Lokacja - Posiadłość Fekete Hat

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 04 marca 2018, 16:00

[center]Salon Myśliwski, przed północą, 13 maj 1996[/center]
Hrabia obserwował wymianę zdań pomiędzy dwoma kainitami z zainteresowaniem, które miłośnicy sportu przejawiają zwykle względem tenisa. Wydawało się, że nie odczuwał potrzeby wtrącania się, dopóki Gangrel i Brujah nie zakończyli swej krótkiej dysputy.

- Cieszę się, że doszliśmy do konsensusu- uśmiechnął się. - A teraz, skoro zasady naszej współpracy zostały ustalone, proponuję zadbać o to, by były także przestrzegane.

Odstawił pusty kielich i spojrzał w stronę drzwi. Zebrani podążyli za jego wzrokiem, odnosząc wrażenie, że czarownik kogoś oczekuje. Istotnie, po kilkunastu sekundach do salonu weszła Jaśmine, ubrana tym razem w luźną, czarną szatę, przewiązaną pasem w formie srebrzystego węża, który podkreślał talię dziewczyny. Zarówno obszerny dekolt jak i zwiewność materiału zdradzały, że pod spodem była zupełnie naga. W rękach niosła wschodnią tacę z laki, na której znajdowało się kilka przedmiotów. Jej bose stopy stąpały cicho, po posadzce nakrytej skórami zebr i gepardów, gdy zbliżyła się z gracją do oczekujących. Postawiła swe brzemię na stoliku obok, skłaniając się lekko, co sprawiło, iż szata ujawniła nieco więcej, niż wprzódy. Morten przywołał się do porządku, łapiąc się na tym, iż gapi się w rozcięcie materiału. Podniósł wzrok, a jego spojrzenie napotkało oczy Jaśmine, przyglądającej mu się prowokacyjnie.

[center]Obrazek[/center]
- Dziękuję ci, moja droga -odezwał się hrabia, spoglądając nie na nią, lecz na Brujah. Metalowiec przeniósł wzrok na czarownika, orientując się, iż tamten przygląda mu się z pewnego rodzaju satysfakcją. Przez chwilę miał dziwne wrażenie, że tych dwoje dzieliło ze sobą jakiś sekret... No ale przecież musieli mieć wiele wspólnych tajemnic - uświadomił sobie, pozwalając ulecieć temu osobliwemu odczuciu.

Algol skierował uwagę gości ku tacy, wskazując ją dłonią. Leżały na niej dwa kawałki pergaminu, cztery czarne, kogucie pióra zakończone stalówkami i kałamarz. Czarownik odezwał się:

- Zgodnie z ustaleniami, jakie poczyniliśmy tej nocy, spiszemy cyrograf. Będzie on zawierał zasady naszej współpracy w Sorte Kirke. Jego moc wejdzie w życie od chwili podpisania go, sprawiając, iż każdy, kto zechce zdradzić naszą koterię, ściągnie na siebie gniew demonów, ujeżdżających wichry nocy.

Gdy tylko wypowiedział ostatnie słowa, od strony kominka dobiegło łomotanie. Po chwili coś trzasnęło i wewnątrz paleniska pojawiły się języki ognia. Algol nie zwrócił jednak na te fenomeny najlżejszej uwagi, tak jakby stanowiły najzupełniej naturalną oprawę jego słów.

- Uprzedzam państwa, cyrograf, który zamierzam sporządzić jest potężnym narzędziem Sztuki. Wszyscy podpiszemy go krwią, co sprawi, iż duchy zemsty bez trudu odnajdą wiarołomcę. Wszakże nie jest mym celem zyskanie więcej, niż mi obiecaliście. Dlatego proponuję, by madame Isabele zechciała obejrzeć zarówno pergamin jak i pióra, upewniając się, dzięki mocy Nadwrażliwości, że nie kryją one żadnych niespodzianek. Pergamin wykonano z dziewiczej skóry dziewięciomiesięcznego kozła, zabitego na nowiu. Atrament zaś z mandragory, dragonsblood i ludzkich kości. Stalówki są na tyle ostre, byście zdołali zranić się bez przeszkód. Później możecie cisnąć je w ogień. Nie dbam o to.

- Postanowienia nasze spiszę na waszych oczach, byście mieli pewność, iż tekst nie skrywa niczego, nad to, cośmy ustalili. Tak, nie mam powodu by wam ufać i nie oczekuję, iż wy zaufacie mi. Potomkowie Kaina mają zdradę we krwi. Wierzę jednak, że ten dokument powstrzyma klątwę obecną w waszych żyłach, tak, byśmy mogli wykonać zadanie.

- Proponuję, by cyrograf zakończył swe działanie godzinę po tym, jak wszyscy opuścimy Sorte Kirke. Chciałbym móc bezpiecznie wrócić do domu - uśmiechnął się lekko, sięgając po pióro.

- Ach i jeszcze jedno. Nie przyjmę w tym momencie odmowy. Wszelką próbę uniknięcia podpisania cyrografu uznam, za przyznanie się do oszustwa. A cena za oszustwo w Fekete Hat bywa niezwykle bolesna...

[center]Obrazek[/center]
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 04 marca 2018, 22:50

[center]Fekete Hat, przed północą, 13 maj 1996[/center]

-Cóż, skoro tak stawiamy sprawę... Isabelo?

Pytanie zawisło w powietrzu i młody Gangrel zaczekał na sprawdzenie przygotowanych materiałów przez artystkę. Upewniwszy się, iż wszystko jest w porządku i nie ma tutaj ukrytej pułapki, zaczekał, aż hrabia napisze to, co ustalili. Potem wziął do ręki stalówkę, a następnie dokładnie, z ciekawością obejrzał. Zdobienia jednak, choć wytworne, nie przywodziły na myśl Clausowi niczego, co znał. Były równie egzotyczne jak reszta posiadłości.

Szybki ruch, punktowy dreszcz i szkarłatna czerwień ukazała się na czubku palca wskazującego dzikusa. Czuł narastającą moc w systematycznie powiększającej się kropli. Zamaszystym ruchem po pergaminie nakreślił swój podpis, którki i wyrazisty jak on sam. Na koniec obejrzał jeszcze raz dokładnie stalówkę, podszedł do kominka i cisnął przedmiotem w ogień patrząc jeszcze przez moment, jak ten jaśnieje i po chwili zaczyna się nadtapiać. Odwrócił się do pozostałych:

- Na co jeszcze czekacie? Czas jest teraz cenniejszy niż złoto...
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Ferre
Reactions:
Posty: 60
Rejestracja: 14 czerwca 2015, 19:42

Post autor: Ferre » 05 marca 2018, 14:40

[center]Fekete Hat, przed północą, 13 maj 1996
[/center]
Isabela pochyliła się nad przedmiotami uważnie się nim przyglądając. Następnie musnęła palcami pióra i pergamin opuszczając swe ciężkie od rzęs powieki.

- Zarówno pióra i pergaminy są czyste, wręcz dziewicze - rzekła spoglądając każdemu po kolei w oczy - Ja nie zamierzam się wycofać.

Sięgnęła pióra i delikatnie przebiła opuszek palca lewej ręki, następnie ostrożnie złożyła podpis. Po podpisaniu wstała, podeszła do kominka na bezpieczną odległość i rzuciła pióro w płomienie.
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus
Sanity is for the weak!

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 05 marca 2018, 14:43

[center]Fekete Hat, przed północą, 13 maj 1996[/center]

Pojawienie się Jasmine, w tak... kuszącym stroju pobudziło zmysły Brujaha. Kąpany w gorącej wodzie Morten musiał ściągnąć wodze swoich zmysłów i przywołać się do porządku. Nie był tu przecież, żeby wyrywać jakieś cizie. Szczególnie takie, które mogą urwać mi łeb jak modliszka. Spotkanie się wzrokiem z panem tego domu należało do tych dziwnych doświadczeń, gdy nie wiadomo czy tamten odbrał to zdarzenie jako obelgę czy pochlebstwo.

Sprowadzony na ziemię, błyskawicznie powrócił do omawianego tematu. Choć wrażenie grozy i mroku biło ze słów hrabiego, Brujah czuł raczej ekscytację niż strach. Gdy tamten skończył odparł tylko:

- Tak, panno Isabel, proszę sprawdzić te przedmioty. Zasady mają przecież być czyste, czyż nie?

- W tej kwestii samego ...cyrografu nie mam nic do ukrycia i nie zawaham się złożyć swojego podpisu pod dokumentem - rzekł do Algola - choć pańskie słowa godzą w dobre imię mego klanu, udowodnię, że jest pan w błędzie w tej materii.
Obecni: Algol, Isabela, Morten, Claus
"Kors i roven" - bo czemu by nie obrazi? kogo? jednocze?nie profanuj?c krzy?? - Morten Madsen

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 05 marca 2018, 20:23

[center]Salon Myśliwski, przed północą, 13 maj 1996[/center]
- Doprawdy, panie Morten, niemal zazdroszczę panu tej niewinności, wynikającej z braku odpowiedniej perspektywy historycznej. Niestety, wiedza, którą posiadam odarła mnie z romantycznych iluzji tego rodzaju. Proszę jednak nie brać sobie do serca mojego narzekania, wszakże idealizm jest przywilejem młodości - hrabia uśmiechnął się i zanurzył pióro w atramencie czarnym, niczym tysiąc grzesznych nocy.

Przez jakiś czas w pokoju rozbrzmiewało jedynie poskrzypywanie stalówki i ciche mamrotanie ognia w kominku. Trzy pary oczu z uwagą śledziły każde słowo, pojawiające się na bladym ekranie pergaminu. W końcu Algol wyprostował się i obrzucił swe dzieło krytycznym okiem.

[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
[center]My, niżej podpisani, sporządzamy tą umowę w imieniu Ahrymana, biorąc na świadk