PBF - Modre Dziedzictwo

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 czerwca 2018, 22:34

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia)[/center]
Niesamowita i na wskroś przerażająca burza odebrała Vilenie dech. Rozpłaszczony pomiędzy runicznymi głazami, szarpany wściekłymi podmuchami wiatru, mrugający rozpaczliwie półprzeźroczystą błonką oczu, guślarz próbował wręcz wcisnąć się pomiędzy zgniecione pędem powietrza źdźbła trawy. Nigdy wcześniej nie doświadczył równie szalonej aury i zgroza dosłownie paraliżowała mu członki.

Gdzieś z przodu w świszczącej wichurą ciemności jarzyły się upiorne ślepia bestii Mroku. Odwracając głowę w stronę ledwie dostrzegalnego blasku Gwiazdy, Kallan zaczął udawać, że miotająca nim siła nie jest furią żywiołu Wiatru, lecz znajomym dotykiem gniewnej Wody, że oto przyszło mu zmagać się z wartkim nurtem górskiej rzeki. To wyobrażenie, aczkolwiek mocno uproszczone, przyniosło zamykającemu oczy Vilenie pewne wytchnienie, złagodziło trwogę.

- Karadosie, dodaj mi sił - wyszeptał guślarz próbując nie zakrztusić się przy tym kępkami latającej w powietrzu darni - Nie opuszczaj mnie w potrzebie!
Generalnie zgroza i trwoga w tym wątku; co próba, to gorsza. Strach pomyśleć, co na nas teraz wypuści sadystyczny Mistrz Gry! :o

Tylko bez testów na duszenie się darnią, błagam!

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 19 czerwca 2018, 21:12

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia)[/center]

Nie do końca takiej reakcji spodziewał się Amasis patrząc ja łowczych po tym, co wszyscy otwarcie zadeklarowali. Biorąc pod uwagę fakt, iż w kręgu jest bezpiecznie, oczekiwał wręcz, iż wrogowie po prostu pogodzą się z losem i odejdą, w najgorszym zaś razie ukryją się nieopodal i będą czyhać na dzielnych bohaterów.
Natomiast zdecydowanie nie spodziewał się tak ogromnej wichury.

Pierwsze podmuchy wiatru sprawiły, że zwiadowca instynktownie wczepił się pazurami w ziemię i przypadając do ziemi, przeczołgał się za najbliższy kamień. Towarzyszyło temu nie tylko uczucie trawy delikatnie łaskoczącej go po brzuchu, ale przede wszystkim świadomość pewnej śmierci w wypadku, gdyby puścił glebę pod sobą. A przecież wtedy wszystko byłoby na marne, pomyślał. Cała wyprawa na marne, a pamięć o Modrym Kamie na zawsze zniknęłaby w odmętach historii... Ta właśnie myśl dodała mu nowych sił i choć zawroty głowy i dreszcze na skutek chaosu energetycznego wokół dawały się we znaki, to kot wytrzymał nawałnicę zerkając jednocześnie na swoich towarzyszy mając nadzieję, iż wszyscy wyjdą z tego żywi.
O dziwo miejsce za kamieniem okazało się szczególnie przydatne ze względu na dodatkową osłonę przed latającymi przedmiotami, co w duchu zwiadowca uznał za łaskę bogów. Dodatkowej otuchy dodawał fakt, że wszystkim, których widział udało się oprzeć sile żywiołu.
Amasis przeczekuje wichurę za kamieniem przyczepiony do ziemi niczym przyklejony kropelką, jednak ze świadomością, że wrogowie zaatakują jak tylko wiatr ustanie.

Do MG: PM to punkty mistrzostw, czy poziom mocy? (Pytam pro forma).
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 21 czerwca 2018, 18:21

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Drzewa ugięły się i zatrzeszczały pod wpływem silnego podmuchu wiatru. Nagle, na oczach Nętki i jej przyjaciół, cicha, pogrążona w cieniach polana przemieniła się w scenerię pola bitwy, niczym z jednej z bajd prawionych przez Starszych Modrego Kamu. Wiedziona instynktem młódka nie czekała aż jeszcze silniejszy dech wiatru strąci ją z nóg. Padła na ziemię, na brzuch, przyciskając się do podłoża i modląc się w duchu i prosząc Matkę Ziemię, Naję Łaskawą o wytrwałość w godzinie próby. Pradawne zło, moce ciemności, które za dnia były ledwie cieniem kroczących po ich śladach, usłuchały wezwania swych plugawych sług. Wewnątrz siebie wiedźma czuła jak natura dookoła, wszystek drzew i roślinności cierpi smagana podmuchami wiatru. Kobieta chciała krzyknąć, chciała podnieść na duchu swych bliskich, mimo strachu, mimo mocy nienawistnych, co ukazały swą potęgę i gniew...

Silny podmuch wiatru odebrał jej dech. Przyparła chwilę twarzą do ziemi. Kątem oka dostrzegła swych przyjaciół, a także delikatne światło Gwiazdy Olfenu. Teraz nie mogli się poddać... nawet gdy wrogie siły napierały w pełni swych mocy.

Nie mogła krzyknąć, aby przydać wytrwałości swoim przyjaciołom, ujęła jednak za dłoń Kallana i Rodana, dziękując w myślach Bogini za ich obecność.
Czy ja mam jeszcze Aurę z Ziemi? Sprawdzę jeszcze czy mam energię, jeśli byłabym w stanie mamrocząc pod nosem i leżąc na ziemi założyć sobie Aurę, a miałabym energię - to to robię.
Ostatnio zmieniony 28 czerwca 2018, 19:26 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 czerwca 2018, 19:38

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

- Na Bogów a do tego jeszcze wieje i pada. No i coś narobił szalony sługo Ciemności? - Wydarł się Vagar przekrzykując wicher i odgłos ulewy, co na niewiele się zdało. Wojownik myślał co będzie dalej. Chyba ta poczwara chce Nas utopić.
Ostatnio zmieniony 28 czerwca 2018, 19:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 24 czerwca 2018, 12:22

[center]Brodata Puszcza, 01 Trawień (Xevar), 360 rok Ery Silniri[/center]
Bies jeden raczy wiedzieć, ile trwała ta wichura okropista - bo żaden z leżących wśród trawy wędrowców nie był w stanie tego zmierzyć. Żywioły szalały wkoło, zdając się cały nas do góry nogami wywracać! Gdy wtem, nagle... Zapadła głucha cisza...

Bohaterowie leżeli jeszcze przez chwilę nieruchomo, zali niepewni, czy słuch utracili, czy to znów jakaś sztuczka plugawców Ciemności? Pierwszy otworzył oczy Amasis i rozejrzał się wkoło. Ostrożnie postawił uszy, czując, że jego nastroszone wąsiki wychwytują jeno lekkie drgania powietrza. Po chwili w powietrzu rozległ się dźwięczny śpiew drozda. Słysząc go wszyscy westchnęli z ulgą, świadomi iż ptaszkowe trele zapowiadają wschód lubego słoneczka i koniec ćmy straszliwej.

[center]Obrazek[/center]
[center]Podkład: Morning has broken[/center]
Powoli poczęli dźwigać się z ziemi, rozglądając wokoło ze zdumieniem. Niebo ponad polaną bladło w pierwszych pocałunkach brzasku. W jego niepewnym jeszcze blasku, ujrzeli, iż las stał wokoło nich, jako wprzódy. Ani jeden konar nie został strzaskany, ni jedno drzewo obalone - jakoby cała ta wichura i nawałnica snem była jedno. Zali po łowczych i ich psiskach takoż nie było śladu. Przepadli wszyscy wraz z pierwszymi promieniami słońca, co ich do Nawi precz wygnało. Jeno ziemia zryta kopytami ich wierzchowców była niemym świadkiem tego, co wydarzyło się tej nocy.

Widząc, iż blask poranka wielką moc ma nad potępieńcami, Nętka spojrzała na złotą kulę, którą ściskała w dłoni. Uświadomiła też sobie, iże cały ten czas miała w ręce broń, która władna była przepłoszyć Ciemne Siły. Vagar rozejrzał się z uwagą, badaj