PBF - Modre Dziedzictwo

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lipca 2018, 12:49

[center]Brodata Puszcza, 01 Trawień[/center]
Guślarz przyjął do wiadomości opinie swych druhów, chociaż nie do końca przypadły mu one do gustu. Wizja pośpiesznej przeprawy przez puszczę i desperackiego szukania nowej kryjówki przed nadejściem zmierzchu napawały Kallana dreszczem zrozumiałego lęku.

- Niechaj się stanie jak radzicie, przyjaciele - odparł ze smętną miną, po czym jął pośpiesznie pakować cały swój dobytek sakwy - Zatem tym prędzej winniśmy odpocząć.

Spojrzenie pociemniałych oczu Vileny pobiegło ku postaci stojącej przed runicznym kręgiem Nętki. W innych okolicznościach czarownik nie zdołałby powstrzymać się przed wrodzoną ciekawością i okadziłby ziołami wnętrze kręgu chcąc ujrzeć na własne oczy jego ducha opiekuńczego. Kallan od zawsze zazdrościł Utrze jej specyficznego talentu, pozwalającego postrzegać świat duchów z łatwością, o której Pieśniarz Astralu mógł jedynie pomarzyć.

Lecz tego dnia, wyczerpany przeżyciami strasznej nocy, Vilena zdołał jedynie wypowiedzieć kilka słów dziękczynnej modlitwy, po czym dosłownie runął na swe posłanie i zamknąwszy oczy niemal natychmiast zapadł w sen.
Zatem odpoczynek, potem szybka przekąska i w drogę!

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 09 lipca 2018, 15:13

[center]Brodata Puszcza, 01 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Potężny, rogaty wąż drzemał, oplatając omszałe kamienie runiczne. Na dźwięk głosu czarownicy wszakże, otworzył jedno ślepie, o barwie wiosennej trawy i powoli począł rozprostowywać swe węźlaste sploty. Przez dłuższą chwilę milczał, jakby zastanawiając się nad czymś. Dym z zapalonych w ofierze kadzideł wzbijał się ku niemu błękitnymi smugami i niknął, rozpraszając się w świetle poranka.

[center]Obrazek[/center]
W końcu Strażnik przemówił:

- Wiele zim minęło odkąd ktoś z żyjących w ciałach zwrócił się do mnie w starożytnej mowie... Zgaduję wszakże, iż musisz być dzieckiem jeszcze, skoro nie wiesz, iż my, duchy ziemi, trzymamy się miejsc, w których mieszkamy. Tak i ja, zostałem ongiś wezwany tutaj, by strzec tego węzła Kwiatu i Korzenia. Nie troszczę się więc o to, co leży poza znanymi mi żyłami ziemi... Korzenie gór jednak sięgają ku nam od wschodu i w tamtym kierunku zdają się zagęszczać. Tak więc rozsądnie byłoby tam skierować swe kroki.

Zamilkł i Nętce zdało się, iż to wszystko, co ma jej do powiedzenia. Może i istotnie przez chwilę tak było, duch bowiem począł na powrót układać się do snu. Nim jednak do drzemki powrócił, odezwał się raz jeszcze, najwyraźniej zmieniwszy zdanie:

- Wielkie zło idzie po waszych śladach, dziecię. Tej nocy ścieżki snów były otwarte i upiory z Nawji usłuchały wezwania kogoś, kto włada mrocznymi zaklęciami... Ci, co idą waszym tropem radzi byliby was zatrzymać, jednak kształt księżyca nie będzie teraz po ich myśli. Ścigać więc będą was w krainie ciała. Nie umiem pomóc wam inakszej, jak radą jeno. W puszczy jest wiele istot, jedne służą Światłu, inne Ciemności, są też takie, które nie służą nikomu... Ci, o których szepczą drzewa, będą chcieli poruszyć przeciwko wam Mrok tej ziemi. Lecz jeśli wy okażecie jej zrozumienie i łagodność, powstrzymacie się od próżnego krzywdzenia mieszkańców lasu, przeto może ktoś potężniejszy ode mnie zechce spojrzeć na was łaskawym okiem? To wszystko, co rzec wam mogę. Więcej pomóc nie jestem w stanie, żegnajcie...

Wąż zamknął oczy, pogrążając się ponownie we śnie. Nętka zaś powróciła do ogniska, by przekazać druhom wieści, które usłyszała.
Nętka: należy sobie odpisać 1 dawkę bylicy i werbeny (nie wyszczególniłaś jakie zioła składasz w ofierze, więc wybrałem je losowo).

Wszyscy: zakładam, że czarownica powtórzy Wam treść rozmowy z duchem-strażnikiem.
[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 01-03 Trawień, 360 rok Ery Silniri[/center]
Wyruszyli, kiej tylko słonko stanęło w zenicie, pokrzepiwszy się uprzednio posiłkiem z placków i sera, oraz wodą ze źródła. Szli szybko, świadomi pościgu, któren za nimi bieżał. Jednakoż tego dnia nie napotkali żadnych trudności w swej wędrówce. A gdy wieczorem legli na miękkim mchu, między dwoma potężnymi grądami, sen ich także był spokojny a pokrzepiający. Żadna mroczna siła nie próbowała tej nocy zakłócić ich spoczynku, ni przekroczyć linii wykreślonych żelaznym ostrzem przez Kallana. Podobnie było dnia kolejnego i następnej nocki... Tak jakby siłą złego wyczerpała się w ostatnim ataku. Wędrowcy porzucili więc rychło ponure rozmyślania, pozwalając by zielony poszum puszczy ukoił ich lęki i niepokoje. Uśmiechy coraz częściej gościły na ich twarzach, coraz rzadziej też oglądali się przez ramię z trwogą. Nie, by całkiem przepomnięli grozy, która chciała ich dopaść, czy ponurego losu, jaki spotkał ich bliskich. Serca jednak mieli młode, tętniące pieśnią życia i pełne nadziei - ich siłą pozwoliła im przeto zdmuchnąć cień, którym Słudzy Mroku starali się zatruć ich umysły.

[center]Obrazek[/center]
Szli przez zieloność, wciąż na wschód, ku odległym górom, które znali jeno z legend a opowieści. Liściasty ocean otaczał ich teraz zewsząd, zdając się jedynym prawdziwym światem. W jego cienistej toni nie widać było żadnych dzieł rąk elfich czy ludzkich. Młodzi podróżnicy nie napotkali ni traktu, ni choćby śladu ruin - jeno pnie drzew, skręcone, prastare, jeno pióropusze paproci i kolejne zasłony mchów, zwieszające się z rozłożystych konarów. Wszyćko to sprawiło, iż Amasis nie raz czuł zawrót głowy, wypatrując drogi z najwyższych koron wierzbuków. Rodan jednak prowadził drużynę pewnie na wschód, z rzadka tylko zerkając na mapę. Wody znajdowali na razie pod dostatkiem, co rusz bowiem miękką zieleń mchów przecinały szemrzące strumienie. Sakwy wszakże stawały się powoli coraz lżejsze i jasnym było, iż za kilka dni będą musieli uzupełnić zapasy. Zajmowało to myśli Vagara, któren począł rozglądać się po lesie, szukając nie tylko zagrożeń, ale i zwierzyny.

[center]Obrazek[/center]
Czasami, gdy wieczorna pora zasnuwała okolicę szarości woalem, a dzienne ptaki cichły, robiąc miejsce sowom i puszczykom, zdawało się Nętce, czy Kallanowi, iż spostrzegli jakowyś cień, zaczajony gdzieś za chojorem, lub idący po ich śladach. Gdy spoglądali jednak ponownie, zwid znikał. Nie byli więc w stanie odgadnąć, czy złudą był jeno, czy rzeczywistą groźbą...

[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri;[/center]
- Jak rany, wdepnąłem w coś - jęknął Kallan, wycierając but o pobliską kępkę mchu. Pozostali spojrzeli w jego stronę, starając się ocenić, czy nieszczęśliwa przygoda Vilena istotnie stanowi problem czy będzie jeno kolejną okazją do śmiechu i krotochwili. Żart zamarł wszakże na ustach Rodana, przed guślarzem bowiem ciągnęła się szeroka na metr struga srebrnego śluzu. Amasis podbiegł do niej szparko i począł ją obwąchiwać, na wszelki wypadek jeżąc lekko ogon. Vagar położył dłoń na mieczu, lustrując wzrokiem okolicę. Nętka zaś zapytała z niepokojem:

- Kallan! Nic ci nie jest?

W odpowiedzi Vilena pokręcił głową:

- Nie, ino lepkie to jakieś takie i ohydne. Zlyźć z buta nie chce...

Pozostali spojrzeli w obie strony, chcąc pojąc, skąd wzięła się ta dziwaczna substancja. Wszakże srebrny szlak ciągnął się z jednej strony na drugą, omijając większe drzewa i niknąc w ciemności puszczy. Krzewy i paprocie na jego drodze były przygięte, jakby przewaliło się po nich coś ciężkiego.

- Druhy - szepnęła Nętka, nagłą obawą zdjęta - Wieta może co to?
Testy Przetrwania w puszczy:
Amasis - nie zdany: trudno Ci określić kierunek, w którym powinniście iść. Nawet, gdy wspinasz się na wysokie konary, widzisz wokoło tylko więcej drzew, co sprawia, iż zupełnie straciłeś orientację.
Kallan - nie zdany: od nadmiaru zieloności i drzew straciłeś zupełnie orientację i pozostaje Ci mieć jedynie nadzieję, że Rodan naprawdę wie, w którą stronę macie iść.
Nętka - Zdany marginalnie - z pomocą duchów jesteś jak na razie w stanie znaleźć wodę i w miarę wygodne miejsca na nocleg.
Rodan - Zdany z dwoma przebiciami. Orientujesz się na tyle, że jesteś w stanie prowadzić drużynę na wschód, w kierunku gór, a także nie masz problemu ze znajdowaniem źródeł wody.
Vagar - nie zdany: od nadmiaru zieloności i drzew straciłeś zupełnie orientację i pozostaje Ci mieć jedynie nadzieję, że Rodan naprawdę wie, w którą stronę macie iść.


Wszyscy: zapasów wystarczy wam jeszcze na trzy dni.
Spoiler!
Test Bestiariologii - Krytyczny sukces! Śluz pachnie zupełnie jak ślimak. Przypomina Ci się, że słyszałeś opowieści o wielkich ślimakach mieszkających w Brodatej Puszczy. Są to roślinożerne stworzenia, całkowicie łagodne i dość powolne. Z tego co wiesz ich mięso jest jadalne a z muszli dwunogi wyrabiają czasami pancerze.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 lipca 2018, 23:36

[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Pieśniarz Astralu wymacał pośród traw jakiś spory kamień i oparty barkiem o pień drzewa zeskrobał kleistą wydzielinę z podeszwy swego buta. Krzywił się przy tym niemiłosiernie i prychał, wyraźnie zdegustowany nieprzyjemnym kontaktem ze srebrzystym śluzem.

- Myślicie sobie pewnikiem, że Vilena na puszczy się nie wyznawa i nic wam z jego pomocy, co? - powiedział po chwili, badając uważnie wzrokiem kleiste pasmo, połamane krzaki i zgniecioną trawę - A ja wam rzeknę, że my Vilena też wielce zaznajomieni są ze wszelakimi stworzeniami i niejednego puszczańskiego myśliwca możemy przebić bystrością.

- Tedy może zechcesz nas oświecić i wyjawić, c