PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 14 lipca 2018, 23:52

Straszliwe Kazamaty ZUS, 32 orakt-ran

Surelionowi możliwość dobicia targu i prędkie zakończenie tej sprawy było jak najbardziej na rękę.

"Na dolnym pokładzie kapłani odprawia rytuał na którym Ci tak zależy" Powtórzył w myślach. Czyżby panu wielkiemu Skarbnikowi to nie? Pomyślał.

Wyciągnął swoją prawicę ściskając dłoń Wielkiego Skarbnika. Widział, że wartko sprawdzi on jego tożsamość, wyśle szpiegów za nimi już za chwilę kiedy tylko wyjdą z jego pałacu. Wiedział jednak, że nikt nie posunie się do usunięcia kogoś jego pozycji. Groziło by to sporymi i zbędnymi komplikacjami. Ryzykowne tym bardziej, że cena była przecież śmiesznie niska.

- Zatem, do zobaczenia wieczorem. Zabieram zatem Figeta z nami by mógł naocznie upewnić się co do... tak wielkiej, chwilowej straty.

Wyszli na zewnątrz. Mistrz skinął porozumiewawczo Kethrasowi by odnalazł Ślepaka z głową dziewczyny. Trudno było powiedzieć, że zabójca obserwował okolicę, ale na pewno gdzieś tu był. Sami weszli do jednej z ciasnych wąskich uliczek i czekali na przybycie Ślepaka z dowodem rzeczowym. Atmosfera była nieco napięta każdy spodziewał się jakiegoś nagłego gwałtownego ruchu lub choćby znaku niebezpieczeństwa. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Pomocnik Skarbnika zamarł z przerażenia, widząc twarz znajomej mu z obrazów kobiety. Kiedy surelianie odchodzili ze śmierdzącej alejki jeszcze spazmował po zwymiotowaniu.

Szli szybko. Mistrz zasłonił kapturem głową a dłonią twarz, by nikt nie mógł odczytać z warg co mówi do idących wokół niego uczniów.

- Moc jest nam bliska uczniowie moi! Finał jej zdobycia o krok przed nami, wytrwajcie jeszcze chwilkę. Choć cena za wiedzę może jednak być nią straszna, jesteśmy gotowi ponieść ofiary. Jak mówiono w przepowiedniach krok za krokiem, razem zmierzamy do królestwa mego. - kiedy mówił oczy mu błyszczały jak wówczas kiedy przemawiał do nich po raz pierwszy zdradzając sekrety swego prawdziwego pochodzenia. - Nim to jednak nastąpi przed nami ostatnia próba. Potrzebujemy łodzi która zabierze nas z jeziora kiedy czas nasz okaże się bliski. Musi być mała by nie wzbudzała podejrzeń ale na tyle duża, by nas pomieścić. Musimy upewnić się, że nikt nie zabrał ciała ale.... Nade wszystko potrzebujemy się pozbyć teraz najpilniej tych oczu co za nami się wloką od pałacu skrabnika. Dopiero wówczas będziemy mogli zrobić jedno i drugie i przygotować się do wieczornego rytuału.
Ok, dwie sceny Mistrzu i kończymy sesję z honorem. Nikt nie ma do nikogo żalu, czasem tak po prostu bywa i już. ;)
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 15 lipca 2018, 11:57

Ulice Srebrnej Przystani, 32 orakt-ran, popołudnie

Fidget wymiotował co kilka kroków, trzymając pozostałą treść żałądka dłonią. Na szczęście wcześniej rozdał przepustki wypełnione dokładnie według wskazań półboga. Odgłosy żygajacego kurdupla nikły z każdą chwilą. Chwilę później ciężko było je wypalać z zgiełku głosów ulicy nawet przez wprawione uszy Ślepaka.

- nie mają poszanowania dla sług. Odezwał się Milcar. Widziałem jak wyrzucili gońca, na zbity pysk. Kłócił się że doręczył awizo. Kalał się na bogów. Słuchajcie to źli ludzie są w tym ZUSie.

- widzieliśmy ich trzewia. Kazamaty, to wręcz Anus Mundi ale pełne złota przyjacielu. Bard poklepał Ślepaka po ramieniu. A na słowo złota spotkał się z masła temu oczami maga.

Surelioni przyspieszyli kroku, tuż za zaułkiem schowali się w ciemnym przejściu. Półbóg szepnął Ślepaków na ucho. - zerknij czy nas nie śledzą.

Chwilę później wrócił Milcar z cwanym uśmiechem na twarzy. - Jest czysto.

Wyznawcy Najwyższego rozsiedli się bezpiecznie między skrzyniami i drewnianymi odpadkami cechu stolarskiego. Eszara głaskał pięknie wytłoczoną lage z cedrowego drewna. Byłaby arcydziełem gdyby nie pęknięcie w połowie długości. Ketrasa w tym czasie badał wzrokiem przepustki. Kilkukrotnie czytał ostatni wers zapisany na pergaminie. Jego oczy świeciły się coraz bardziej.

Właściciela tego listu oraz wszystkich z nim którzy przyjdą do Balwierza i krawca Ulryka proszę przygotować bez skrepowania na bal, czyli golić, wyczesać, nakarmić i ubrać na koszt Skarbnika. podpisano z pieczęcią M. Żywy
Nie musicie się martwić zatem o ubiór i strawę. Chyba że sami coś organizujcie?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 15 lipca 2018, 14:15

Srebrna przystań, 32 orakt -ran popołudnie.

Czułe opuszki palców półelfa smakowały szczelinę w szlachetnym drewnie, przywodząc na myśl rozkoszną intymność kochanki, którą ledwie wczoraj pieścił. Wypity alkohol i wesoła muzyka zastępowały wtedy ckliwe słowa, delikatność i pełne napięcia chwile przed odkryciem tajemnicy orgazmu. Na twarzy wykwitła mu hybryda ukojenia i lubieżnego niesmaku, mógłby przysiąc, że wydarzyło się to dekady temu w innym mieście, że przeżywał to kto inny i tylko opowiadał o swoich podbojach.

Poczuł się nagle zmęczony, a liczne zadrapania poczęły piec i boleć, utrudniając skupienie myśli. Spojrzał na rozentuzjazmowanego Ketrasa, który wyczytał głośno fragment o opierunku i balwierzach czekających ich przed wieczorem. Czy to na prawdę koniec szalonej ballady dzisiejszego dnia. - zastanawiał się bard, dwa razy uniknął śmierci, czy może trzy, tak jak mówił mu pijany astrolog, kiedy oddawał mu w objęcia tlenioną kurtyzanę. Po trzykroć cię zarżnąć będą chcieli, nim księżyc stanie wysoko jak teraz. Raz jeszcze przeciągnąwszy po niedoskonałości w drewnie, co przecież czyniło ów niepowtarzalnym, powrócił myślami do niedokończonej pracy, nad zniszczonym stołem. Co nie może być stołem , niech stanie się tronem, co trumną mieć było, stanie się łożem.

- Tu może nie idą za nami, ale nie trudno nas będzie namierzyć, a wrócić musimy do kryjówki po chłopca. Wolałbym zawczasu schronienia naszego nie wyjawiać. Winniśmy w moim mniemaniu przeczekać bezpiecznie jak najdłużej i w ostatniej chwili po panicza wrócić. Można by dla bezpieczeństwa drugą skrzynkę wykonać podobną do tej, by w razie zdrady zbójcerzów zmylić. - W istocie trudno było mu się rozstać z maleńką trumienką na głowę, ta w jego myślach nabrała znaczenia symbolicznego, wydawało mu się jakby głowa szlachcianki szeptała do niego, prosząc o pieszczotę. - Rany też dobrze opatrzyć byłoby, na nogach ledwo stoicie. Mamy w pobliżu kogo?
Jak zagospodarujemy czas do wieczora? Jak się zabezpieczymy przed zdradą? Łódź można kupić, lub pożyczyć, mając złoto wyjątkowo nie musimy jej kraść, co mogłoby sprowadzić na nas kolejne kłopoty.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 15 lipca 2018, 23:41

Obuchowe schodzą. Rany pozostale zostają wyleczone w poziomie 1/2 szybkiego zdrowienia. Łódź możecie wypożyczyć za 1sz+ 50 są kaucji.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times