóż zatem? Chyba właśnie to, że była kuzynką podniecało go najbardziej. Czy to właśnie zakazany owoc kazirodztwa tak go pociągał, czy może podświadome dążenie do czystości krwi. Prawdą jest, że nigdy nie lubił wiejskich dziewuch, a zapach mleka i słomy, który niektórych tak do nich ciągnął jego odrzucał.
Z tą myślą włożył na wierzch brunatną lnianą marynarkę, szytą na krój munduru i wyszedł przed drzwi, pozwalając zaprowadzić się służącemu na zapowiedzianą kolację.


Wynalazca miał nadzieję zjeść szybko kolację i czym prędzej opuścić rezydencję, plan ów został jednak skutecznie pokrzyżowany przez Abdela urządzającego manewry używania sztućców i kolejności podawania dań.
Siedząc już przy stole, zręcznie dzielił na talerzu rybę, starając nie patrzeć zbyt natrętnie na Angelline, za to nie mógł oderwać oczu od coraz szybciej zapadającego zmierzchu. Zdając sobie sprawę z własnych braków w sztuce etykiety i konwersacji, starał się nie wdawać w dłuższe rozmowy, z zazdrością zaś słuchał jak trafnie i dowcipnie potrafi rozmawiać kuzyn.
Siedział Leon Thibaut cicho i słuchał sobie wytwornych i sztubackich rozmów. Kiedy uznałby, że chwila jest już odpowiednia, wstałby grzecznie w takim momencie by nikomu nie przerwać, ukłonił się. Podszedłby do Nathana oświadczając. Chwila ta jednak odwlekała się w nieskończoność, za sprawą kuzyna.
- Panie Bartez, będę na podwórzu za najdalej kwadrans, proszę przysłać tam swego człowieka. Liczę że rozumie pan, nie potrzebuję żołnierza, tylko przewodnika. - i dalej już do wszystkich - A czy ktoś z Państwa zechciałby towarzyszyć mi w przechadzce z przewodnikiem, którego poleci mi Pan Bartez?

Jeśli wcześniej, ktoś będzie chciał porozmawiać podczas kolacji, to jestem otwarty, wtedy przesunę ostatnie pytanie na kolejny post.
Mistrzu, co Leon może znaleźć na takim targowisku? Szczerze napiszę, że nie wiem czego oprócz lunety do karabinu, map może tam szukać. Może będą latawce?

Wynalazca za spacer uzbroi się w sztylet i porządną lupę. Pieniądze pewnie ma jakieś swoje, ale ile i co można za to kupić, też nie wiem.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 13:51 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 sierpnia 2018, 21:02