PBF - Modre Dziedzictwo

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 lipca 2018, 21:11

[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Starając się włożyć w swe wypowiadane ospałym tonem słowa jak najwięcej życzliwości, dla jeszcze lepszego efekty Kallan nastroszył włosy tak, by przypominały ślimacze czułki.

- Nowe istoty dobre, nowe istoty spokojne. Nie zjedzą ślimaka. Nie zadadzą bólu. Uciekają przed drapieżnikami.

Ślimak zamarł na dłuższą chwilę, zastanawiając się najwyraźniej, czy skryć się w głębi muszli czy nie. Po chwili jednak, równie spiesznie jak wcześniej chował się, począł rozwijać swe blade ciało. Vilena czekał cierpliwie, obserwując ruchy mięczaka. Po kolejnej chwili, ślimak wystawił jeden z czułków i zbliżył go ostrożnie do Kallana, obserwując go podejrzliwie. Guślarz wpatrywał się w kołyszące się naprzeciwko niemu oko mając wrażenie, jakby był obwąchiwany przez psa.

- Wyyy? - zapytał w końcu ślimak. Po czym najwyraźniej sam znalazł odpowiedź, konstatując po chwili z radością - Wyyy!

Rozwinął się nieco bardziej ukazując drugi z czułków. Po czym zamyślił się na chwilę.

- Jeeeść liścieee? - zaproponował w końcu uprzejmie, najwyraźniej wzbijając się na wyżyny ślimaczej gościnności.

- Jeść mnóstwo liści, uwielbiać liście - gładko skłamał poruszony niezwykłą konwersacją Kallan. Było dokładnie tak jak opowiadała mu babka, kiedy uczyła wnuka zaklęcia. Było dokładnie tak jak przestrzegała. Nawiązanie tak silnej więzi z inną żywą istotą powodowało całkowitą zmianę percepcji u czarownika, przynajmniej u guślarza tak wrażliwego i prostodusznego jak Kallan. Muna często mu powtarzała, że nie powinien tego czaru używać w stosunku do źródła pożywienia. Pieśniarz Astralu w jednej chwili obiecał sobie, że nigdy już nie weźmie do ust ślimaczego mięsa, nigdy więcej.

- Liścieee dobreee - dorzucił jeszcze ślimak, najwyraźniej ukontentowany odpowiedzią, po czym powrócił do przerwanego posiłku.

Uderzenie serca później, smagnięty pejczem zdrowego rozsądku, Kallan obiecał sobie sumiennie, że nigdy nie użyje tego zaklęcia, by porozmawiać z rybą czy pijawką.

- Nie boi się, nie boi - powtórzył raz jeszcze uspokajająco, cmokając pociesznie ustami i poruszając złożonymi na kształt czułków włosami - Jemy liście, odchodzimy.
Post pisany wspólnie z Mistrzem Gry. Niezwykłe przeżycie dla Kallana, ślimaka faktycznie już do ust nie weźmie! Jak już nazbieramy dość liści (Kallan poprosi Nętkę o instruktaż, co zbierać, żeby przyśpieszyć ten proces) i przejdziemy przez ślimaki, guślarz postara się znaleźć jakiegoś większego ptaka, by nawiązać z nim kontakt i w zamian za zbierane przez całą grupę nasiona nakłonić do wskazania drogi ku górom.
Ostatnio zmieniony 24 lipca 2018, 22:12 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 26 lipca 2018, 16:31

[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]
Pożegnali ślimaki i ruszyli dalej, unosząc z sobą nie tylko mięsiste liście, ale i wspomnienie powolnych, omszałych olbrzymów. Dzień zbiegł szybko i wkrótce stanęli na kolejny nocleg. Tym razem kolację z placków pszennych i sera urozmaiciła potrawka z liści i kłączy, przygotowana przez Nętkę. Amasis krzywił się na samą myśl o niej, wszakże zdołał potajemnie upolować żabę, którą pożarł chyłkiem, w krzunach. Był zresztą pewien, że nikt, ani druhowie jego ani duchy natury nie zauważył tego faktu. Chychły bowiem były gęste okrutnie, sam sobie o mało co oka w nich nie wykuł. Dla niepoznaki wszakże lizną nieco liści i zjadł korzonek, który nawet nie był taki paskudny - przypominał bowiem skrzyżowanie twarogu z marchewką.

Po wieczerzy nastał czas na odpoczynek. Pomimo tego, iż ostatnie noce minęły spokojnie, Vagar nastawał na to, by warty pełnić, a baczyć pilnie zagrożenia. Mimo środków ostrożności wszakże, nie stało się nic niepokojącego. Ranek powitali pokrzepieni snem mocnym, przed dalszą wędrówką wszakże wzmocnili się jeszcze resztkami wieczerzy z dnia poprzedniego. Gdy rozśpiewały się ptaki, słoneczko witając, ruszyli znów drogę, na wschód, ku górom.
Rzuty na przetrwanie, by znaleźć w dziczy drogę i wodę:
Rodan - zdany z dwoma przebiciami. Wciąż jesteś w stanie określić, gdzie jest wschód. Ponadto nie masz problemu ze znalezieniem wody.

Nętka i Kallan - rzut nie zdany. Nie bardzo wiecie, w którą stronę iść, ale nie czujecie się totalnie skołowani.

Vagar i Amasis - krytyczny pech! Totalnie się pogubiliście w tym zielonym gąszczu. Naprawdę macie nadzieję, że Rodan wie, gdzie iść. Nie macie jednak pewności, czy tak jest i chwilami wydaje wam się, że pałętacie się bez celu. Co więcej Vagara oblazły i pokąsały mrówki, gdy usiadł na spróchniałej kłodzie (1 obrażenie i swędzi okrutnie), a Amasis zeżarł jakaś puchatą ćmę, która przyprawiła go o ból brzucha (lekkie zatrucie: -5 do Zw. i Odp.)

Zakładam, że Kallan, zgodnie z deklaracją, używa Mowy Zwierząt aby porozumiewać się z ptakami i wyznaczać kierunek na wschód. Sprawia to, że nie zgubicie się, a dodatkowo udowadnia, że Rodan ma rację wyznaczając kierunek wędrówki. Kallan traci 3 punkty Energii za używanie czaru.

Zakładam, że Nętka , zgodnie z deklaracją, używa czaru Odnalezienie pożywienia, co pozwoli wam uzupełnić zapasy o kilka garści korzonków, orzechy wygrzebane z norki jakiegoś gryzowania oraz słodkie, jadalne pnącza. Nie ma tego wiele, ale da się na tym przetrwać. Nętka traci 4 punkty Energii za użycie czaru.
[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Zmierzch wykrwawiał się powoli ponad koronami drzew, tkając dywan czerwieni pod stopami nadchodzącej nocy. Niżej, na niewielkiej polanie, okolonej pióropuszami gęstych paproci, ognisko po raz pierwszy strzeliło iskrami, odganiając gęstniejące szybko cienie. Znużona podróżą grupka uciekinierów z Modrego Kamu zasiadła wokoło, pozwalając odpocząć zmęczonym kościom. Jedynie Vagar co chwila drapał się, przeklinając leśne mrówki, Amasis zaś leżąc przy ogniu, wydawał żałosne jęki, tak, by nikt nie wątpił, iż cierpi boleści straszliwe. Po prawdzie wszakże, nie były one aż takie wielkie, lecz nie mógł sobie odmówić przyjemności płynącej ze zwracania na siebie uwagi i wszystkich pełnych współczucia spojrzeń, które gdzieś w mrocznych zakamarkach jego kociego serca sprawiały mu niewymowną rozkosz. Nętka pochylała się nad kotłem, mieszczącym znalezione korzonki i zioła. Z cichym westchnieniem dorzuciła do przygotowywanej zupy ostatnie dwie garści mąki, znalezione na dnie sakwy podróżnej. Zapasy, które przygotowali im bliscy skończyły się i od teraz musieli radzić sobie sami w puszczy. Mimo to dobrze było wiedzieć, że jeszcze tej nocy nie pójdą spać o pustych żołądkach. Utra postawiła ostrożnie garniec na przygotowanych wedle ognia kamieniach. Wkrótce poczęła się znad niego unosić para, pełna smakowitych, a kuszących woni...
[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Wczoraj w nocy, w czasie swojej warty, znów słyszałeś w puszczy odległy dźwięk bębnów. Przez chwilę miałeś wrażenie, że Cię wzywa, ale udało Ci mu się oprzeć. Nie budziłeś pozostałych, bojąc się, że gdy go usłyszą także dostaną się pod działanie dziwnego zaklęcia. Po dwóch godzinach wszystko ucichło. Miałeś powiedzieć o tym drużynie, ale rano zbyt zajęły cię rozmowy z ptakami i zupełnie wyleciało Ci to z głowy.
W związku z testem Przetrwania związanym z szukaniem noclegu:
Rodan i Vagar znajdą świetne miejsce na odpoczynek. Jest oddzielone od reszty puszczy szpalerem wysokich paproci, co sprawia, że blask ognia nie będzie zbyt widoczny. Ponadto pokrywa je miękki mech, a kilkanaście metrów dalej płynie strumień, pełen czystej, orzeźwiającej wody. Opału jest tutaj także pod dostatkiem.

Wszyscy: właśnie skończyły się wam zapasy. Od tego momentu będziecie zdani na to, co uda wam się znaleźć w puszczy.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2018, 21:42

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień[/center]
Dziewięć dni marszu przez dzikie ostępy - dziewięć dni mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw, majestatycznego piękna natury, nieznanych dotąd wspaniałości i niezmiernych dziwów. A także powracającego smutku za gwałtownie utraconą rodziną i znajomkami.

Kallan z troską obejrzał podeszwy sfatygowanych podróżnych butów, noszące na sobie ewidentne ślady forsownej przeprawy przez puszczański gąszcz. Vilena nie miał pojęcia jak daleka droga wciąż dzieliła go od Norki Iliana, ale czuł w kościach narastające zmęczenie. Używane ostatniego dnia marszu zaklęcia mowy z ptakami pozwalały żywić nadzieję, że przynajmniej obrany przez Rodana kierunek odpowiadał z grubsza właściwego, ale ptaki - jak to ptaki - nie potrafiły w żaden sensowny sposób przybliżyć prawdziwego dystansu do celu istocie rozumnej.

- Może by dorzucić trawy, coby oną zupę zagęścić? - zasugerował niepewnym głosem Nętce, swą propozycją z miejsca prowokując kolejną serię pełnych żałości miauknięć Amasisa - Zresztą, jak tam wolisz. Uważajcie, gdzie stąpać, wykreślę krąg ku ochronie przed złymi duchami.
Kallanowi zostały dwa punkty Energii. Jeden zużyję na wykreślenie Żelaznego Kręgu, potem kolacja i medytacja na odzyskanie Energii. Potem się zobaczy...