PBF - In thy blood - techniczny

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 czerwca 2018, 20:23

Jak skończymy Cedar - powiedzmy, za miesiąc (plan roboczy). Czekam na cynk od Kargana, co z wizytą Osy w szpitalu, dlatego wrzuciłem w międzyczasie prezentację Bastiena. To jedna ze scenek tła przygody, żeby lepiej zaprezentować postacie i przybliżyć niektóre ciekawostki ze świata Degenesis - z właściwą przygodą nie mają niczego wspólnego.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 28 czerwca 2018, 20:29

Ufff... czyli zemsta żółwicy za mord na jej partnerze nas nie dosięgnie, jaka ulga...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 28 czerwca 2018, 20:49

Territorialregion I

Niewielki obóz pogrążony był jeszcze w porannym śnie, jeden tylko człowiek nie pozwalał sobie na wypoczynek w tej godzinie, gdy sen był jak czuła kochanka. Głowę przykrywał kaptur, brutalnie szarpany przez wiatr, który zerwawszy się przed chwilą,przybierał na sile. Człowiek w kapturze przerwał majsterkowanie przy szarym, martwym ekranie, ściągnął z twarzy skórzaną opaskę opatrzoną wystającym okularem na prawym oku, spojrzał na wyłaniającą się w świetle poranka Deltę Rhone. Na ledwo widoczne Montpellier, wracał tam tylko po to żeby przez trzy doby głaskać okrągły brzuch żony i znów wyjechać. Choć miasto było jego domem, to wciąż tułał się poza jego granicami, a tam w domu czekała dobra, rumiana, ciężarna żona. Powinni mu pozwolić pozostać do rozwiązania, ale głowa rodu zażądał żeby towarzyszył swemu ekscentrycznemu kuzynowi aż do Purgare.

Choć był szanowany w klanie, nie pozwolono wybrać mu żony samemu, a może właśnie dlatego. Nie mógł się wszak uskarżać, wybrano mu kobietę zdrową, płodną, dość ładną i dużo młodszą. Szkoda że tak rzadko mógł w pełni cieszyć się jej wdziękami. Liczył w myślach dni, obserwując drogę, rozważał czy nie spędziłby więcej nocy z rumianą i pulchną Lorettą, gdyby udali się na skróty.

-Mój Panie.

Zerwał się z miejsca jak rażony prądem, pudełeczko z szarym martwym ekranem wyleciało w powietrze, by finalnie schwycił ją właściciel, ratując od upadku. Przed nim stał wysoki umięśniony przewodnik. Za plecami tego, daleko, daleko na wschodzie zebrały się ciemne chmury, gęsto rozświetlane wyładowaniami, wyglądało to jakby czarne niebo przemocą całowało ziemię.

-Panie Leo. Burza na wschodzie, pozbierajmy się szybko. - rzeczowo zakomunikował tropiciel. Leonard skinął głową.

Leonard Sanglier, bo takie miano nosił i nosić będzie majsterkowicz, lubił swego tropiciela za ten oszczędny sposób wypowiedzi, sam nie był dobrym gawędziarzem, przez co często brano go za gbura, lub pyszałka. Nic bardziej mylnego, zawsze uczynny i skoncentrowany Leo, był przde wszystkim człowiekiem oddanym klanowi, wiedząc że niczym jest jeden człowiek, grupa zaś jest mocna.

Majsterkowicz wyjął z juków swego osła, długi metalowy, spłaszczony i nieco powyginany pręt, wbił w ziemię, na górze umieścił niewielkie pudełeczko, jakby cudem utrzymujące się na ostrej końcówce giętego płaskownika. Z głębokiej kieszeni wydobył wielofunkcyjny pomocnik, dar od helweckich przyjaciół, odnalazł właściwe narzędzie i pokręcił przy pudełku na szczycie płaskownika. Pudełko zawyło dziko, kolejne ruchy mechanika stłumiły dźwięk, on zaś pokiwał z uznaniem głową.
Tlko naturalne wyładowania, wzbudzały w nim większe podniecenie niż krągła żona. Ujarzmienie takiej mocy dźwignęłoby ludzkość ku świetnej przyszłości. Z ekscytacji wyrwał go osioł, rżąc głośno, Leo lubił zwierzęta, ale kompletnie nie umiał się z nimi dogadać.

-Beż śniadania Panie, szybko się zbliża.
-Bez śniadania-zgodził się Leonard, któremu to akurat kompletnie nie przeszkadzało. Stuknął w urządzenie na płaskowniku. - Będzie tu za trzy godziny. Tym razem tropiciel popatrzył na mechanika wzrokiem podejrzliwego niedźwiedzia. Wydawało mu się dziwne i niewyobrażalne że ten szaleniec z klanu wie takie rzeczy patrząc w pudełka, ale przekonał się że rzadko się mylił.


klucz 1 z edytorem :
DBA39FCB-E746-44B7-87E9-DB43B1C2B9F3

klucz 2 bez edycji:

1A59CDFE-D171-475C-A94F-E434FD234828
Jeśli uznasz Keth że zdrowo będzie coś zmienić to proszę.
Skupiony, z natury introwertyk, łatwo ulegający pasji i marzeniu, wrażliwy, ale nie obdarzony artystycznym talentem, którego wciąż w sobie szuka, całe życie zmuszony do kompromisu miedzy eleganckim wyglądem, a funkcjonalnością swych tworów, gdzie brutalnie wygrywa funkcjonalność.

Naiwnie lojalny wobec klanu, który zapewnił mu pozycję i wykształcenie. Wiele podróżował i zawsze wykazywał się odwagą i zimną krwią.
Cel życia: Ujarzmić piorun jako źródło energii
Spłodzić przynajmniej pięciu zdrowych klanitów.

Powierzchownie nieco podobny do kuzyna Abdela, oczywiście nie jak bliźniak, a już na pewno nie w gestach i mowie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 czerwca 2018, 21:36

Po pierwsze, bardzo dobry pomysł na życiową pasję dla domorosłego wynalazcy. Elektryczność w Montpellier (a także w Tulonie, Tuluzie czy w Perpignanie) wytwarzana jest przez spalinowe generatory diesla, a paliwo do nich trzeba kupować od Afrykanów i słono za nie płacić. Pozyskiwanie energii z naturalnych wyładowań byłoby w opinii Leona doskonałym sposobem na uniezależnienie się od chciwych czarnoskórych kupców (a także sposobem na strategiczne wzmocnienie wpływów klanu Sanguine).

Po drugie, nie obnosiłbym się zbyt otwarcie z helweckimi przyjaciółmi. Klany Montpellier są dość izolacjonistyczne, kontakty z obcymi pozostają pod ścisłym nadzorem. Konkurencja w dworskich kręgach może Cię wmanipulować w oskarżenia o zdradę dyplomatyczną albo szpiegostwo na rzecz alpejskiego mocarstwa - takie pudełko musi budzić podejrzliwe pytania.

Po trzecie, nie zapuszczaj się zbyt daleko w głąb Regionu Terytorialnego (żadnego z czterech) bez ważnej wizy! Lada chwila ktoś się zorientuje, że coś tam knujesz i pojawią się śmiertelni poważni panowie (i panie) w białych pancerzach, by odprowadzić Cię za granicę Franki :P

Generalnie bardzo mi się podoba pomysł na tę postać!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 czerwca 2018, 21:48

[center]Obrazek[