PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 08 kwietnia 2018, 13:06

Karczma Amarys, 32 orakt-ran, południe

Zerkając w głąb korytarza Surelion miał złe przeczucia. Drewniane deski wyścielał podłogę i ściany a grube pale były konstrukcją tego przybytku. Fioletowy dywan służył za drogę, wytarty w najbardziej uczęszczanych miejscach. Tuż przy drzwiach Kielich zauważył dużą kałużę i błoto. Plama powoli wysychała, Patyk mógłby powiedzieć coś więcej o tym, gdyż znał się na śladach.

Korytarz oświetlony wolno migoczącymi płomieniami kaganków skrywany był w lekkiej czerni. Pozostałe trzy pokoje były skryte za zamkniętymi drzwiami. Z oddali zdało się słyszeć gwar gości Karczmy.

Ketras przemknął uważnie obok mistrza, odruchowo zatrzymując się obok drzwi gdzie widział wchodzącego podglądacza. Wyciągając bezszelestnie sztylet kiwnął głową do Kielicha, na znak, że jest gotowy i czeka tylko na zgodę. Surelion przecząco pokręcił głową i odprowadził wzrokiem ucznia znikającego na schodach.

Rozmowy, śmiechy, wrzaski zdawały się być typowymi głosami pękającej od gości karczmy. Zgiełk wypełniony był wszelakimi zapachami ciepłej strawy i wonią piwa. Z najdalszego pokoju po lewej stornie korytarza wyszła zadowolona para, trzymając się w objęciach zostawili otwarty pokój, nie zwrócili uwagi na Sureliona, ale ten odruchowo schował się w framudze drzwi.

Przez dłuższą chwilę nic się nie działo, gdy Surelion zamykał za sobą drzwi usłyszał, że te tuż obok niego otwierają się i ktoś odchodzi w głąb korytarza.
Ketras, wyżywienie dla was to 16ss, porządna kasza z kawałkiem żeber świńskich i dzban słabego wina. Chłopak zaniesie do pokoju i zapuka trzy razy na znak, że to on. Milcar, zostałeś opatrzony przez towarzysza. Twoje rany głębokie nie będą już krwawić, minie trochę czasu nim się zregenerujesz. Eszar czujesz jak doskwierają ci siniaki powierzchowna rana zasklepiła się ale boli równie mocno, na szczęście było to draśnięcie. Zbroja pasuje, choć jest lekko ciasna. Co robicie?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 08 kwietnia 2018, 22:18

Karczma Amarys, 32 orakt-ran, południe

Przez dłuższą chwilę nic się nie działo, gdy Surelion zamykał za sobą drzwi usłyszał, że te tuż obok niego otwierają się i ktoś odchodzi w głąb korytarza. Surelion natychmiast otworzył drzwi na oścież przechwytując wprzód jeden przedmiot czekający na użycie. Stając w korytarzu tak by wypuścić akolitów i rzucił do pleców odchodzącego mężczyzny, opierając równocześnie napiętą kuszę na ułomek dłoni tak że grot mierzył wprost w plecy podsłuchiwacza.

- No dobrze, posłuchałeś sobie nas, ale my nie mieliśmy okazji jeszcze posłuchać ciebie. Zapraszam do środka. - wycedził ostatnie słowa przez zęby mając już serdecznie dość tej ciągłej rzeźni - KE-TRAS! - krzyknął na dół na swego najwierniejszego akolitę w nadziei, że ten odetnie drogę schodzącemu w dół mężczyźnie.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 09 kwietnia 2018, 21:03

Karczma Amarys, 32 orakt-ran, południe

Dopiąłem ostatnią mosiężną klamrę skórzanego pancerza, zastanawiałem się czy mogę cuchnąć jeszcze bardziej, najgorsze było to, że pewnie mogłem. Umysł rozpłyną się w samej błogiej myśli o kąpieli. Wstałem by poprawić pas z mieczem i mieczykiem, spostrzegłem za oknem bandziora, podobnego do handlarzy niewolników z okolic Atakar-kiru. Szybkim ruchem dobyłem ostrze na kilka cali, gdy zrozumiałem, że to ja odbijam się w szybie. Jak szybko z rozmarzonego muzyka stałem się mrocznym oprychem.

Uśmiechnąłem się do tego nowego oblicza, może to da trochę życia memu martwemu nasieniu. Prawda, będzie o czym pisać. Spostrzegłem że Surelin uchylił drzwi, trzymając w ręku kuszę. Nie trzeba było specjalnie mnie zachęcać, w kilka spokojnych kroków znalazłem się przy Mistrzu, gotowy być orężem i pancerzem Jego.
Zamiast noża wybieram pas z mieczykiem i swój miecz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 11 kwietnia 2018, 18:17

Karczma Amarys, 32 orakt-ran, południe

Pochopne działanie Sureliona postawiło na nogi wyznawców. Pokój w mig z otulającej ich ostoi przerodził się w klatkę dzikiego zwierzęcia. Ubrany jak bańdzior bard usmiechnął sie szelmowsko. Dłonie ułożył na dwóch rękojeścicah mieczy, świsnął krok i znalazł się przy Najwyższym. Napięta kusza celowała w postać w głębi ciemnego korytarza. Sień pokoi karczmennych w połowie dzieliła para drzwi wychodzących na przeciw siebie. Mężczyzna stojący przy schodach plecami do Sureliona zmroził się na jego słowa. Obrócił się na pięcie, obnażając swe oblicze. Barczysty człek, w ciemnej skorzni spod, której wystają ogniwa kolcze, miał paskudna mordę.

Klapy kurtkowej zbroi zafalowały podczas jego obrotu. Rzezimieszek był na tyle szybki, bez trudu gdy kończył piruet dzierżył w prawej dłoni ręczną kuszę. Trzymajac ją na poziomie pasa celował w Sureliona. Belt był gotowy a kciukiem zwolnił zabezpieczenie.

- Hola, hola! drogi Panie! Powiedział. Nie szukam zwady. Powiedział głośno złowrogim tonem. - Opuśćmy broń i porozmawiajmy. Grał na zwłokę rzucając oczami na otwarte drzwi swojego pokoju i na schody szukając drogi ucieczki.
Pochopne decyzję Surelionie. Ketrasa nie ma, zniknął gdzieś na dole. Pewnie zajada się jedzeniem! Przy twoim boku stanął Eszar. Ślepak trzyma się z tyłu. Proszę Eszara i Sureliona obrzut k100. Rzuty Surelion:!85 i Eszar:!20.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2018, 09:19 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 kwietnia 2018, 21:14

Karczma Amarys, 32 orakt-ran, południe

Słysząc ostrzegawczy okrzyk mistrza, Ketras przerwał rozmowę z Pimpinem i jął się wspinać na czubkach palców po schodach. Sztyletu dobył, gdy tylko zniknął z oczu młodziutkiego gnoma o czuprynie przeciętej nienaturalnym pasmem siwizny, nie chciał bowiem przedwcześnie wzbudzić paniki wśród licznych gości. Wieści o rzekomych egzorcyzmach poczynionych przez Sureliona w posesji Baruby szybko rozeszły się po okolicy, dzięki czem